Fajne mamy czasy - hakerzy zastępują dziennikarzy. Gdy rząd negocjuje trefną umowę i pomija konsultacje społeczne, dziennikarze nie zwracają uwagi. Są zajęci sztuczną mgłą i innymi ważnymi tematami. Całe szczęście można liczyć na hakerów. Tym razem to oni przyciągnęli uwagę społeczeństwa na bardzo ważny temat. Nie wiemy jeszcze, czy nasz rząd ma ochotę pakt ACTA podpisać, czy nie - ale wiemy jedno - podpisanie tego dokumentu nie tylko wprowadzi cenzurę prewencyjną, ale też ograniczy rozwój nowych technologii. Ten bardzo szkodliwy akt pisany jest pod dyktando wielkich koncernów medialno-informatycznych - chroni wielkich, utrudnia małym. Powoduje, że nie można (byłoby, gdyby był wprowadzony) zdobywać wiedzy o zabezpieczeniach np. płyt DVD.
Na początek taki kwiatek (moralnie niepewny delikatnie mówiąc) :
artykuł 12, punkt 2:
Każda Strona zapewnia swoim organom sądowym prawo do zastosowania środków tymczasowych bez wysłuchania drugiej strony, w stosownych przypadkach [...]
Te środki tymczasowe to na przykład zakaz dystrybucji jakiegoś oprogramowania, bądź modelu telefonu komórkowego ;) Albo zabranie wszystkich komputerów z firmy ;) Bez wysłuchania - nieźle, co ?
ale nic to - dalej jest ciekawiej, artykuł 27 mówi o tym, że państwo ma wyznaczyć kary za samo pisanie programu (nawet tylko na własny użytek - w celach szkoleniowo-poznawczych), który obejdzie zabezpieczenia płyty DVD przed kopiowaniem ;)
Aby zapewnić właściwą ochronę prawną oraz skuteczne środki ochrony prawnej, o których
mowa w ust. 5, każda ze Stron zapewnia właściwą ochronę prawną co najmniej w odniesieniu
do:
a) w stopniu określonym swoim prawodawstwem:
(i)nieupoważnionego obchodzenia skutecznego środka technicznego dokonanego
świadomie lub z dużym prawdopodobieństwem świadomie; oraz
(ii) oferowania do publicznej sprzedaży urządzenia lub produktu, włącznie z
programami komputerowymi, lub usługi jako metody obchodzenia skutecznego
środka technicznego; oraz
b) produkcji, przywozu lub rozpowszechniania urządzeń lub produktów, włącznie z
programami komputerowymi, lub świadczenia usług, które:
(i) są głównie zaprojektowane lub wyprodukowane w celu obchodzenia skutecznego
środka technicznego; lub mają jedynie ograniczony cel handlowy inny niż obchodzenie skutecznego środka
technicznego
Karalne ma być nie tylko tworzenie (produkcja) oprogramowania, które ma na celu tylko obchodzenie zabezpieczeń, ale też takiego, które będzie w wąskim zakresie przydatne w innym celu (przydatne wąskiemu gronu), ale da się też wykorzystać do obchodzenia zabezpieczeń.
Czyli - napisanie na przykład swojego sterownika karty graficznej, który zapisywałby wszystko to, co jest wyświetlane do pliku - też mogłoby być karalne ;)
Naprawdę, piękna umowa ;)
Do tego dochodzi prewencyjny zakaz obrotu jakimś towarem - jeszcze zanim sprawa się rozstrzygnie. Typowa sprawa to spory Apple - Samsung o naruszanie patentów i zakazy handlu w niektórych krajach albo modelami Samsunga albo Appla. Spory o rozwiązania techniczne w oprogramowaniu - łatwo sobie wyobrazić małą firmę, która stosuje podobne techniki, co jakiś gigant informatyczny, tenże gigant twierdzi 'tylko my możemy tak robić, mimo, że techniki są tak oczywiste jak sposób huśtania się na huśtawce', rozpoczyna procedurę sądową, która nie tylko skutkuje konfiskatą komputerów przed rozstrzygnięciem sprawy, ale też zakazem rozpowszechniania oprogramowania. Przed rozstrzygnięciem sądowym.
Cała ta umowa to bzdura. Jednostronnie napisany akt mający nie tylko chronić wielkich, ale też pozwalający na wykańczanie małych - i to w sytuacji, gdzie ten 'mały' nie łamie prawa. Tak prewencyjnie, żeby nie złamał ;)
Najśmieszniejsze jest jedno - ta 'umowa' ma chronić również mnie - czyli kogoś, kto tworzy dzieła objęte ochroną własności intelektualnej. Powinienem być za. Ale nie jestem - bo nie tylko mnie tak naprawdę nie chroni - ale też dodatkowo mi dokopuje. Jak nie jestem Microsoftem albo Applem, to mogę się spodziewać, że ktoś mi będzie mógł zamknąć biznes - na jakiś czas, prewencyjnie, żeby sprawdzić, czy nie łamię prawa ;) Ale jak już sąd rozstrzygnie, to dostanę komputery z powrotem, i nawet będę mógł swój produkt znowy sprzedawać. Jak tylko sąd rozstrzygnie ;)
Panie Tusku - nie podpisuj Pan.
Panie Boni - żółta kartka. Zacytuję - dzisiaj, Tok FM, minister Boni:
Mogę wziąć całą winę na siebie, ale nie o to chodzi. Popełniono błąd: nie było w momencie przygotowywania tej wersji ACTA konsultacji.
