Świat w którym żyjemy jest przepełniony ciszą, a przynajmniej tym co powszechnie nazywamy ciszą (śpiew ptaków w konarach drzew lub szum wody nie dyskwalifikuje ciszy jako zjawiska w ocenie powszechnie przyjmowanej).
A jednak ludzie, mówię o swoich obserwacjach, a nie ogóle gatunku, z jakiegoś powodu, ludzie wprowadzają hałas aby tę ciszę odepchnąć. Dodam, że zazwyczaj są to działania bezwiedne takie przy okazji, z przyzwyczajenia, jak zaspokajanie głodu przez narkomana.
Wchodzimy do domu włączamy telewizor, wchodzimy do biura lub wsiadamy do samochodu - włączamy radio/mp3/płytę. Ludzie jadą nad wodę do lasu ale z radyjkiem, no żeby coś grało!
Mamy chwilę aby odpocząć, włączamy komputer (który także „hałasuje” może tylko inaczej).
A gdzie chwila dla ciszy? Na usłyszenie Boga (a jak ktoś nie wierzy w Boga to – kiedy ma czas usłyszeć siebie?)
Boimy się ciszy? Głosu Boga? (a może własnych przemyśleń?)
Wielokrotnie gdy, raczej wyniku zbiegu okoliczności niż świadomej decyzji mam chwilę przestoju – CISZY – słyszę o tym o czym nie mam czasu pomyśleć lub pamiętać. I nie chodzi mi tutaj od razu o jakieś mistyczne doznania ale o banalne sprawy codzienne ale i ważne. (nie dałeś psu jeść, obiecałeś wysłać dziś przelew, córka prosiła cię abyś zrobiła dla niej … itd.) ale przychodzi czas na refleksje lub Słowa Boga mające większe znaczenie.
W kościele prze mszą także słyszę ciszę i to bardzo dobrze.
Żona widziała filmik - „reklamę” :
Idą ludzie w tłumie ku przepaści. Wokoło tabliczki informujące „ZA 100 M WEJSCIE DO PIEKŁA” „UWAGA PRZEPAŚĆ” itd. Ale ludzie idą kołysząc się w rytm głośnej muzyki nadawanej z głośników rozstawionych wzdłuż tego szpaleru. A nad nimi na specjalnych punktach obserwacyjnych stoją diabły i patrzą na te rzesze ludzkie. Nagle jeden człowiek zatrzymuje sięi mówi :
- Chwileczkę ale my idziemy na zatracenie. Zatrzymajcie się!
Jeden z diabłów dostrzega tego człowieka i nadaje – KTOŚ SIĘ OCKNĄŁ, GŁOŚNIEJ MUZYKA!
I faktycznie zaczyna głośniej grać muzyka ludzie nie słyszą już buntownika krocząc ku przepaści, a sam buntownik? Uspokaja się i włącza we wspólny marsz.

Ludzie wierzący zawsze znajdą czas aby wypełnić go modlitwą (rozmową z Bogiem). Powstała jednak, może niezbyt liczna ale hałaśliwa warstwa "bezbożników", którzy starają się przeszkodzić i zakłocić tą modlitwę ludzi wierzących. I to jest prawda czasu.
Ale chciałem też zwrócić uwagę na fakt uzależnienia od chałasu - przed erą TV i radia otaczały nas naturalne odgłosy świata popularnie zwane ciszą pozwalające, przynajmniej mnie, na spokojniejsze myslenie, słyszenie samego siebie, a mozę nawet i Boga.
Niemniej obserwuję jak wokoło ludzie znajdujac sie gdzieś szukają możliwosci właczenia jakiegoś odbiornika, który wypełni cisze jakimś szumem.
(dodam, ze on sam jest Zydem, wiec na pewno nie jest zadnym antysemita)
Jak to w ogole mozliwe, aby 4 zolnierzy zaprowadzilo grupe liczaca 1000 osob do komory gazowej?"..
odpowiadam mu: "po prostu uwierzyli faszystom, ze ida wziac prysznic.." ..ale on w dalszym ciagu nie rozumie, "dlaczego nawet nie probowali sie zbuntowac i wspolnie wykorzystac okazje, ze ich jest az 1000 wiezniow a straznikow tylko 4?"
- po pierwsze tak jak Pani napisała "po prostu uwierzyli faszystom, ze ida wziac prysznic" dodałbym - chcieli/woleli wierzyć.
- byli już tak umęczeni, że mieli wszystkiego dość i nawet jeśli podejrzewali co ich czeka to - a niech to się już skończy.
- logicznie znali konsekwencje (dodatkowe represje) - jasne bunt i ... co dalej? Siły obozu a i pewnie pobliskich garnizonów były większe niz4 osoby.
- bunt oznacza atak a nawet zabicie strażników - zabijanie ludzi nie jest ponoć wcale takie łatwe - zwłaszcza dla ludzi znających okropieństwa wojny.
- bunt oznacza inicjatywę która była konsekwentnie zabijana w tych ludziach.
i jeszcze by się znalazło
2. "Czy to byl film o obozie w Birkenau?" NIe