Dla ludzi interesujących się katastrofą smoleńską od pewnego czasu - a przynajmniej od momentu opublikowania ekspertyz przez IES – jasne jest, że nadszedł moment, gdy należy dokonać przewartościowania dotychczas znanych faktów. Ich reasumpcji, ponownego uszeregowania. Wniosek natury ogólnej jest jeden. Zapisy „czarnej skrzynki” Tupolewa zostały sfałszowane. Dowodów na to jest mnóstwo, nie będę ich tutaj szczegółowo wyliczał. Ale ten jeden, najbardziej ważący, przytoczę. Od początku śledztwa wiadomym oto było, że technik pokładowy polskiego Jaka, który wylądował przed przybyciem Tupolewa, twierdził, że w stenogramach zaprezentowanych przez MAK brakuje kwestii wypowiedzianych w rozmowach załogi Jaka z pilotami polskiego Tu154M1. I że fakt ten potwierdzają zarówno taśmy magnetofonu (był takowy) rozmów zarejestrowanych w kabinie Jaka jak również zawartość jego „czarnej skrzynki”. Do chwili obecnej polska prokuratura (a wcześniej komisja Millera) nie opublikowały tych zapisów. Ani nigdy zeznań wymienionego członka załogi polskiego Jaka nie komentowały. Nie opublikowano dotychczas także części opisowej do stenogramów, sporządzonych w oparciu o zapisy „czarnej skrzynki” Tupolewa, a zawartych w analizie IES. To wszystko, podkreślam to raz jeszcze – utwierdza w przekonaniu, że zapisy „czarnej skrzynki” Tupolewa zostały ordynarnie sfałszowane. Ordynarnie, gdyż w wielu miejscach przeczą same sobie. Ponadto mamy co najmniej trzy wersje stenogramów, różniące się znacznie. Nie chodzi tu o różnice wynikające z różnej interpretacji niewyraźnych, pojedyńczych dźwięków. Te różnice są głębsze, dotyczą całych zdań. Już samo to dostarcza dowód, że stenogramy zostały sfałszowane
Cóż z tego ponadto wynika? Przede wszystkim to, że dalsze roztrząsanie jakichkolwiek szczegółów technicznych domniemanej „katastrofy” mija się z celem. Ponieważ dane, stanowiące punkt wyjścia do tego, są fałszywe, nieprawdziwe. Prowadzenie jakichkolwiek dociekań w tym względzie (m. innymi cały ten ambaras z „pancerną brzozą”), gdy jedynie dostępne źródła to jakieś dane otrzymane od Rosjan – prowadzi na manowce. Jest wodą na młyn czekistów. Taka jest gorzka rzeczywistość. Rozumiem płynącą z głębi serc potrzebę polemiki z zakłamaną wersją zdarzeń przedstawioną przez MAK. Na poprzednim etapie śledztwa było to nie tylko dopuszczalne, ale i konieczne, niezbędne wręcz. Gdyż inaczej nie można było obalić tych wszystkich kłamstw. Dlatego chwała wszystkim, także wielu blogerom z S24, którzy się do tego przyczynili. Teraz, gdy z wersji MAK nic się nie ostało, gdy definitywnie legła ona w gruzy – czas spojrzeć, jakimi bezspornymi dowodami dysponujemy.
I widać gołym okiem, że tak naprawdę to możemy polegać wyłącznie na dowodach będących od początku w naszym posiadaniu. Między innymi przywoływanych już powyżej zapisach rozmów w kabinie Jaka i jego zapisów „czarnej skrzynki”. Być może (chociaż to już mniej pewne) także na zapisach rejestratora lotów firmy ATM. Przez chwilę był on po katastrofie w naszym posiadaniu lecz z niezrozumiałych względów przekazano go Rosjanom. A badania nad tym - dodajmy "rejestratorem szybkiego dostępu" - przeciągano w nieskończoność. Czyżby czekano, aż Rosjanie "dopasują" zapisy poszczególnych rejestratorów do siebie?
Wszystko wskazuje więc na to, że od początku w naszym posiadaniu są dowody na fałszerstwa i matactwa Rosjan w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej. Taktyka naszych władz, polegająca na ich ukrywaniu, opiera się na przesłance, że „przyjęcie stanowiska PiS w sprawie katastrofy smoleńskiej oznacza wojnę z Rosją”. A tak w ogóle, "po co się tam pchali"? (vide moja notka -tutaj koniecznie zapoznaj się, Drogi Czytelniku). Cóż, Pan Tusk i jego przyboczni mogą sobie tak myśleć. Tylko, że ukrywanie dziś prawdy przed społeczeństwem to gra na krótką (jak się okazuje) metę. Prawdy i tak się nie dało się ukryć.
Cóż nam robić? Przede wszystkim nie wolno nam zaprzestać wywierania presji na rząd, prokuraturę – by prowadzili śledztwo w sposób taki, jak to obiecywali – transparentny. Koniec z ukrywaniem dowodów. Ponadto rządzący powinni dowiedzieć się, że ukrywanie dowodów to prosta droga przed Trybunał/Sąd. Polskiej opinii publicznej przede wszystkim. Historii. I niech się nie łudzą, że uchroni ich przed tym dzisiejsza popularność. Wielu rządzącym w przeszłości wydawało się, że ich imperia będą trwać wiecznie. I to, że to oni będą wiecznie „dzielić i rządzić”.
Smoleńsk 2010 – nigdy nie zapomnimy!!!!

A w takim przypadku obowiazuja procedury, prawo i odpowiednie kary, ktore musza zostac zastosowane.
Pozdrawiam!
- Obywatelu Abramowicz skąd macie pieniądze?
- Żona mi daje.
- A skąd zona je bierze?
- Z szafki, towarzyszu śledczy.
- A kto je tam wklada?
- Ja.
- No to skąd macie te pieniądze?
- No przecież mowiłem. Żona mi daje.
W gruncie rzeczy bardziej realna jest taka hipoteza niż sfałszowanie czarnych skrzynek.
Jakby nie było jest prowadzone też śledztwo związane z Jakiem , więc piloci można powiedzieć że się bronią.
Załącznik nr 4.9 .6 w załączniku nr 4 komisji Millera:
PORÓWNANIE I DESZYFRACJA
kopii zapisów pokładowych rejestratorów parametrów samolotu
...."Celem niniejszej analizy jest porównanie zawarto ści plików zawierających kopie zapisów rejestratorów parametrów lotu samolotu Tu154M nr boczny 101 i otrzymanie kompletnego Zapisu Parametrów Lotu z 10 kwietnia 2010r.
Analiz ę przeprowadzono na następujących plikach:
– Msrp64.dta
uzyskany 20 kwietnia 2010r. poprzez dekompresję pliku Spl101.c00 który jest wykonaną 17 kwietnia 2010r. w Warszawie kopią kasety
ATM-MEM15 nr 158/91;
– MLP-14-5A.dat i MLP-14-5B.dat
który jest kopią zapisu danych z rejestratora MSRP-64 – MŁP-14-5 wykonaną 31.05.2010 w obecności przedstawicieli Prokuratury Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej, Prokuratury Generalnej Federacji Rosyjskiej, Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego oraz Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego
– KBN.DAT
który jest kopią zapisu danych z rejestrato ra MSRP-64 – KBN-1-1 wykonaną 31.05.2010 w obecności przedstawicieli Prokuratury Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej, Prokuratury Generalnej Federacji Rosyjskiej, Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego oraz Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego
– 85837.FDR.ALLData.dat
który jest kopią danych z rejestratora parametrów FDR (M ŁP-14-5)
przekazaną przez Komitet Śledczy przy Prokuraturze Federacji Rosyjskiej...."
.."Wynik porównania jednoznacznie wskazuje, że trzy pliki:
Msrp64.dta
KBN.DAT
85837.FDR.ALLData.dat
zawierają zapis tego samego lotu. "...
..."Należy podkreślić, że zapis danych na kasetach ATM-MEM jest skompresowany i ma unikalny format. Znajomość tego formatu jest ograniczona do kilku pracowników producenta (firmy ATM PP Sp. z o.o.), przez co ewentualną manipulację zapisu na kasecie, zwłaszcza w krótkim czasie, należy uznać za niemo żliwą .
