Trwają kolejne ekshumacje ofiar Katastrofy Smoleńskiej. Ludzie, którzy nazywają siebie dziennikarzami przechodzą samych siebie w podłości i tusko - wazeliniarstwie, trudno tu zresztą znaleźć słowa cenzuralne. Redaktor (niech będzie...) Ordyński, w wywiadzie dla TVP INFO, zadaje Teresie Torańskiej dramatycznym tonem pytanie: Po co te ekshumacje, po co? Pani Torańska, jak zwykle z „klasą”, odpowiada: „....bo my lubimy wykopki, ....bo to taka nasza narodowa specjalność”. I dodaje, jak to przestrzegała (zapewne umorusaną od smoleńskiej ziemi Ewę Kopacz), że ta praca w Moskwie to na nic, bo będą kopać. „Czy Pani wie, że będą kopać?” – mówi do Jana Ordyńskiego, a ten znowu powtarza, jak papuga, po co to?

 

Teresa Torańska, będąca dla mainstreamu prawie Adamem Michnikiem (i tu słowo prawie nie czyni wielkiej różnicy) idzie jeszcze dalej. Opowiada, jak to będąc blisko jednej z rodzin ofiar Katastrofy, już chciała zadać pytanie: „A jeśli znajdzie Pani rękę nie należącą do zmarłego, to ją Pani wyrzuci?” Ale nie chciała ranić uczuć rodziny, tak pochłonęła ją empatia, z której ponoć słynie. Nie brakuje mi empatii, ale za nic nie dotrę z nią do Teresy Torańskiej. To, co dziś po prostu wygadywała w TVP INFO woła już tylko o pomstę do nieba, a przecież znana autorka wywiadów pisze książkę o Smoleńsku (!). Ten wywiad to wybitny wręcz przykład skundlenia dziennikarstwa w Polsce, żeby nie powiedzieć wprost sq.......... Nie ma tu innych słów, bo przecież przykłady już nie tyle serwilizmu, co zwykłej propagandy obozu władzy można przecież bez końca mnożyć. 

 

W tym wywiadzie nie mówiono o tym, że kolejne ekshumacje ofiar Katastrofy Smoleńskiej to przede wszystkim wynik poważnych wątpliwości Prokuratury Wojskowej, co do tego, czy nie doszło do zamiany zwłok w trumnach, jeszcze na etapie sekcji zwłok w Moskwie, o ile można tu w ogóle mówić o sekcji zwłok. Nie ma już nawet sensu pomstować na bezdusznych dziennikarzy, bezdusznych polityków i pisarzy czy publicystów, trzeba po prostu jeszcze raz wrócić do kluczowego pytania w sprawie pochówku 96 ofiar spod Smoleńska. Dlaczego nie przeprowadzono w Polsce sekcji zwłok zaraz po ich przywiezieniu do kraju? To było święte prawo rodzin, polskiego rządu i jego premiera Donalda Tuska. Jeśli nawet premier zawierzył swojej zaufanej koleżance Ewie Kopacz, to dlaczego jest dzisiaj Marszałkiem Sejmu? Drugą osobą w państwie? Platforma ma tu jedną zgraną do trzasków płytę, że wszyscy chcieli jak najszybciej pochować swoich bliskich, że wszyscy chcieli, by ciała jak najszybciej powróciły do Polski. To prawda! Ale po to mamy Polskę, żeby ta Polska, czterdziestomilionowy naród, dowiedziała się, co stało się 10 kwietnia w Smoleńsku. Temu przecież, poza rozpoznaniem ciał ofiar, służyłaby szczegółowa sekcja zwłok. To było możliwe i to było konieczne i tego nie zrobiono. To było działanie wbrew żywotnym interesom polskiego państwa i za takie działanie jest proces sądowy i wyrok. I średnio mnie obchodzi fakt, że ludzie nie chcą już słyszeć o Smoleńsku, że lemingi mówią mi: „Daj spokój! Może masz rację z tym zamachem, ale nie dowiemy się nic przez 50 lat!” Żadnego wydarzenia w Polsce nie urabiano tak medialnie jak Katastrofy Smoleńskiej (Zamachu Smoleńskiego). Żadnego! Począwszy od 1956 roku nigdy media nie opluwały tak ludzi inaczej myślących niż władza czy żądających prawdy.

 

Nad czyim losem pochylali się dziś Teresa Torańska i Jan Ordyński? Otóż nad losem polskich komunistów. „Dużo się ich nawróciło?” – pyta niemal tajemniczo redaktor. „Dużo, oj dużo”- odpowiada Pani Torańska, prawie połowa i przytacza dramatyczną historię nawrócenia się Leona Kasmana (wieloletni redaktor naczelny „Trybunu Ludu” (1948-1953, 1957-1967)), jego osobistego dramatu związanego z chorobą dzieci. Nagle jest u Torańskiej prawdziwa, niekłamana empatia wobec trudnego losu Kasmana po jego nawróceniu się, przejrzeniu na oczy, czym jest i był komunizm. Ale Leon Kasman to także w latach 30- tych ub. wieku działacz KPP i Kominternu w Moskwie, skazywany za antypaństwową działalność przez sądy II RP.

 

Tak oto leje się jakieś potworne medialne plugastwo z ekranu i nikogo to nie dziwi, nie wstrząsa, mało tego, znajdzie się wielu takich przechodniów, co powtórzą: Po co te ekshumacje? Tak długo, jak będzie to nawet sto czy trzysta osób, czy dziesięć tysięcy, tak długo sprawa Smoleńska nie ucichnie. Nie ucichnie nigdy, nawet wtedy, gdy poznamy prawdę. Nikt w tej narodowej tragedii nie chce usuwać niczyich rąk, nie chce powiększać bólu i cierpienia. Każda z rodzin ofiar ma jednak święte prawo wiedzieć, czy modli się nad grobem swojego Ojca, Matki, Brata. A za to, że do dziś rodziny ofiar nie mogą zaznać spokoju, w tej duchowej, symbolicznej i religijnej chwili modlitwy nad grobem, odpowiadają konkretni ludzie piastujący dziś najwyższe stanowiska państwowe.