Kto rozpoczął strajk komunikacji miejskiej w Trójmieście w czasie strajku w sierpniu1980 r.? Dziś w "GW" możemy przeczytać, że to H. Krzywonos. Nie jest to prawda. Wierząc Krzywonos, że to ona rozpoczęła strajk motorniczych zakłamuje się historię, krzywdzi pamięć tych, którzy odważnie powoływali komitety strajkowe i reprezentując całą załogę rozpoczynali negocjacje z dyrekcją. Krzywonos dziś lansując jedynie siebie świadomie dąży do zakłamania przeszłości. Przypuszczam, że robi to pod wpływem planów powstania filmu o kobietach sierpnia1980, którego pewnie będzie jedną z wiodących postaci. Pamięta się dziś o Krzywonos. Zatarto pamięć o Janie Wojewodzie, Stanisławie Bagneckim i Zenku Kwoce.
15 sierpnia1980 r. strajk podjęłą trójmiejska komunikacja. Od około godz.4.30, na trasy nie wyjechali kierowcy z zajezdni autobusowej przy ul. Karola Marksa (dziś Józefa Hallera) w Gdańsku. Zostały spisane postulaty i wybrano Komitet Strajkowy, którego przewodniczącym został Jan Wojewoda. Postulaty przekazano dyrektorowi Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Gdańsku. Od rana rozpoczął się także strajk w zajezdni tramwajowej we Wrzeszczu przy ul. Wita Stwosza. Pracowanicy spisali swoje postulaty i przedstawili dyrektorowi WPK oraz sekretarzowi Komitetu Zakładowego PZPR. Przewodniczącym Komitetu Strajkowego został motorniczy Stanisław Bagnecki. Motorniczowie z dwóch pozostałych zajezdni tramwajowych w Gdańsku Nowym Porcie i przy ulicy Łąkowej mimo wezwań do strajku pod naciskiem kierownictwa zakładów wyjechali na trasę. Pierwszym tramwajem, który wyjechał z zajezdni w Nowym Porcie kierowała Henryka Krzywonos. Przed nią dwóch motorniczych odmówiło wyjazdu na trasę - jeden gdzieś się zapodział, a drugi dostał raptem biegunki. Gdy raptem przerwano zasilanie trakcji tramwajowej wszystkie tramwaje które wyjechały na miasto stanęły. Krzywonos porzuciła swój tramwaj i poszła do stoczni. Inni motorniczowie pozostali w tramwajach. Krzywonos za pozostawienie tramwaju mogły grozić konsekwencje łącznie ze zwolnieniem z pracy. W stoczni nie reprezentowała swoich kolegów z pracy, gdzie pracowała od niedawna i była mało znana.
W Gdyni15 sierpnia autobusy i trolejbusy wyruszyły rano w miasto., ale po rozwiezieniu ludzi do pracy, około godz.9.00–10.00, wróciły do bazy. Rozpoczął się strajk. Wybrano delegację przedstawicieli na rozmowy do zajezdni tramwajowej w Gdańsku Wrzeszczu.
Pierwsze spotkanie przedstawicieli komitetów strajkowych WPK z Gdańska i Gdyni z władzami województwa i kierownictwem zakładu odbyło się w południe15 sierpnia w sali konferencyjnej Zakładowego Domu Kultury „Tramwajarz”. Oprócz dyrektora WPK, Zdancewicza, uczestniczył w nim m.in. wicewojewoda gdański Włodzimierz Koenig oraz Kordian Borejko, dyrektor Wojewódzkiego Zjednoczenia Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Rozmowy przeciągały się, kontynuowano je w zajezdni przy ul. Karola Marksa, ale już bez delegatów spoza Gdańska, którzy rozjechali się do swoich zakładów.
Ostatecznie16 sierpnia wieczorem zawarto porozumienie. Ze strony strajkujących podpisał je Jan Wojewoda. Tadeusz Fiszbach zagwarantował wszystkim pracownikom podwyżkę50 proc. oraz niewyciąganie konsekwencji wobec strajkujących. Warunkiem otrzymania podwyżki miało być przystąpienie komunikacji do pracy w niedzielę,17 sierpnia. Strajk nie został jednak przerwany; autobusy i tramwaje w Gdańsku i Gdyni nie wyjechały na miasto. Po decyzji załóg o odrzuceniu porozumienia i kontynuowaniu protestu18 sierpnia z przewodniczenia Komitetowi Strajkowemu zwolniono Wojewodę, zastąpił go Stanisław Gorzelany. Wpływ na kontynuowanie akcji strajkowej przez komunikację miejską w Trójmieście miała umowa zawarta m.in. przez reprezentującego strajkujących w zajezdni autobusowo-trolejbusowej przy alei Zwycięstwa w Gdyni Zenona Kwokę i Borusewicza, który nocą z15 na16 sierpnia – ubrany jak stoczniowiec w kombinezon i żółty kask – przybył do zajezdni w towarzystwie Basi Hejcz i Ani Gadziałowskiej. Podczas nocnego spotkania postanowiono, że „WPK nie zakończy strajku bez Stoczni, a Stocznia bez WPK”.
