NOWE DOWODY W SPRAWIE KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ!!!
1.Po ekspertyzie Instytutu Ekspertyz Sądowych z Krakowa ("jedynej opinii procesowej"
dla polskiej prokuratury wg stwierdzenia szefa Wojskowej Prokuratury Okręgowej
w Warszawie płk. Ireneusza Szeląga) podstawowy dowód MAKu na obecność
generała Błasika w kokpicie i jego naciski na załogę upadł!
Raport MAK stwierdził: „Bezpośrednią przyczyną katastrofy było nie podjęcie przez
załogę we właściwym czasie decyzji o odejściu na lotnisko zapasowe...”
(str. 206 polskiego tłumaczenia raportu końcowego MAK, ostatni akapit, po słowach:
„Komisja uważa, że:)
Raport MAK stwierdził: „Według opinii ekspertów i psychologów lotniczych, obecność
Dowódcy Sił Powietrznych Polski w kabinie pilotów aż do zderzenia samolotu z ziemią
wywarła nacisk psychiczny na podjęcie decyzji przez dowódcę statku powietrznego
o kontynuowaniu zniżania w warunkach nieuzasadnionego ryzyka z dominującym celem
wykonania lądowania „za wszelką cenę” (str. 207 polskiego tłumaczenia raportu
koncowego MAK, pierwszy akapit)
Raport MAK jako podstawowy dowód na obecność generała Błasika w kabinie pilotów
i jego naciski na załogę podał zidentyfikowanie głosu Generała na taśmie czarnej skrzynki
nagrywającej do momentu katastrofy dźwięki w kabinie pilotów TU 154M 101.
Ekspertyza IES z Krakowa nie stwierdziła obecności generała Błasika w kokpicie!
Drugi i ostatni dowód MAKu na obecność generała Błasika w kabinie pilotów i jego
naciski na załogę, ten z położenia ciał po katastrofie (tak usilnie przywoływany obecnie
przez "ekspertów", "dziennikarzy" oraz zadaniowanych internautów) został zdezawuowany
już wcześniej w raporcie komisji Millera.
2.Po ekspertyzie IES z Krakowa (przypominam - "jedynej opinii procesowej" dla prokuratury)
upadł dowód na to, że piloci TU 154M 101 korzystali w ostatniej fazie lotu 10 kwietnia 2010
roku z radiowysokościomierza, a nie z wysokościomierza barycznego.
Raport komisji Millera za najważniejszy „czynnik mający wpływ na zdarzenie lotnicze” podał:
„1) niekontrolowanie wysokości za pomocą wysokościomierza barometrycznego podczas
wykonywania podejścia nieprecyzyjnego;” (str. 318, p. 3.2.2. 1) raportu komisji Millera).
Ekspertyza IES z Krakowa stwierdziła, że II pilot samolotu TU 154M 101 odczytywał
wysokość z wysokościomierza BARYCZNEGO w końcowej fazie lotu.
3. DO KATASTROFY DOSZŁO W POWIETRZU!!!
Po ekspertyzie IES z Krakowa upadł dowód na to, że samolot TU 154M 101 uderzył
w drzewo PRZED katastrofą (w momencie katastrofy kończy bowiem działanie
i nagrywanie czarna skrzynka nagrywająca dźwięki w kabinie pilotów).
Ekspertci IES nie doszukali się na taśmie dźwięków potwierdzających uderzenie samolotu
w drzewo.
Ponieważ jednak samolot spadł na ziemię w rejonie zadrzewionym oznacza to, że czarna
skrzynka nagrywająca dźwięki w kabinie pilotów przestała działać na wysokości ponad
tymi drzewami, które samolot spadając ściął, a więc jest to dowód na to, że do wyłączenia
zasilania tej skrzynki doszło w powietrzu.
Upadły podstawowe tezy raportu MAK!
Upadła teza raportu Millera o „najważniejszym czynniku mającym wpływ na zdarzenie lotnicze”!!
Pojawił się nowy dowód na to, że do katastrofy doszło w powietrzu!!!
Rząd, który rządzi Polską, politycy PO, PSL i wielu innych, liczni „eksperci”, liczni
„dziennikarze” wciąż twierdzą, że nie ma podstaw nawet do zmian raportu Millera.

wciąż twierdzą, że nie ma podstaw nawet do zmian raportu Millera."
Tego dowiemy się w piątek po spotkaniu pana premiera Tuska z panem ministrem Millerem.
Powiedzcie mi co oni mają wspólnego z pierwszym zacytowanym wyrazem POLSKI?
Bo może od tego należałoby zacząć dyskusję?
Jeśli nie słychać walenia w drzewa trzeba wyjaśnić co to za hałasy. "Przemieszczające się przedmioty" pisze IES. OK, ale każdy kto latał samolotem wie, że przy starcie i lądowaniu mimo znacznych przechyłów nic w samolocie nie lata bezładnie. Taki los może spotkać jedynie nieprzypiętych pasami pasażerów...
