Panie Janke... To nie czas i nie miejsce na dumę i ambicję. Oto oddał Pan pole tym, którzy pod Pańską nieobecność uczynią to, co zechcą mówiąc, że ci którzy mogli protestować widocznie nie chcieli, bo nie przyszli.
Za kilka lat, a może już tylko miesięcy, nikt nie będzie pamiętał osobistych urazów Pana Janke dotyczących stylu doręczania zaproszenia. Ja będę pamiętał, że Pan na niene spotkanie nie poszedł tylko dlatego, że się Pan obraził. Czy Pańska osobista uraza jest na tyle wielka, na tyle dotkliwa, że uznał Pan, iż to o co teraz idzie walka ma marginalne znaczenie i można sobie udział w takim gremium odpuścić? Zawiódł mnie Pan, Panie Janke...

