...czyli telefonów, aparatow fotograficznych i laptopów należących do ofiar katastrofy smoleńskiej.
Pewne światło rzuca na to filmik, jaki nakręcił, ewidentnie smartfonem, pasażer lądującego bez podwozia Boeinga LO16 z Newark. Wyemitowala te zdjęcia TVP Wrocław.
Okazuje się, że nawet zupełnie zielony amator może jednym naciśnięciem guzika zarejestrować sporo okoliczności incydentu lotniczego. Zapewne dlatego bracia Rosjanie kasowali zdjęcia w aparatach i telefonach ofiar. ABW albo sama odtworzyla skasowane pliki, i jest przerażona ich zawartością, albo jest przerażona, że ktoś inny mógłby te pliki odtworzyć.
Czy to znaczy, że pomyślny odzysk danych z tych telefonow i aparatow fotograficznych mógłby podważyć wersję oficjalną?




Pozdrawiam
Również ciekawe co sądzi prokuratura o paleniu przez MSZ dowodów ze Smoleńska?
I po kiego ch... prokuratorzy jechali do sowietów, co z tego wynika - fotki sobie zrobć na tle złomu?
A najciekawsze jest, czy za mojego życia to qurestwo kiedyś stanie przed sądem (tylko takim normalnym nie "niezawisłym")?
Jeszcze trochę przemian i ... nawet "laktoki" będą się nadawać do zwrotu.
Wyobrażam to sobie np., że laptop św. pamięci Wassermana zostanie pozbawiony wszelkich danych strategicznych, ale za to znajdą się na nim jakieś fajne gry.
I gra gitara!
http://naszdziennik.pl/index.php?dat=20111028&typ=po&id=po02.txt
http://lubczasopismo.salon24.pl/kasandra/post/358458,happeningowcy-od-baumana-i-minca-pod-lupa-abw
Z kilka lat można tak się jeszcze pobawić z osobami zainteresowanymi, aż do umorzenia śledztwa.
Co do elektroniki to proszę się nie martwić. Zero problemu podmienić kartę pamięci lub przelutować pamięć na chassis. Z tym drugim trochę więcej zachodu, ale nie jest niemożliwe. Kwestia chcenia...
Twój nick kojarzy się z "chorowaniem w domu", to by tłumaczyło zrodzenie się takiego chorego poglądu. Ale, to wygląda na chorobę głowy, tego w domu nie wyleczysz, są specjalne szpitale.
Latam dużo i nawet to zliczam. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, abym nie telefonował do rodziny lub znajomych z któregoś etapu odprawy na lotnisku, czy nawet z samolotu przed rozpoczęciem kołowania i po wylądowaniu. Jasne, trochę łąmię zasady bo wiem, że wtedy na pewno niczemu i nikomu nie szkodzę. A co dopiero podobne zachowania w TAKIM SAMOLOCIE? Na pewno były nagminne.
Mówię gdzie jestem, co robię, która jest godzina, nawet podaję typ samolotu, bo z racji mojej profesji mam fioła w tym temacie, itd. itp. Rozmówca nie ma żadnych wątpliwości gdzie jestem, skąd i dokąd zmierzam. Więc polecam rozważyć w podobny sposób, zachowania 96 osób oraz ich rodzin, znajomych, współpracowników. Ilu jest ich razem? Kilkaset? I co? Nikt nic nie wie? Nie wspomnę już o zmianie planu lotu i że o zmianie lądowiska wiedziałoby wiele osób - oficjalnie powiadomionych przez Załogę. Co najmniej kilkadziesiąt osób wie doskonale jak było, - z kontaktów z pasażerami. I była to prosta logiczna proza, a nie konfabulowane fantastyczne brednie, pisane w Salonie z różnych powodów, z których dwa uważam za najgorsze - głupota i agenturalna dezinformacja.
1. Filmu się kręci się: jednym "włącz", nie przerwanym szybkim lataniem obiektywem we wszystkich kierunkach i końcowym "wyłącz".
2. Robi się wiele sekwencji - kadrowań, z których jedno przebiega w ten sposób:
"włącz" - powolne przesuwanie obiektywem po celach tylko w jednym kierunku (Poziomo, pionowo lub ukośnie. Unikać drgania/szarpania kamerą nawet gdy ma elektroniczną stabilizację obrazu) - "wyłącz".
3. Taki film pokaże wszystko dokładnie i spokojnie (ruch i dynamikę wnoszą obiekty pokazywane, a nie kamera), a przejścia pomiędzy sekwencjami są naturalne i płynne nawet bez specjalnego montażu.
No i, dobry obraz - dokument, można sprzedać mediom.
Chaos tutaj pokazany wynika z kompletnej niewiedzy o kręceniu filmu, bo jestem zdumiony wysoką jakością techniczną obrazu, czyli sprzęt był niezły.
Co do samej katastrofy....naprowadzanie samolotu na katastrofę jest ewidentne i tego nawet Ruskie nie kryją. Zastosowana tu jest taktyka "mów prawdę, ale zwal winę". Jak widać to działa. Tym bardziej, że agentura wpływu w Polsce to główni komentatorzy katastrofy. Na Zachodzie też zdarzenie rozmyto, a to ruskim bałaganem, a to pijanymi Polakami a też niewiele tam kogoś obchodzi Wschód. Ot news na trzeciej stronie gazet i koniec.
