Wystąpienie sejmowe 30 III 2012 r.

 

Postawię pytania. Odpowiedzi na nie mamy prawo znać wszyscy.

Panie Premierze!
- Co jest prawdziwym celem pseudoreformy emerytalnej?
- Z jakiego powodu naprawdę tak boleśnie uderza się w pracowników?

Niedawno, ku zaskoczeniu całej Polski, w swoim expose zapowiedział Pan
podniesienie wieku emerytalnego. Wyraźnie podał Pan dwa cele główne:
1. Ustabilizowanie krajowych finansów.
2. Podniesienie wiarygodności papierów dłużnych.

To, że emerytury mają być wyraźnie wyższe, jest efektem ubocznym. Takie słowa padły z ust Pana Premiera z mównicy sejmowej.

Dzisiaj powtarza się inne argumenty. Dzisiaj orędownicy reformy, z Premierem włącznie, mówią jednym głosem, że chodzi o dobro pracownika:
1. Podniesienie wieku emerytalnego jest konieczne dla podniesienia wysokości świadczeń.
2. Rośnie bezrobocie, głównie wśród młodzieży, ale starszych trzeba zatrzymać w pracy dla wyrównania deficytu siły roboczej.

Kiedy Pan mówi prawdę, Premierze Tusk? A może ta prawda jest jeszcze inna? Nie można Panu wierzyć, więc będę snuł przypuszczenia.

Niepojęty i niezrozumiały jest ten ogromny pośpiech, z jakim rząd chce wprowadzić tak doniosłe społecznie zmiany. Zmiany obliczone na lata i na pokolenia wprowadza się tak, jakby były potrzebne na wczoraj. Pomimo że pierwsze efekty pojawią się dopiero za kilka lat. Rząd zachowuje się jak nieuczciwy akwizytor, który próbuje jak najszybciej sprzedać towar, zanim klient zorientuje się, jaki bubel mu się wciska. Dlaczego? Czyżby mówiąc o wiarygodności papierów dłużnych, Premier dawał do zrozumienia, że poziom zadłużenia Polski jest tak duży, że stajemy się zakładnikiem naszych wierzycieli? Czy znowu wracają czasy, gdy zagraniczne instytucje finansowe narzucają Polsce, co mamy robić? Pytam się, czy zagrożona jest nasza suwerenność gospodarcza?

Przymusowe podniesienie wieku emerytalnego będzie oznaczało krzywdę i nieszczęście dla dziesiątków, może setek tysięcy ludzi. Ci, którzy nie będą mieli pracy – z różnych przyczyn, najczęściej niezawinionych przez siebie – będą skazani na dodatkowe oczekiwanie przez szereg lat na osiągnięcie wieku emerytalnego, pozbawieni źródła utrzymania, zdani na łaskę opieki społecznej albo rodziny.

Dlatego nie dopuszczam myśli, że prawdziwe mogą okazać się spekulacje, o których coraz głośniej. Nie mogę uwierzyć w to, aby Pan Premier był gotów wyrządzić taką krzywdę dziesiątkom i setkom tysięcy Polaków po to, żeby chodzić po Brukseli w glorii reformatora.

Jaki jest więc rzeczywisty i prawdziwy cel tej reformy, Panie Premierze Tusk?
Co sądzić, gdy po spotkaniu z PiS oświadcza Pan, że oprócz negowania podniesienia wieku nie przedstawiono Panu żadnych propozycji? Przecież to nieprawda.
PiS zaproponował rozwiązania, które w ciągu roku, bez podnoszenia wieku
poprawią bilans ZUS o ponad 10 miliardów złotych. To tyle, co niby-reforma PO ma przynieść dopiero w 2020 roku.

