Napiszę może coś, co w pierwszej chwili zaszokowało mnie, gdy ta myśl zaskwierczała na moich nadwerężonych codziennością neuronach: mam dość sprawy TW Bolek. I precyzyjniej mam dość analizowania casusu pana Wałęsy.
Przez wiele lat taka myśl nie pojawiłaby się w głowie, kontrowana natychmiast wspomnienie całej spuścizny PRL, która niczym nabrzmiały ropny wykwit osiadła na naszym życiu publicznym. Byłem zwolennikiem lustracji, i jestem nadal. Ale, może przemawia przeze mnie pesymizm – mam dość.
Przez jakiś czas oglądałem wczoraj byłego prezydenta w programie TVN. Te same jego nieporadne słowa, trudności ze złożeniem zdania złożonego, operowanie wbitymi w głowę ulubionymi frazami typu „programy i struktury”. I ta sama buta i niewiarygodna nienawiść bijąca do „ Kaczyńskich”, choc jednego, co często chyba zapomina, nie ma już na tym Bożym świecie. Nic tak łatwo mu nie przychodzi do głowy, jak zbitka słowna" bracia Kaczyńscy" oraz "Toruń", gdzie skumulowała się jego cała "walka". I te jego napęczniałe statusem celebryty nabytego w III RP. I te jego "ja, ja" . Miałem absmak, który czuję do dziś.
Może mam złe odczucia, ale mam wrażenie, ze pan Wałęsa spowodował, iż znów nasze emocje kanalizują w jego kierunku, a zapominamy o Tusku i jego rządzie. A rząd ustami pana Wałęsy wyraża swoją nienawiść wobec tych, którzy ośmielają się go krytykować. Dajemy rządowi wytchnąć, bo nagle mamy ulubiony temat teczek. Naciskają guziczek, pan Wałęsa pluje na nas, jak zoszczenowski emeryt z 10 piętra; naciskają guziczek, a my lecimy stawać w szranki z człowiekiem, który nie jest godny, aby z nim nawet rozmawiać.
Zacząłem się zastanawiać, czy nawet fakt, że pojawiłyby się niezbite dowody, iż TW Bolek to Lech Wałęsa zmieni cokolwiek w obecnej rzeczywistości? Co, poza pewnym uczuciem wendetty, windykacją dla opluwanych przezeń innych bohaterów Solidarności, to przyniesie? Co zmieni w życiu obywateli polskich, którzy patrzą z niepokojem na rosnące ceny paliwa, leków i żywności; dla młodych ludzi bezradnie wysyłających cv za cv w poszukiwaniu pracy na rynku?
Natychmiast jednak pojawiła, jak w amerykańskich kreskówkach, druga postać- myśl i rzecze: a co z mitem założycielskim III RP; co z tymi, którzy dziś śmieją się narodowi w twarz, sądząc, ze są bezkarni, mimo swych „donosicielsko- agenturalnej przeszłości?
Wydaje mi się, że nawet udowodnienie „bolkowatości” niewiele przyniesie zmiany. Jeżeli traktujemy poważnie prawdziwych rządzicieli Polską, to sądzimy, iż oni nie przygotowali się na ewentualność spuszczenia zasłony z Wałęsy? Że nie wliczyli w koszta jego potencjalnego coming outu? Ze nie dokonali burzy mózgów przez te ponad 20 lat i nie przygotowali się na te sytuację? Jeżeli tak sądzimy, to niedoceniamy umiejętności nabytych na różnorakich kursach, którzy oni przeszli.
Drodzy Państwo, co przyniesie nam ujawnienie agenturalnej przeszłości Wałęsy, gdy do władzy dojdą ponownie klony PO? Lustracja straciła swój zapał. Powiedzmy to szczerze: błędy w tej kwestii popełnił św.p Lech Kaczyński i Pis w ogóle, mając wszystkie instrumenty w ręku, aby raz na zawsze przeciąć ten węzeł gordyjski. Nie dokonano tego. Sprawa została pogrzebana na wieki.
A smutnym symbolicznym tego faktem jest obecność pana Boniego w rządzie PO.
Daleki jestem od stwierdzenia, aby przestać to badać i interesować. i podnosić te kwestie. Jedynie uważam, że dziś, gdy Polska praktycznie straciła szacunek Europy, sprawa Bolka nie ma już większego znaczenia. Kim jest TW Bolek, każdy chyba już wie. Publikacja Cenckiewicza i Gontarczyka daje wiele do myślenia. Nawet tym, co udają, że nie wiedzą. Ale tych ostatnich nie złamie psychicznie fakt ujawnienia akt Bolka.
Tak naprawdę nie walczymy z TW Bolkiem. Walczymy ze znanym Koncernem Medialnym która od wielu lat jest strażnikiem systemu dławiącego nas poczucia kłamstwa. I tutaj nasze wysiłki powinny się skoncentrować. Kto jest obecnie dla mnie szermierzem wolności? Red. Zaremba. Który z dziennikarzy odważyłby się publicznie: "Ależ Michnik poświęcił jedną trzecią życia obronie ubeków. I żaden wyrok sądu tego nie zmieni.". !!!!
Jeżeli coś zmieni naszą zakłamaną rzeczywistość, to taka postawa jak red. Zaremby. jeżeli będzie trzeba, to wyśle tyle pieniędzy, ile będę mógł, aby wspomóc pana Zarembę w wypadku gdyby Koncern zamierzał go ukarać.
Redaktorze Zaremba! Podziwiam Pana odwagę i konsekwencję.

Na szczęście ostatnie akapity tchną pewną nadzieją dając nam konkretny przykład jak zwyciężać mamy!
Serdecznie Pozdrawiam
nieststy mam okres czarnowidztwa. Ale jeszcze mam troche nadziei, dzieki takim ludziom, jak Zaremba.