Mając powyższe na uwadze oraz okoliczności wykonania kopii kasety którą to czynność wykonali twórcy niniejszej ekspertyzy, w ramach prac dla Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, jednoznacznie nale ży stwierdzić, że zapis
uzyskany z kasety ATM- MEM15 nr 0158/91 pochodzącej z rejestratora
ATM-QAR/R128ENC nie budzi wątpliwości i jest wiarygodnym materiałem dowodowym."...
..."Ze względu na wykazaną wcześniej wiarygodność i kompletność danych oraz brak zakłóceń zapisu, do dalszych prac wybrano zapis z rejestratora ATM-QAR/R128ENC czyli plik Msrp64.dta.
W zapisie tym, ostatnie poprawne dane kończą się o godzinie 8:41:02,5. Algorytm kompresji wbudowany w rejestratory serii ATM-Q AR/R128ENC, powoduje opóźnienie zapisu o oko ło 1,5 sekundy, dlatego podjęto próbę uzyskania brakuj ącej 1,5 sekundy
zapisu z innego rejestratora.
Zapis z rejestratora KBN-1-1 kończy się kilka sekund przed początkiem 41 minuty lotu więc jest do tego celu nie przydatny.
Rejestrator M ŁP-14-5 jest mechanizmem przewijania taśmy wprost zapisującym dane na taśmę. W zapisie z niego – plik 85837.FDR.ALLData.dat – wyodrębniono 4 Kadry
zawieraj ące sekundy 41:02 i 41:03.
W zapisie z rejestratora ATM-QAR/R128ENC usunięto ostatni Kadr (ostatnie pół sekundy) i dodano do niego 4 kadry wyekstr ahowane z zapisu rejestratora MŁP-14-5.
W wyniku przeprowadzonych operacji, otrzymano kompletny Zapis Parametrów Lotu
samolotu Tu154M nr boczny 101 z 10 kwietnia 2010r. kończący się o godzinie 8:41:04 (04 jest pierwszą nie zarejestrowaną sekundą). Należy przyjąć, że w czasie mniejszym niż 0,5 sekundy po 8:41:04 system rejestracji MSRP-64 przestał pracować.
Za pomocą oprogramowania FDS, poddano powyższy zapis Deszyfracji z
wykorzystaniem plików LFL i uzyskano zapis w formacie FDS – pliki 313s00at.!01 i
313s00at.@01.
W tej postaci zapis parametrów jest odtworzeniem przebiegu lotu w zakresie wartości zarejestrowanych parametrów i może być użyty do dalszych czynności.
Oprogramowanie do analizy danych FDS którego użyto przy pracach nad niniejszym opracowaniem, posługuje się porcjami danych będących odpowiednikami minuty zapisu. Aby ostatnie sekundy lotu były dostępne do obróbki, fragment zapisu od 08:41:00 został sztucznie wydłu żony do peł nej minuty. Dlatego na wykresach
czasowych parametrów, wykresy nie kończą się wraz z końcem zapisu.
Istotne jest, że dalsze dane przedstawione na wykresach są nieważne i nie należy na ich podstawie wysnuwać żadnych wniosków.
W zapisie który uzyskano do dalszej analizy, dane od godziny 08:41:04 są właśnie danymi nieważnymi i w większoś ci przypadków przyjmują warto ść 0...."
Całość materiału o porównaniu w wymienionym wyżej załaczniku.
Przez kilkadziesiąt lat będziemy mieli garstkę zapaleńców walczących o prawdę i "elity" dla których prawda jest i będzie bolesna... Pewnym światełkiem w tunelu może być zachwianie pozycji Putina w Rosji, jego przeciwnicy mogą w kwesti smoleńskiej wypuścić niejednego upiora...
Dla mnie pewną satysfakcją jest fakt przyznawania sie do POtężnego błedu przez zajadłych zwolenników Tuska i głosowania na PO w województwie gdzie Platforma ma 70% POparcia (podobnie jak nasz nieoceniony Prezydent)
Pozdrawiam!
ze zostalismy jako narod, jako suweren, zdradzeni"
Obama cię zdradził, czy kongres?
Jezeli wiec TU154M odwrocil sie na plecy (jak podaje MAK i Miler) to na tych pleckach przez pewien czas szorowal po Smolenskim blocie zanim rozlecial sie na kawalki. W tym czasie radiostacja powinna nadawac jak glupia, nawet z urwana antena zewnetrzna. Chopaki z Slupska uruchomili taka radiostacje bez zadnej anteny i zaraz mieli helikoptery nad glowa. W Smolensku nic, cisza. Mozna wnoiskowac, ze albo nie bylo katastrofy w Smolensku, albo bylo potezne i szybkie "bum" ktore zniszczylo radiostacje. Cudem ocalala druga (mniejsza) ale co za "pech" bateryjki sie jej wczesniej wyczerpaly. Ciekawe kiedy? Czy ten samolot mial wczesniej inny wypadek gdy ta radiostacja byla uzywana?
A dziekuję. Pozdrawiam wiernego czytelnika:)
" Należy podkreślić, że zapis danych na kasetach ATM-MEM jest skompresowany i ma unikalny format. Znajomość tego formatu jest ograniczona do kilku pracowników producenta (firmy ATM PP Sp. z o.o.), przez co ewentualną manipulację zapisu na kasecie, zwłaszcza w krótkim czasie, należy uznać za niemożliwą. "
I jeszcze to:
"Ze względu na wykazaną wcześniej wiarygodność i kompletność danych oraz brak zakłóceń zapisu, do dalszych prac wybrano zapis z rejestratora ATM-QAR/R128ENC czyli plik Msrp64.dta. "
Również pozdrawiam
I tu się Autor myli, niestety. Widziałem na własne oczy mnóstwo kśiążek o kampani wrześniowej w których nie było wspomniane nic o sowieckiej agresji. Wnioski z tych książek do dziś obowiązują w szerokich sferach naszego społeczeństwa. Polityczny obóz wyrosły na tamtych wydarzeniach mało stracił na znaczeniu.
Balagan w SpecPulku ma sie nijak do zywotnosci baterii w takiej radiostacji. Radistacje bezpieczenstwa posiadaja atest potwierdzajacy ich sprawnosc w tym bateryjek ktorych zywotnosc nie wynosi dwa miesiace lecz kilka lat. Nikt nie mowi, ze ta znaleziona radiostacja nie miala waznego atestu, lecz, ze bateryjki sie wyczerpaly. No chyba, ze chlopaki ze SpecPulku zniszczyli blomby i wyciagneli bateryjki do swoich CD players. Jednak nikt nie mowi, ze plomby zostaly zerwane. Czy nie smierdzi to Panu? A glowna radiostacja? Przeciez musiala pracowac jak samolot tarzal sie blocie, no nie. A nie pracowala. Moze tutaj tez chlopaki wycigneli jakies czesi ktore pasowaly im do ich radia lub komputera?
Znajdzie to Pan w załączniku nr 4 komisji Millera - w szczególności załącznik nr 4.9.6 oraz nr 4.10.1 do załącznika nr 4. O odczycie przez polskich specjalistów w dniu 20 kwietnia 2010 r. świadczy ten zapis:
"Wszystkie dane rejestratora ATM - QAR zapisywane są w kasecie z pamięcią elektroniczną, która zezwala na zapisanie parametrów z ostatnich ok. 30 godz. lotu samolotu.
Na miejscu wypadku została odnaleziona kaseta pamięci ATM-MEM15 rejestratora AT M-QAR. W dniu 20.04.2010 r. w ITWL w Warszawie wspólnie z przedstawicielem MAK, przedstawiciel ami KBWL LP, polskiej prokuratury oraz producenta rejestratora ATM-QAR,
przeprowadzony został odczyt danych z pamięci kasety. Dane zostały odczytane w całości.
Pliki do analizy zostały utworzone na podstawie grafików skalowania dostarczonych z 36 splt. Skalowania zostały potwierdzone za pomocą danych dostarczonych z zakładu
remontowego przeprowadzającego ostatni remont samolotu .
Analiza danych została przeprowadzona za pomocą oprogramowanie FDS (Flight Data Service), wersji 6 oraz wersji 8 firmy ATM (Advanced Technology Manufacturing)."
W załączniku znajdzie Pan również wyszczególnienie osób wykonujących analizę.
Radiostacje nie są tematem notki autora.
Pozdrawiam
Autor notki nie odróżnia fizycznego zapisu audio czarnych skrzynek.
od stenogramy dlatego dyskusja staje się bezprzedmiotowa..
