Jeżeli mundury gen. Andrzeja Błasika i wiceadm. Andrzeja Karwety, dowódcy MW, są w stanie takim jak opublikowano w polskiej prasie:

 

www.se.pl/multimedia/galeria/51286/98133/mundur-gen-basika-i-inne-rzeczy-ofiar-katastrofy-pod-smolenskiem/


 
 
 
to jakim cudem mundur kapitana Protasiuka, który albo pilot miał na sobie, albo wisiał na wieszaku w samym kokpicie, lub w schowku w bezpośrednim sąsiedztwie kokpitu, który podobno uległ całkowitemu zniszczeniu, został opisany przez jego rodziców, którym ten mundur oddano, jako "czysty i cały, czyli nie brudzony błotem - jak w pozostałych przypadkach. Jedynie bardzo mocno pachniał paliwem..."