Oszołoma na razie zostawmy w spokoju. Każdy wie kto to jest oszołom. Zajmijmy się idiotą.
Jest takie ludowe powiedzenie „Tylko idiota potyka się dwa razy o ten sam kamień” które jak ulał pasuje do obecnej sytuacji społeczno-gospodarczej. Pobieżna analiza faktów z ostatnich lat uzmysławia nam, że nasza „elita” i „klasa średnia” rekrutuje się właśnie z takich idiotów co to o ten przysłowiowy kamień dwa razy nos rozbili .
Tytułowym idiotą jest wiec polska „elita” i „klasa średnia” czy jak kto woli, wykształciuchy i lemingi. Okazuje się, że są to ludzie cechujący się myśleniem i postępowaniem stadnym. Cóż bowiem powiedzieć o osobie zarządzającej firmą, która otworzyła pozycję na instrumencie finansowym, którego istoty i mechanizmu zupełnie nie rozumie? Wystarczy sięgnąć pamięcią do nieodległej przeszłości i przypomnieć sobie poważny ból głowy jaki mieliśmy z dużą ilością derywatów sprzedanych polskim firmom przez ekspozytury zagranicznych banków.
Idiota (przedsiębiorca) kupił a drugi nieświadomy idiota (bankowiec) sprzedał derywaty w ilości zagrażającej całemu systemowi bankowemu w Polsce.Nie mam złudzeń, że osoby sprzedające ten instrument nie miały świadomości co robią. Taka praca. Bankier stworzył zachętę do sprzedaży produktu i premiował jego sprzedaż, a odpowiednio profilowane „szkolenie” pracownika banku dopełniło reszty.
Dziś historia się powtarza. Te same osoby w liczbie około 700 tysięcy (ogromna liczba idiotów) podpisały prywatne umowy kredytowe nominowane we frankach szwajcarskich. Ponownie mamy do czynienia z zupełnym niezrozumieniem ryzyka takiego instrumentu. Mechanizm sprzedaży jest ten sam, zagraniczne banki sprzedają instrument finansowy nieświadomemu idiocie przy pomocy odpowiednio zmotywowanego sprzedawcy, pośrednika, tudzież pracownika bankowego.
Idiota podobnie zresztą jak sprzedający nie rozumie całości mechanizmu działania tego instrumentu, konsekwencji jego sprzedaży na masową skalę i wpływu na jego wartość. On nie rozumie jak rozkłada się ryzyko i z czego wynika. Idiota rozumuje w prosty nieskomplikowany sposób a więcej niż dwa czynniki są nie do opanowania – czy do „ogarnięcia” ostatnio modne słowo.
Myliłby się ten kto sadzi, że idiota nie robił analiz. Ależ robił!!! Cóż jednak mogło wyniknąć z takiej analizy, której jedynym czynnikiem jest wysokość raty kredytu? Jeśli idiocie wychodzi, że rata jest niższa znaczy bardziej się opłaca. Wyliczył sobie o ile musi wzrosnąć taki frank by rata przewyższyła tą nominowaną w złotym polskim i wychodzi mu, że to niemożliwe. Bo skoro coś się idiocie w głowie nie mieści to jest niemożliwe – oczywiste przecież nieprawdaż? Bankowi idioci wpychali więc kredyty twierdząc, że wzrost franka do 3,2 jest nierealny (autentyczny argument)! Co z innymi czynnikami? Co z wartością kredytu i wymaganym zabezpieczeniem – o tym już żaden z nich nie myślał. Po co myśleć o rzeczach, które są niemożliwe?
Kolejna lekcja będzie idiotę słono kosztowała ale i tak niczego nie nauczy. Idiota bowiem nauczy się jedynie kolejnego czynnika z jakich składa się wieloczynnikowy wzór na rzeczywistość. Oczywiście, że dwa razy zastanowi się nad wzięciem kredytu w obcej walucie… cóż z tego!? Jest jeszcze tyle innych kamieni do potknięcia… a system nagonki na idiotów się nie zmieni i trwa nadl w najlepsze.