Przypomnę stenogram bo o nim to zapis tego co udało się odczytać z czarnych skrzynek...
Jednym udało się odczytać to drugim tamto .. Jeszcze inni co innego odczytają
Opowiadania o fałszowaniu to jest bajanie dobre dla moherowych beretów.. może uwierzą..!!
jest absolutnie naiwna. Proste pytanie - to po co Rosjanie zażyczyli sobie tych rejestratorów? I musieliśmy im je przekazać? W krótkim okresie czasu? Co to znaczy? A kiedy my cokolwiek publikujemy? Na temat katastrofy? Co Pan wie po dwóch latach od katastrofy?
Ja wierzę jednak polskim prokuratorom..
A od strony technicznej nie jest możliwe fałszowanie czarnych skrzynek.. Taśmy niby można zmanipulować lecz jest bardzo proste do wykrycia rzecz nie do zatuszowania .. Rosjanie nie są na tyle naiwni by o tym fakcie nie wiedzieli..
Mając powyższe na uwadze oraz okoliczności wykonania kopii kasety którą to czynność wykonali twórcy niniejszej ekspertyzy, w ramach prac dla Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, jednoznacznie nale ży stwierdzić, że zapis
uzyskany z kasety ATM- MEM15 nr 0158/91 pochodzącej z rejestratora
ATM-QAR/R128ENC nie budzi wątpliwości i jest wiarygodnym materiałem dowodowym."
Aha, czyli tzw. Komisja Millera po prostu ot tak (ze względu na zbyt "krótki czas") UZNAŁA sobie, że manipulacja zapisem uzyskanym z rejestratora ATM-MEM15 nr 0158/91 jest niemożliwa.
Taka argumentacja Komisji jest wyjątkowo komrpmitująca.
Już raz Komisja uznała sobie, że gen. Błasik odczytuje wysokość barometryczną POMIMO, że ekspertyzy kolejno: ABW, CLK i ostatnio IES wskazały, że wysokość tę odczytywał II pilot:)
IES przy pomocy swojej aparatury może określić kto mówił, ale dużo trudniej przyjdzie określenie co mówił. Dokładnie na odwrót będzie z odczytem "na ucho". Tam łatwiej określić co mówiono, ale dość trudno określić kto mówił.
Jesli zgodził się Pan z tym, że jednak dane z polskiego rejestratora ATM zostały odczytane i opublikowane mogę domniemywać, że wyedytuje Pan treść swojej notki?
Pozdrawiam serdeczni
---------------------------
"zostalismy jako narod, jako suweren, zdradzeni przez ekipe rzadzaca.
A w takim przypadku obowiazuja procedury, prawo i odpowiednie kary, ktore musza zostac zastosowane."
------------------------
I to jest całe sedno.
Putin umocowany w KGB to sie pewnie wywinie, ale Tusk to cienki bolek, kiedy ,mocodawcy wybiorą inną kukłę, on wyjedzie na taczce.
Jakie 3 wersje zapisu o czym pan dyskutuje..??
Zapis w czarnej skrzynce jest jeden.. Wykonane są kopie tego zapisu.. ( ścieżek audio ) Zawsze w katastrofach lotniczych robi się kopie zapisu czarnych skrzynek i dopiero na nich prowadzi się badania.
Tak postępuje cały świat ..
Pan natomiast pisze o stenogramach trzech wersjach : zapisanych przez komisje Milera .. MAK i i prokuraturę..
Jak byś Pan posłuchał a (maiłem okazję to widzieć co prawda z innego samolotu ) apis z czarnej skrzynki usłyszy pan normalnie tylko szum.. i jakieś mało zrozumiałe słowa..
Co do JAKO -40 prokuratura bada zapis czarnych skrzynek z JAK- 40 oraz zapis rozmowy Jak powinien znaleźć się w zapisie audio w smoleńsku..
Mało tego jeden z załogi JAK 40 chyba kapitan bo w tej chwili nie pamiętam opowiadał mediom o rozmowie z załogą Tu 154 M...
Wywiad bodajże kwiecień 2010 rok..
Ja się dziwie tym wszystkim co tak oskarżają a nie mają podstawowego pojęcia technicznego jak to wszytko działa..
Reprezentują czasami techniczne dno..!!
gdy idzie o wysokość - od dawna podnoszony jest zarzut niezrozumiałego zachowania załogi w sytuacji, gdy samolot praktycznie spada. Odczytuja wysokości kolejne - bez słowa komentarza? Jak Pan wie, głosy załogi rejestrowane były w kilku kanałach. I wreszcie - zdajęs obie sprawe z tego, że obrońcy "wersji MAK" są ciągle obecni. Fakty jej przeczą? Tym gorzej dla faktów.
Rejestrator ATM od momentu jego przekazania do Polski (kilka dni po katastrofie) do dnia dzisiejszego znajduje się w Polsce. Do Rosji przekazano tylko parametry odczytane z tego rejestratora. Dane z ATM zostały odczytane w ciągu 10 dni od katastrofy, więc do tego okresu odnosi się "przez co ewentualną manipulację zapisu na kasecie, zwłaszcza w krótkim czasie, należy uznać za niemożliwą."
Jesli chodzi o to co wiem o katastrofie po dwóch latach to odpowiem Panu, że sporo, ponieważ każdego dnia od 10 kwietnia 2010 r. prawie codziennie wyszukiwałem informacji o niej. I nie tylko na salonie24, ale również na innych stronach, że tak powiem bardziej merytorycznych.
Pozdrawiam
ejestrator był polskiej produkcji. Poza nim w Tu-154 M były jeszcze dwa rejestratory produkcji rosyjskiej. ATM po katastrofie trafiło do Polski i z jego zapisów w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych sporządzone kopie dla badań polskich i rosyjskich. Następnie oryginał tego trzeciego rejestratora został ponownie przekazany do Rosji.
http://www.rp.pl/artykul/2,692934-Konferencja-NPW--Informacji-o-rejestratorze-ATM-QAR.html
Kłamstwo zawsze ma krótkie nogi. I jeszcze dlaczego przez tyle miesięcy zwlekano z opublikowaniem zapisów ATM? Czekano aż Rosjanie wszystko dopasują?
Po co Rosjanom oryginał skrzynki ATM?
Bysmy nigdy nie mieli dowodu z punktu widzenia procedur sądowych? Kopie sie w sądach nie liczą.
Pan jedynie prawdę zna.. ??
Chyba objawioną ..
Mnie pan banować
A możesz prawdy pan nie zbanujesz..!!
Zapis czarnej skrzynki jest jeden istnieje natomiast kilka cyfrowych kopii..i analogowych..
Widzi Pan - z rejestratora dźwięku nie wyciągnie Pan zachowania załogi w tym czasie, jednak z rejestratora parametrów wyciągnie Pan, że w tym czasie 1pilot pokręcał kółkiem ABSU "w górę" i zaczął wyrównywać lot. Więc nawet fałszerstwo w MARS nic nie daje. A że operacje 1pilota były zbyt "powolne" i późne samolot przy opadaniu ok 6m/s nie uniknął kontaktu z ziemią...
Totalna bzdura prawna..!!
Kopie autoryzowane.. kopie mające dowód kpi sądowych etc..
są jak najbardziej dowodami w procesach..
O "prawdziwości" tego artykułu śwaidczy te zdanie:
"Rejestrator ATM-QAR, który zawiera kluczowe informacje na temat lotu maszyny, trafił do polski tuż po katastrofie, w kwietniu 2010 r. Jednak jego zbadanie zlecono dopiero pół roku później. Producent urządzenia dostarczył prokuratorom ekspertyzę w lipcu - wynika z wypowiedzi szefa NPW generała Krzysztofa Parulskiego."
Jak to się ma do opisanego w polskim raporcie, że dane odczytano 20 kwietnia 2010 r? Faktycznie kłamstwo ma krótkie nogi..... Ale to raczej kłamstwo gazety..... Bo co innego dostarczenie analizy do prokuratury, a co innego analiza ATM przez komisję Millera. Bez różróżnienia co to jest badanie wypadku przez komisję Millera i śledztwa prowadzonego przez prokuraturę nigdy Pan nie dojdzie "prawdy".
Tak czy inaczej, jednak trochę się w tej bandyterii sypie.
Ale nie obiecywałbym sobie zbyt wiele po gangsterskich porachunkach. Jedyna realna możliwość wyjaśnienia sprawy to odzyskanie Polski, tyle że znowu: nie obiecywałbym sobie zbyt wiele, a w każdym razie - zbyt szybko.
