Pomysł prezydentów kilku miast, z Wrocławiem na czele, nie jest wcale głupi. Idea mobilizacji obywateli i samorządowców jest godna uwagi, ale czy proponowana Izba Obywatelska czy też Samorządowa ma prawo bytu w Polsce? Według Marszałka Senatu, Bogdana Borusewicza, nie, bo Polska jest krajem unitarnym.

Jednym z tematów o jakich rozmawiałem dzisiaj z Marszałkiem Senatu był pomysł prezydenta Wrocławia, Rafała Dutkiewicza, który wraz z innymi prezydentami polskich miast (Gliwice, Rzeszów, Kielce, Kraków, Zabrze, Gdynia) rozpoczął inicjatywę "Obywatele do Senatu". Pomysł ciekawy, ale czy sprawdziłby się na naszym polskim gruncie? - Pod pretekstem dyskusji (o zmianie kształtu Senatu - przypis autora), podejmowane są działania polityczne. - ocenia Bogdan Borusewicz. I rzeczywiście, cel jest przecież jasno postawiony - wejście określonych osób do Senatu, jakkolwiek miałby on wyglądać i się nazywać.

Sam pomysł może się jednak podobać. Już od dawna pojawiają się rozliczne koncepcje kształtu Senatu, a Izba Obywatelska, nawet w kraju unitarnym, ma sens. Dlaczego? Obywatele zawsze gorliwie podchodzą do swoich spraw i mogliby z bliska patrzeć na działania polityków. Dodatkowo byłoby to dobre miejsce do wymiany poglądów dotyczące konkretnych naruszeń. Do tej pory bywa tak, że dopiero jeśli coś się stanie (np. ZUS niezgodnie z prawem naliczy składki ubezpieczeniowe) zapraszani są przedstawiciele poszkodowanych osób do rozmów.

Z drugiej strony to smutne, że Dutkiewicz argumentuje powstanie takiego pomysłu tym, że będzie to doskonała reprezentacja opinii i woli obywateli, bo przecież tego właśnie oczekujemy od Sejmu i Senatu. Minus jest jeszcze taki, że gdyby skład takiej Izby był stały, to jego członkowie najzwyczajniej na świecie staliby się politykami. I jeszcze jedno -  płacić takim obywatelom w Izbie Obywatelskiej, czy nie?