Na murze przykręcono naprędce „tablicę upamiętniającą” podobno tragedię smoleńską.

Udział wzięli: Szef Kancelarii Prezydenta, jeden wikary, kilku urzędników, dziewięciu żołnierzy i grupa reporterów.
Zabrakło Prezydenta, Premiera, Posłów, Senatorów, Generałów, Arcybiskupa Nycza, Prezydent Warszawy, reprezentantów Rodzin i wielu, wielu innych osób.
Czyli protokolarnie najniższa możliwa ranga, tak jakby nieprzymierzając odsłaniano pomnik psa Szarika
 
Czy rzeczywiście tak powinno się uczcić Prezydenta  Polski i 95 innych ważnych dla Państwa osób które zginęły w tej katastrofie?
 
"To jest spełnienie obietnicy Pana Prezydenta Komorowskiego" powiedzial Jacek Wojciechowicz - wiceprezydent miasta Warszawy.
 
Jaki Prezydent taka realizacja jego obietnicy... przykro, ale trzeba to dziś mocno powiedzieć.
 
Moim zdaniem to była kpina i parodia uroczystości... 
 
A może dziś już Wigilia, bo nawet Micugow w TVN przemówił ludzkim głosem?
 
Kto odpowiada  za ten skandal z tablicą?
Jeśli to nie jest podsycanie konfliktu, to co innego?