Ta banda dysponuje aparatem propagandowym, o jakim marzył Lenin, i nie waha się go używać. Metody testują od 1917 roku, a właściwie to jeszcze od czasów Ochrany.
Odzyskiwanie Polski zaczyna się od politycznej dyskusji narodowej i ONI zdają sobie z teg sprawę. To dlatego TV Trwam nie może dostać pasma cyfrowego, Gazeta Polska ma do czynienia ze stałymi atakami, w tym - poprzez wymiar "sprawiedliwości", a internet jest już generalnie pod kontrolą, o jakiej nie śniło się autorom ACTA.
A zatem: nasze media, to w tej chwili najważniejsza sprawa.
Druga, lecz równie ważna to konsekwencja w NIECZYTANIU i NIEOGLĄDANIU organów okupanta. Ja wiem, że trudno przekonać zakażonych, ale należy się starać.
Pozdrawiam
Szum z kabiny podrobili perfekcyjnie przy pomocy golarki elektrycznej. Nie jestem elektoakustykiem ale daj mi te tasmy i pogadaj troche do magnetofonu, a zdziwisz je jak bedziesz tam pieknie nagrany, np jako nawigator. Konia z rzedem jezeli experci zlapia to falszerstwo. Jestes naiwny albo glupi jezeli myslisz, ze takich rzeczy nie mozna zrobic. Nie ma rzeczy niemozliwych. Potrzeby jest tylko czas i pieniadze, a to rosjanie mieli. Poza tym twoje wpisy sa doprawdy denne. Pomysl zanim zaczniesz cos pisac, albo lepiej przedyskutuj to z Kajzerowa.
1.Jednak to autor decyduje czy na ten temat mozna rozmawiac czy nie,
2.Wnosza dodatkowe informacje do sprawy ktora autor poruszyl.
Szansa na takie uszkodzenia jest jak co najmniej trafic milion albo wiecej w loto, wysylajac jeden kupon.
Wyniki odczytu z ATM były równoznaczne z czasem ich analizy, ponieważ od razu były nakładane na odpowiednie wykresy za pomocą specjalistycznego oprogramowania (zapis danych to nic nie mówiące szeregi cyferek, do tego jeszcze skompresowane).
Nie jest moim zamiarem naprowadzać Pana na obiektywne tory analizy katastrofy. Po prostu postawił Pan tezę o sfałszowaniu odczytanych danych, dowodząc to tym, że nie zbadano i opublikowano odczytu z rejestratora ATM. Wykzałem Panu, że jest to oczywista nieprawda, zatem do Pańskiej notki należy podejść, przepraszam za wyrażenie, z przymrużeniem oka.
Miło było u Pana gościć i zapewniam Pana, że będę dalej (bo czyniłem to już wczesniej) czytał Pana notki dotyczące tej katastrofy i w przypadku zauważenia nieścisłości pozwolił je sobie komentować.
Pozdrawiam serdecznie
I dokładnie Pan myśli to co ja i wielu innych - piloci nie zdawali sobie sprawy, że lecą, jak Pan to ładnie ujął "do rozbicia".
Pozdrawiam osobę "bujającą się po wodach". Sam to czynię od czasu do czasu oczywiście niezawodowo.
Pozdrowienia.
Ale nie jest to tematem notki, ale jak Pan to ujął, piloci nie wiedzieli, że lecą "na rozbicie się" tylko trochę źle skonfigurowali całe próbne podejście. O danych, odczytanych przez amerykańskich specjalistów, z TAWS i FMS, które potwierdzają prawdziwość danych z ATM oraz fakt alarmów TA i PU, które notabene czasowo się zgadzają z odczytami z MARS już nie wspomnę..... To tak dla zachęty do szczegółowego poczytania raportów i późniejszego dowodzenia ich fałszowania..... Jak to mówią na forach KONIEC EOT.
Pozdrawiam jeszcze raz serdecznie
W sposób oczywisty pisze Pan nieprawdę:)
Pozdro:)
Szczęście to ma jedynie pani lekkich obyczajów i policjant..
Nie udowadniam prawd oczywistych takich że golarką fałszowano czarne skrzynki..!!!!!
Takie oczywiste dowody przeprowadzają najwyższej klasy fachowcy lotnictwa wojskowego i cywilnego Ci fachowcy mają jedynie malutki problem ..!!!
Tył samolotu ( luk serwisowy silnika głównego ) mylą z przodem samolotu (kokpit)
Pozdrówka
Pan MAJKOSMAJ rzeczywiście pisze "nieprawdę" on sie opiera na faktycznych danych
Pan natomiast Panie MAXIMUS111!! jako super ekspert lotnictwa bierzesz wiedzę z sufitu.. tudzież z okna i bierzesz z super konfabulacji..!!
Z takim fachurą Jak Pan Maximus wspomniany Pan MAJKOSMAJ nie ma się co nawet równać..!!
event 34 czas 6:40:03 ROC_CAUTION (TA) Radio Altitude 1159, 31 ft
Stenogram IES z MARS:
TERRAIN AHEAD czas 08 : 40 :09,6
TAWS:
event 35 czas 06:40:29 ROC_CAUTION (TA) Radio Altitude 699.25 ft
Stenogram IES z MARS:
TERRAIN AHEAD czas 08:40:35,4
TAWS:
event 36 czas 06:40:36 ROC_CAUTION (TA) Radio Altitude 425.5 ft
Stenogram IES z MARS:
TERRAIN AHEAD czas 08:42:42,3
Jak Pan widzi zegarki były ciut inaczej ustawione, ale interwały sekundowe się zgadzają. Podałem również wysokość radiową z TAWS, a porównania z wyskością radiową z ATM może Pan sobie dokonać z wykresów z załącznika 4 do raportu Millera.
W ramach pracy samodzielnej dla Pana polecam porównanie eventu 37 z TAWS z odczytem IES.
Aha - TAWS podaje dane o wyskości w stopach - ft - proszę o tym nie zapominać.
Dodatkowo może Pan policzyć wyskość baryczną z TAWS w evencie 34 i evencie 35, co dowodzi nieprawidłowego przestawienia wyskościomierza barometrycznego na ciśnienie podstawowe 760 mm HG. Mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć Panu kiedy te ciśnienie się przestawia i do czego ono w lotnictwie służy.
I przypominam, że dane z TAWS odczytano w USA na zlecenie NTSB.
Pozdrawiam i tym kończę już naprawdę "pobyt" w tej notce
Biegli nie mogli stwierdzić, że skrzynki nie były fałszowane ponieważ mieli dostęp jedynie do kopii nagrań uzyskanych ze skrzynek, które zostały podniesione z miejsca katastrofy przez osoby trzecie. Biegli otrzymali do wglądu skrzynki już otwarte co widać na wielu fotografiach prezentowanych jakby celowo aby ukazać iż zostały uszkodzone w trakcie impactu co jest możliwe ale bardzo mało prawdopodobne.
Na podstawie tego co prezentują w ostatnim czasie media o rzeczach które dzieją się w prokuraturze tak wojskowej jak i cywilnej prędzej obdarzył bym swoim zaufaniem śmiesznego w swojej głupocie Jasia "Flanelkę"
Ewidentna nieprawda Prokuratura wydała jasny prosty komunikat..
W Moskwie zostały przebadana oryginalna skrzynka pod kątem czy nie dokonano manipulacji Stwierdzono nienaruszalność.. .
A jak nagle dobrze walnie to wszyscy "mowia cos tam" nawet pod nosem ale to slychac. Tak wiec piloci ktorzy nagle zaczeli szybko opadac czuli to opadanie calym swoim cialem. Wydaje mi sie nieprawdopodobne ze zaden z nich oraz nawigator nic nie "powiedzial" na ten temat. Szczegolnie jak najpierw wszystko idzie w miare dobrze, uwaga napieta i skupiona i nagle jest cos nie tak. To jest odruchowe. Nie mowie zeby zaraz jakies "slowa" lecialy ale kazdy cos tam mruknie pod nosem. A tutaj nic. Jak cyborgi.
Prawde powiedziawszy nie mam specjanie czasu sledzic i doglebnie analizowac oba raporty. Moge wypowiadac sie tylko w kwestiach na ktorych sie ttroszeczke znam.
