Powiadają ludzie, że nie powinno się oceniać książki po okładce. Bo jak wiadomo, pozory potrafią zmylić. Co prawda nie jestem pewien, czy można to porzekadło odnieść do czasopism. I nie mówię tu nawet o wytykanej na łamach Uważam Rze serii antychrześcijańskich okładek z - jakże na czasie - nowym mesjaszem lewicy, ukrzyżowanym Palikotem na czele. Bo jeśli już mowa o krzyżu, to o wiele bardziej bulwersuje mnie okładka dzisiejszej Gazety Polskiej. Zobaczcie zresztą sami:

Jeśli ktoś zna tego bloga to powinien wiedzieć, że ja Gazetę Polską dosyć często czytam. A jeżeli ktoś jeszcze w miarę regularnie ten mój blog odwiedza, to wie zapewne także, jakie ja na temat tej całej awantury o krzyż mam od dawna zdanie. Większości jednak króciótko - aby nie powtarzać niepotrzebnie treści moich poprzednich notek- przypomnę tylko, że cały ten cyrk ze starą babą przywiązującą się publicznie do krzyża za pomocą czerwono-białych wstążek, był dla mnie tylko i wyłącznie odrażającą profanacją zarówno symbolu religijnego, jak barw narodowych.
Pomińmy już ten idiotyczny tytuł, przejdźmy do obrazka. Otóż ja zawsze kiedy na manifestacjach widzę osobników wymachujących krzyżami w czerwieni i bieli, to zastanawiam się nad jedną tylko rzeczą: czy to są prawdziwi, autentyczni idioci, czy raczej prowokatorzy, mający za zadanie skompromitować zwykłych ludzi, walczących o słuszne skądinąd sprawy? W każdym jednak przypadku, będąc na miejscu organizatorów oczywiście, kazałbym delikwenta natychmiast wykopać.
Matka powiedziała mi kiedyś, że takie rzeczy robili ludzie na manifestacjach w latach 80., gdzie było to normalne i nie raziło nikogo. A większość tych starszych ludzi nic się nie zmieniła, więc zgodnie z przyzwyczajeniem robi dziś to samo. Nie dostrzegając wszakże, że do mentalności ludzi z dzisiejszej epoki takie zachowanie pasuje jak pięść do nosa. Bo jest po prostu gorszące. I to jest chyba ta różnica wrażliwości pomiędzy pokoleniami - bo tu o pewnym pokoleniu miałem przecież pisać. O swoim pokoleniu urodzonych w latach 80. i młodych (jeszcze?) ludzi, którzy realia PRLu znają najwyżej z pierwszych klas podstawówki, a wychowali się naprawdę w tak zwanej Wolnej Polsce.
Różnie nas nazywają: pokoleniem Y, czasem MWzWM, lemingami... Kiedyś jednak, po śmierci Papieża, media zechciały nam na siłę przykleić łatkę pokolenia JP2. Nie tak dawno śmialiśmy się z kumplami, że z tego JP2 zostały się dziś tylko dwie literki skrótu, co go na murach bazgrają sobie dresy, wyrażające ochote odbycia stosunku płciowego z funkcjonariuszem policji. Lecz po wyborach wiadomo, że z tym całym JP to jednak o Palikota chodziło...
Ale zacznijmy od początku, czyli od Papieża. Jeżeli mielibyśmy jakieś pokolenie nazywać już od niego, to tylko w takim sensie, że dla nas przez większość życia jedynym papieżem był Polak - a nie jakiś tam faszysta. Tak więc mówiąc Papież, mamy zwyczajnie na myśli Jana Pawła II, bo przecież jeśli chcemy coś powiedzieć o obecnej głowie państwa watykańskiego, mówimy zazwyczaj Benedykt. Poza tym nie sądzę, żeby większość moich rówieśników miała coś więcej wspólnego z Papieżem.
Szanuję go oczywiście jako wielkiego Polaka, który przyczynił się w duzym stopniu do obalenia komunistycznego imperium. Co jednak ze świętością? I co z chrześcijaństwem?
