Po pierwsze wyjaśnienie dlaczego piszę tutaj, a nie pod blogiem Toyaha. Sprawa jest prosta - nie wiem jak się tam zalogować. Ponadto kandydowanie do Sejmu Toyaha jest sprawą, która pozwala spojrzeć na problem Sejmu w szerszym aspekcie i zadumać się nad doborem posłów i ich motywacją by kandydować i reprezentować współobywateli.
Jeżeli ktoś czyta blog Toyaha, lub chociaż tam zerka od czasu do czasu, to wie, że autor pod koniec każdego postu narzeka na biedę, brak pieniędzy i pracy; równocześnie prosząc o datki pieniężne. Czytelnik czuje wręcz presję - jeżeli czytasz to co Toyah pisze to zapłać mu za to. Ostatnio Toyah wydał książkę i prośby o datki mieszają się z prośbami o kupno książki.
Nie znam Toyaha, ale rozumiem, że móglby znaleźć pracę, tyle, że może nie w zawodzie. Tak wiec pomysł kandydowania załatwia sprawę. Wreszcie obywatale sypną się na Toyaha i będzie mu się dobrze działo. Jak wiadomo posłowie na nadmiar pracy nie narzekają, a dochody - owszem - mają zadawalające. Czy motywacja by wyjść z biedy jest właściwą by kandydować do Sejmu? Osobiście wątpie i nie chciałbym być reprezentowany przez posła który kieruje sie wyłącznie perspektywą łatwego zarobku, przy niemożności - prawdziwej lub wydumanej - znalezienia innej pracy. Ale nic to - niech tak będzie, że można kandydować dla pieniędzy. Z oporami, ale potrafię to zrozumieć i nie o tym jest mój wpis.
Zasadniczy problem jest w tym, że - jeżeli zostanie wybrany - Toyah będzie reprezentował region i ludzi do których (on, Toyah) czuje pogardę lub wręcz nienawiść. Mowa o Śląsku - przez niego pogardzanym, przeze mnie - ukochanym. Pisze Toyah*: „Jedyna rzecz, jaka mnie w tych okolicach trzyma, to wyłącznie krajobraz i rolada z kluskami. Bez całej tej reszty mógłbym się z łatwością obejść.” Wcześniej w tym samym paragrafie wypowiada się na temat gwary: “kiedy słyszę jak mówi poseł Tomczykiewicz z Platformy Obywatelskiej, to dla mnie to co on robi nie jest ani czarujące, ani zabawne, ani nawet egzotycznie pociągające, ale dramatycznie obciachowe. Ja wiem, że dla wielu osob nie tylko związanych historycznie i emocjonalnie ze Śląskiem, ale i dla tych, którzy patrzą na Śląsk z zewnątrz, śląska gwara, czy choćby tylko ów śląski ton, to nie lada frajda. Dla mnie – nie. Kiedy słyszę jak mówi Tomczykiewicz, czuję wyłącznie zażenowanie.” Ale to nie wszystko. Okazuje się, że nie tylko akcent śląski jest obciachowy, ale nawet nazwiska śląskie są złe. Pisze Toyah*: „Otóż ja alergicznie reaguję na wszelkie projekty sygnowane nazwiskiem Piekorz, Kuczok, Uszok, Durczok, etc.”
Dla Ślązaka, a mam nadzieję, że dla każdego przyzwoitego człowieka takie zdania to jak naplucie w twarz. Kiedy Toyah spłodził swój tekst, ja sprawę przemilczałem w ramach wolności słowa. Przy kandydowaniu Toyaha do Sejmu - i to ze Śląska - sprawa jest całkowicie inna i stąd mój protest. W osobie Toyaha Sejm będzię miał posła, który pogardza ludźmi, którzy na niego mogą w swej naiwności i niewiedzy zagłosować. Będzie to poseł dla którego jedyna wartościowa rzecz w reprezentowanym regionie to rolada i kluski.
PS1. Toyah kandyduje do Sejmu z listy PiSu.