No popatrz a ja wiem, ze nic nie wiem. Ty jak dziecko (5 - 6 lat) wiesz wszystko a mnie starego "....." zycie ciagle zaskakuje.
W miejsce kropek powyzej wpisz to co wiesz, bo wszak wiesz wszystko.
Kajzer. Juz ci radzilem. Przestan pisac brednie. Pogadaj najpierw z Kajzerowa. Rozsadna kobieta. Moze ci pomoze.
Nienaruszalność pieczątek a nie czarnych skrzynek!
Proszę przestać kłamliwie manipulować oświadczeniami prokuratury.
Gdyby sowieci mieli czyste ręce to by nie ruszali czarnych skrzynek.
Co uczyniono w Moskwie z naszymi skrzynkami jedynie wiedzą ruskie szympansy oraz Pan Bóg w niebie. Oświadczenia naszych prokuratorów równie dobrze można sobie w buty włożyć. Na zdjęciach publikowanych w mediach widoczne są niby oryginalne "czarne skrzynki" podniesione z miejsca katastrofy ale ewidentnie widoczne na nich są uszkodzenia, które pozwalają przypuszczać iż dostęp mogły mieć do nich osoby trzecie przed badaniem ich zgodności z oryginałem.
Proszę przestać kłamliwie manipulować oświadczeniami prokuratury.
Bzdury Pan piszesz i tyle.. Prokuratura określiła co miedzy innymi badali biegli między innymi datę i zapisu sygnału prądowego w zapisie na taśmie.. Ta data musi być też zgodna z zapisem innych skrzynek w tym polskiej..
Tak jak pisałem wcześniej technicznie łatwo taśmy w czarnych skrzynkach zmanipulować podmienić etc Lecz nie w sposób tego ukryć..
Dlatego o fałszowaniu czarnych skrzynek mówią jedynie ci co nie mają zielonego pojęcia o technice.
Mówią tacy którym luk serwisowy tu na salonie 24 całkiem sporo .
Nie ma żadnych podstaw by nie wierzyć prokuraturze .. Prokuratura to za poważna instytucja by potwierdzała opowiastki o fałszowaniu skrzynek..
Panu zostaje jedynie wiara w zamach w sfałszowanie etc. wiary się nie da udowodnić.
Czyli wierz w to co chcesz.. Ale nie opowiadaj że twoja jest prawdą..
Co najwyżej objawiona nie będę pisać przez kogo
Co do kajzerowej osobą o tym nicku zajmie się prokurator w trybie art kk189 a paargaraf 2
Z Mojej strony pas..
na temat wiary dyskutować nie ma zamiaru ..
dobre ;)
Jasne!, zapisów radzieckich rejestratorów nie da się sfałszować,
a jak ktoś twierdzi inaczej to nie ma zielonego pojęcia o technice.
Pan pieprzysz głupoty jak ktoś bez zielonego pojęcia o technice, proszę zajrzeć do linku poniżej i przestać wypisywać te mega bzdury, no chyba, ze to w pełni zamierzone,
akapit - "Rejestratory lotu" w http://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotu_Air_France_296
Na koniec
W całej rozciągłości od strony technicznej ten link podany przez Pana potwierdza to co napisałem. wcześniej . Skrzynka czarna zapis audio nie zawiera dowodów manipulacji Potwierdzenie prokuratury jest dla rzeczą oczywistą..!!
Czyli Pan udowadniasz swoje techniczne dno w każdym wpisie..
Pan nie rozumiesz tego co Pan sam wklejasz.. !!
Dziwię się Panu czemu pan nie złożył doniesienia na prokuraturę polską... Przecież jak prokuratura zajrzy na te pański linki to najnormalniej na świecie zesra się ze starchu.. A Pana powołają na głównego eksperta.. Jak przeczyta pańskie ekspertyzy techniczne ..
Toż normalnie prokuratorzy sami na siebie doniosą!!!
Pa
Baw się Pan dobrze z innymi..!! Może w Pan te matolizmy ktoś uwierzy ..
"W maju 1998 szwajcarskie laboratorium kryminalistyczne Institut de Police Scientifique et Criminologique (IPSC) zbadało zdjęcia wykonane przez dziennikarzy na miejscu katastrofy, na których przypadkiem zarejestrowany został moment wynoszenia rejestratorów przez pracownika dyrekcji lotnictwa cywilnego. Na ich podstawie eksperci orzekli, że czarne skrzynki zarekwirowane przez policję i przedstawione jako dowody w pracach komisji i w sądzie nie są tymi samymi, które zostały wydobyte z miejsca wypadku[6][9]."
Ale za oryginalność rejestratorów Tu154 i ich zapisów to dasz se Pan rękę uciąć, tak?
Nie ma żadnych podstaw by nie wierzyć w oryginalność zapisu moskiewskich skrzynek
Jeden rejestrator parametry lotu polski rejestrator był kopiowany zaraz po katastrofie w Polsce.. I to co pisałem wcześniej zapis sygnału prądowego data musi się zgadzać z tym zapisem skrzynki w Moskwie Komputer pokładowy z Tu 154 badali amerykanie i zapis sygnału prądowego musi zgodny w tym z Moskwy..
Co do opisanego badania z 1998 znam od dawna to ze pracownicy wynosili skrzynki o niczemu jeszcze nie świadczy..tam byłe techniczne dowody ingerencji ..
JA przypomnę tam opisany jest maj 1998 rok. W epoce elektronicznej to prekambr do roku 2010 czy 2011 Chodzi o sprzęt użyty do badania..
Czyli wszyscy ci co piszą o fałszowaniu skrzynek zapisu audio albo są naiwniakami albo Rosjan uważają za skończonych idiotów..
Zapewniam Rosjanie nie są skończonymi idiotami..
.
"Obydwa rejestratory zostały odnalezione krótko po katastrofie. Francuskie przepisy przewidują, że powinny one zostać natychmiast przejęte przez policję, opieczętowane i przekazane nadzorującemu śledztwo sędziemu. Jednak w tym wypadku czarne skrzynki zostały zatrzymane przez dyrekcję lotnictwa cywilnego i skonfiskowane przez policję dopiero 10 dni po katastrofie. Nie wiadomo, co działo się z nimi w tym czasie"
powtórzę "Nie wiadomo, co działo się z nimi w tym czasie"
w ciągu tylko 10-ciu dni! - i to wystarczyło do dokonania fałszerstw.
to teraz proszę uprzejmie napisać jak to się wszystko profesjonalnie odbyło w Smoleńsku.
Napisał Pan - "Nie ma żadnych podstaw by nie wierzyć w oryginalność zapisu moskiewskich skrzynek"
otóż jak najbardziej są takie podstawy, proszę tylko przeczytać o katastrofie lotu 296.
Panie Kajzer, czego i kogo pan broni robiąc wodę z mózgu polskim internautom? proszę wprost się podpisać - adwokat Rosjan w sprawie katastrofy w Smoleńsku i przestać udawać kogoś innego.
O powadze instytucji świadczy poważanie jakim się cieszą ludzie, którzy ją tworzą. Czy operetkowy czyn prokuratora płk. Przybyła dodał tej instytucji powagi?
Once again, my deepest condolences to Polish people on the death of polish elite. (Believe me, for many Russian people this is our tragedy, too).
To be honest, I don't see any convincing evidence that the catastrophe was made up by the KGB (what's their name now?).
Unfortunately, Polish side has many (rather historical) reasons not to trust Russians.
Why then not ask the European Union or the US to run their independent investigation?
As I know Russian side (again, for historical reasons) trusts for example Germany more than it trusts Poland.
Why not select someone third (whom both side trust more than they trust each other) and ask him to run an investigation?
If no government wants to participate, why not hire a European or North American agency to do this? For a reasonable amount of money they would definitely agree to do this.
But, how can anyone make up voices in a foreign language?
As I know the flight recorder (= czarna skrzynka) recorded voices of polish pilots talking with the Russian air traffic controllers.
To make up the voices of the Polish pilots you have to find a person that speaks Polish natively, with the same voice characteristics.
Moreover, you have to find more than one person like that.
No human organization (even the KGB) should be able to do this.
Moreover, (as I know) there were other flight recording / GPS tracking devices on the plane. These devices were not made in Russia/USSR. How can anyone tamper the information recorded by them?
I have a degree in applied math, and to my professional knowledge there is absolutely no way to tamper information recorded (and then encrypted) by those devices. No way to do this (in the assumption that they used cryptography, which they sure did). To do this one need a couple trillion years or a God like (super)computer.