Czy samolot mógł być podlepiony plastikiem w czasie "remontu" w Rosji, parę miesięcy wcześniej? Nie tylko mógł, ale z pewnością był znając Putina. Na wszelki słuczaj. Czy było to użyte w katastrofie? Mogło być, ale nie musiało o ile rzeczywiście brzoza wystarczyła. Tego się nigdy nie dowiemy, bo samolot jest "na ogromnych hen przestrzeniach, gdzie nawet złoto w gnój się zmienia" - jak mówił Szpotański. Pozdrawiam.
Co do meritum tematu, poruszonego przez Gospodarza bloga, pozwolę wyrazić swoje zdanie, że obaj opieramy się na poszlakach w swoich ocenach. Na jeden wątek chciałbym tu tylko zwrócić uwagę, który odnosi się do Twojej relacji o telefonowaniu w trakcie swych lotów samolotem. Jeśli prawdziwe są informacje, że do sieci zalogowało się kilkanaście telefonów pasażerów Tu-154, to wniosek można wyciągnąć taki, że osoby je używające uczyniły to (zapewne tak jak to Pan ma w zwyczaju) "po lądowaniu", a nie w jego trakcie, czy tym bardziej w czasie od uderzenia w brzozę do upadku samolotu. A jak dotychczas mamy jedynie relacje z rozmów, które odbywały się w trakcie samego lotu.
Całkowicie się zgadzam - filmik pokazuje zwycięstwo technologii wbudowywanej obecnie w nowsze smartfony nad ignorancją operatora. Filmowane było ewidentnie w wysokiej rozdzielczości, przynajmniej 720p jeśli nie 1080i, dobry kolor, kamera mężnie walczy z rozpiętością tonalną obrazu nawet w sytuacjach beznadziejnych (otwarcie drzwi z ciemnawej kabiny na oświetlony słońcem pas startowy).
Nasuwa mi to też refleksję, że chyba nie widziałem ani kawałka filmu ze Smoleńska, nakręconego czy to 10 kwietnia 2010 czy później, który byłby nakręcony w HD. O tyle to dziwne, że wszystkie zawodowe kamery video są od dawna HD, a amatorskie kamery HD zaczynają się od stu dolarów. No i, jak pokazał pazażer Boeinga pan Aleksander Ryszko, kamery w nowszych smartfonach też są doprawdy zupełnie przyzwoite, bo producenci muszą spełniać zapotrzebowanie rynku, to jest technicznie poprawne zdjęcia dla każdego.
Serdecznie Pana pozdrawiam
pierwsze kadry są kręcone pod presją nerwów operatora. Znakomicie to widać.
W momencie " bezpieczeństwa " już idzie lepiej.
Serdecznie pozdrawiam
SKW kilka tygodni po tragedii twierdziła, że monitorowała lot. Wiele miesięcy później pojawiły się jakieś niemrawe informacje o tym, że żadnych śladów po rzekomym monitorowaniu nie ma, bo twardy dysk im się uszkodził albo coś. Na Okęciu też uszkodził się twardy dysk. W Smoleńsku z kolei nie nagrały się wskazania radaru, a twardy dysk uszkodził się zdaje się w warsztacie samochodowym.
To jak to jest z tymi technikami monitorowania i komunikacji? Samolot rozbił się, a w ośrodku kierującym lotem w Warszawie 20 minut później dywagują o przynależności państwowej Witebska? Jak w ogóle mogło się stać, że o katastrofie samolotu zawiadamiają telewizje, a nie dysponenci "technik monitorowania lotu i komunikacji pomiędzy samolotem a różnymi służbami"? Przecież nawet czas katastrofy podawano przesunięty o 15 minut do przodu, i jakoś nie pamiętam żadnych dementi ze strony bądź to SKW, bądź to jakichkolwiek innych facetów od "technik monitorowania".
Dla amatorskich spotterów, możliwości zabawy z ADS-B pokazuje popularny portal flightradar24.com
To samo w wersji profesjonalnej jest daleko ciekawsze.
A zatem, czy SKW lub ktokolwiek inny zainstalował na pokładzie Tupolewa datalink ADS-B? Precyzyjny GPS, który jest warunkiem używania ADS-B na pokladzie był, jako część amerykańskiego FMS.
Można tak - bardzo krótko:
Generalnie, nie ma żadnych symptomów, że zamach był gdzie indziej, a są dowody bezpośrednie i pośrednie na Siewiernyj. Jak choćby wg mojego wywodu 05.11.2011 16:59. Także nikt z rodzin i osób bliskich, nie protestował w tej kwestii. Stąd moje zbyt emocjonalne odezwanie się, za co przeprosiłem.
Bo nie muszą. Ponieważ:
- "rząd" "polski" wystawiał i wystawił prezydenta i innych najważniejszych dygnitarzy na pośmiewisko i niebezpieczenstwo;
- "rząd" "polski" i "polskie" "media" to banda skundlonych piesków radośnie ujadających i obsikujących nogawki osobom wskazanym ich przez ich mocodawców;
- Rosjanie mają pełną świadomość braku jakiegokolwiek interesu prywiślańskich namiestników w wyjaśnieniu prawdy;
- bo Polacy to stado niedowidzących i przygłuchych baranów widzących jedynie złote kozła prowadzącego ich na rzeź - the yudasgoat.
Czasami łapię się na przemyśleniach, że powrót do RP z emigracji to gorzej niż zbrodnia. To błąd.
On a happier note: czy zna Pan nową nazwę Warszawy? Leminggrad