Hołdysowi pękła struna, a muzyk zaczął przez to do imentu fałszować. Plotki o jego kłopotach artystycznych krążyły już od dawna, ale dopiero pewna gazeta przelała czarę goryczy. Posypały się drzazgi i grube wyrazy, bo że wujami Hołdys lubi sypać wiadomo nie od dziś. Która gazeta doprowadziła muzyka na skraj załamania nerwowego? Zgadnijcie!
Krótko mówiąc, zdaniem Hołdysa redaktorzy Uważam Rze nie dościgają nawet takiego Urbana w dowcipkowaniu, bo przecież z jego przednich kawałów śmiała się cała Polska! Dobrze, że w tamtych czasach moją lekturą były tylko szkolne czytanki, w innym wypadku miałbym dzisiaj spaczone poczucie humoru. Co nie znaczy, że kiedyś nie wziąłem z ciekawości NIE do poczytania. Szybko jednak gazeta wróciła na swoje miejsce - czyli do kosza. Nie zaspokoiła moich potrzeb poznawczych i nie zafrapowała mnie tekstami, jakby tego mało aż zanadto leciało od niej propagandą. I jak się okazuje - tą samą przykrą dolegliwość ma dzisiaj Hołdys, różnica jednak w gazecie. Co dziwne, bo według niego Uważam Rze niczym nie różni się od takiego NIE czy Trybuny Ludu. Zatem jak to tak, gazety te same - a jednak jedni czytają z przyjemnością podczas gdy drudzy mają odruchy wymiotne. Muzyk pyta - "Dlaczego ma wielki nakład i sprzedaje się brawurowo? Dlaczego ludzie to masowo czytają?"
Odpowiem z przyjemnością. Dlatego to ludzie masowo czytają (czemu sprzeciwiają się inni jak widać), bo cechą otaczającej nas rzeczywistości jest różnorodność. A zatem też różnorodność poglądów. Świat się zawalił panie Hołdys, bo nagle okazało się, że Polacy to nie jednakowe stado baranów, poprawne politycznie, pomalowane w jednakowe kolory tęczy, podążające w jedynie słusznym kierunku? Może sobie pan myśleć w duchu, że tacy ludzie jak Ziemkiewicz, Wildstein, Zalewski czy Karnowscy obniżają loty pisząc w takim pisemku o słabym języku literackim. Ale za tymi ludźmi stoją czytelnicy i to w takiej liczbie, której nie udałoby się panu dzisiaj ściągnąć na jakikolwiek koncert. Zatem uprzejmię proszę dalej pisać felietony do "nieobiektywnego" Wprost i dać w końcu przykład - jak powinna wyglądać obiektywna gazeta, skoro subiektywizm pana drażni.
Źródło: wsieci.rp

Pozdrawiam
Jak on to powiedzial, a olac chuja
Pan ma problemy z czasoprzestrzenią. Jeśli bowiem Pańska wizytówka ("Rocznik '88") jest prawdziwa, to w czasach, do których odwołuje się Hołdys, Pana najzwyczajniej nie było na świecie. Albowiem Hołdys nie tyle wspomina poczucie humoru Jerzego Urbana, tylko niejakiego Jerzego Kibica. Oczywiście z łatwością sprawdzi Pan, że to ten sam człowiek. Trudno będzie jednak zaprzeczyć, że jego "szpilkowa felietonistyka" cieszyła się dużą popularnością i swego rodzaju renomą.
Powyższe wyjaśnienia Maszyny nie są próbą obrony Urbana czy Hołdysa, choć takie ich potraktowanie znacznie ułatwiłoby Panu ewentualną polemikę. Zanim Pan jednak sięgnie po taką prostą pałkę, proszę się zastanowić, czy cios nie trafi Pana rykoszetem. Wszak sam Pan uważa, że Hołdysowi "struna pękła" dopiero niedawno i potencjalną liczbę słuchaczy na jego koncertach (z ostrożności?) woli Pan jednak "wyliczać" na "dzisiaj". Z "wczoraj" miałby Pan pewien kłopot.
PECET
Do "wczoraj" podchodzę z pokorą bo i sam na przykład słuchałem Perfectu z kaset rodziców jako szczyl. Ostrzegam tylko w pewien sposób, że muzyk balansujący na politycznej linie może za to zapłacić utratą fanów.
obrosłeś w tłuszcz,
Już cię w swoje szpony dopadla szmal,
zdrada płynie z ust!