Pozostawię to bez komentarza i zamiast niego przypomnę:
Zaraz po katastrofie Biuro Ochrony Rządu, polskie służby dyplomatyczne (agent Turowski and spółka) i Biuro attaché wojskowego obecne na lotnisku dopuściły skandalicznych zaniedbań związanych z przejęciem przez Rosjan naszych czarnych skrzynek i do przechowywania ich bez naszej wiedzy przez około osiem, dziewięć godzin.
Samo podjęcie czarnych skrzynek przez Rosjan nie było zgodne nawet z duchem konwencji chicagowskiej z 1944 r!!!
W myśl tej konwencji państwo miejsca zdarzenia zobowiązane jest do niepodejmowania czarnych skrzynek do momentu przybycia przedstawicieli kraju operatora, w tym wypadku Polski. Zaś Załącznik 13 dopuszcza badanie kluczowych dowodów, w tym czarnych skrzynek przez kraj operatora. A nie muszę przypominać, że katastrofie uległa maszyna wojskowa (państwowa) 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, a na pokładzie maszyny był Zwierzchnik Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej Polskiej śp. prof. Lech Kaczyński oraz Naczelne Dowództwo Armii Polskiej.
Polish Army generates a pair of keys - a private and a (corresponding) public.
The private key is stored deep under the ground in a hidden place.
Whereas the public key is built into a flight recording device (made in the US) on the Polish president plane.
While recording the information the flight recorder encipher the recorded parameters with the public key.
Even if the Russians get the flight recorder and keep it for a thousand years, there is absolutely nothing they can do with it. ABSOLUTELY. All they see is unreadable trash.
To read or tamper the information they need at least couple trillion year...
Please, read:
http://en.wikipedia.org/wiki/Public-key_cryptography
The Polish side can easily (using the private key) read the information recorded the flight recorder.
If the Russians change even a bit of (enciphered) recorded information, the decipher process will result in getting unreadable trash, which will be the evidence of Russian attempts to tamper the data.
Russia's reputation in the eyes of Polish people is way too low.
This is definitely the most important reason why Polish society rejects the results of investigation by MAK.
I understand...
(Wszystko) rozumiem po polsku i mówię, ale trudno jest pisać.
Please read about sierżant Zielonka case, he was a Polish/NATO cryptographer. Zielonka was kidnapped in May 2009, finally his dead body was found in 2010 just few days after Smoleńsk catastrophe.
>>>To read or tamper the information they need at least couple trillion year...
This is not correct, not trillion but thousand of years for normal modern computers, but if we have access to GPU cluster, like
http://en.wikipedia.org/wiki/GPGPU
http://www.nvidia.com/object/personal-supercomputing.html
it can be done much, much faster, in 2 years time I guess.
>>>But, how can anyone make up voices in a foreign language?
Not a problem at all, the voice samples are on original fly recorders or can be obtained from other air traffic control recorded correspondence.
So, theoretically, how do you think, can registers be changed and signed or not?
http://www.digicert.com/TimeTravel/math.htm
The assumption is that the calculations are done by a regular desktop computer. In case of a modern cluster it will be around 1 millions times faster. Anyway, it will take quit a while.
I don't want to go deep into detail, but information protected by modern cryptographic techniques is absolutely safe. Absolutely.
There is NO WAY to hack it using cryptographic techniques.
The only way to hack it is to "hack" (as an example) a person that has access to the private key. This task is much easier, and that's exactly what all intelligence services over the world are constantly trying to do.
Even if you "hack" (bribe, for example) such person, the task (of making up flight information) is still impossible.
so, what kind of evidence do we have?
>>>Why then not ask the European Union or the US to run their independent investigation?
USA sent us some Satellite pictures related to Smoleńsk catastrophe have never arrived to Polish prosecutor. (?)
Prosecutor Marek Pasionek who was responsible for Smoleńsk case lost his job for - contacts with USA embassy, our ally. !!?
Yes, you can change them (at least this task is much easier than hacking assymmetric cryptography).
But again you face multiple other issues.
You don't know what already was recorded.
You only tamper the current information.
Even if you do this, you have to reconcile the old and tempered information.
How can you do this, if you don't know the old information (recorded and encrypted before your attempt to temper)?
I am writing this in the assumption that everything is fine with cryptography on Polish/NATO side.
And I think it is.
It is worth returning them just to have good relations with the neighbors.
But in the digital age to really doesn't matter if you have an original or digital copy of some electronic information.
For example, you write a text in Ms Word, save it into a file, then copy the file to a flash drive and give to your friend.
Will he worry that you gave him not the original, but a copy?
The same when you download an mp3 file.
Do you worry that this is not the original?
As long as the files are identical you don't worry.
The same with the logs of flight recorder.
If they are protected (even with basic cryptography), you can easily make it sure that nobody tampered them.
Cabin voice recorder is an old analog device, not encrypted, not protected nor digitally signed.
>>The same when you download an mp3 file
This is not the same, mp3 format uses "lossy" compression, this method compresses data by discarding some information.
After almost 2 years they are not reliable at all.
Mp3, of course is a format with losses.
But when you copy an mp3 file, you copy it bit to bit without losses.
If you take an mp3 on your computer copy it to a flash drive and give to your friend, then the two mp3 files will be identical.
They both will have voice losses, but the losses as well as everything else will be identical.
when you make first copy from recorder-analogue - > cdrom-digital you always lose some data.
The first copy was made by MAK, one track was cleared, strange noise 50kHz(?) added and several minutes were missing !!!
If the original devices were mainly analogue (this fact really surprises me), yes there will be unavoidable data loses.
The only question is: "are those losses acceptable".
What I was talking about, was that I expected there were other flight recording devices aboard.
With digital storage and data encryption.
Information from such devices cannot be tampered, cannot be read by a third party and can be copied without losses. Such information can be used for cross verification of information received from analogue devices.
Now, to my surprise you're saying that this is not true.
That is - all devices (but one) were analogue.
You have the President and the elite of a country aboard a plane equipped with old fashioned flight recording devices.
It sounds like treason.
Was anyone held responsible for this?
I join you.
Of course, all material evidence should be returned to the Polish side.
But, you probably miss this.
The history of Russian-Polish relations is full of suffering and mutual recriminations.
Russian side is afraid, that as soon as they give all the evidence over to Polish side the Polish side start blaming them (us to be precise) in different crimes and there will be no way to object with evidence.
I'm Russian, and as I know Russian mentality, this is the reason number one, why the recorders are still in Moscow.
I don't justify such behavior, but rather try to explain.
This is about not allowing to make necessary research, and withdrawing information.
You should find in the net the document:
COMMENTS
of the Republic of Poland
as:
the State of Registry and the State of the Operator
on the Final draft Report
from the investigation into the accident involving the Tu-154M
aircraft tail number 101, which took place on 10 April 2010,
prepared by
the Interstate Aviation Committee IAC
- and see how many simple data has been withheld by the MAK-committee.
Such behavior is surely not the right strategy if they want the Polish side not to start blaming them?
But, was he a key person in something?
Even if he was, how did it help Russian security services to (allegedly) make up the Catastrophe?
They (Russian authorities) think that Polish side will blame/suspect them anyway.
So, keeping material evidence at least gives you guarantee that the opposite side will not change them in their favor.
I know it sounds weird, even cynical.
But, this is how it is.
COMMENTS
of the Republic of Poland
as:
Believe me (I know what I am talking about).
Disorder reins in many areas of life in Russia, including aviation.
On many of the questions listed in the document, the answer was not given simply because it doesn't exit and Russian side simply doesn't know it.
But, anyway, Russian side is still responsible (to a huge extent) for the Catastrophe.
If you have the president of one of your neighboring countries as a guest, and not only the president, but the elite as well, you should provide the best equipment for landing, you should welcome the president with full respect and honor. It doesn't matter if you like him personally or not. He represents a nation which is your neighbor, with which you must build good relations.
Moreover, the goal of the visit was to commemorate the victims of Katyn. It was a good opportunity to show that our country changed.
Instead the airport for landing was poorly equipped, and as I know no person of equal rank was meeting the president.
Shame. All I can say about it.
The behavior or the Russian side after the Catastrophe is equally shameful.
They idiotically hide all facts which present Russian side in a bad light, and exaggerate facts that make polish pilot guilty.