Idiocie nie przyjdzie do głowy, że przyczyn jego problemów tkwią nie tylko w jego oczywistej ułomności intelektualnej połączonej z niczym nieuzasadnionym poczuciem o własnej nieomylności. Nie, on nie dostrzeże, że przyczyną jest system, który jest stworzony w taki sposób by masowo zaganiać tego rodzaju idiotów w sidła. Tak skonstruowany system wymaga zagranicznych banków i ich prowizyjnie wynagradzanych pośredników, zagranicznych mediów z ich bezdennie głupimi acz sowicie wynagradzanymi dziennikarzami oraz słabości instytucji państwa, które nie zapobiegną stadnym zachowaniom poprzez stworzenie stosownych zabezpieczeń. Taki Staisław Kluza, szef Komisji Nadzoru Finansowego w dzisiejszym Pulsie Biznesu rysuje nam obraz zielonej wyspy stabilności, zupełnie jakby to nie on odpowiadał za i niedowład urzędu któremu przewodzi. Jakby to nie za jego kadencji, brak skutecznych zabezpieczeń doprowadził do sytuacji wielomiliardowych strat naiwnych obywateli i firm. Dziś urząd działa „sprawnie” i zakazuje bankom dawać kredyty we frankach, bo dziś jest to dla banków nieopłacalne, bo frank jest drogi i w długim terminie nie do utrzymania... chyba że właśnie...
Idiota z oczami utkwionymi w kurs franka płacze dziś nad swoim losem i nie zapyta się dlaczego urząd zakazuje zaciągania kredytów w tej walucie. Taki zakaz dziś jest pozbawiony sensu a ponadto działa na szkodę tych co już zaciągnęli frankowe kredyty! Udzielenie kredytu nowemu kredytobiorcy naturalnie obniża kurs franka! Wydając taki zakaz KNF i banki zamrażają franka na wysokim kursie! Media o tym milczą i skupiają się na emocjach idiotów. Żyją dzisiejszymi konsekwencjami dnia wczorajszego, zamiast myśleć i działać zgodnie z potrzebami dnia dzisiejszego… tak by zminimalizować te konsekwencje. Nikt nie zapyta o regulacje „kontrolowanego bankructwa osób fizycznych”, rzad czyni działania pozorowane a idiota płacze i płaci. Łatwiej płakać niż myśleć.
I pewnie zupełnie przypadkiem, osoba która powołała Pana Kluzę na stanowisko szefa KNF, niejaki Pan Kazimierz Marcinkiewicz, dostała intratną posadę w zagranicznym banku, który zarobił największe pieniądze na derywatach. To przypadek albo wymysł „chorego umysłu” i „spiskowa teoria” – a każdy idiota wie, że spiski nie istnieją i roją się jedynie w głowach oszołomów. A idiota oszołomem nie jest i nigdy nie zostanie choćby miał z „głodu zdechnąć lub zastawić nerkę” (cytat autentyczny), w tym skutecznie utwierdzą idiotę zagraniczne media.

1. Trochę za mocno na mój smak nacechowany emocjami.
2. Czy po 2008 roku podpisano 700 tys. umów kredytowych? To o tyle ważne, że idiota "dwa razy potykający się o ten sam kamień" powinien podpisać umowę kredytową po tym, jak rozlało się mleko. Chyba, że "ten kamień" jest wiarą w nieomylność.
Teraz będę chwalił.
1. Słusznie zwróciłeś uwagę na Kluzę, jako odpowiedzialnego za przeciwdziałanie destabilizacji. Celna uwaga dotyczy też Marcinkiewicza, który go nominował. Trzeba mieć jednak świadomość - mimo obecnych preferencji b.premiera", kto dał tekę Marcinkiewiczowi.
2. Celna uwaga nt. wpływu zakazu udzielania kredytów w CHF na kurs tej waluty. Natomiast brakuje danych ilu państw dotyczy ten zakaz i jaka jest siła oddziaływania zakazanej akcji kredytowej na ten kurs. Swoją drogą zakaz jest raczej zbędny, ludzie już nie chcą brać kredytów w CHF. Została nieskończoność minus jeden możliwości.
A na koniec napiszę, że gdybym był ponad tymi wszystkimi cwaniakami koszącymi maluczkich milionami i gdybym miał nad nimi władzę - to być może pozwoliłbym im na takie akcje. Bo ludziom się w dupach poprzewracało od pragnienia pieniędzy, a "syzyfowe prace" na polu wbogacania się przynajmniej zmuszają ich do roboty. Wiem, że to skurwiałe podejście ale racjonalne. Za to zburzyłbym Hollywood, porozganiał to robactwo na cztery wiatry, a podatek od zarobionych przez "kosiarzy" pieniędzy przeznaczył na edukację u podstaw. Socjalizacji.
Zajebisty tekst.