"Co więcej, jak wynika z zapisów odczytanych przez krakowską placówkę, załoga cały czas była świadoma różnic pomiędzy wysokością barometryczną (nad poziomem lotniska) a radiową (nad ziemią w miejscu, nad którym leci samolot). Gdy nawigator kpt. Artur Ziętek odczytał wysokość "trzysta", zaraz padło pytanie: "jakie trzysta". Kolejne frazy są niezrozumiałe, ale za chwilę drugi pilot uzupełnia, podając wysokość "dwieście pięćdziesiąt". Wśród wypowiedzi w tym momencie jest też zawołanie "weź sobie policz", związane prawdopodobnie z przeliczaniem obu wysokości. Przypisanie frazy "250" rzekomo obecnemu w kabinie dowódcy Sił Powietrznych zupełnie deformowało obraz sytuacji. Sprawiało wrażenie, że załoga się myli, a generał sam sobie odczytuje wskazanie prawidłowego urządzenia. W raporcie komisji Millera słów: "jakie trzysta" i "weź sobie policz", nie ma. Podobnie sytuacja ma się z drugą wypowiedzią błędnie przypisaną gen. Błasikowi. Kilka sekund później to drugi pilot mówi "sto metrów", a natychmiast potem to samo powtarza nawigator. Trzeci głos, który miał należeć do gen. Błasika, w protokole badań Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie w ogóle nie został odczytany. Generał miał powiedzieć "nic nie widać". W protokole wytworzonym na potrzeby prokuratury takich słów w ogóle nie ma. Krakowscy eksperci nie znaleźli też słów "dzień dobry, dowódco" ani "wkurzy się", które miały odnosić się do generała Błasika. Natomiast są w zapisie słowa obu pilotów "odchodzimy", najpierw dowódcy, a potem ppłk. Grzywny. Co więcej, nie ma już wątpliwości, że padły one dokładnie wtedy, gdy nawigator odczytał wysokość "sto". A więc była to zgodna z przepisami reakcja na osiągnięcie wysokości decyzji."
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120117&typ=po&id=po03.txt
Na dzisiaj prawdziwe jest to, co napisałem.
A może Ty już dzisiaj wiesz, co ustalą Tusk z Millerem w piątek?
jednocześnie brak dowodu na to, że nie było Błasika w kabinie oznacza dla Pana że z pewnością go nie było...
Widzi Pan swój brak logiki w tym wywodzie? Stosując analogię o obecności Błasika, jeśli na nagraniu krakowskiej ekspertyzy nie słychać wybuchu to z pewnością go nie było... tym samym sam dezawuuje własny wniosek...
co do wniosku drugiego... fakt, że znali wysokość podczas schodzenia, odliczali kolejno obniżając się 80, 70 itp mimo iż NIE MIELI PRAWA zejść poniżej 100m nie widząc pasa, tylko bardziej obciąża załogę...
a co do pierwszego... pijany Błasik i pośrednie naciski ze strony Prezydenta nie zostały potwierdzone przez komisję Millera... więc to nie jest nowy dowód...
Pozdrawiam
Raport MAK stwierdził, że na taśmie z czarnej skrzynki są odgłosy uderzenia w brzozę.
Ekspertyza IES zaprzecza temu twierdzeniu!
Raport MAK pośrednio stwierdza, że uderzenie samolotu w drzewo, doprowadzające do złamania skrzydła samolotu powinno być słyszalne w kabinie i nagrane na taśmie czarnej skrzynki. Jestem skłonny w tym przypadku zaufać MAK!
Nie napisałem ani słowa o wybuchu. Pan o wybuchu pisze i w tym może być brak logiki...
Nie napisałem, że są dowody na to, że generała Błasika nie było w kokpicie.
Napisałem, że upadł dowód, że Generał był w kabinie!
Na marginesie, kontynuując Pana tok (logicznego?) myślenia należy stwierdzić, że na podstawie nagrań z czarnej skrzynki nie wykluczono obecności w kokpicie np. Jerzego Szmajdzińskiego, Sebastiana Karpiniuka, a nawet Pana czy mnie.
Sądzę, że skoro się odnalazło to raczej po to, by potwierdzić wersję MAK.
Bo może pierwszy ładunek był po to, by wyłączyć elektrykę, żeby nie było słychać głównej eksplozji? No, pokaż argumenty, że tak NIE MOGŁO być?
a MAK Pan ufa w momencie, gdy coś pasuje do Pana teorii... albo ufa Pan w całość albo odmawia wiarygodności... właśnie takie instrumentalne wykorzystywanie faktów bądź poszlak składa się na Wasze teorie o zamachu...