Why not simply write (with formal explanation) something like this:
"Pilot did this - ...it violated paragraph whatever ..."
"Flight controller did this - it violated paragraph whatever of whatever...".
I am not a professional, but to me it is evident, that there were mistakes on both (pilots and flight controllers) sides.
>>
>>"Pilot did this - ...it violated paragraph whatever ..."
>>"Flight controller did this - it violated paragraph whatever of >>whatever...".
No, sorry, I cannot agree with you, not in this way.
Imagine, even if it hurts, I could write - "Polish Pilot did this", I would kneel and say sorry to all people I blamed for - if it was proved in proper, transparent, full, professional and independent investigation.
I'm talking about fair and unbiased investigation.
That equally shows mistakes on both sides.
but it wasn't, the MAK report is published and the investigation is closed.
It can be too late now, distrust will remain.
> prawdziwe.
Raczej odwrotnie, bada się je łącznie by sprawdzić czy są prawdziwe. Jeżeli różne urządzenia zapisują to samo, to zapisy przy odczycie powinny być współbieżne tak w osi czasu jak i w osi pionowej. Jeżeli wystąpią jakieś dziwne przesunięcia, to wtedy można domniemywać, że ktoś coś retuszował.
> gdy idzie o wysokość - od dawna podnoszony jest zarzut
> niezrozumiałego zachowania załogi w sytuacji, gdy samolot
> praktycznie spada
Samolot w żadnym miejscu (z tych gdzie były odczyty nawigatora) nie spadał, to jest złudzenie wywołanie nieznajomością różnic w zasadach działania dwóch typów przyrządów podających wysokość na pokładzie samolotu, które w pewnych warunkach podają DWIE RÓŻNE WIELKOŚCI FIZYCZNE.
Otóż, na pokładzie są dwa podstawowe typy wysokościomierzy: ciśnieniowy i radarowy (zwany radiowysokościomierzem).
Pierwszy, ciśnieniowy, mierzy różnicę pomiędzy ciśnieniem odniesienia (podawanym z lotniska) i ciśnieniem na wysokości na jakiej w danym momencie jest samolot i przelicza tę różnicę na aktualną wysokość samolotu pokazując to pilotom.
Ciśnienie odniesienia podaje lotnisko w dwóch wersjach:
- ciśnienie na wysokości progu pasa, tzw. QFE - w tym przypadku, po
wylądowaniu, wysokościomierz pokaże ~ 0m, bo ciśnienie zmierzone
będzie równe ustawionemu ciśnieniu odniesienia.
- ciśnienie na wysokości pasa zredukowane do poziomu morza, tzw.
QNH - w tym przypadku po wylądowaniu wysokościomierz pokaże
wysokość lotniska nad poziomem morza -> 258m n.p.m w Smoleńsku.
trzecie ciśnienie odniesienia QNE, tzw. standardowe wynoszące 1013.25 hPa (lub milibara) albo 760 mm Hg (lub 29.92 cala słupa rtęci używane w krajach anglosaskich) jest używane na wysokościach przelotowych gdy samolot leci powyżej tzw. wysokości przejściowej (wartość jest różna zależnie od miejsca: na Okęciu w Warszawie jest
to 2000m a np. w Smoleńsku 1500m).
To trzecie ciśnienie ze względu na stałą wartość umożliwia wszystkim samolotom zachowanie właściwej separacji w powietrzu, bo wszystkie mierzą w tym momencie wysokość względem tej samej wartości ciśnienia odniesienia)
Drugi typ przyrządów radiowysokościomierz mierzy zawsze odległość od kadłuba samolotu (gdzie zmocowano anteny nadawcze i odbiorcze) do ziemi bezpośrednio pod samolotem.
I tu się zaczyna problem, bo choć oba przyrządy mają w nazwie słowo wysokościomierz, to tak na prawdę w większości sytuacji mierzą one dwie różne wielkości:
- ciśnieniowy mierzy WYSOKOŚĆ od STAŁEGO poziomu danego ciśnieniem
odniesienia,
- radiowy mierzy ODLEGŁOŚĆ od CHWILOWEGO poziomu terenu, który prawie nigdy NIE JEST STAŁY.
TYLKO w przypadku gdy teren jest RÓWNY i na POZIOMIE odniesienia dla jakiego podano ciśnienie z lotniska, oba przyrządy pokażą TO SAMO.
W pozostałych przypadkach, wysokościomierz ciśnieniowy dalej pokazuje mniej lub bardziej dokładnie wysokość, a radiowy pokazuje ODLEGŁOŚĆ od gruntu CO NIE JEST TOŻSAME Z WYSOKOŚCIĄ NAD LOTNISKIEM.
Jeżeli samolot będzie leciał poziomo nad równym terenem, to oba przyrządy pokażą to samo.
Jeżeli samolot będzie leciał poziomo nad opadającym terenem, to:
- ciśnieniowy będzie pokazywał stałą wysokość
- radiowy będzie pokazywał, że samolot się wznosi
Jeżeli samolot będzie leciał poziomo nad podnoszącym się terenem, to:
- ciśnieniowy pokaże stałą wysokość lotu
- radiowy będzie pokazywał, że samolot opada.
W przypadku złożonym, gdy samolot opada, ze stałą prędkością pionową Vy_sam:
- nad terenem płaskim:
- wskazania obu wysokościomierzy będą opadać z prędkością Vy_sam
nad terenem nierównym jednak będzie inaczej:
- nad terenem opadającym z prędkością Vy_ter:
- wskazania ciśnieniowego będą opadać z prędkością Vy_sam
- wskazania radiowego z prędkością (Vy_sam - Vy_ter) CZYLI MNIEJSZĄ
Jeżeli prędkość opadania samolotu będzie porównywalna z prędkością opadania terenu, to radio"wysokościomierz" pokaże brak ubytku "wysokości", bo choć samolot opada, to teren ucieka przed nim z podobną prędkością i odległość między nimi pozostaje ta sama.
Jeżeli prędkość opadania samolotu będzie mniejsza od opadania gruntu pod samolotem, to RW pokaże nawet, że samolot się wznosi choć opada ;))
Powyższe wyjaśnia pozorny lot poziomy na wysokości 100m nad opadającym zboczem jaru. RW OSTENTACYJNIE pokazuje, że samolot leci
poziomo chociaż w tym samym czasie samolot leci w dół ok. 7.65m/s WZGLĘDEM OTACZAJĄCEGO GO POWIETRZA, pozostając jednocześnie w prawie stałej odległości od gruntu.
Drugi przypadek, to samolot opada z prędkością Vy_sam, a teren się pod nim podnosi z prędkością Vy_ter:
- ciśnieniowy dalej pokaże spadek z prędkością Vy_sam,
- radiowy zaś pokaże spadek z prędkością Vy_sam+Vy_ter CZYLI WIĘKSZĄ.
W tym drugim przypadku, modyfikacji podlega prędkość ruchu wskazówki RW, co jest dużo trudniejsze do zaobserwowania dla człowieka niż zatrzymanie się wskazówki na jakiś czas, a już szczególnie dla osób, które NIGDY nie widziały zachowania się przyrządów nad tym lotniskiem (nawigator, 2 pilot) lub widziały je raz (dowódca przez ok. 30s lotu nad jarem, trzy dni wcześniej).
Do tego nie dowódca patrzył na przyrządy.
A główny problem, to to, że przyrządy kabinowe pokazują wprost tylko prędkość opadania względem powietrza (WARIOMETR) ale nie pokazują WPROST prędkości ZBLIŻANIA SIĘ DO ZIEMI, które to wielkości TYLKO NAD RÓWNYM TERENEM są identyczne, a nad nierównym są RÓŻNE w zależności od tego czy ziemia się podnosi czy opada.
Za to TAWS mierzy i "widzi" oba parametry:
- SINK RATE - prędkość opadania względem powietrza mierzona ze zmian wysokości ciśnieniowej
- CLOSURE RATE - prędkość ZBLIŻANIA się do ZIEMI liczona ze zmian wysokości radiowej.
Poniżej zamieszczam "wyciąg z TAWS-a" przeliczony na ludzkie jednostki:
Punkt__Odległość___S_R_____C_R______Opis
34______5244______-7,3_____-2,0_____Za DRL
35______3036______-6,8_____-11,9
36______2481______-7,7_____-8,2__przed jarem, "2km na ścieżce i k.. oraz odczyt "100 metrów"
37______1931______-7,7_____+1,0___zbocze opadające
38_______710______+2,00_____+3,6__blisko szosy
Odległość - odległość od progu w metrach
SR- SINK RATE, to piloci widzą na wariometrach
CR -CLOSURE RATE, a tego piloci nie widzą w postaci strawnej tylko dziwnego zachowania się radiowysokościomierza.
