Powstał kolejny już smoleński film Joanny Lichockiej - „Przebudzenie”. Moim zdaniem to najlepszy z jej trzech filmów. Stosunkowo najmniej w nim czystej propagandy (choć nie jest jej całkowicie pozbawiony), a stosunkowo dużo warstwy informacyjnej. Stanowi ją portret środowiska, które każdego dziesiątego miesiąca czci pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej.
Film w jakimś stopniu odpowiada na pytanie dlaczego ci ludzie to robią, choć nie jest to odpowiedź w pełni satysfakcjonująca neutralnego odbiorcę. Na przykład obcokrajowca. Tym niemniej po obejrzeniu „Przebudzenia” coś można zrozumieć.
W filmie pojawia się bowiem kilka elementów, które wyznaczają sposób myślenia środowiska smoleńskiego i zarazem odróżniają je od reszty społeczeństwa/narodu. To mocne zanurzenie w katolicyzmie, a zarazem sposób myślenia silnie nawiązujący do tradycji polskiego romantyzmu. Ludzie tak myślący nie mogli na katastrofę taką jak smoleńska zareagować inaczej, niż to miało miejsce. Bo znaleźli się w sytuacji osób podatnych na choroby płuc, na których spada nagle epidemia gruźlicy.
Dla tych ludzi katastrofa samolotu z „patriotycznym” prezydentem na pokładzie i innymi wybitnymi przedstawicielami narodu, zdarzająca się w momencie, gdy ten prezydent leci na uroczystości upamiętnienia mordu katyńskiego, musi mieć w sobie coś metafizycznego i mesjanistycznego zarazem. To musi być jakiś znak od Boga. Tym bardziej, że katastrofa zdarza się na terytorium kraju, który był sprawcą mordu katyńskiego, a w dodatku kraju nie kryjącego swej niechęci do polskiego prezydenta. Takie przypadki się nie zdarzają. A skoro Bóg na to pozwolił, musi to być jakiś znak od niego. Na przykład znak służący tytułowemu „przebudzeniu” narodu polskiego. Oczywiście tylko jego zdrowej części, tej mickiewiczowskiej „gorącej lawy”, na co dzień przykrytej przez „zimną i plugawą” skorupę.
To wszystko najlepiej widać w wypowiedziach jednego z bohaterów filmu – poety Wojciecha Wencla. On w metafizycznej i mesjanistycznej interpretacji katastrofy idzie najdalej. Twierdzi wręcz, że już w nocy z 9 na 10 kwietnia „czuł przejmujący smutek” i wiedział, że zdarzy się coś strasznego. I choć bohaterowie filmu zaprzeczają, że są jakąś nową „religią smoleńską”, przedstawiony w filmie ruch ma wszelkie znamiona rodzącego się prądu religijnego. Który rodzi się właśnie wtedy, gdy ludzie nie mogą poradzić sobie z traumą po jakimś zdarzeniu i muszą mu nadać głębszy sens.
Dlatego bohaterowie filmu są całkowicie niewiarygodni, gdy powtarzają, że zależy im tylko na poznaniu prawdy o katastrofie. Tak naprawdę to jest ostatnia rzecz, na której im zależy. Bo prawda, jeśli byłaby trywialna, mogłaby przecież zniszczyć mesjanistyczny sens katastrofy. Co ciekawe, ten brak wiarygodności też widać w filmie. Bohaterowie powtarzają słowa o nie oddanym wraku czy o „zdarzeniu na wysokości 15 metrów”, przypominając w tym członków sekty, deklamujących wyuczone formułki. Tym niemniej pokazanie tego też jest istotną wartością filmu.
Oczywiście w „Przebudzeniu” brakuje zdystansowania się od tych wszystkich zjawisk, ale to akurat nie dziwi, bo autorka całkowicie identyfikuje się ze swoimi bohaterami.
Film uzmysławia zatem, jak potrzebna jest rzetelna i pełna analiza socjologiczna ruchu smoleńskiego. A właściwie analiza wszystkiego, co w polskim społeczeństwie stało się po 10 kwietnia 2010 roku. Taka analiza niestety dotąd nie powstała. A powinna m.in. odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w pierwszych dniach po katastrofie pamięć Lecha Kaczyńskiego czciły miliony, ale po roku zostały tylko tysiące.
Taka analiza potrzebna jest także z innego powodu. Bohaterowie filmu mówią językiem zapewne niezrozumiałym dla większości Polaków. To dowód, że dzieląca społeczeństwo/naród przepaść pogłębia się. Stąd znalezienie uniwersalnego języka, który będzie zrozumiały dla wszystkich Polaków staje się potrzebą chwili.