Mnie to tak całkowicie, szczerze mówiąc, ryba. I jeśli już o symbolach mówimy, to nie uważam aby było sensowne wieszanie krzyży w sejmie czy urzędach. To tak na marginesie, wróćmy do tematu. Zostałem, podobnie jak zresztą większość z nas, wychowany w religii katolickiej. Miałem religię w szkole. Do czego to prowadzi? Do obojętności.
Bo dobrze powiedziało się kiedyś Jarosławowi Kaczyńskiemu, że najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski wiedzie przez ZChN. Czy inną Chrześcijańską Unię Jedności. Bo to, co z tych lekcji pamiętam, to jakieś durne baby w podstawówce, które stawiały wszystkim zawsze uśmiechnięte szóstki. A później rozmemłany katecheta w sandałach, który siedział i nudził trzy po trzy, podczas gdy wszystkie panny iskały się jak małpy. I działo się tak oczywiście do czasu, gdy większość z nas nie stwierdziła, że zamiast na religię lepiej zwyczajnie wybrać się na piwko. Jedyne więc, co do takich formalnie świeckich, choć przecież zawodowych chrześcijan dziś odczuwam, to wstręt i pogarda. Doprawdy, pani sprzątaczka tysiąc razy bardziej warta jest szacunku niż takie indywiduum po nikomu nie potrzebnych studiach, które pasożytuje sobie na społeczeństwie plotąc bzdury w szkole, bo bało się przynajmniej zostać księdzem.
To samo sądzę zresztą o chrześcijańskich publicystach, czy innej tak zwanej inteligencji katolickiej. Nie chciałbym tutaj zresztą zanudzać czytelnika moimi - mało zresztą ważnymi - poglądami na sferę sacrum. Dość wspomnieć dla porządku, że... Naprawdę, to nieważne. To moja prywatna sprawa. Tak samo jak innych ludzi. Nieweryfikowalna, ulotna, nieuchwytna. W sumie niezbyt konkretna, oparta na uczuciach, względnie spekulacjach. Czysto osobista. Nie warto o tym rozmawiać.
Tak samo nie warto przywiązywać się do krzyży i ogłaszać Jezusa królem Polski! Państwo powinno być oddzielone od Kościoła. Katolicyzm powinien być tylko jedną z wielu różnych - i równych - religii cieszących się wolnością w Rzeczypospolitej. Podczas żałoby po katastrofie smoleńskiej widziałem w telewizji - leżałem wtedy chory - polskiego muzułmanina składającego wśród zniczy swój Koran. Widziałem flagę z gwiazdą Dawida, widziałem też prawosławne krzyże. Dlaczego tylko ten katolicki ma być obwiązany na biało-czerwono? Dlaczego katolicyzm ma być niby wyróżnikiem Polskości? Wobec tak wielkiej dla wszystkich mieszkańców Polski tragedii - religia nie ma znaczenia. Wszyscy na tym stracili.
A może zamiast zdejmować krzyż, pójdziemy w drugą stronę? Przebijmy osobne wejścia dla wszystkich religii. Dla ateistów też. Dla deistów i agnostyków. Dla pogan. Dla satanistów. Jak nad drzwiami od kibla. Choć sejm obecnej kadencji i bez tego możemy śmiało nazywać kloaką...
Ale właśnie w tym sensie Godło i barwy narodowe są ważniejsze od religijnych symboli. Stoją ponad nimi. Bez względu na osobiste przekonania i poglądy, czy chcemy czy nie chcemy - wszyscy jesteśmy Polakami. Obywatelami (trzeciej, akurat i niestety) RP. Jej Godło i jej barwy określają po prostu ożsamość o wiele szerszą od tej, którą nadaje nam religia. I funkcjonują w ramach zupełnie innych porządków. Dlatego nie ma sensu i nie powinno się ich łączyć.