Pozdrawiam ciepło,
AH
Prawda, ale troche byłem zdezorientowany, gdyż Prezydent chyba mógł ostatnim rzutem na tasmę otworzyć całe archiwa.
Czy się mylę?
pozdrawiam,
AH
Pozdrawiam serdecznie ;-)
PS - również cenię red. Zarembę
Już czytam, Gizie!
Pozdrawiam serdeczenie!
Ps. Podrzuciłem rodzicom Ewe Thompson.
Cieszyli się.
Wawo,
dziekuje za zwrócenia mi uwagi. To bardzo istotne.
"Trybunał Konstytucyjny wskazał w swoim ostatnim orzeczeniu, że otwarcie archiwów PRL-owskiej bezpieki musi odbywać się w zgodzie z Konstytucją i ustawą o ochronie danych osobowych"
Dziekuje za poprawkę.
Pozdrawiam,
AH.
Dziekuję za zwrócenia uwagi na ten bardzo wazny aspekt.
AH
pozdrawiam
To był początek.
I dlatego jestem w stanie wybaczyć Kurskiemu tę ostatnią głupotę, choć jestem przekonana, że to on był spiritus movens spraw.
Nota bene - Prezydent nie mógł odtajnić raportu, więc nie mógł również wyciąć tego wrzodu do dna. I chyba nie bardzo chciał, ale to temat - rzeka. Nie dałabym głowy, czy (między innymi) "lochy BBN", do których chciano się gwałtem dorwać, nie były przyczyną smoleńskich "zaniedbań".
Pełna zgoda, Mono.
Pozdrawiam serdecznie,
AH.
Istotnie, ostatnio pisze i wypowiada się tak, jakby przewartościował trochę swoje widzenie spraw. Jako dziennikarz towarzyszy jednak bardzo długo przemianom, w których negatywne zjawiska były łatwo dostrzegane przez wielu ludzi, a działy się pod osłoną medialną, której uczestnikiem był pan redaktor.
Nie chcę go krzywdzić, ale był bardzo widocznym dziennikarzem w różnych programach telewizyjnych i radiowych. Choć jego poglądy i język były zawsze bardziej spokojne i wyważone, niż innych, generalnie podtrzymywał linię wiodącą w mediach.
Przypuszczam, że zgodziłby się z moim komentarzem, gdyby go przeczytał, bo pewnie sam najlepiej wie, że inaczej widzi dzisiaj sprawy.
pozdrawiam
Jak pokazały ostatnie lata, JK i PiS spie..ą każdą słuszną ideę. Ci kolesie tak mają, nawet zabranie emerytur sbekom im się nie udało.
A może oni (Kaczyńscy i pis) tak naprawdę nie chcą lustracji bo jest dla nich niebezpieczna?
Czy to potrzeba sprawiedliwości i wolności pchnęła Wałęsę do wzięcia udziału w pierwszym (ale także drugim strajku) czy raczej potrzeba posiadania pralki? - to jest, jak mi się wydaje podstawowe pytanie jakie wypada sobie postawić na samym początku.
Na samym zaś końcu można mieć o Wałęsie oczywiście bardzo złą opinię, głównie ze względu na to co robił już w wolnej Polsce i ja właśnie taką złą opinię mam.
PS - proszę serdecznie pozdrowić rodziców ;-)
Zgadzam się z Panem, Panie Rafale, iż Zaremba nie zawsze był tak radyklany jak dziś.
Nie wiem, tylko, czy istotnie podtrzymywał "linię".
Jego słowa obecnie są jednak chyba uczciwe. Przynajmniej chcę w to wierzyć.
Pozdrawiam,
AH
Gizie,
Ta pralka chodzi mi po głowie od pewnego czasu. I mam wrażenie, że mogłeś trafić w sedno sprawy.
Trzymaj się mocno,
AH.
Także R.Ziemkiewicz reprezentuje dzisiaj poglądy całkiem odmienne od tych prezentowanych przez niego wcześniej. Mnie zawsze brakuje w takich sytuacjach owego symbolicznego rachunku sumienia, w którym warto jasno zadeklarować: "długo myślałem inaczej, ale teraz zmieniłem zdanie".
Wczoraj przyjrzałem się fragmentom Pana potyczki na blogu RRK. Gratuluję!!!! Być wyrzuconym przez RRK w czasie trwającej polemiki jest zawsze znakiem wielkiego zwycięstwa argumentacji polemisty. Ta osoba zawsze w ten sposób kończy dyskusję, gdy już nie potrafi znaleźć rozsądnej repliki. Później zwykle relaksuje się w gronie swoich nie wymagających klakierów: estimado, zbyńka, contri...etc., do których dołaczają inni, jeszcze mniej wymagający.
Pozdrawiam serdecznie
Jakiś czas temu w podobny sposób o Wałęsie wyraził sie mój dobry znajomy. Dla niego nie tyle ważne było kim Wałęsa był w przeszłości, ale to jaki jest teraz.
Mnie zaś zniechęcała do tego człowieka jego niepohamowana pycha i egocentryzm, przejawiające się w sławnem "to JA! wam wywalczyłem"
Ale, że pycha kroczy przed upadkiem, to (zgodnie z wyrokiem Bożym) już nigdy pan JA nie oczyści się ze swojej niesławnej przeszłości. Cień Bolka go przeżyje i nikt (i nic) tego nie zmieni. To cena za niezasłużoną sławę, która należała się nie jemu ale tym którzy pozostając nieugięci do końca na szali walki z komuną nie zawahali się położyć swojego życia.
Jednak w tamtych czasach,
dla kasy wystarczyło się zapisać do partii
więc sami rozumiecie
że coś mi tutaj nie pasuje