W warszawskiej demonstracji zwolenników mediów toruńskich w sprawie pozwolenia TV Trwam  na dostęp do cyfrowego multipleksu uczestniczyli członkowie Rodziny Radia Maryja, klubów „Gazety Polskiej”, politycy PIS, oraz związani z prawicowymi tytułami publicyści. G.W. donosi, że demonstranci skandowali: „DONALD MATOLE, TWÓJ RZĄD OBALĄ KATOLE”, co stanowi samookreśleniem się protestujących KATOLAMI (a nie katolikami), jednoznacznie kojarzonych z KIBOLAMI.

To wymowne skojarzenie tych nazw  (kibole i katole)  wywołuje smutne refleksje, bo przecież „kibole” to „antykibice”, więc przez analogię z tym powszechnym pojęciem można określić „katoli” „antykatolikami”. 

Co na to hierarchowie Kościoła Katolickiego?  Przewodniczący Episkopatu Polski, abp Józef Michalik jest zadowolony, bo popiera akcję. W liście na Wielki Post ubolewa (za GW z 21 lutego):  „Kościół jest „planowo atakowany’, przez różne środowiska libertyńskie, ateistyczne i masońskie” i dalej, że rządowe instytucje (…) ostatnio zdyskryminowały  katolicką telewizję, co na szczęście budzi świadomość narodu.”

Z oczywistych powodów akcję wspiera o. Tadeusz Rydzyk, szef toruńskiego koncernu medialnego oficjalnie nawołując: „Kochani, róbmy to dalej, oni się ugną pod siłą narodu, jeżeli naród stanie.

Dziwne, że nie razi polskich hierarchów Kościoła Katolickiego chamstwo protestujących, obrażających premiera RP wyzwiskiem „matoł”, podczas gdy w sytuacjach o wiele mniej rażących – jeśli dotyczą duchownych – reakcja jest stanowcza. Na przykład kiedy przewodniczący KRRiT Jan Dworak zwrócił się do o. Tadeusza Rydzyka „per pan”, spotkał się z ostrą reprymendą z jego strony, że w europejskiej kulturze do kapłana należy zwracać się „per ksiądz”, lub „ojciec”. Takiej wrażliwości zabrakło jednak o. Rydzykowi kiedy polskiego premiera lży się zwrotem „matole”.

Katole naśladując kiboli wkraczają na drogę konfrontacji z władzą, która z kibolami rozprawia się środkami policyjnymi, więc może prowokują, żeby i ich pacyfikowała policja? Byłby to piękny pretekst do oskarżenie rządu o  ograniczanie swobód demonstrowania.  Marzy o tym chyba o. Tadeusz Rydzyk zachęcając protestujących swoim nawoływaniem: „Kochani, róbmy to dalej, oni się ugną pod siłą narodu, jeżeli naród stanie”.

Martwi postawa katolickich duchownych, że wbrew chrześcijańskim zasadom nawołują do protestów, które z natury rzeczy łatwo mogą się przerodzić w uliczne niepokoje, co pośrednio jest  obecnie przez nich aprobowane słowami: „…co na szczęście budzi świadomość narodu” (abp Michalik) i „…oni się ugną pod siłą narodu, jeżeli naród stanie” (o. T. Rydzyk).

Mocno irytuje pewność siebie o. Dyrektora, który doświadczony ustępstwami władz wobec swoich poczynań nie przestrzegania koncesji radiowej, próbuje tę słabość  władz wykorzystać i zmusić ją do uległości za poparciem ufających mu naiwnie prostych ludzi, słuchaczy tego radia.

Nie mniej irytujące jest też zachowanie KRRiT,  która zamiast otwarcie wskazać na nie spełnianie przez TV Trwam warunków koncesji mocno to akcentując, wdaje się w pyskówkę z o. Dyrektorem dając mu pretekst do dywagacji o prześladowaniu mediów katolickich.

I na koniec. Jestem stałym słuchaczem katolickiego radia Emaus (Archidiecezja Poznańska), które świetnie funkcjonuje bez słowa skargi na temat rzekomego prześladowania mediów katolickich.

Czyżby RM działało w innej Polsce? 

Dobrze, że protestujący nazywają siebie katolami, bo uświadomili nam jasno z kim tak naprawdę mamy do czynienia.