Jak podjąć walkę z nepotyzmem, skoro istnieje ciche przyzwolenie społeczeństwa na zatrudnianie osób spokrewnionych na stanowiskach publicznych? Ba! Nawet często sami zwracamy się do wysoko postawionych znajomych z prośbą o zatrudnienie. Proponowana przez posła Kłopotka ustawa, która miałaby ściśle określać stanowiska, które podlegają ponownemu obsadzeniu po wyborach, wydaje się być rozsądnym rozwiązaniem.

W polskim społeczeństwie istnieje przekonanie, że jeżeli członek rodziny lub bliski znajomy osiągnął sukces, to i nam powinno coś z tego skapnąć. Może ciepła posadka, może znajomości, a może po prostu wizyty na salonach. A może sami powinniśmy zakasać rękawy i wziąć sprawy w swoje ręce, a nie liczyć na pomoc innych? Oczywiście nie można odbijać się od ściany do ściany, ale trzeba znaleźć rozwiązanie, które znajduje się gdzieś po środku.

Po pierwsze – prawo. Należy określić w prawie, jakie stanowiska można ponownie obsadzić po wyborach, określić dokładny tryb powoływania nowych osób, kto, co, jak i komu. Wszystko jawne i zgodne z prawem. Na razie mamy totalny rozgardiasz.Dla mnie nepotyzm, kolesiostwo, kumoterstwo – wszystko jakkolwiek nazywane – oznacza jedno: korupcję (na którą też w pewnym sensie przyzwalamy, o ile w grę wchodzą nasze interesy). Wszystkim ona kojarzy się z dawaniem w łapę, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że kolesiostwo to forma korupcji.

Nepotyzm to plaga, którą spotykamy w każdym środowisku, każdej partii. Oczywiście dotychczas to PSL jest uważana za partię najbardziej pazerną na stanowiska i najbardziej nepotyczną. Ojciec wyciąga po kolei synów, synowie kolegów. Koleś kolesiowi, kumpel kumplowi. PSL zawłaszczył sobie KRUS. Esencją nepotyzmu w PSL jest ten materiał.

Profil iktomaracje.pl na Facebooku – 989 fanów. Plus jeden? »

O ile nie interesuje mnie nepotyzm w firmach prywatnych, przedsiębiorstwach nie związanych z budżetem Skarbu Państwa, o tyle skręca mnie, gdy słyszę, że polityk załatwił koledze, córce, synowi, żonie posadkę. Prezes firmy zarządza kapitałem swojej firmy, a poseł, sołtys, prezydent w całości zarządza naszymi pieniędzmi! Zależy nam chyba, żeby na stanowiskach publicznych pracowali wykwalifikowani pracownicy, którzy uzyskali posadę, eliminując liczną konkurencję nie faktem posiadania partyjnej legitymacji, a dyplomem ukończenia szkoły i konkretnymi umiejętnościami, czyż nie?

Dlatego musimy sprzeciwić się praktykom, które realizuje między innymi Joanna Mucha, minister sportu. Uroda Pani Muchy nie powinna nam przysłaniać faktu, że zatrudniając szefa warszawskich i lubelskich dyskotek i salonów fryzjerskich, złamała elementarne zasady przyzwoitości. Podobnie było w przypadku skompromitowanego posła PSL, Andrzeja Pałysa. Czy bycie posłem to wystarczające kwalifikacje do zajmowania każdych innych posad? Jak przewodniczący PSL tłumaczy nepotyzm w swojej partii? Posłuchaj.

Ważna jest edukacja od małego i wychowywanie zgodnie z prawem, do tego kampanie społeczne i informacyjne, bo „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”. Jeżeli sami nie będziemy sprzeciwiać się nepotyzmowi i kolesiostwu, to nie liczmy, że politycy zrobią to za nas.

Autem jest blogerem strony www.iktomaracje.pl