Pisze Pan z atakim przekonaniem, ze chwilki brakowalo i bym dal wiary :) Slyszal Pan zapewne ze SBN rzucil w srode 80 dodatkowo miliardów na rynek (mówiac krótko dodrukowal góre forsy) a frank zareagowal na to ... wzrostem wartosci. Wbrew logice i wszelkim ekonomicznym prawdom. Obecna wartosc franka nie ma nic wspólnego z normalnymi prawami rynku bo rynkiem rzadza spekulanci, tak wiec dopasowywanie sytuacji pod gotowe schematy nie ma najmniejszego sensu. Pozycja franka zachwiala sie chwilowo po wypowiedzi wieceszefa SBN o ewentualnym parytecie z euro ale poniewaz za wypowiedzia nie poszly konkrety wiec i zachwianie bylo tylko chwilowe.
Co do "idiotów" to kazdy klient banku ma prawo spodziewac sie i wymagac od instytucji finansowej, ze ta nie ma zamiaru puscic go z torbami. To nie ma nic wspólnego z naiwnoscia czy tez "zidioceniem". W wielu krajach jest to uregulowane prawnie. Jesli klient (jego adwokat) udowodni ze bank celowo wprowadzil go w blad (np. zatajajac informacje). to bank stoi na z góry przegranej pozycji. Oczywiscie to nie dotyczy sytacji franka bo tego raczej nikt nie mógl przewidziec.
Pozdro
Ilu jest takich jak ja w skali europy?
NBS zaczął gre ze spekulantami ale dopóki w innych krajach nie otworzy sie rynków by realizować naturalny popyt na kredyt frankowy (nisko oprocentowany) to bank nie ma szans wygrać. Frank jest i przez dłuższy czas pozostanie mocny - no może nie blisko 4 ale blisko 3PLN bo tak jest skonstruowany rynek. Suma umów podpisanych w CHF w skali świata jest kilkakrotnie wyższa niż baza monetarna Szwajcarii ergo opłaca się wykupić wszystkie franki bo niezaleznie od ceny jaką zapłacimy zyskujemy na umowach kredytowych. Tak działa miedzynarodowa finansjera i nie dzięki spekulacji bo to ułomne myślenie ale dzieki systemowi - co próbuję w tym wpisie wyjaśnić. Spekulacja istnieje ale jest narzedziem systemowym
1) Abstrahuję od polityki partyjnej. Starałem się być obiektywny a pewne definicje (wykształciuch, leming) mogące świadczyć o emocjonalnym lub partyjnym podejściu, są po prostu użyteczne i zrozumiałe. Używam je bo nie znajduję lepiej oddających definicji. Wiele z nich np elita czy klasa średnia jest potraktowane cudzysłowem bo nie oddają klasycznej definicji tych słów. A tekst realnie pisany z dystansem i ironia która przyznaję jest słabo widoczna bo temat poważny.
2) wzrost umów CHF zaczyna się od 2006 roku ale stosunek frankowych do pLN rośnie od 2007 a najwyższy jest w 2008. Szukając materiału do tego tekstu natknąłem się na wpis u Trystero na temat frankowych kredytów.
http://blogi.ifin24.pl/trystero/2011/07/25/czy-kredyty-we-frankach-zagrazaja-polskiej-gospodarce/
ad) pochwały
1)zdaję sobie sprawę z tego ale jak pisze tekst nie jest partyjny
2) nie mam danych na ten temat (niestety ale szukałem). To tylko dowodzi jak słabe instytucje mamy że takie dane nie są publikowane.
Eee, prawda jest taka że taki red. Sekielski który ma ponoć kredyt we frankach mądrzejszy się nie zrobi od tej nauczki i życia swojego nie zmieni a i uszczerbek finansowy niewielki, a taki mój kolega Adrian bliski jest bankructwa i żyły sobie wypruwa Jego mi szkoda, mimo że wyklształciuch klasyczny jest.
Uważam ze ludzie będą gonić za dobrobytem niezależnie od stanu posiadania więc nie sadzę by złodziejstwo powodowało u nich większą energię. Chyba wręcz przeciwnie...
To jak korzystają z własnej wolności nie może być pretekstem do ich okradania - to cyniczne skurwysyństwo.
Uważam że ludzie mają prawo być chronieni nawet przed samymi sobą ale co zrobić jak sami tną gałąź na której siedzą bo nieświadomi są? Głupich pieniądze się nie trzymają...