PS2. O poglądach rasistowskich Toyaha mógłby być osobny wpis. Przy okazji niedawnych zamieszek w Anglii Toyah pisze*: „marzy mi się takie rozwiązanie, by brytyjskie władze wyłapały tych wszystkich czarnych, którym tam jest tak źle, wyczarterowały tyle ile tam będzie trzeba samolotów i wysłały tę całą bandę do Afryki. Tam, na pierwszym lepszym lotnisku, w Somalii czy Etiopii, brytyjscy piloci by ich wysadzili, każdemu z nich na pamiątkę dali po jednym batoniku mars, żeby mieli co wspominać, a sami odlecieli do domu, do Londynu. Ale jest jeszcze coś. Żeby, lecąc z tą dziczą do Afryki, wpadli do Polski i zabrali ze sobą paru naszych.” Osobiscie uważam, że osoba prywatna i blogier ma prawo do wypowiadania wszelakich poglądów. Niemniej jednak rasista w Sejmie to inna para kaloszy.
* Toyah.pl; niedziela, 5 grudnia 2010 „Nowok, Kuczok i RAŚ - czyli jak zostałem tępym szowinistą z Podlasia”
**Toyah.pl; wtorek, 9 sierpnia 2011 „Precz z komuną!”

A to ci dopiero niespodzianka! ;->
Ale to mozna powiedziec o kazdym .
..."O wielkim a nieoczekiwanym dobrodziejstwie, które spotkało niewdzięczny naród polski".
Ja tam wolę Toyaha i gdyby u mnie kandydował - miałby mój głos.
A tak na marginesie to Pańskie insynuacje co do pobudek Toyaha (finansowych) są po prostu takie jak Pan, i tu proszę sobie dopowiedzieć jakie (może Pan posiłkowac się określeniami R.Sikorskiego lub jego przyjaciela - Niesiołowskiego).
A co do komentarzy na blogu Toyaha - wystarczy zalogować się. Na "googlu". Nic trudnego. Dla mnie łatwiejsze niż obrzucić kogoś obelgami.
Z całym szacunkiem, ale powiem Panu coś autorstwa Coryllusa, co już wywołało na Salonie burzę i co na pewno się Panu nie spodoba.
Za Toyahem, to Pan może nosić w słoiczku nocny zbiór do pracowni analitycznej.
Na swoim blogu Toyah nie ukrywa, że kandyduje dla pieniędzy. Jak ma Pani ochotę to proszę przeczytać ostatnie 2-3 wpisy na www.toyah.pl plus odpowiedzi na komentarze. Jak podkreśliłem w moim wpisie i komentarzach nie chodzi mi o to, że robi to dla pieniędzy; potrafię to przeboleć, a chodzi mi o coś znacznie poważniejszego.
To "co" mówi Tomczykiewicz nie ma znaczenia w omawianym kontekście. Toyahowi chodzi o to "jak" mówi, a konkretnie o śląski akcent. Pani może też nie lubić tego akcentu i jest to OK. Ale przecież nie kandyduje Pani do Sejmu z regionu gdzie ludzie mówią w ten sposób, czyli nieco inaczej niż w reszcie kraju. Toyaha nie znam i wiem o nim tyle ile napisał o sobie. A napisał, że mieszka na Śląsku, a dokładniej w Katowicach.
Polacy mają nadzieję, że ta wyjątkowo odrażająca kandydatura przepadnie bez echa.
Ślązacy nie bedą głosować na Kluzik Rostkowską a będą na toyaha.
Ślązacy kierują się bowiem zupełnie innymi kryteriami aniżeli te, które pan zechciał wyeksponować.
Przykładem jest osoba pewnego posła, kandydującego na prezydenta Zabrza.
Ślązacy cenią ludzi uczciwych.
Nie ważny belfer Toyah, bo on do sejmu pasuje jak ja do belfrowania.
JUŻ WIEM KTO KACZYŃSKIEMU PISZE BLOG NA S24. toyah!
/Toyah - skrót od zbrojne ramię PiSu/
Normalni ludzie nie chodzą z nożem w kieszeni.