W czasie strajku pracownicy WPK chcieli, aby w stoczni reprezentował ich wybrany przez nich przedstawiciel, a nie przypadkowa osoba, za którą uważali Krzywonos. Jednak z uwagi na publiczne ogłoszenie wcześniej skłądu Prezydium MKS, do którego weszła Krzywonos, chcąc nie szkodzić akcji strajkowej zrezygnowano z tego wniosku. Tramwajarze odwołali Krzywonos już we wrześniu1980 r. ze składu MKZ.
Lubię Henrykę, polubiłem ją już na strajku w sierpniu1980. Zwykła, choć niespokojna i burzliwa kobieta o niewyparzonym języku. Walcząc w sobotę16 sierpnia o przedłużenie strajku w Stoczni Gdańskiej walczyła o swoją skórę. Gdyby nie zastrajkowali inni tramwajarze i kierowcy autobusów, którzy zorganizowali komitety strajkowe i wybrali swoich przedstawicieli na strajk w stoczni, gdyby strajk w Stoczni Gdańskiej się zakończył, zostałaby dyscyplinarnie zwolniona z pracy. Stąd jej determinacja i pełne poświęcenie w sierpniu1980 r.
Henryko, dlaczego zapominasz o swoich kolegach z pracy, dlaczego nie walczysz o przypomnienie nazwisk tych, którzy wówczas poderwali całą komunikację w Trójmieście do strajku?
PS
O początku strajku komunikacji miejskiej w Trójmieście napisałem na podstawie badań histyorycznych historyka IPN Arkadiusza Kazańskiego, przepraszam, że nie napisałem o tym od razu.



"Gdy raptem przerwano zasilanie trakcji tramwajowej wszystkie tramwaje które wyjechały na miasto stanęły. Krzywonos porzuciła swój tramwaj i poszła do stoczni."
Dzieki!
Jak w fimie "Dom zly" - Prawda? Nie ma takiej.
Albo przynajmniej nie wiadomo, ktora nia jest i w ilu procentach.
Słyszałem też, że Alina Pieńkowska spowodowała, że Krzywonos została usunieta ze struktur kierowniczych S.
Czy to prawda, a jeżeli tak to dlaczego ją wyrzuciła.
Wydaje się, że teraz każda krytyka pani Krzywonos albo dyskusja z jej rolą w strajku, to będzie zamach na Solidarność i zawłaszczanie.
Pozdr.
Zenon Kwoka – Wikipedia, wolna encyklopedia
pl.wikipedia.org
Zenon Kwoka (ur. 1954 w Gdańsku) – działacz NSZZ Solidarność, delegat na I Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ Solidarność w 1981.
To jednak Wałęsa nie zakończył strajku 16 sierpnia 0 16?
Krzywonos jak wpadła na salę krzycząc: "Sprzedaliście nas, teraz nas rozgniotą jak pluskwy" to jasno dała do zrozumienia, że walczy o swoja skórę.
I nadpalonych kartek strzeż,
Jeżeli one gdzieś zaginą,
Zaginie wszystko, o czym wiesz" - śpiewał Jacek Kaczmarski
Dziękuję i pozdrawiam
"najpierw smutny przypadek kasi.kasi -kataryny a teraz dowiaduję się że sopocki
leszek trzyma z wyszkowskim i z gwiazdą ,ale chłopina upadł
dobrze że basia.basia trzyma fason
jednak miałem przed laty nosa co do krzywonos a teraz co do palikota.
ciekawa rzecz. krzywonos ma męża zomowca. podobno to jest super małżeństwo "
http://forum.gazeta.pl/forum/w,28,115950725,115967202,Re_Tia_A_leszkowi_z_Sopotu_nie_dali_roboty_w_G.html
Upijała się?
Dziękuję bardzo i serdecznie pozdrawiam.
Henryka wyjeżdża z zajezdni jako łamistrajk. Ale gdy tramwaj staje, ona idzie do stoczni i tam zostaje członkiem komitetu strajkowego.
Dlaczego? Masz jakąś hipotezę, która tłumaczyłaby takie zachowanie?