Inaczej zmaterializowane zostanie proroctwo/groźba, sformułowane przez Wojciecha Wencla na końcu filmu – że ta tłamszona dziś polskość kiedyś „wybuchnie”.
Jak wiadomo, przy okazji wybuchów są ofiary. Trzeba więc zrobić wszystko, by do nich nie dopuścić.

Przepraszam świnia jestem.
Z tego co mówiła sama Joanna Lichocka jest to pierwszy jej film.
W tamtych była tylko współ.....
Reszty nie czytam,bo Pana nie lubię.
Sporo jest u mnie na blogu w ciagu ostatniego roku - co sie dzieje gdy socjotechnike czysto sekciarska i motyw religijne wprzagnie sie do polityki.Takze historia smolenskiego sledztwa Macierewicza i Sakiewicza oraz metody budowy przez nich rynku smolenskiego ,czyli opis biznesu smoleńskiego.Jak wiadomo przywodcy sekt pasozytują takze na grupach wyznawców
"...czciły miliony,ale po roku zostały tylko tysiące"
Pan żartuje,każdego 10-tego pod Pałac Prezydencki ma przyjeżdżać miliony ludzi?
Przecież w dniach żałoby,zaraz po 10 kwietnia 2010 roku nie było milionów w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu,miliony były przed telewizorami i w kościołach modląc się za ofiary,które zginęły,i te miliony dalej chcą PRAWDY O SMOLEŃSKU!
"Jak wiadomoi przy okazji wybuchów są ofiary.Trzeba więc zrobić wszystko,by do nich nie dopuścić"
Jasne trzeba ich zamknąć...."sekte smoleńską","nową religie".
I pan jest dziennikarzem?
Przecież to żenujące.
Bardziej nadaje się pan na rzecznika obecnej waaaadzy!
(NIE 1) Nie da się stworzyć uniwersalnego języka zrozumiałego dla wszystkich, nie da się stworzyć porozumienia między ruchem smoleńskim a resztą społeczeństwa. Nie można zasypać przepaści dzielącej naród.
(NIE 2) Proroctwo Wojciecha Wencla ma charakter życzeniowy. Nie trzeba obawiać się tego "wybuchu". Nie będzie to eksplozja patriotyzmu porywająca miliony do czynu. Jedynie trzask kapiszona dla uczczenia kolejnej inicjatywy grupki fanatyków.
Bo film wbrew intencjom autorki jest ciekawym dokumentem pokazującym zjawisko o niewielkim zasięgu. I ten zasięg już się nie zwiększa.
-tak straszna katastrofa i jej ofiary wywołały powszechny dla Polaków odruch patriotyzmu i identyfikacji z Narodem, stąd mieliśmy spontaniczne układanie zniczy pod krzyżem, ogromne tłumy na ulicach Warszawy w czasie konduktu itd. Sam czułem i reagował podobnie, jak wszyscy. Niestety b. szybko pojawiła sie chęć wykorzystania takiej masowej emocji no i "pojechało "!! Efektem jest własnie coraz większe rozdarcie Narodu.
-absolutnie nie wierzę w żaden uniwersalny język, niby jaki ma być? Co ja czy większość aktywnych intelektualnie ludzi ma wspólnego , jesli chodzi o język z Sakiewiczem, Macierewiczem czy Ściosem lub FYM-mem z Salonu? Albo oni z naszym?
- W końcu z pozycji "ludu smoleńskiego" zdarzył sie akt ostatecznej zdrady, gdy "przekupiona władza" kryje zamach na najlepszych synów ojczyzny, to jaki może byc wspólny język?
- jednocześnie jestem przekonany, że nie grozi Polsce ze strony tej grupy żadne zagrożenie bezposrednie, po pierwsze sa to patrioci, którzy nie będa działac na szkodę Ojczyzny, po drugie, brakuje wśród nich ludzi na prawde groźnych, zdolnych do gwałtownych działań, bo z "kibolami" czy Narodowcami właściwie nic ich nie łączy( no może niechęcia do władzy)...
Przecież to, za przeproszeniem, "żarło... żarło... i zdechło"!
I jaka znowu POGŁĘBIAJĄCA SIĘ przepaść SPOŁECZNA?
Taka przepaść istnieje zawsze - to przepaść miedzy głupotą a mądrością, między wiedzą a niewiedzą, między naskórkowym pojmowaniem świata a jego dogłębnym rozumieniem.