Powiem jedno - minister administracji i cyfryzacjipowinien bez konsultacji wiedzieć, o co chodzi, i umowę taką od razu uwalić. Jak się nie zna na sprawach związanych z informatyką (a wychodzi na to, że tak jest) - ma się konsultować zawsze. I to nie z ekspertami 'rządowymi'. Poznałem paru. Za taką kasę, jaką dostają, to się w sumie nie dziwię, że ich poziom jest taki, jaki jest ;)
To tyle.
Precz z ACTA ! Niech żyje wolna informacja ! Na swoim kompie chcę móc pisać dowolny program - za samo pisanie nikt nie ma prawa mnie karać !

Brak konsultacji społecznych bardzo mi przeszkadza i to bardzo, ale uważam, że w informowaniu na 40 stronie nie ma nic złego. Nieważne, czy strona 1sza, czy 40ta - dobry dziennikarz potrafi przeczytać 40 stron zachowując koncentrację ;) Tylko musi chcieć... To dziennikarze decydują, czy nagłaśniają 1szą, czy 40tą stronę. Nie wymagam od rządu tego, by się zastanawiał co dać na którą stronę. Ważne, żeby informacja była gdziekolwiek.
Zapraszam do mojej notki, gdzie zwróciłem uwagę na inne aspekty tego bubla: ACTA – przyczynek w dyskusji oraz głos sprzeciwu
i to mówiła dziennikarka!, z wyborczej!
Dodała jeszcze, ze ACTA uniemożliwi wpisywania anonimowych treści antysemickich w internecie.
Czyli - normalka, gazety nie służą jako forum dyskusji, od wymiany poglądów są teraz sale sądowe, patrz sprawa pana Rymkiewicza.
Ale fakt - jak ktoś coś wpisze 'anonimowo' coś, co się nie spodoba jakiejś firmie (na przykład napisze 'firma medialna XXX jest be'), to wtedy można się zwrócić do sądu (firma XXX może, albo zaprzyjaźniona wytwórnia płyt) 'domniemuję, że ten pan mógł - choć nie musiał ściągnąć nielegalny plik, proszę o jego dane osobowe'.
Zastanawia mnie czy te przepisy są już w polskim prawie jak twierdzi Premier ?! Do dość istotna kwestia. Wychodzi na to że albo Donald nas buja, albo sam łamałem niejednokrotnie prawo w ramach studiów informatycznych. Zabranianie pisania programów które służą głównie do łamania zabezpieczeń do absurd. To jak zakaz zajmowania się kryptologią. Jak niby mają działać firmy zajmujące się audytem bezpieczeństwa ?
(sam sobie odpowiem: nielegalnie)
http://infoanarchista.salon24.pl/349677,uwaga-dlaczego-mialo-byc-tak-dobrze-a-jest-tak-zle
http://infoanarchista.salon24.pl/361731,uwaga-armia-pijawek-kolejne-aspekty-zycia
http://infoanarchista.salon24.pl/379800,punkt-widzenia-zalezy-od-punktu-siedzenia
W uzasadnieniu do decyzji UE o podpisaniu ACTA jest kilkakrotnie wspomniane, że podpisanie porozumienia nie będzie skutkować żadnymi zmianami prawnymi, bo wszystkie państwa UE mają prawo nawet i bardziej restrykcyjne pod tym względem, niż ACTA, więc w UE nie widzeli przeciwskazań, żeby podpisywać porozumienie, które nic nie zmienia. Może robią to z powodów prestiżowych, może żeby postraszyć piratów, ale nie będą zmieniać prawa, więc jeżeli dotychczas wam nie odcieli internetu, ani nic takiego, to nie bójcie się na wyrost.
A sama notka całkiem rozsądna i na temat.
Ale oczywiście nic się nie zmieniło. To tylko realizacja już obowiązującego prawa.
A konsultacje z Biura Analiz Prawnych Sejmu za ktore placimy my - suweren - sa robione tylko po to, zeby doczepic je do Druku sejmowego z zatkac nam usta -przeciez konsultacje byly!
W poprawce do ustawy o stanie wojennym mamy taki zapis "Katastrofę naturalną.. mogą wywołać również zdarzenia w cyberprzestrzeni ...". Zamowiona opinia u profesora prawa - rozumiem, ze troszke kosztowala - w ktorej tenze profesor obsmial te poprawke i w jego opinii nie powinna byc wprowadzana - olano. Efekt jak wyzej - pijany czy nacpany, bez prawniczego wyksztalcenia takich absurdow by nie zapisal w "ustawie" RP.
Uwazam, ze Turbo zbyt malo wymaga od swojego rzadu. Nie kazdy obywatel ma komputer, czy czas czy tez wiedze jak znalezc te informacje. Obowiazkiem rzadu jest informowanie obywateli/suwerena co rzad robi - w koncu robi to z naszego nadania.Informacja ta powinna byc dostepna dla kazdego - czyli powinna znalezc sie w oficjalnych komunikatach rzadu podawanych rowniez w tradycyjnych mediach - nie musza byc obszene, ale winny zawierac informacje gdzie mozna znalezc szczegoly, i nosnikami tych szczegolow nie moze byc tylko interenet. Transparentnosc dzialan rzadu jest wymogiem panstwa prawa i demokracji
Pozdrawiam
Jesteś pewien, że to nasz rząd? ;-)
Pozdrawiam
Druga rzecz - produkcja oprogramowania obchodzącego zabezpieczenia.
Czytaj uważniej, zanim kogoś o histerię oskarżysz ;)