Niech ludzie mowia. Musimy wiedziec jak najwiecej i niech kazdy sobie sam wyrabia opinie.
Kaska
Jezeli pila ( a tyle mozna bylo sie domyslic juz w tego co sama o sobie mowila w emitowanym niedawno materiale), to oczywiscie NIE jest powod do calkowitego skreslania jej, zwlaszcza, ze wiele wskazuje na to, ze z tego wyszla i niejako o d r o b i l a organizujac dom dla zagubionych w zyciu dzieci. Ale przy okazji tego picia mogly miec miejsce rozne inne zachowania, poprzez ktore d z i s mozna nia manipulowac, podpuszczac, straszyc ujawnieniem.
Naprawde, nie rozumiem po co zrobila z siebie takie widowisko, po co opowiada glupoty, jak ta, ze Jaroslaw Kaczynski nie ma prawa wypowiadac sie w imieniu brata. Przeciez to jakies szalenstwo.
Kaska
Kaska
Ciekawy, proszę:
link
Od tamtej pory p. Krzywonos wychowała jeszcze kilkoro dzieci. W sumie wychowała piętnastkę.
Po co opowiada głupoty?
Ja wierzę, ale jeśli będę w dyskusji z oponentem chciał podważyć jedyną słuszną opinię o pani Henryce, muszę mieć w ręku twardy argument. Przecież w tej chwili można to zbić prostą repliką, że to PiSowskie oszczerstwo wymyślone naprędce. Błagam, nie traktujmy naszych oponentów tak, że po prostu coś powiemy, a oni uwierzą. Każdy argument musi być na maksa potwierdzony.
Autorze, wielka prośba ode mnie o szczegóły sformułowana na początku tego komentarza.
"Prowadziła "piętnastkę". Choć nikt jej o to nie prosił, pod gdańską operą wysadziła pasażerów. Pustym tramwajem zjechała do zajezdni.
Potem szło siłą rozpędu. Tramwajarze wybrali ją przewodniczącą komitetu strajkowego, posłali do stoczni. Pod bramę nr 2 przyjechała zakładowym żukiem na sygnale."
A juz bombowe sa jej urodziny.
"Urodziła się w olsztyńskim więzieniu. Był rok 1953.
Ojciec to człowiek, który wprowadził do jej domu legendę i nieszczęście: w czasie wojny zaliczył trzy obozy koncentracyjne, a po wojnie wyroki łącznie na osiem lat więzienia. Za co - Henryka nie wie.
- Ojciec opowiadał o obozach, o czasach stalinowskich nigdy. On był z Wilna, nie lubił czerwonych. Może należał do jakiejś tajnej organizacji, może w knajpie przy kieliszku śpiewał, że nie oddamy Wilna.
Matka - skazana na trzy lata, bo ukrywała poszukiwanego przez milicję męża. Wprawdzie zapewniała, że nie widziała go od wielu miesięcy, lecz o czym innym świadczył brzuch, no i mąż został złapany. Słysząc łomot do drzwi wyskoczył przez okno wprost na funkcjonariuszy. Gdy matka mówiła, że nic o mężu nie wie, milicjanci kuli mu ręce kajdankami."
Trudno o lepsze pochodzenie.
No i komu teraz wierzyc?
Akurat mam o nim pojęcie. Byłem wtedy w stoczni przez prawie cały czas strajku.
PO CO opowiada glupoty, o tym wszyscy dobrze wiemy. Chociazby z ostatnich wyborow.
Ale jak sprawdzic, co w ktorym szczegole bylo prawda, a co nie?
Bo poki co, na zyciorysy, pani Krzywonos bije pana Kaczynskiego na glowe. I to nawet nie trzeba przytaczac tutaj tej ostatniej biografii politycznej "O takim jednym...".
Wymieniała zasługi kwoki(to nazwisko utkiwło mi w pamieci) .
Ale przede wszuystkim :jeszczeraz wielkie, wielkie dzięki za Twój udział w obecnosci Pani Anny dzisiaj pod Pomnikiem.Jestes WIELKI!
Buźka
To tylko może wykazać, że wersje Zenka Kwoki i Henryki Krzywonos są różne. Dlaczego są różne i kto ma rację, co do tego ja nie jestem przekonany.
Henryka wyjeżdża z zajezdni jako łamistrajk. Ale gdy tramwaj staje, ona idzie do stoczni i tam zostaje członkiem komitetu strajkowego.
Dlaczego? Ja tego nie rozumiem. Masz jakąś hipotezę, która tłumaczyłaby takie zachowanie?
