Wczoraj się odbyły u prezydenta Komorowskiego rozmowy o sytuacji na Ukrainie. Przyjęto ustalenia, podzielono czynności, uzgodniono argumenty, podróże do Kijowa, Brukseli. Wszystkie siły polityczne współdziałają aby zapobiec zepchnięciu Ukrainy w piekło konfrontacji. Bez PiSu, bez Kaczyńskiego. Oni żądają sankcji, teraz, natychmiast. Podobnie jak kiedy indziej kary śmierci dla najgroźniejszych przestępców, zakazów sprzedaży alkoholu dla ograniczenia liczby wypadków drogowych, czy innych równie radykalnych rozwiązań. Gdyby były skuteczne, od dawna by za byle co stosowano drakońskie wyroki i społeczeństwa by się składały z samych aniołków. 

Na Ukrainie zaś dochodzi do punktu zwrotnego. Zastosowanie siły przez Wiktora Janukowycza pozwoliłoby mu na jakiś czas zachować osobisty majątek. Podobno niemały. Na pewno by go jednak utracił, jak by się tylko nad nim zamknął parasol ochronny Rosji. A sytuacja moskiewskiej gospodarki jest bardzo zła. Kiedy rząd kijowski zawrze układ z opozycją, prezydent może dużą część swojej własności zachować. Jak niegdyś Leonid Kuczma. W przeciwnym wypadku nie bardzo to będzie możliwe, bo po ostatecznym upadku będzie ścigany wszędzie. Może z wyjątkiem Korei Północnej czy innej Wenezueli, gdzie będzie zależny od łaski kamaryli nieobliczalnego dyktatora albo skutków kolejnego zamachu stanu, którego beneficjanci go mogą wydać w ręce rozwścieczonych rodaków. 
 
Wiktor Janukowycz na pewno doskonale o tym wie. Tak więc czy owak na Ukrainie dojdzie do porozumienia i pokojowego rozwiązania konfliktu. Tyle tylko, że tamtejsza opozycja nie ma wspólnego przedstawicielstwa a długi czas oczekiwania na rozwiązanie pozwolił ukraińskim ekstremistom na wyartykułowanie swoich haseł. To pogłębia polityczny chaos w państwie. Bardzo trudno zatem tam będzie doprowadzić w krótkim czasie do demokratyzacji i odrodzenia gospodarki.
 
To wszystko daje u nas szansę PiSowi na zaprezentowanie nieomylności. Na razie partia swoją aktywność w pomocy Ukraińcom ogranicza do prezentowania zdjęć swoich członków na tle płonących w Kijowie opon i wytykaniu konkurentom uczestnictwa w karnawałowych balach. Jej wyraziciele będą mogli utrzymywać, że przyszłe ukraińskie trudności będą efektem błędów popełnionych przez ekipę Tuska i jego doradców. I tutaj się propagandowa korzyść objawi niezawodnie. Jak u bajkowych wróbli, dowodzących że ćwierkaniem sprowadziły wiosnę. Cokolwiek zaś tam się jeszcze złego zdarzy, będzie przez wyrazicieli PiS traktowane jako dramat, spowodowany tym, że nikt nie słuchał zbawczych rad ich wszystkowiednego prezesa.
 
Mylę się? Chyba nie bardzo. Przecież PiS nie proponował nigdy pozytywnych rozwiązań a radykalne. W gospodarce stypendia demograficzne, lewarowanie długów, nacjonalizację banków, w polityce zagranicznej ostracyzm a nawet sankcje przeciwko wszystkim mniemanym wrogom Polski. To przecież wynikiem pisowskiej polityki był bojkot naszej żywności przez Rosję, czy rezygnacja z cenowego opustu na gaz na rynku zewnętrznym lub jałowy spór o odebranie koncesji na budowę autostrad wewnątrz kraju. 
 
Teraz okazja jest znacznie bardziej jednoznaczna bo rozwój wypadków zapewnia szansę na krytykowanie wszystkich, którzy brali udział w prezydenckiej inicjatywie. Wszystkich zatem innych. I o to tu chodzi.