Upadł dowód, że Generał odzywał się w kabinie, a nie że go tam nie było...
a wniosek, że nie wykluczono obecności Pana czy mnie w kokpicie może i miałby uzasadnienie, gdyby nie fakt, że lista pasażerów była ograniczona i ani Pana ani mnie tam nie było... inaczej mówiąc używając logiki i "kontekst sytuacyjny" można moją i Pana obecność wykluczyć... tak samo jak z "kontekstu sytuacyjnego" można z pewnością wykluczyć większość pasażerów, zwłaszcza tych przypiętych pasami do foteli i znajdujących się w zupełnie innej części samolotu... czy ten tok myślenia jest dla Pana nielogiczny?
Jak taki żeś mądry, to gdzie jest kokpit ? Ponoć lemingi na mainstreamie o to pytają ? Ale Pana tam nie ma, na np. ONET.RU. Szkoda, bo tam Pan powinien komentować.
No i zawsze pozostaje pytanie o autentyczność.
Jestem skłonny W TYM PRZYPADKU zaufać MAK!
O teorii zamachu, pisze Pan, nie ja. I poza wszelką wątpliwością nie jest to pisanie logiczne w kontekście mojej notki.
A z faktu, że po katastrofie odnaleziono jakąś liczbę ofiar przypiętych pasami do foteli lub znajdujących się w zupełnie innej części samolotu nie można wyciągnąć logicznego wniosku, że te ofiary nie były wcześniej (np przed przypięciem się pasami) w kabinie pilotów.
Pana tok myślenia jest nielogiczny.
Tekst ekspertyzy IES został udostępniony obecnym na konferencji prasowej w prokuraturze generalnej 16 stycznia.
Miałem możliwość zapoznać się z nią.
Kwestię odczytywania wysokości opisuje @30-06. powyżej.
A poprzednio również odczyty poniżej wysokości 100 m przypisywane były generałowi Błasikowi.
Ekspertyza IES jest NOWYM, nie znanym dotąd dowodem na to, że "wszystko padło w powietrzu".
Sądzę, że skoro się odnalazło to raczej po to, by potwierdzić wersję MAK."
O jakim nagraniu Pan pisze?
Miałem możliwość zapoznać się z nią."
Chodzi Panu o całą ekspertyzę, a nie tylko to co krąży w sieci - stenogramy?
Jeżeli tak, to czy ta ekspertyza jest gdzieś dostępna?
Zaskoczyłeś mnie, bo o tym jeszcze nie słyszałem, ani nie czytałem. Czy to prawda ?
Nie będziesz "fandzolił" na tym blogu, tak jak w tym komentarzu.
Jeśli zrobisz coś podobnego jeszcze raz, dostaniesz bana.
Żeby zarzucić komuś kłamstwo, trzeba mieć i podać dowody.
Jeśli jeszcze raz spróbujesz tu bałaganić, dostaniesz bana.
Na tej m.in. podstawie na gorąco napisałem tą notkę.
Chyba pierwszy tu napisałem, co oznacza brak odgłosu uderzenia w drzewo w ekspertyzie IES.
Słyszałem, że dzisiaj na konferencji prasowej poseł Macierewicz szczegółowo porównywał 3 stenogramy odczytu CVR, ale nie miałem czasu z tym się zapoznać.
Chodzi mi o możliwość potwierdzenia Pana słów:
"Ekspertyza IES z Krakowa stwierdziła, że II pilot samolotu TU 154M 101 odczytywał wysokość z wysokościomierza BARYCZNEGO w końcowej fazie lotu. "
Możesz komentować Smoleńsk i 102 prawie lata, ale nie daje ci to prawa zachowywać się agresywnie ani NIKOGO obrażać. Choćby ten ktoś zainteresował się Smoleńskiem przed godziną! A nawet szczególnie wtedy!!!
Wielkie emocje jakie ujawniasz każą zadać pytanie, skąd pochodzą?
Czyżby stąd, że ty od 2 prawie lat komentujesz Smoleńsk, ale to ja "urwany ciemniak" pierwszy opublikowałem notkę o nowych dowodach, które wynikają z ekspertyzy IES?
Żegnam z należnym szacunkiem.
Teraz żegnam z należnym szacunkiem.
Proszę poszukać na własną rękę, z pewnością Pan znajdzie.
sugeruję, by równie otwarcie, co grzecznie dzielili się swymi spostrzeżeniami.
Nikomu, nawet prawie 2-letnim weteranom nie pozwolę tu Was obrażać!
Pamiętajcie, że "starość" dosyć często przynosi sklerozę i impotencję, tą intelektualną oczywiście!
Wideo z baraku kontroli lotów.
Sorki, to jedyny link jaki znalazłem...
http://www.fakt.pl/Wideo-ze-Smolenska,artykuly,143049,1.html
Cóż, Fakt to.. fakt ;) Ale tak napisali.
I leciał od ekierki by wyniki tych przemyśleń dopasować do alertów TAWS.