"Prowadziła "piętnastkę". Choć nikt jej o to nie prosił, pod gdańską operą wysadziła pasażerów. Pustym tramwajem zjechała do zajezdni."
Więcej... http://wyborcza.pl/1,75478,8316944,Henia_tamta___ta.html#ixzz0yDljC1EE
Wersję Zenka Kwoki potwierdzają wszyscy strajkujący w WPK. Krzywonos w tramwaju byłą sama. Nie jest jej winą, że nikt jej wersji potwierdzić nie może, ale też której?
Potem szło siłą rozpędu. Tramwajarze wybrali ją przewodniczącą komitetu strajkowego, posłali do stoczni. Pod bramę nr 2 przyjechała zakładowym żukiem na sygnale.
Więcej... http://wyborcza.pl/1,75478,8316944,Henia_tamta___ta.html#ixzz0yDpdeuN9
to przynajmniej wersja z 1995. W 2010 mamy nowa wersje, zatrzymala tramwaj i poszla do stoczni....
ktora jest prawdziwa?
Tu jest sprzeczność.
Tu bym podejrzewał, że Kwoka trochę nagiął prawdę. Trochę dodał. Może niewiele. Ale nie wygląda, żeby była łamistrajkiem. Nie wiem.
Kto sie myli?
Kto klamie?
Nie wiem.
Kaska
Kaska
Zenka Kwoki nikt nigdy nie przyłapał na żadnym zmyśleniu.
Wojna pomiedzy KORowcami a w/w ekspertami, ktora rozpoczela sie nieco pozniej, juz we wrzesniu, juz dobrze opracowana w materialach historycznych. WZZty w tym czasie staly po stronie KOR.
Jakie wiec "glupoty" opowiada Kaczynski?????? Takie same jak Kuron ( autor w/w cytatu).
Kaska
„Mazowiecki był w stosunku do nas lojalny. Nigdy nie wykryłem żadnych jego działań, które by podważały te opinię. Wspólnie opracowaliśmy pewna linię czy też strategię negocjacji z komunistycznymi właścicielami Polski i oni nam pomagali realizować te zamierzenia. Mało kto o tym wie ale wtedy, w poczuciu odpowiedzialności za los kraju, za przyszłość następnych pokoleń my potrafiliśmy siedzieć godzinami dyskutując najmniejsze fragmenty umów a nawet czy postawić przecinek tu czy tam. Baliśmy się zrobić jakiś błąd, który natychmiast zostałby wykorzystany przez przeciwnika, no bo wtedy jak byśmy mogli spojrzeć kolegom w oczy? Spieraliśmy się o przymiotniki, o szyk zdań, wynajdowaliśmy luki we frazach – byle tylko nie zrobić błędu. Wszystkie zdania w naszych postulatach strajkowych rodziły się w prawdziwych bólach porodowych, które często trwały całymi godzinami. Wszystko to prowadziło do szalonych napięć, zszarganych nerwów a przecież rano trzeba było stawiać czoła komisji rządowej i od nowa koncentrować się na każdym słowie, każdej frazie byle tylko nie dać się wywieść w pole. Ja osobiście w czasie takich sesji potrafiłem spalić dziesięć paczek papierosów, w dodatku Extra Mocnych”
Że Mazowiecki i Geremek chcieli odwieść strajkujących od postulatu powołania wolnych związków, a Lech "miał powierzone zadanie" tych związków bronić. I w dyskusji z Mazowieckim i Geremkiem obronił.
To kłamstwo. Właściwie dwa osobne kłamstwa.
Jedno dotyczy Mazowieckiego i Geremka, a drugie roli i znaczenia Lecha w tym strajku.
Fakt, ze droadcy regularnie straszlac strajkujacych czolgami sowieckimi usilowali "lagodzic" ich zadania jest naprawde zbyt dobrze opisany, abys teraz probowal odwracac kota ogonem.
"W sprawei pierwszego postulatu - uznania WZZ- doradcy przedstawili projekt nowych wyborow do rezymowych zwiazkow branzowychNa moja zdumiona mine szybko oswiadczyli, ze sa przygotowani, iz ten wariant odrzucimy, "niemniej jestesmy zobowiazani, aby go wam przefdstawic ( nie pytalem, kto ich zobowiazal). Nastepnei zaproponowali, aby WZZ-y rejestrowaly sie w CRZZ. Rejestrujac sie, WZZy automatycznie przyjelyby zwierzchnictwo Centralnej Rady Zwiazkow Zawodowych. Mazowiecki zapewnil mnie,z e jest to suwerenna opinia calego zespolu". - wspomina Andrzej Gwiazda, no, ale zalozmy, ze to "wrog" i "klamie" ( jak Kaczynski:)
No to siegnijmy po innego autora:
"( eksperci z Mazowieckim na czele) mieli przeswiadczenie, ze wolne zwiazki to postulat przetargowy ze trzeba je oddalic, ". ( Kuron w "Gwiezdnym czasie" )
Czytaj klasykow, czytaj Kuronia. Patrz, w "Siedmiolatce..." np opisuje jak Leszek Kaczynski posredniczyl pomiedzy nim a Walesa z Mazowieckim i Geremkiem, kiedy powstawal Statut Zwiazku. A Walek dzis twierdzi, ze Kaczynski byl jakims malo znacznym dzialaczem 3 szeregu!