Hmm, to zapraszam do Nikiszowca lub do starej części Giszowca lub do którejkolwiek ze starych dzielnic. Ostatecznie na kawe ze mna.
10/10 ;)
> dziękuje za powiew świezego humoru (Toyah piszący blog
> Kaczyńskiemu)
Jesteś pewien, że to tylko humor?
(jako Kaczyński sam bym tak zrobił ;)
Bo jako poseł, a wczesnie senator nie zrobł dokładnie nic.
Jeżeli juz jest Pan zarzuca Toyahowi, ze kandyduje do parlamentu ze względów finansowych, to informuję pan, ze Kutz vel Kuc, który ma już ponad 80 lat i starczą sklerozę, robi dokładnie to samo. kandyduje do parlamentu, bo tam dostaje forsę a żadnej pracy świadczyć nie musi.
A co do tego Tomczykiewicza - przecież tego jego bełkotu to sie naprawdę słuchać nie da. Oczywiście, trudno oczekiwać aby handlarz wędliną młówił coś interesującego i mądrego, ale mógłby tych swoich bredni nie wygłaszac z miną zadowolonego z siebie durnia. No i mógłby się poddać kuracji u logopedy.
Tylko jakoś zaden z tych wrzeszczących, jakoś nie kłapnie dziobem, że to Polska utworzyła wyższe uczelnie w Katowicach i w Opolu, a nie Niemcy.
Śląsk w swej gościnności przyjął jako region pewnie najwięcej ludzi z reszty Polski; Toyaha również. Minimum jakiego w zamian można się spodziewać to szacunek dla regionu, ludzi, historii, gwary jaką mówią i nazwisk jakie mają.
Ma Pani racje, ale dla jasności historycznej proszę dodać, że to była Polska Ludowa.
1. Toyah niewiątpliwie osiągnął sukces, jeśli wszedł w łaski Wodza.
2. Rozumiem, że Toyah może być nauczycielem angielskiego dla cienkich w tym zakresie posłów PiS, nauczając ich niezakłamanego języka angielskiego.
3. Nie zazdroszczę Toyahowi, że chce się dostać do parlamentu ze względów finansowych- każdy ma prawo zarabiać jak potrafi- Toyah zawsze był na garnuszku samorządu, a teraz chce być na utrzymaniu podatnika.
4. Moim zdaniem, choć mnie tu zbanował ale to nie ma znaczenia, Toyah może być dobrym aczkolwiek sterowalnym posłem, gdyż jest dobrze zorganizowany i systematyczny, jak przystało na nauczyciela. Niestety jak nauczyciel staje na baczność przed dyrektorem, Toyah będzie stawał przed Wodzem. W bajkowym rządzie PiS byłby ministrem edukacji: "we don't need no education, we don't need no thoughts control, no dark sarcasm in the classroom, Toyah, leave them kids alone!"
5. Kutz ma prawo pisać nazwisko, jak chce, a sierżant Wiesława nie przypomina sobie z lekcji historii, że przed wojną słynnym ministrem sz był Józef Beck. W Afryce walczyło naprzeciw siebie dwóch generałów J. Rómmel (Rommel) i E. Rummel.
6. Tomczykiewicz mówi trochę gwarą śląską. Trudno, że sergeant Wiesława, nie czuje akcentu. Jako Polak wyczuwam różne akcenty.
7. Do foniatry, nie do logopedy, może iść Kaczyński, ale takiej wiedzy nie można oczekiwać od sergeant Wiesławy.
Teraz proszę się odmeldować (nie u mnie)
Co te twoje brednie mają wspólnego z moimi komentarzami?
http://www.blogroku.pl/2009/1,gala.html
ROTFL
Czy po najbliższym zwycięstwie trudno będzie ustalić, przez kogo?......
Sugestia, że ktoś mnie nasłał i mój wpis jest „akcją zleconą” jest prymitywna i poniżej poziomu dyskusji. Zalogować się pod blogiem Toyaha nie umiałem chociaż próbowałem, tak więc proszę nie implikować mi kłamstwa i oszustwa.