Identyczna sytuacja była po śmierci lady Diany czy Jacksona - z identycznym czczeniem pamięci "przez miliony", po których niewiele dzisiaj zostało.
Patriotyczny Amway - daje poczucie misji i ważności.I pozwala się otoczyć grupą wsparcia. Upraszcza poruszanie się w przestrzeni, obkurczając ją i wyraźnie polaryzując na czerń i biel. Tu nie ma własnych osobistych celów, które trzeba sobie wyznaczać. Wszystko jest wyznaczone. Konkurencja polega na tym, kto najgorliwiej pójdzie już wytyczonym szlakiem prawdy...To pozwala się odnaleźć, bo wymaga jedynie prostej wiary w schemat...
Wesołych harców wokół germańskiego drzewka i obchodów dziadką mroza niech panu sypnie gorzałą i tanią benzyną bo socjalizm paneuropejski się kończy a pana 'high life' razem z nim :)))))
Nie ustrzegł się pan grubego założenia.
Skąd pomysł że czczono pamięć Kaczyńskiego właśnie, tam zginęło znacznie więcej osób.
Strach. I zamiłowanie do rządzenia przez strach.
Niniejszym dla pana seasonal greatings.
Takie czasy, kościoły są pełne ludzi do bólu racjonalnych ;)
Grunt to mieć pochlebne zdanie na swój temat.
Sa wynarodowieni.
Nie rozumieja jezyka Polakow. Zyja w swoim nowym swiecie, antydemokratyczny, apartheidopodobnym i dlatego faszystoidalnym.
Nie powinni miec obywatelstwa polskiego.. no bo przeciez Polska jest dla nich przyzytkiem. Dlatego nie powinni miec prawa do brania udzialu w wyborach. Sa oni bezposrednim zagrozeniem dla Polski, sa olbrzymia, okolo 15% liczaca antypolska 5.kolumna bedaca praktyczna kontynuacja zydokomunistycznej dyktatury. Pozostale 19% oglupione mediami glosuje rowniez na antypolskie partie. 15% glosuje na PiS. Reszta zostaje w domu.
Zobaczymy, czy nastapi przebudzenie Narodu, ktore zakonczy ta zbrodnie.
Wegry pokazaly, ze jest to jak najbardziej mozliwe.
O czym opowiada wam Śmiłowicz?
Nie znam filmu, myslalam ze rzad sie obudzil....
Wierzący o katastrofie i śmierci Kaczyńskiego musi (chce czy nie chce...) pomyśleć: "Bóg tak chciał" inaczej coś kiepsko z jego wiarą.
Bóg tak chciał.
Może trzeba ich nazwać:
Ateistami walczącymi z żałobą, ludźmi nieciekawymi bo bez współczucia i ludźmi bez ciekawości świata i jego tajemnic.
Tchórzami bojącymi się PO, Rosji czy też stracenia złudzeń.
Cynikami zadowolonymi nawet bo odeszło paru wkurzających polityków.
Konformistami i fajtłapami korzystającymi z niewydolnego systemu państwa.
Chamami którzy za nic mają cierpienie innych.
Ale przede wszystkim są głupcami którzy dają się oszukiwać, którzy nie umieją wyciągać wniosków.
Taki jest portret ludzi z okopów św. 3RP.
Polacy chcą uczciwego podejścia do wyjaśnienia tej strasznej katastrofy, a bez tego nie maja i nigdy nie będą mieli do rządu zaufania.
Logiczne?
Radze przeczytać, może jednak Pan coś zrozumie? Chociaż bardzo w to wątpię.....
Logiczne?"
Skoro zaprzęgamy (i słusznie) do dyskusji logikę, to ponowne wybranie Tuska, przy braku dowodów na oszustwo wyborcze dowodzi, że większosc Polaków uważa, że podejście rządu jest uczciwe, lub ta sprawa ich nie interesuje.
"Elyty" nawet nie starały się ukryć zadowolenia - oto został wyeliminowany tak nielubiany przez nie Prezydent, który przeszkadzał w swobodnym budowaniu własnej przyszłości. I oto stało się! "Prezydent gdzieś poleciał".
"Elytom" wydawało się, że ludowi szybko przejdzie - choć nie ukrywały zaskoczenia ilością ludzi zgromadzonych wzdłuż "Żwirek", którzy spontanicznie bez żadnej nagonki przyszli pożegnać Parę Prezydencką. Ciągle mają nadzieję, że ludowi przejdzie...