Kaska
Kaska
Tak, byłem. Nie byłem nikim ważnym, nie uczestniczyłem w negocjacjach, ale byłem w stoczni podczas strajku. Lecha pamiętam, także nie miałem wrażenia, że jest kimś ważnym.
Nie wątpię, że Mazowiecki i Geremek przedstawili różne warianty, wygląda na to, że niektóre z obowiązku, nie wiem, czy wobec Prymasa Wyszyńskiego czy kogoś z KC, a może i tak i tak.
Natomiast nie było konfliktu pomiędzy Mazowieckim i Geremkiem a strajkującymi. Nie mieli oni tajemnego planu który chcieli przeforsować. Może przyjechali oni jako mediatorzy, ale szybko stali się doradcami strajkujących.
A Kaczyński mówi tak i tak to jest nieprawda:
To był patriotyzm nadziei, ale przede wszystkim odwagi: stworzyć tego rodzaju organizację w środku komunistycznego imperium, zawrzeć porozumienie, którego istotą była zmiana ustroju. To wymagało wielkiej odwagi. I ta sprawa, już wtedy, 30 lat temu, stała się, także w Stoczni, przedmiotem sporu. Przybyła tam grupa ludzi o znanych nazwiskach, z autorytetem, ludzi - w żadnym razie tego nie kwestionuję - najlepszej woli. Ale mieli oni inny plan, mieli plan kompromisu, który w istocie, gdyby go realizować, okazał się pozorem, który szybko by się rozwiał.
Mój śp. brat miał wtedy zadanie, które było wielkim zaszczytem - reprezentował robotniczą polską odwagę wobec tych ludzi, rozmawiał z nimi, choć przecież sam robotnikiem nie był, ale rozmawiał w imię tych robotniczych, odważnych racji.
Robotnicy chcieli więcej i historia przyznała im rację. "Solidarność" zmieniła Polskę, "Solidarność" zmieniała Europę, "Solidarność" zmieniła świat.
Prądu brakło akurat w tym strategicznym miejscu, w którym zablokowała większość linii tramwajowych :-)
Autorze zanim wyślesz bzdury przeczytaj i sprawdź czy rachunek prawdopodobieństwa nie jest czasem nadwyrężony.
Prowadziła "piętnastkę". Choć nikt jej o to nie prosił, pod gdańską operą wysadziła pasażerów. Pustym tramwajem zjechała do zajezdni.
Potem szło siłą rozpędu. Tramwajarze wybrali ją przewodniczącą komitetu strajkowego, posłali do stoczni. Pod bramę nr 2 przyjechała zakładowym żukiem na sygnale.
Więcej... http://wyborcza.pl/1,75478,8316944,Henia_tamta___ta.html#ixzz0yFu1lHXr
Widac golym okiem, ze wersja Krzywonos jest naciagana.... - sama sie gubi w zeznaniach
A po 10 kwietnia też na to zwracałeś uwagę?
To spróbuj, bo pewnie mocny w tym jesteś(ja nie)i oblicz: odejmij kraje typu Kongo i "wrzuć" do obliczeń loty vipowskie, nagromadzenie w jednym locie takiego składu osób, jak 10 kwietnia, ilość wypadków samolotów vipowskich w stosunku do ilości lotów, ilość osób które zginęły, przypadki, gdy wszystkie osoby giną itp- wyjdzie pewnie, że prędzej trafisz w pięciu kolejnych losowaniach szóstkę w totolotka...
Mgła - w takich warunkach lądowanie w zasadzie równa się katastrofie.
Piloci - skopani już przez prezydenta i wyzwani od tchórzów, bali się kolejnej połajanki
Genarał - swoje stanowisko po katastrofie CASY zachował dzięki protekcji Szczygły i prezydenta. Musiał się jakoś odwdzięczyć. A lotnictwo wojskowe staczało się od jakiegoś czasu przy jego udziale.
W koło tylko zamach, Tusk, Putin.