Toyah jest oczywiście bardzo sprawnym blogerem, co nie zmienia zasadniczych tez mojego wpisu, tzn. że nienawidzi Śląska, a do Ślązaków, ich gwary i nazwisk bloger Toyah odczuwa głęboką pogardę co bardzo graficznie sam opisał. Za jedyne wartościowe rzeczy w regionie uważa kluski i rolady. Dla Ślązaka takie stwierdzenia to jak naplucie w twarz. Niemniej kiedy ten wpis powstał przyjąłem to do wiadomości jako prywatne opinie blogera. Sprawa jest jednak diametralnie inna, jeżeli Toyah ma reprezentować region (i mnie osobiście) w Sejmie. Uważam, że potencjalny i wyborca powienien wiedzieć co Toyah tak naprawde o nim myśli. Szczególnie ten wyborca, który ma śląskie korzenie co przejawia się w nazwisku, a często też w tym, że mówi gwarą lub z akcentem.
Nikogo też nie „zniesławiam i szkaluje” bo to co Toyah napisał o Śląsku jest dostępne na jego blogu, a odnośniki podałem pod moim wpisem. Toczy się tam zreszta od paru dni ciekawa dyskusja w której czytelnicy Toyaha z różnych stron Polski chcą przyjechać na Ślask by na Toyaha głosować. Tym bardziej uważam mój wpis za bardzo potrzebny by ci przyjezdni nie wybrali nam przedstawiciela, który nami gardzi.
Chwila szczerości Toyaha:
Ja się nie nadaję na polityka ;-)
Dla mnie kompromitacja Toyaha. Zreszta moi znajomi ze Slaska glosuja albo na PO albo na RAŚ. PiS jest słaby w Katowicach.
pzdr
Tego rozpoznaję nieomylnie.
No a co powiedzieć o Warszawie? Idąc tym tropem powinnam, jako warszawianka, żądać od Tomczykiewicza, którego tu "gościnnie przyjmuję", żeby zaczął Wiechem gadać :-)
Gdybym mieszkał na Śląsku, oddałbym głos na Toyaha. Bez wahania.
Pamiętam jego słynną notkę z kwietnia 2010. I pamiętam co admininistracja salonu24 z tą notką zrobiła na życzenie GW-na:
TU KLIKAĆ
Interwencja GW-na w sprawie notki anonimowego (wówczas) blogera to rzecz bez precedensu. Świadczyła o tym, że się bali.
A rozpaczliwa notka lexblue (stara, sowiecka szkoła dyskredytacji) jest dowodem, że Matrix się już sypie.
Boją się Toyaha. To jasne.
Pozdrawiam!
Nie dziwię się. Uwinęli się błyskawocznie. Telefon od GW-na i notka anonimowego blogera usunięta.
Tak ta fabryka działa.
Autor tego bloga zdecydowanie nie boi sie Toyaha. Sugestie Pana/Pani traktuje kabaretowo. GW jest mi obca, a Toyaha w kwietniu 2010 nie czytalem. Zaczalem pod koniec 2010, natknalem sie na notke o Slazakach i pomyslalem sobie, ze trudno o rownie podla osobowosc co bloger Toyah. Sprawe przemilczalem w ramach szacunku dla wolnosci slowa i pogladow. Ktos mi jednak zwrocil uwage, ze bloger Toyah chce kandydowac do Sejmu i stad moja interwencja na tym blogu.
Postaralibyście się o coś lepszego niż, to ograne juz, dyskredytowanie.
Zieeeeeew.....
Hehehe....
To po co ta notka?
Nie oszukujmy się.
Gdyby Toyah był nie groźny, palcem by pan zapewne nie kiwnął.
PS> W kraju w którym mieszkam powiedziałbym do pana:
TRY A LITTLE HARDER
Toyah z niejednego pieca chleb jadł. GW już go nie sięgnie poprzez kapciowych adminów z s24. Już go nie ocenzorują. Notki nie wytną. Tu pozostało im tylko opluwać Toyaha.
Co właśnie czyni gospodarz tego bloga.
