Jarosław...Jarosław...
W czasie ostatniego spotkania z dziennikarzami na pytanie jednego z dziennikarzy, czy podtrzyma swoją zapowiedź z 2008 roku i odejdzie, padły znamienne słowa - "To do mnie wołają -Jarosław, Polskę zbaw." Tak to bywa, kiedy choroba umysłowa sięga zenitu i chory zaczyna wierzyć, że ma do wypełnienia jakieś posłannictwo. Dla prawidłowego leczenia choroby umysłowej najważniejsze jest środowisko, w którym chory przebywa. Niestety w tym przypadku jest to trudne. Otoczenie chorego tworzą ludzie, w swojej masie, wyjątkowo mało inteligentni, a w dodatku głupio-mądrzy, tzn. głupi, który wierzą w to, że są mądrzy-najgorsza odmiana głupoty. Sam chory , wierząc , że ma misję do wypełnienia, otacza się chorymi psychicznie "wyznawcami", którzy wzmagają objawy wypowiadając takie właśnie głupoty. Jeżeli jednak założyć, że nie jest to choroba psychiczna (niej jestem psychiatrą i stwierdzić tego nie mam prawa) i Jarosław naszym Zbawcą jest.... To znaczy, że Zbawcę mamy... Powstaje jednak problem... Nie ma co zbawiać..... I co z tym teraz zrobić...?
O autorze notki
Ostatnie notki
Ostatnio najczęściej komentowane
-
Rządy imbecyli
-
Fjutalizacja prawa
-
POLSCY BLOGERZY POPIERAJA PRAWO I SPRAWIEDLIWOSC
-
Reguła
-
Nawet Saruman nie pomógł
-
Dr Binienda chciałby, ale się boi.
-
Nastawiony Man. Martwie sie o nastawionych
-
Katolicy prześladowani niczym w ChRL!
-
Ważny głos Renaty Rudeckiej-Kalinowskiej
-
Ewa Stankiewicz na spotkaniu z młodzieżą

Jaroslaw najwyrazniej dobrze sie czuje w charakterze guru sekty.