Z powyższej tabeli widać, że samolot opadał równomiernie (Małe zmiany SINK RATE) ale wg radiowysokościomierza skakał jak małpa na drucie to zwalniając, to przyspieszając opadanie.
Przy TAWS 36 był odczyt "100 metrów" i 100, a przy TAWS 37 drugie 100, jednocześnie przy obu zapisano prędkość opadania -7.7m/s co wyklucza lot poziomy, za to "wklucza" odczyty z radiowysokościomierza.
W przypadku końcówki lotu w Smoleńsku, teren można przybliżyć, takim "kątkiem" o ramionach przechodzących przez punkty:
(odległość od progu, wysokość od progu)
------------------
(2250m, -20m) - początek zbocza opadającego jaru
(1700m, -56m) - dno jaru
(600m, 0m) - koniec podnoszenia się zbocza
co daje kąty nachylenia:
- zbocze opadające: arc tg(dy/dx)=arc tg (-36m/550m)= -3.75°
- zbocze wznoszące: arc tg(dy/dx)=arc tg (56m/1070m)= +3.00°
Wg zapisów przy alarmie TAWS37, 1930m od progu, czyli nad zboczem opadającym samolot leciał z prędkością 286.6km/h czyli 79.6m/s i opadał względem powietrza (SINK RATE) -7.65m/s:
- zbocze opadające ucieka więc z prędkością:
Vop=79.6m/s*sin(-3.75°)= -5.21 m/s
z czego by wynikało, że względna prędkość opadania samolotu względem terenu wynosiła:
Vsam_teren=-7.65m/s-(-5.21 m/s)= -2.44 m/s
co pokazywał RW nagłym zwolnieniem ruchu wskazówki, prawie do zatrzymania włącznie.
Gdy samolot przeleciał odległość 1700m od progu (to jest tam gdzie nawigator drugi raz mówi 100), to wleciał nad zbocze wznoszące się z prędkością średnią:
Vwzn=77.13m/s*sin(3°)=4.04m/s (znak dodatni)
mniejsza prędkość pozioma wynika z tego, że na odcinku 1930m od progu (TAWS37) do ok. 710m (TAWS 38) samolot wytracił prędkość z 286.6 km/h do 268.8 km/k, więc wziąłem średnią.
Z powyższego wynika, że choć przez znaczną część zbocza podnoszącego piloci widzieli na wariometrze stałą prędkość opadania ok. 7.6m/s, to do terenu zbliżali się z prędkością średnią 11.64m/s czyli ponad PÓŁTORA RAZA WIĘKSZĄ NIŻ IM SIĘ WYDAWAŁO, a co za tym idzie mieli PÓŁTORA RAZA MNIEJ CZASU do ewentualnego konfliktu z terenem niż im się wydawało.
Należy tu zaznaczyć, że te 4m/s, to wartość średnia, wynikająca z przyjęcia stałego ŚREDNIEGO nachylenia zbocza, na odcinku 1700m do ok. 600m od progu, a w rzeczywistości to zbocze miało odcinkowo zmienne nachylenie co powodowało, że prędkość podnoszenia się zbocza była większa lub mniejsza od tych średnich 4m/s i stąd wychodzą takie dziwne prędkości jak się je liczy z odczytów nawigatora i czasów między nimi.
Załoga sobie leciała nieświadoma tego, że podnoszący się teren pod nimi kradnie im przestrzeń życiową, a jak sobie uświadomiła to, to już nie zdążyła wyciągnąć ciężkiego i bezwładnego samolotu nad drzewa.
Oni byli nieświadomi tego, że tam się po opadaniu teren bardzo ostro podnosi (najpierw opada o 36m a potem podnosi się o 56m w stronę lotniska), a świadczy o tym ten pominięty przez IES, choć słyszalny na nagraniach fragment:
2p - Tam jest OBNIŻENIE, Arek.
1p - Tak wiem, zaraz będzie. Tam to jest taki ...
O OBNIŻENIU, czyli czymś takim:
___
...\
....\
.....\
......\_______________ Lotnisko
mówi drugi pilot, KTÓRY NIGDY TAM NIE BYŁ, a w karcie podejścia nie
ma zarysu pionowego terenu przed lotniskiem ...
W każdym razie piloci mogli próbować wykonać niskie podejście na dolnej granicy chmur (~50m a w rzeczywistości GRUBO PONIŻEJ 50m) nie wiedząc, że tym samym wchodzą na kurs kolizyjnym z terenem, którego tam wg nich nie było a do tego nawigator, z łapanki, również nie znający tamtego lotniska, mierzył z przyzwyczajenia normalnie dokładniejszym przyrządem myśląc, że lecą nad równiną ...
złożenie tych trzech działań we mgle spowodowało, że "załapali" się na przycierkę z drzewami praktycznie już tam, gdzie teren rzeczywiście przechodził w równinę ... tyle, że położoną ponad 50m wyżej niż oni myśleli, że leży ...
> Jak Pan wie, głosy załogi rejestrowane były w kilku kanałach.
No właśnie w tym problem, że nie wszystko:
- kanał 1 - rozmowy radiowe i interkomowe dowódcy
- kanał 2 - rozmowy radiowe i interkowmowe drugiego pilota
- kanał 3 - suma z trzech mikrofonów w kabinie
- kanał 4 - znaczniki czasu podawane z rejestratora MSRP64 (parametrycznego)
stąd taka wyrazistość rozmów radiowych, bo one nie przechodziły przez zasyfione hałasem silników "powietrze" kabiny i taka marna jakość nagrań rozmów. Do tego oni mieli jakieś obrzydzenie do używania interkomu w rozmowach kabinowych, co słychać w wielokrotnych powtórzeniach pytań czy stwierdzeń (np. przy ustawianiu ciśnień na wyskościomierzach), bo hałas im samym utrudniał porozumiewanie się na stosunkowo małe odległości ...
Do tego jeszcze sumowanie sygnału pochodzącego z trzech mikrofonów rozłożonych w różnych miejscach powoduje, że, że względu na różny czas dolotu tego samego dźwięku do mikrofonów powstają przesunięcia fazowe i po zmieszaniu pewne składowe dźwięku mogą się wygaszać lub wzmacniać zniekształcając oryginał. Do tego jest to proces zmienny zależny np. od położenia głowy mówiącego w danym momencie.
Tak więc, na prawdę, to rozmowy w kokpicie pochodzą tylko z kanału trzeciego, a stopień ich "zaflegmienia" hałasami technicznymi powoduje bardzo małą czytelność dźwięku użytecznego. Do tego jeszcze piloci posługują się skrótami myślowymi, bo oni w momencie mówienia widzą się, widzą przyrządy i przełączniki przez co nie muszą kwieciście i rozlegle opisywać swoich działań, typu:
"A teraz drogi kolego dowódco przystąpię do odczytywania prędkości względem powietrza z przyrządu, który ma przed sobą na wysokości oczu moich czyli drugiego pilota i wartość odczytana wynosi dwieście osiemdziesiąt kilometrów na godzinę"
tylko czyta krótko:
"dwa osiem zero"
i wszyscy w kabinie wiedzą o co chodzi ... gorzej z "radiosłuchaczami przy odbiornikach", którzy nie widzą ani sceny ani dekoracji a tylko słyszą dźwięk i muszą się domyślać czy dany trzask to:
- przełącznik,
- puszczający nit w kadłubie
czy może trzask fotela, bo pilot zmienił pozycję na nim.
Pozdrawiam i przepraszam za zbyt długi wpis.
To me it looks unbiased and professional.
Your alcoholic neighbor can beat his wife, drink alcohol everyday and keep his house in complete disorder.
At the same time he can be very picky/suspicious about any noise from your apartment/house.
You never saw this in everyday life?
It's not.
I hope, that when the authorities in Russia change (I am talking about real change, not fake) they will run a new investigation, that will be open, fair, transparent and unbiased.
Moreover, they should let (+ present all possible evidence and documents) any other (third) party run investigation on behalf of Polish government.
That's the only way to prove that there was no evil intent in what happened with the plane.