Lexblue zna znakomicie te dwie dzielnice i serce mu sie kraje na ich degradacje, na degradacje Katowic i wiekszosci Gornego Slaska. Dotyczy to zreszta nie tylko mnie, stad takie popularne ostatnio ruchy autonomiczne. Nie zmienia to faktu, ze prezydent Katowic jest jak najbardziej Slazakiem.
W takim razie jak racjonalnie wytłumaczy pan
a)interwencję GW-na w sprawie notki anonimowego blogera?
b)natychmiastową reakcję administracji?
c) ingerencję administracji w treść bloga Toyaha?
Z jakiego to powodu, notka całkiem anonimowego blogera, została ocenzurowana?
Czekam na racjonalne argumenty.
Dlaczego nie będzie pan odpowiadał?
TĘ NOTKĘ TOYAHA OCENZUROWANO NA RZĄDANIE GW-na
Czy słyszał pan kiedykolwiek o podobnym przypadku na S24?
OK, to jeszcze raz - implikuje mi Pan, ze boje sie Toyaha i jestem jakims przedstawicielem systemu. Na co ja Panu odpowiadam, ze to nieprawda i kabaret (mowiac delikatnie). A Pan na to:
"Hehehe....
To po co ta notka?
Nie oszukujmy się.
Gdyby Toyah był nie groźny, palcem by pan zapewne nie kiwnął."
No to co ja mam Panu odpowiedziec?
A potem zadaje mi Pan pytania:
"W takim razie jak racjonalnie wytłumaczy pan
a)interwencję GW-na w sprawie notki anonimowego blogera?
b)natychmiastową reakcję administracji?
c) ingerencję administracji w treść bloga Toyaha?
Z jakiego to powodu, notka całkiem anonimowego blogera, została ocenzurowana?
Czekam na racjonalne argumenty."
Nie mam pojecia o co Panu chodzi. Pisze cos Pan o GW to prosze sie tam pytac, a nie mnie. Jak wspomnialem poprzednio GW jest mi obca, a Toyah jako bloger mnie malo obchodzi. Obchodzi mnie jedynie jako kandydat do Sejmu
W tym przypadku to nie "my" traktujemy go jako obcego. To on sam. Ja mu nie wkladam w usta jego pogladow - on je sam wypowiada. To nie "my" traktujemy go jako "gorszego". To on sam traktuje sie jako "lepszy", a Slazakow uwaza za "gorszych".
Proszę Pana, widzę, że Pana obsiadły trolle. Proszę z nimi nie dyskutować; to daremne.
Oni są tu po to, by Pana wyprowadzić z równowagi i żadne argumenty niczego nie zmienią - szkoda Pana nerwów.
Jeśli są zbyt aroganccy, sugeruję przycisk "zablokuj". :)
Toyah pisze; "kiedy słyszę jak mówi poseł Tomczykiewicz". Toyah wyraznie kladzie nacisk na "jak" i rozwija to w reszcie zdania. Nie pisze "co" mowi Tomczykiewicz. Inna rzecz, ze zgadzam sie z Panem, ze Tomczykiewicz w wiekszosci plecie bzdury.
Musze sie juz odmeldowac na dzisiaj bo robi sie pozno.
O gospodarzu bloga mowa?
OK. Ostrzegłam Pana.
Dobranoc.
1) Toyah "kandyduje dla pieniędzy".
2) Toyah "czuje pogardę lub wręcz nienawiść" do regionu śląskiego"
3) Dla Toyaha "akcent śląski jest obciachowy, ale nawet nazwiska śląskie są złe"
4) Toyah ma poglądy rasistowskie.
Aby uwiarygodnić tezę o pogardzie lub wręcz nienawiści" do regionu śląskiego" podaje pan taki tekst Toyaha:
Cytat:
"Jedyna rzecz, jaka mnie w tych okolicach trzyma, to wyłącznie krajobraz i rolada z kluskami. Bez całej tej reszty mógłbym się z łatwością obejść.”
Jak z tego fragmentu wywnioskował pan, że Toyah "czuje pogardę lub wręcz nienawiść" do regionu śląskiego".
Jaką metodą wnioskowania?