Piloci - skopani już przez prezydenta i wyzwani od tchórzów, bali się kolejnej połajanki
Genarał - swoje stanowisko po katastrofie CASY zachował dzięki protekcji Szczygły i prezydenta. Musiał się jakoś odwdzięczyć. A lotnictwo wojskowe staczało się od jakiegoś czasu przy jego udziale.
Łykasz wszystko równo - jak leci....
I żadnych wątpliwości.
Rzeczywiście: skąd się tacy biorą?
Ech, lemingi to zawsze mają trudności ze...
To tłumaczę, jak młodemu, wykształconemu etc .
Wyjechałeś do autora z rachunkiem prawdopodobieństwa, to próbowałem ustalić, czy zawsze w sprawach spornych, uczciwie(?), na ten rachunek oglądasz się.
Dotarło?
Jestem sceptyczny.
Że Mazowiecki i Geremek chcieli odwieść strajkujących od postulatu powołania wolnych związków, a Lech "miał powierzone zadanie" tych związków bronić. I w dyskusji z Mazowieckim i Geremkiem obronił.
To kłamstwo. Właściwie dwa osobne kłamstwa.
Jedno dotyczy Mazowieckiego i Geremka, a drugie roli i znaczenia Lecha w tym strajku."
A kim pan był w czasie strajku? Był pan stoczniowcem czy kimś innym? Od kogo ma pan wiedzę, jak wyglądały negocjacje? Brał pan w nich udział?
Stwierdził pan, że są tu dwa kłamstwa i próbuję ustalić na jakiej podstawie pan tak sądzi. Będę wdzięczny za odpowiedź.
Hmm. Można zamknąć oczy i ze 100% pewnością stwierdzić, iż każdy, kto dziś stoi tam, gdzie wtedy stało ZOMO, postępuje niewłaściwie i niesprawiedliwie. Czy to p. Krzywonos, czy to Wałęsa, czy n.p. Borusewicz?
Oni nie błądzą, oni stają po prostu po stronie zła. Znasz może mechanizmy takich zachowań? Przeszłość, pazerność, głupota? Co rządzi tymi ludźmi? Czy to na pewno tacy sami bohaterowie tamtych czasów, jak n.p. ś.p. Anna Walentynowicz, albo Gwiazdowie, albo rzesza dziś zupełnie bezimiennych, skromnych, zapomnianych, którzy nie dają się zwabić?
Myślę logicznie. Kto by zyskał zakładając, że był to zamach?
Putin - robić zamach na swojej ziemi - idiotyzm.
Tusk - po co? I tak wygrywa wszystko w cuglach.
W zasadzie jedynym wygranym był Jarek.
Gdyby nie katastrofa właśnie mielibyśmy wybory, które Lech Kaczyński przegrałby z kretesem. A tak były wybory, przy maksymalnej mobilizacji PIS plus element współczucia i 47% poparcia. No i jeszcze brat na Wawelu.
Stracił kilku kluczowych współpracowników (klęska zawodowa).
Pogrążony w emocjonalnej traumie powoli spycha siebie i swoje ugrupowanie na margines.
Ale to jednak on zyskał najwięcej. Bo "prawie" wygrał wybory i brata mu dobrze pochowali.
Czy Ty czytasz co piszesz i słuchasz co mówisz?
Chciałbyś życzyć komuś bliskiemu TAKIEGO sukcesu?
Jak wersja jutro?
Dzieciaka uratowanego z getta - znowu - jak za czasów Geremka?
Nie wiesz?
Z nieprzebranych szeregów polijeznych id...
Ja tylko tak. Jezeli juz mowimy o Krzywonos kontra Kaczynski, tu urodzona w wiezieniu, ojciec jakis bojownik sciagny przez bezpieke, a u Kaczynskiego w jego wlasnej ksiazce ojciec, ktory za Bieruta byl przedsiebiorca, splajtowal, potem dostal posade na uczelni, jezdzil na kursa za granica, pracowal na Bliskim Wchodzie na kontrakcie.
To mysle gora piec sekund, komu bardziej wierzyc.
Ano. Tak pisze wlasnie Lech K. w "Albafecie Braci Kaczynskich" (ksiazka jeszcze z najlepszych czasow Braci K., wiec pewnie w miare szczera) od strony 118.
Ze szczegolami. Co robil przez te dni (plan B na wypadek nieuznania postulatow), gdzie spal, gdzie i co jadl, z kim sie spotykal, kto go lubil, a kto mu zamykal drzwi przed nosem. Ze raz go zapraszano na posiedzenia, a drugim razem wypraszano.