Aby sprawa była jasna - uważam, że katastrofa samolotu w Smoleńsku była spowodowana niezachowaniem procedur i elementarnej ostrożności przez polską załogę, która w ogóle nie powinna w takich warunkach podejmować żadnych prób podejścia do lądowania. Ale przyczyny katastrofy to jedno - a protest przeciwko działaniu struktur państwa pod obecnymi rządami to drugie. Dziennikarze z Warszawy podobnie jak nasi "towarzysze partyjni" z PO i innych koterii skupionych wokół wodzów róznego autoramentu postrzegają Polskę zatłoczonych dobrymi samochodami ulic Warszawy, gazetek typu "Glamour", "Złotych Tarasów", "Cofee Haevens" itp. Proste pytanie: "Panie Premierze - jak żyć?" całkowicie ich zaskakuje. Nie chcą widzieć Polski żyjącej za 700 zł renty miesięcznie, 1200 zł pensji lub pracującej na umowach śmieciowych - to i tak szczęśliwcy, bo mają jakieś dochody. Polska wsi i małych miasteczek pracuje na czarno, ładując się w 18 osób do 9 osobowego busa - bo "jest robota" i trzeba dojechać. To konieczne - bo trzeba zarobić na chleb, bo dzieci są głodne! Tej Polski p.Paradowska i jej podobni nie znajdą w ICC Warszawa-Kraków, bo bilet na taki pociąg jest poza jej zasięgiem.
Ta Polska żyje poczuciem doznanej krzywdy - której symbolem stała się katastrofa w Smoleńsku.
Nie można wyrzucać poza nawias tak dużej części społeczeństwa i w dodatku się z niej naigrywać. Wszelkie działania "aktywizujące" to wielki pic na wodę napędzający kasę róznym "Ośrodkom Szkoleniowym" - komu się przyda nauka origami (finansowana ze środków unijnych), czy komuś da pracę? Oczywiście organizatorom szkolenia! I odfajkowane.
Szanowni Panowie Wadza - radzę uważać, bo zdaje się macie krótką pamięć. Lud można gnębić - ale do czasu. Wystarczy iskra, jedna podwyżka za dużo, jakakolwiek oznaka słabości władzy i ten pogardzany przez was lub zmiecie was jak plewy - pozostanie wam jedynie niesława i być może wspomnienia o prawdziwej Solidarności '80. Zapomnieliście już, kto Was wyniósł do władzy? Czy liczyły się jakiekolwiek protesty ówczesnych elit intelektualnych?
Ot - po prostu "gęgacze" sobie gęgali! To dopiero siła ludu obaliła komunę. Elyty po prostu się dokleiły jak g...o do okrętu i zakrzyknęły "płyniemy"!
Większość Polaków? Tylko większość z tych, którzy glosowali, a i za to nie dałabym głowy. Dowody na oszustwa wyborcze były, ale zostały zamiecione pod dywan, tak jak afera hazardowa, była i nie była......
Zgadza się tak to funkcjonuje w demokracji. Zakłada się, że ci co nie poszli na wybory akceptują decyzję innych.
"Dowody na oszustwa wyborcze były, ale zostały zamiecione pod dywan"
Co to znaczy "zamiecione"? Policja nie przyjęła zgloszenia, prokurator umożył, czy sędzia uniewinnił?
Proszę cos więcej o tym napisac.
"tak jak afera hazardowa, była i nie była......"
Oczywiście, że była, ale najbardziej umoczona osoba, czyli Przemysław Gosiewski już nie żyje.
Reszta nie zrobiła nic, co byłoby w Polsce karalne, więc trudno tylko na podstawie wewnętrznego przekonania wsadzac ludzi do więzienia.
Gdyby opinia publiczna miała decydowac o czyjejś winie, to Lech Kaczyński żyłby do dzisiaj w więzieniu, bo jakims dziwnym trafem objął z zaufanymi kolegami rządy w NIK natychmiast po smierci ludzi badających tam afery, w które spółki Kaczyńskich i kolegów były też zamieszane.
Poważnie chcesz dalej dyskutowac o zamiecionych aferach?
A teraz prosze sprobowac powiedziec:
"Wyalienowalismy sie z rozentuzjamowanego tlumu."
próbując zrobić ze mnie fanatyka, wciska mi romantyzm, mistycyzm, czy co tam jeszcze.
A przy okazji ze mnie drwi odbiera mi zdrowy rozsądek i zaprzecza mojemu przyziemnemu pragmatyzmowi, redukuje mnie do wyłącznie reakcji emocjonalnych.
--------------------------
Może dlatego, że Polska to nie Korea Północna i Polacy nie popadli w histerię o jakiej marzył Kaczyński.