(to tylko punkt 2)
Poczekajmy z tym "niesłusznie".
Zobaczymy co odpowie na pytanie.
Godpodarz bloga nie odpowiedział na zadane mu pytanie. Zamiast tego agituje na innym blogu:
(tu)
Nie myliliśmy się. Ot, koleny zadaniowy cyngiel. Na miarę Cuchnowskiego. Nic więcej.
Cała ta reszta też się zapewne obejdzie... ;->
PS. Jak wspomnialem na poczatku tej notki mialem szczera chec napisania tego wszystkiego na Twoim blogu. Nie wiedzialem jak sie tam zalogowac (do tej pory oczywiscie nie wiem). Prowadzenie bloga na bazie jakiejs dziwnej platformy naprawde utrudnia kontakt z czytajacymi. Moze nie wiesz o tym, dlatego ten "PS".
1. Z Urzędem Skarbowym jestem na bieżąco, a internauta Marysia nie ma na ten temat żadnej wiedzy.
2. Nigdzie, ani jednym słowem nie wspomniałem, jakobym podczas mojej pracy przy telewizorach brał łapówki.
3. Nigdzie, ani jednym słowem nie wspomniałem, jakobym kandydował dla pieniędzy.
Proszę mi powiedzieć, co ja mam zrobić, żebym któregoś dnia potrafił spojrzeć na działaczy młodzieżówki PO jak na swoich bliźnich?
http://www.polskieradio.pl/8/22/Artykul/423085,Wojciech-Pszoniak-zapiski-z-zycia
Gdyby stać Cię było na taką klasę i tak otwarte spojrzenie na sprawy regionalnej tożsamości, jakie reprezentuje przyszywany Ślązak Pszoniak, wszystko byłoby w porządku i myślę, że nikt nie miałby do Ciebie pretensji. Mógłbyś ubiegać się o głosy Ślązaków i pewnie byś je dostał. Pod warunkiem oczywiście, że nie odstawiałbyś szopki. Ale jeśli jest prawdą to, co napisał gospodarz, to właśnie takie masz zamiary. Chcesz przypodobać się ludziom, do których czujesz niechęć. Jest wielką naiwnością z Twojej strony łudzić się, że oni tego nie zauważą i udzielą Ci poparcia, gdyż na pewno tego nie zrobią.
Bo ja odnosze inne wrażenie. Że to Ty okłamujesz siebie i innych nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że jest to widoczne na odległość.
( no dobra, wiem, że to było kiedyś )
Podobno autor ma pióro nie gorsze niż autor Wyrąbanego Chodnika.
Tamten też poszedł w politykę: jako członek PZPR zaproponował nawet zmianę nazwy Katowic na Stalinogród. Może to jest jakiś pomysł ? np zamiast Katowic Lechogród ?
A z Łyskiem było tak:
Przy wejściu do kopalni trwało zamieszanie. Grupa górników próbowaławprowadzić do windy konia. Zwierzę było przerażone i za nic nie chciałozrobić ani kroku w stronę szybu. Wśród górników rosło zniecierpliwieniei zamieszanie. W końcu któryś wpadł na pomysł, aby zakryć mu oczy i daćdo powąchania siano. Znajomy zapach łąk i łagodny głos górnika Kuboka wkońcu złamał opór konia. Wraz z Kubokiem zjechał do kopalni. Tu końmiał być jego nowy dom. Łysek, bo tak nazwano konia, miał pracować napokładzie Idy. Prowadził do niego bardzo wąski chodnik, w którym niemieściła się lokomotywa i wagoniki, więc musiał je ciągnąć koń.Nie było z tym żadnego kłopotu, bo Łysek był łagodny, karny i bardzopojętny. Z łatwością zaprzyjażnił się z resztą górników i z radościąich witał, kiedy przychodzili do stajni z "końskimi" przysmakami -cukrem i chlebem.Największym przyjacielem Łyska był jednak Kubok - jego opiekun i"współpracownik". Kubok darzył konia wielką sympatią, bardzo o niegodbał. Codziennie rano pracowali razem, a potem górnik czyścił, poił ikarmił konia. Rozmawiał z nim, żartował, a czasem nawet się kłócili.