Nie jestem fanem szefa ruchu poparcia samego siebie. Brzydzę się nim i członkami - jakże trafne to słowo - jego obleśnej partii. Wiem, że cała ta awantura o krzyż to tylko cyniczna gierka, próba sprowokowania Kaczyńskiego w celu zrobienia idiotów z niego, jego posłów i jego wyborców. Wiem, że to temat zastępczy dla odwrócenia uwagi od nieróbstwa i kapitulanctwa rządu.
Dlatego też uważam, że nie powinno się bronić zawieszonego w sejmie krzyża. Rozumiem także uczucia, jakie on wywołuje w zwolennikach Palikota.
Choć pewnie przypisuję im zbyt szlachetne motywacje...



może warto również przypomnieć tym "prawdziwym polakom" że zanim się tu na naszej słowiańskiej ziemi pojawili misjonarze to wierzyliśmy sobie we własnych Bogów i już posiadaliśmy zręby państwowości
może warto również przypomnieć tym "prawdziwym polakom" że pod Grunwaldem walczyliśmy w większości jako "poganie" z najeźdźcą chrześcijańskim spod szyldu "krzyża"
na dziś to by było na tyle :)
pozdrawiam
Po pierwsze,od walki światopoglądowej nie ma odwrotu.Tak było na zachodzie,u nas na początku lat 90-tych (krótko i nic z tego złego nie wyszło,na szczęście),ale to niestety wróci...
A że pod Krzyżem byli różni prowokatorzy,którzy udawali Katolików,którzy szkodzą świadomie kościołowi lub nie dla mnie to było oczywiste.Pdobnie namiot na Krakowskim Przedmieściu,może i jest tam grupa,która chce wyjaśnić Smoleńsk,ale część z nich to fałszywi ludzie,wiem co piszę.Oczywiście nie chodzi mi o wszystkich spod Krzyża i spod namiotu.Jeśli chodzi o kontekst polityczny PiS nie ma tu wyjścia,będzie z Katolikami i niestety z prowokatorami....to łatke oszołomów będzie miał coraz większą,nie będzie z nimi,zaraz media określą że PiS odcina się od Katolików,brzydzi się nimi,udaje tylko konserwatyzm,a tak naprawde to partia...lewicowa.
I tak żle i tak nieobrze.
Druga sprawa.
Kaczyński ma świadomość że Ruch Palkota to jedna wielka prowokacja,populizm,gra na najniższych instynktach zagubionych ludzi,ale jak pisałem wyżej PiS co nie zrobi będzie żle odbierane.Nestety media w Polsce to jeden wielki syf.W każdym kraju media manipulują,trzymają najczęściej z lewą stroną sceny politycznej (wiem to relacji znajomych od lat mieszkający na zachodzie),ale w Polsce to jazda po bandzie.Propaganda,manipulacje,a wręcz kłamstwa! na niespotykaną skale.
Kościół,Katolicy będą atakowani i prowokowani w Polsce coraz bardziej,tak jest na prawie całym świecie i media biorą w tym CZYNNY udział,niestety.Czy ludzie,politycy będą bronić Kościoła,czy nie,nic to nie zmieni.Krzyż,Kościół będzie atakowany i poniżany.Żyjemy w czasach zakłamania i braku wartości,media,wielkie korporacje i lewicowe partie budują i wspomagają cały ten konsumpcyjno-bezideowy przemysł.
Ad 2. Przeciw Palikotowi przemawia tylko to, że jest sam. Ale ma rację, Kaczyński o tym wie, ale nic wiele nie może zrobić. Ignoruje RP, ale ta taktyka poniesie porażkę.
Ad 3. Polski kościół żyje w wyjątkowo cieplarnianych warunkach braku konkurencji. Wygląda na to, że ten czas się kończy.
Tak więc ustąpienie mu w czymkolwiek problemu nie rozwiązuje. Przeciwnie, uważam, że należy go ignorować, a antyreligijne postulaty olewać.