Polecam wszystkie ksiazki Braci Kaczynskich i ksiazki o Braciach Kaczynskich.
Drobny szczegół - na terenie stoczni była ścisła prohibicja i tłuczono wszystkie flaszki ...
A pani Krzywonos zapewniła dom i wychowanie bardzo wielu dzieciakom
Zróbmy ją zatem prezydentem. Gwiazdą TV, premierem,świętą i co komu się jeszcze żywnie podoba. Gdyż pani miała wielkie cojones, wyskoczyła na scenę, a że to co powiedziała to nijak do wystąpienia Jarosława się miało, to nieważne. Dostał za całokształt. Ech ! I trolle z was marne , zwykłe gównojady.
Ale nie wszystkie flaszki znajdywano.
Kaska
zwlaszcza ze jak mowi czytala ulotki opozycyjne, ale zaraz wylatywaly jej z glowy...
skoro już sugeruje się , ze podczas strajku "dawała w szyję" - to prosiłbym jakiś tekst o tym ale WAŻNE sprzed wystapienia 30 sierpnia 2010 .
Wtedy dam wiarę,że to historia a nie pistoria - czyli wspomnienia na zamówienie bieżące.
Jak to bylo z pania Krzywonos i jej tramwajem, bo juz tu w jednym watku mamy wersji pol tuzina?
I jak to bylo z Lechem Kaczynskim w stoczni, bo tez juz wersji pol tuzina. A ja jeszcze starszych ksiazek Jaroslawa Kaczynskiego nawet do reki nie wzialem.
A w sumie calkiem prosta sprawa. Swiadkowie jeszcze zyja. I kazda gazeta powinna sie rwac o ten temat i te prawde.
SB bardzo by chciało,żeby było inaczej dlatego tak wszyscy się pilnowali,żeby nie było argumentów.
Dobrze by było żeby nie szafować argumentami tego domu dziecka, bo pani Henia już wybudowała swój dom w szwajcarii kaszubskiej , a dzieci rozpuściła w świat .
Myśle ,że pani Henia nie tylko do sejmiku z PO, ale do sejmu RP, wszystko nabrało rozpędu i Pieńkowska nawet ożyła w GW, wszystko przed nami.
Jak mówił Antek w Chłopach: Chceta ja na tronie posadzić , to ją sobie posadźta,
mnie tam jedno.
Poczytaj jego gazetę z tamtego okresu. Co dzień jakiś "ekspert", twierdził, że a to stuczna mgła a to złe naprowadzanie itd.itp.
Ja mu po ludzku współczuję ale na robienie z Lecha "świętego" tylko dlatego, że zginął w katastrofie samolotowej się nie godzę. Nawet Staniszkis gdy ją zapytano dlaczego Lecha pochowano na Wawelu potrafiła wyjąkać, że dlatego bo zginął w katastrofie.
Wcześniej takich tekstów nie było.
Przykre to.
zwlaszcza ze jak mowi czytala ulotki opozycyjne, ale zaraz wylatywaly jej z glowy...
No tak, tylko czy taka osoba, jak jej tramwaj się zatrzyma, to pierwszy pomysł jaki ma, to iść do stoczni strajkować? Nie, taka osoba siedzi w tramwaju i czeka, aż włączą prąd.
A jeszcze takie pytanie - dlaczego rzeczywisty komitet strajkowy MPK nie wysłał swych przedstawicieli do stoczni 15 sierpnia?
Zrobili to po dwóch dniach, kiedy Henryka była już w Prezydium MKS?
Brak inicjatywy powołania MKS już w piątek 15 sierpnia to jeden z poważniejszych błędów członków WZZ, na który nie otrzymuję od nich odpowiedzi. Wolą obwiniać Wałęsę za zakończenie strajku w sobotę 16 sierpnia, a co on niby miał zrobić skoro został przez stoczniowców przegłosowany? Gdyby był przed zakończeniem strajku powołany MKS to można by już wcześniej spisać wspólne postulaty, ogłosić je i wezwać wszystkich do strajku powszechnego. Powstrzymali się jednak. Czekali jak zakończy się sprawa strajku w Stoczni Gdańskiej, a zakończył się on sukcesem, czego członkowie WZZ przed strajkiem nie przypuszczali, jak i nie wierzyli, że będzie można wygrać jeszcze coś więcej.
Co do tego, że takich tekstów wcześniej nie było... Wcześniej tak przeciw2ko "S" Krzywonos ostro nie występowała. Krytykować Kaczora mogła w każdym miejscu i czasie, ale dlaczego na tak uroczystym zjeździe, gdy za stołem prezydialnym zgodnie siedzieli sympatycy i członkowie różnych opcji politycznych.
