Nikt dzisiaj na s24 nie podjął tego tematu, dlatego czuję się zobowiązany napisać parę słów o kolejnym zmarłym – prof. Andrzeju Szczekliku, kardiologu z Krakowa. Zmarł dzisiaj w szpitalu przy ul. Skawińskiej w Krakowie (informacja z GW). Profesora nie znałem - dzieli nas pokolenie i odległość - ale jak każdy z “branży” słyszałem o nim i osiągnięciach. W moim przypadku zaczęło się od jego prac nad udziałem prostacykliny w patogenezie miażdżycy. Teorii sformuowanej przez prof. Gryglewskiego, ale rozwiniętej przy bardzo aktywnym udziale prof. Szczeklika. Ja w tamtych latach studiowałem medycynę, interesowałem się miażdżycą i śledziłem te prace z zapartym tchem. Teoria nie zdała do końca egzaminu, ale taki już los naukowca – nie zawsze wdzięczny. Zperspektywy lat ważniejsze okazały się osiągnięcia prof. Szczeklika z patogenezy astmy oskrzelowej.
Prof. Szczeklik był wyjątkowo często cytowanym naukowcem z liczbą cytowań 11204. Piszący te słowa poświadcza, że jest to liczba oszołamiająca. Najcześciej cytowana praca z jego udziałem to “Allergic rhinitis and its impact on asthma” (Katar alergiczny i jego wpływ na astmę). Praca została opublikowana w 2001, prof. Szczeklik jest jednym z szeregu współautorów, ale za to artykuł ma atronomiczną ilość cytowań 960. Szereg innych prac zmarłego było cytowanych ponad 200 i 300 razy - równie imponujące liczby.
Jednym słowem przeogromna strata dla polskiej nauki.
I to tyle mojej notki. Żałuje, że go nie znałem; nawet nie spotkałem. Smutno mi, że odszedł, a ja nie potrafię napisać czegoś bardziej osobistego, albo związanego z jego działalnością jako klinicysty. Z tego powodu też mi smutno. Przypomina mi się kolejny profesor z jego pokolenia, jego przyjaciel, a mój mentor (nazwisko pominę), który też zmarł stosunkowo niedawno. No i teraz jest mi całkiem smutno.

http://www.sonda.pl/sonda_strona.php3?id=609441&uid=438403
"...Płaska horyzontalna linia w EKG."Jak struna po koncercie...
A wcześniej?
Widziałem jak Oko w Agonii
Omiata spojrzeniem Pokój-
Jakby szukając Czegoś-
Potem zabrakło w nim Wzroku-
Potem zaćmiła je Mgła-
Potem -Powieki się zwarły-
Nie ujawniając-czym było-
To-w czym szukał zbawienia Zmarły.
Czy to wtedy, w tej ostatniej chwili,nawiedza nas osobliwa jasność
widzenia? Jakieś dopowiedzenie tajemnicy w momencie olśnienia? Czy odsłania się-zakryte dotąd-oblicze świata? I można go wchłonąć,pojąć i wreszcie nazwać?"
Requiescat in pace.
Byłem pod ogromnym wrazeniem atmosfery panującej w jego Szpitalu na Skawińskiej w Krakowie - wszystko bylo tam nastawione na dobro pacjenta. Chorzy byli najważniejsi! Nie zarobek, nie dorobek (naukowy) - ale właśnie chory. Sam profesor, był człowiekiem ujmująco życzliwym, wyciszonym, niezwykle skromnym. Posiadał rozległą wiedzę (oprócz medycznej) humanistyczną, o czy zaświadczają książki jego autorstwa (znakomita "KORE" wydana przez krakowski Znak).
Leczył u siebie znakomitości ze świata kultury, poetów - Herberta, Miłosza czy żyjącego wielkiego poetę z Sanoka - Janusza Szubera, któremu nawet zorganizował wieczór promocyjny w auli szpitalnej.
On była własnie taką latarnią...
Niech odpoczywa w pokoju.
Umknęłaby mi ta wiadomość w panującym dookoła hałasie gdyby nie Pan- dziękuję.
Zmarł człowiek niezbyt stary, mający dostęp można powiedzieć nieograniczony do "służby medycznej".
A żyją staruszkowie, którzy w tym kraju , pod tym co jest, zasranym rządem, na byle jaką wizytę u byle jakiego konowała muszą czekać po pół roku albo i dłużej.
Tak więc głowa do góry może i nam się uda.
staruszkowie, którzy w tym kraju , pod tym co jest, zasranym rządem, na byle jaką wizytę u byle jakiego konowała muszą czekać po pół roku albo i dłużej.
Oczywiście, pod tym, który był, niezasranym rządem, na byle jaką wizytę u byle jakiego konowała trafiało się natychmiast?
Nie natychmiast, ale szybciej. A miało być lepiej, przecież.
Obiecanki cacanki,a głupiemu radość::))
http://www.franciszkanska3.pl/Prof-Szczeklik-humanista-inspirowany-nauczaniem-papieskim,a,13786