Pozdrawiam
A jeszcze ilu niewierzacych tam było. I co? I nic, dalej "tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem..." i tak dalej, i tak dalej.
Janusz Palikot, Joseph Goebbels,Jerzy Urban - Co łączy tych trzech Panów ?
1.imiona wszystkich trzech panów zaczynają się na „J”.
2.Urbana nazywano „Goebbelsem stanu wojennego”.
3.Goebbels - bezrobotnego doktora filozofii z katolickiej rodziny, urodzonego w małym miasteczku Rheydt w Dolnej Nadrenii
4.Palikot - filozofe po Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, urodzonym w małym miasteczku Biłgoraj na Lubelszczyźnie
5.wg. Urbana śmierć kilku osób spowodowana była alkoholem
- Staszek Pyjas zginął bo przypadkiem spadł po pijaku ze schodów
- Ks. Sylwester Zych w czasie wakacji upił się do nieprzytomności i zmarł
- Pijani byli też zamordowani górnicy z kopalni „Wujek” uzbrojeni w, cytat z Urbana, „dzidy rozgrzane w ogniu, tak że przebijały tarcze, którymi chronieni byli milicjanci”.
- Palikot uznał że prezydent był na pokładzie pod wypływem alkoholu
Palikot pytając o pijanego Kaczyńskiego, plagiatuje Urbana i bezpiekę
A co do cmentarzy, to o ile wiem, nie ma żadnych przeszkód prawnych, aby gminy nie zakładały swoich.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Postulaty Palikota można by zaaprobować, tak jak proponuje autor tekstu, gdyby w rezultacie Palikot nie robił szumu, tylko wziął się do konstruktywnej pracy sejmowej. Wtedy była by to jakaś sensowna transakcja. Ale mi chodzi o to, że nic takiego nie będzie miało miejsca! Palikot nie po to robi raban, żeby spełniono jego postulaty, tylko w celu manipulowania opinią publiczną.
Pozdrawiam
Pamiętajmy też, że krytycy Kościoła także mają swoje interesy.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Odeszliśmy tutaj troszkę od tematu, ale w dość interesującą stronę.
Nie mówię, żeby popierać teraz JP na 100% i podstawiać drabinę jego transwestytom :)
Ale nie trzeba bronić tego krzyża. Raz, że w sumie źle, że wisi w sejmie, a dwa - że to przynęta na PiS. Teraz wypada raczej zignorować fanatyków ze stron obydwu. Cała ta awantura to jedna wielka pułapka na opozycję.
Chcą z nas zrobić idiotów. Takich poprzywiązywanych do krzyża prowokatorów. Znowu. Z nas wszystkich, bo nie tylko z "obrońców", nie tylko z PiSu, nie tylko z jego elektoratu nawet - ale z każdego, kto tylko śmie krytykować rząd.
Dlatego jeślibym mógł mieć wpływ na tych, co decydują, to radziłbym ani nie popierać inicjatywy pana JP10%, ani też nie robić z drugiej strony cyrku.
Nabrać wody w usta, zobaczyć czy zdejmie. Jak zdejmie, to może mu to kiedyś zaszkodzi, jeśli nie - to po ucichnięciu medialnego szumu wokół świńskich ryjów - postąpić przewrotnie i go zdjąć samemu. Z szacunku do krzyża. Nawiązując do postu Rolexa o tym :)
Twardy elektorat Prezesa wszystko przełknie jako mądrość etapu, a ci niezdecydowani poczytaliby to tylko na plus.
Skoro nie możemy zbanować takiego trolla jak JP - to wypada go chociaż zignorować :)
pozdrawiam wszystkich i dzięki za komentarze!
Do czasu wpadki z Merkel i "niemieckim" dziennikarzem to się udawało.
Zresztą podejrzewam, że Kaczyński zrobił to celowo. Pewnie nie chciał wygrać i brać odpowiedzialności za cały ten burdel. Więc się zwyczajnie podłożył...
Bo w głowie mi się nie mieści, by mu się to wymknęło ot tak sobie, z głupoty ;)