Śniadek słusznie, ale niestety po fakcie, zauważył, że błędem było zaproszenie polityków, gdyż oni jedynie grają Związkiem, aby osiągnąć swoje partykularne interesy. To nie "S" zepsuła święto i jej członkowie, ale przybyli politycy. To, że członkowie "S" gwizdali i buczeli było wstrętne, ale robili to z pobudek politycznych - mają prawo popierać tego lub owego polityka. Z tego też w 1990 r. korzystał Kaczor, Tusk i Wałęsa, a także wielu innych. Wtedy im pasowało, aby upolitycznić związek maksymalnie dla swojej korzyści.
Oby więcej takich relacji z pierwszej ręki.
Pozdrawiam
Teraz jus wiem i jestem pewien , że Tusk zafunduje nam kolejnego bohatera ( bohaterkę ) wydarzeń sierpnia '80. On tak bardzo lubi ośmieszać Polaków.
Krzysztof Wyszkowski*: Trudno jest mówić o honorze Pani Henryki Krzywonos, którą znam osobiście i nawet dosyć lubię. Jednak, delikatnie mówiąc, jest to ostatni człowiek , który może wypowiadać się w sprawie honoru i godności solidarnościowej. Mam w pamięci pewien incydent z nią związany ze strajku w 1980 roku, który daje mi podstawy by odmawiać jej prawa do obrony honoru solidarności.
O jaki incydent chodzi?
W aktualnym wydaniu biuletynu IPN jest krótka notatka na temat pewnych okoliczności, które stawiają Panią Krzywonos wobec bardzo poważnych podejrzeń. I niech to Panu wystarczy.
Obrońcy jej wystąpienia przekonują , że jej wystąpienie, w którym zaatakowała Jarosława Kaczyńskiego nie było w ogóle polityczne a właśnie miało na celu obronę honoru „Solidarności”.
Całość:
wywwiad z K, Wyszkowskim
Może ktoś ma dostęp do biuletynu i zdradzi nam co to był za incydent?
Moja notka nie dotyczy jej przemówienia na rocznicowym zjeździe, ale ludzi, którym odjęto rolę sprawczą w zainicjowaniu i poprowadzeniu strajku komunikacji miejskiej w Trójmieście. Wymazano ich za sprawą lansowania się Heni z historii.
Henryka Krzywonos nie była łamistrajkiem, bo gdy wyjeżdżała z zajezdni, w tej zajezdni strajku nie było.
Motorniczowie z jej zajezdni wyjechali, dopiero na mieście zorientowali się, że inne zajezdnie strajkują i wtedy przyłączyli się do strajku.
Nie wprost, ale to przecież dokładnie to oznacza:
Motorniczowie z dwóch pozostałych zajezdni tramwajowych w Gdańsku Nowym Porcie i przy ulicy Łąkowej mimo wezwań do strajku pod naciskiem kierownictwa zakładów wyjechali na trasę. Pierwszym tramwajem, który wyjechał z zajezdni w Nowym Porcie kierowała Henryka Krzywonos. Przed nią dwóch motorniczych odmówiło wyjazdu na trasę - jeden gdzieś się zapodział, a drugi dostał raptem biegunki.
Tam nie ma też informacji o wyłączeniu zasilania, a o zwyczajnym przyłączeniu się do strajku.
Nie ma tam tego, co powodowało moją niewiarę w tę wersję.
Ś.p. pani Walentynowicz i państwo Gwiazdowie, to na razie wzorce niezakłamanego przekazu.
Abstrahując od całości, która jest OK, powyższe zdanie jest.... takie pisowskie. W ten sposób mozna powiedziec o każdym inicjatorze ówczesnych strajków. Oczywiście z wyjątkiem Lecha Kaczyńskiego, który nie był inicjatorem, a więc "nie walczył o swoją skórę", ale pomagał strajkującym ratować ich skórę. Był więc tym jedynym szlachetnym.
W 1980 r. większości chodziło o coś więcej niż o własną skórę.
Tak sobie wlasnie yobrazam partyjna agitke PZPR juz po rozpoczeciu strajkow.
1. Lepsze krajowe Jelcze i bratnei Skody od Berlietow za dewizy.
2. Co maja robic wolne zwiazki zawodowe? Nie ruszac polityki, a zajmowac sie prostym robotnikiem i jego sprawami.
Te dwa nazwiska sa autentyczne?
Ten material powinien chodzic tylko z komentarzami.
Ktos inny niezorientowany a niuansach polskiej historii, pomysli to samo co i ja.