Łysek odpowiadał rżeniem i mądrym spojrzeniem swoich łagodnych oczu.Drugim największym przyjacielem konia oprócz Kuboka była mała szaramyszka. To ona towarzyszyła mu, kiedy górnicy wracali do domów irodzin. Mysz częstowała się Łyskowym owsem i wcale nie uciekała przedKubokiem. Kubok opowiadał o Łysku nie tylko górnikom, ale takżesłużącej inżyniera w kopalni, Dorotce. Dorotka dawała Kubokowi chleb dla Łyska, którym on częstował myszkę i Łyska.Koń był przyjacielem wszystkich górników. Pewnego dnia miało miejscezdarzenie, po którym Łysek stał się wrogiem Bortliczka. Górnikprzyszedł do stajni i jak zwykle poczęstował konia clebem, w którywcześniej dla zabawy włożył kawałek gorzkiego tytoniu. Łysek ugryzłBortliczka dotkliwie w ramię i wypluł gorzki tytoń. Kubok skrupulatnieobserwował oczy konia, prosił go o to inspektor kopalni, który nakazał,aby go powiadomił natychmiast, jak zauważy ślady zmętnienia. Pewnegodnia Kubok dokonał smutnego otkrycia. W mądrych oczach Łyska zobaczyłmgłę - koń ślepł. Kubok natychmiast powiadomił inspektora o chorobiekonia. Mimo dobrych chęci wszystkich górników konia nie można byłowywieźć na powierzchnię, ponieważ zapadł się strop Inspektor i Kuboczekali na sposobność , by można było starać się o przebudowę chodnika.Gdy Kubok zauważył, że obluzował się tor kolejowy, postanowił gonaprawić i w tym momencie ściana przygniotła Kuboka. Przerażony zacząłwołać konia. Łysek okazał się niezawodny. W ostatniej minucie wyciągnąłKuboka. Okazało się, że górnik ma złamane dwa żebra, ale jego życiu niezagraża niebezpieczeństwo. Natomiast Łysek za to, że uratował życie człowiekowi, miał zostać wywieziony na powierzchnię.
-----------
pzdr
Ale dzięki temu ma szansę dotrzeć do szerokiego grona czytelników którzy teraz mają wybór między Morcinkiem a Toyahem :))
W rezerwie jest jeszcze Coryllus i Gadowski...
Zamiast kariery literackiej dostała mu się rola w kabarecie.
pzdr
Bierut go podpuścił :))
pzdr
kogo interesuje trafny opis i masa odpowiednich komentarzy na ten nowy super-zaklamany nabytek pisu (Bezprawie i Niesprawiedliwosc, z osiejukiem do zarzyganej smierci) to bardzo prosze:
http://kontrowersje.net/tresc/genialny_matka_kurka_palcem_wytyka_przecietnego_osiejuka
osiejuka poznalam osobiscie. facet udaje angliste ale jego angielski jest jak umiuejetnosc leczenia zebow po technikum dla pomocy dentystycznej: jest po prostu amatorem. Dlatego stracil prace nie tylko u nas w szkole ale i wszedzie, jako ten domniemany anglista. Mowiono mi ze studiow tez nie ukonczyl , ze nie ma dyplomu. W sumie dziwne, bo mogl dac jeden z tych telewizorow ktoremus z profesorow. No ale widocznie juz wtedy KASA, chocby takie 20 zlotych o ktorych pisze, i z ktorej to lapowki jest taki zadowolony, przeslaniala mu te kaprawe osiejukowate oczka. Pozdrawiam wszystkich patrioptow i cieszmy sie, ze udalo nam sie tego typa zlapac zawczasu! Nie wiadomo co gorsze: to co jest czy on.
A tak w ogole to jestem na urlopie jeszcze przez tydzien i zagladam tutaj tylko okazyjnie.
Aha ;->
Na zdrowie! ;)
PS Tak się składa, że władza obydwóch pisarzów nie sięga poza ich własne blogi ;->