
Warto być przyzwoitym pouczał zgromadzonych Jubilat. I słusznie. Na Sali zauważyłem Panią Marszałek Ewę Kopacz i Donalda Tuska oraz Komorowskiego, Bronisława, pełniącego funkcję prezydenta. Oby żył wiecznie. Oby żyli znaczy się - poprawię i w długim zdrowiu, razem z Szacownym Jubilatem.
Pomimo wątpliwości wokół wojennej przeszłości z pewnością warto być przyzwoitym i dobrze, że Pan Profesor zgromadzonych o tym tak pięknie pouczał. Tak, tu pełna zgoda, bo zgoda buduje. Przepiękny wykład i o tym rozróżnianiu wartości od opłacalności, to szczególnie Panu Premierowo się chyba spodobało, bo i dziadka wspominać raczył (swojego, ale nie wiem, niestety czy ze strony matki, czy też ze strony ojca - znaczy), że to niby on to ma szczęście i egoista jest niby, a wiemy, że dobrotliwy i nie mściwy bynajmniej a pełen empatii i to jeszcze bardziej niż SLD. Wyraźnie wzruszony Pan Donald zadeklarował nawet, że kocha. I tak trzymać Panie Premierze – kochać, a nie nienawidzić. O to chodzi!
Jednocześnie jednak chciałbym tą drogą Panu Profesorowi delikatnie i dyskretnie zwrócić uwagę, że moim skromnym zdaniem, to raczej nie jest przyzwoicie nazywać mnie bydłem a siebie profesorem.
Długiego zdrowia życzę – no właśnie, przypomniało mi się. Tutaj Pan Profesor też się raczej pomylił – jeśli dobrze zrozumiałem z faktu, że mnie nie było wywodził Pan iż mu zdrowia nie życzę? Otóż życzę – wszystkiego najlepszego i oby żył wiecznie, razem z Bronisławem i Donaldem, których tak pięknie pouczać raczył i z Ewą.



Młodzi, bierzcie przykład, dopóki jeszcze jest...
oczywiście, że Wszyscy wymienieni to "przyzwoici"! - inaczej apel Szanownego Jubilata nie spotkałby się z tak życzliwym przyjęciem. Niemniej jednak należy podziwiać Szanownego Jubilata, że ośmielił się wzywać do dalszej pracy w tym zakresie i podnoszenia poziomu przyzwoitości na jeszcze wyższy poziom, czy jak kto woli platformę.
POzdrawiam serdecznie
PS
i szacun dla WłaDKA za odwagiem, kto inny powiedziałby by premierowi, prezydentowi i marszałkowi sejmu, że "warto być przyzwoitym" - dziadunio ma tę ... jakby to powiedzieć żyłkę z AK chyba. Aczkolwiek niestety nie wszyscy doceniają starania Pana Profesora i skupiają się na mało istotnych drobiazgach. Co tam kłamstwa, co tam bzdury, gdy przygadać może który
http://ryszardczarnecki.salon24.pl/392911,prosba-do-bartoszewskiego-o-urodzinowe-sprostowanie
http://lazacylazarz.nowyekran.pl/post/53456,zawiadomienie-o-przestepstwie-wladyslawa-bartoszewskiego
- kto, jeśli nie pan "Profesor" by się odważył powiedzieć panu Bronisławowi K, Donaldowi T. i Ewie K., że warto być przyzwoitym?
Trzeba przyznać, że dowcipny staruszek jest i basta;).
Co do interesów żydowskich i niemieckich, to widocznie się opłaca załatwiać takowe, a polskich nie. Pan "Profesor" w swoim wykładzie wspomniał o rozróżnianiu "warto" od opłaca się. Widać, że kumaty dziadek jest. Opłaca mu się, to załatwia, chociaż nie wiem co tam załatwia. Nie życzę mu źle, ale wyjście z Oświęcimia z powodu złego stanu zdrowia nie wszystkim więźniom się udawało. Być może "profesorom". Bywali też tacy, co to nie mieli wsparcia PCK i myślę, że sporo ludzi zmarło w tym obozie z powodu stanu zdrowia. Trujący gaz też nie pomagał humanitarnym Niemcom utrzymywać przy długim zdrowiu obozowiczów. Bywało zapewne, że umierali z głodu. Gdyby zbadać zgromadzonych to okazałoby się, że p9owinni wypuścić większość, jeśli nie wszystkich.
Tak sobie gdybam, aczkolwiek nie byłem - znam tylko z opowiadań i wspomnień tych co przeżyli.
Długiego zdrowia Panu "profesorowi" życząc serdecznie pozdrawiam.