Propozycje PiS polegają na skuteczniejszej egzekucji obowiązującego już prawa oraz przestrzeganiu konstytucyjnej zasady równości podmiotów:
1. Żeby skończyć z fikcją, że ściga się pracę na czarno, trzeba wprowadzić obowiązek wręczenia pracownikowi umowy o pracę na piśmie przed dopuszczeniem do pracy.
2. Przyznanie PiP kompetencji orzekania o istnieniu stosunku pracy, gdy spełnione są przesłanki z Kodeksu pracy. Ograniczy to patologię fałszywego samozatrudnienia i ucieczki od składki ZUS.
3. Zniesienie zasady, że składkę na ZUS potrąca się od zarobków do wysokości 2,5 średniej krajowej miesięcznie. Zarobki powyżej tej kwoty są wolne od składki. W ten sposób tylko mniej zarabiający płacą na ZUS 19% swojego wynagrodzenia. A ile płacą bogatsi? Im kto więcej zarabia, tym mniej płaci. Na przykład zarabiający 50 tysięcy miesięcznie tylko 4%. Z tego tytułu tylko w tym roku do ZUS nie trafi 6 miliardów złotych. Zostaną w kieszeniach najbogatszych.

Składka na ZUS to nie tylko przyszła emerytura poszczególnego pracownika. To także wypłata bieżących świadczeń dla emerytów. To dźwiganie ciężaru zobowiązania międzypokoleniowego. Dlaczego ciężar tego zobowiązania, ciężar ratowania budżetów ZUS i państwa zrzucamy na barki tych mniej zarabiających?

Demografia to wielki problem, ale dużo szybciej od zjawisk demograficznych topnieje liczba pracowników płacących składki ZUS. Narasta plaga umów śmieciowych.
Nie walczymy z tą plagą, lecz ją podsycamy. Budujemy państwo dla kombinatorów i cwaniaków. Nie brak ich w najbliższym otoczeniu Pana Premiera.

W uszach brzmią słowa Jana Pawła II: Co robimy z naszą wolnością? Jaką przyszłość gotujemy naszym dzieciom?

Panie Premierze! Na uroczystym zjeździe w Gdyni, w 30. rocznicę urodzin Solidarności, w swoim wystąpieniu – prowokując i obrażając kilkakrotnie ludzi na sali – na końcu wezwał Pan Solidarność, aby była wolna od nienawiści. Zapewniam Pana, że Polska jest krajem wolnym od nienawiści. Niestety, nasza Ojczyzna nie jest wolna od pogardy. Pogardy dla uczciwej pracy, dla ludzi ciężkiej pracy.

Gdy patrzę na dzisiejszą Polskę, stają mi przed oczyma obrazy z książki „Folwark zwierzęcy” Orwella. Świnie, tak, zwyczajne świnie. Poprzebierane w garnitury i fraki,
z cygarami w zębach, zmuszają swoich braci (zwierzęta) do pracy ponad siły. Nie patrząc na ich zmęczenie, na choroby. Nie obchodzi ich wcale, że pracowity koń Bokser pada z wycieńczenia. Tak, w Polsce na nowo przeżywamy folwark zwierząt. Rząd dla dobra ludzi podnosi  wiek emerytalny.

W tej sytuacji decyzja prezydenta Gdańska o przywróceniu imienia Lenina na bramę Stoczni Gdańskiej ma niesłychanie symboliczny wymiar. To nie jest tylko rekonstrukcja przeszłości w wymiarze materialnym. To bardzo symboliczny znak rekonstrukcji w wymiarze społecznym. Poniewieranie ludzkiej godności stało się niemal systemowe. Odbywa się za przyzwoleniem państwa. Państwo i wymiar sprawiedliwości pozostawiły pracowników samych sobie. Pracodawcy i rząd zwalczają, a w najlepszym razie ignorują związki zawodowe. Wracają czasy pogardy dla zwykłych ludzi. Lenin na bramie stoczni jest tego symbolem.

Moje słowa są pełne gniewu i goryczy. Zbyt wiele krzywdy i niesprawiedliwości dzieje się w Polsce. Nie robimy dobrego użytku z naszej wolności. Dlatego tę wolność tracimy, jak przestrzegał Jan Paweł II.

Dzisiejsze głosowanie będzie dotyczyć także nazwy Platformy. Okaże się, czy odtąd nazywać ją będziemy Platformą Anty-obywatelską.

Janusz Śniadek