To, że Muammar Kaddafi to przynajmniej polityczny trup, było wiadomo w momencie startu pierwszego NATO-wskiego samolotu obierającego kurs na Libię. Jednak nadal nie wiemy komu mamy krzyczeć "niech żyje król!".
Zachodni politycy i media przeżywają chwilę wielkiego trimfu - oto upadł, pod naciskiem oczywiście wyzwalającej się i kochającej wolność ludności, straszny krwawy tyran, despota, dyktator, paranoik, sadysta etc. Wprawdzie, jeszcze nieco ponad pół roku temu ten sadysta był z honorami przyjmowany w stolicach od Wschodu do Zachodu wymieniając serdeczne uściski z tymi, którzy dziś go bombardują - szerzej, wraz ze zdjęciami uścisków, pisałem już tu: Nasz były przyjaciel krwawy szalony dyktator....
I już tu mam pierwszy problem. Dziwnym trafem do kraju właśnie tego szalonego dyktatora przybywały miliony gastarbeiterów z całego kontynentu, nie wyłączając ościennych prozachodnich Egiptu i Tunezji. Tak naprawdę problem się zaczął gdy te miliony ruszyły albo z powrotem, albo na północ do Europy - bo za rządów satrapy było im jakoś tak fajniej niż podczas zwycięskiego marszu kochających wolność Libijczyków. Mało tego, wielu otwarcie mówiło, że właśnie tych kochających wolność obawia się nieporównywalnie bardziej niż "oprawców dyktatora", a niektórzy zaś nie zdążywszy uciec zginęli ponoć brani, oczywiście omyłkowo, za "najemników dyktatora". Ale największy problem mam z samymi Libijczykami. Po zniesieniu sankcji i pojednaniu Kaddafiego z Zachodem, tysiące Libijczyków ruszyło na ten Zachód - a to na studia, a to w interesach. Globalizacja globalizacją, ale czy oni uciekali przed satrapą? Logika mediów każe odpowiedzieć - tak, jak najbardziej, łaknęli wolności. Tymczasem europejskie statystyki (a w potęgę nowoczesnej europejskiej biurokracji jakoś tak wierzę) mówią coś wręcz przeciwnego. Oto dane statystyczne dot. uchodźców politycznych w Europie (UE + Norwegia i Szwajcaria). Radzę przejrzeć ten dokument. Bo ja mam z nim gigantyczny problem - nie ma w nim tysięcy wybierających wolność Libijczyków. W ogóle to przodują całkiem demokratyczny Irak, niezbyt demokratyczna Rosja i demokratyzujący się Afganistan. Znajdziemy kochających wolność Białorusinów, a nawet Gruzinów (khm...), Ukraińców, Turków... Ale nie Libijczyków, którzy z jakichś nikomu nieznanych powodów wcale się nie śpieszyli uciekać przed krwawym sadystą.
Ale to było kiedyś... wszak dane kończą się na roku 2006, więc może Kaddafi oszalał w ciągu ostatnich 5 lat? Kto wie... Przyjrzyjmy się natomiast temu co się dzieje i co dziać się będzie. Oto niezwykle ciekawy dokument, mianowicie projekt libijskiej Konstytucji, która ma funkcjonować po obaleniu satrapy, czyli (chyba?) już od teraz. Znajdziemy tam sporo słów tak miłych naszym wolnościowym zachodnim sercom - o wolności, demokracji, systemie wielopartyjnym. Nie, to po prostu arcydzieło współczesnego liberalizmu... I takim by było gdybyśmy przymknęli oczy na to, że sam projekt zaczyna się od słów "W imię Boga...", a już w drugim akapicie czytamy, że nowe pokolenia Libijczyków mają się rozwijać zgodnie z duchem islamu. Gdyby ktoś jeszcze nie rozumiał co to znaczy, to 1. artykuł nowej Konstytucji mówi jasno: islam jest religią państwową, zaś podstawą prawa jest szariat, czyli prawo islamskie. Nie sądzicie, że to dość osobliwe podejście do demokratyzacji kraju? Bardziej mi przypomina Iran czy Arabię Saudyjską, niż np. prozachodnią demokratyczną Turcję. Ale o tym jakoś nie czytamy w kochających wolność słowa mediach. No najwyżej przeczytamy w nich, że z sukcesów libijskiej demokracji "w imię Boga" cieszy się nie tylko demokrata i liberał Sikorski, ale też Hamasczy Hezbollah. Dalej natomiast mamy jeszcze większy problem, gdyż chodzi nie tylko o kwestie stricte religijne, ale też jak najbardziej doczesne. Oto nasi demokratyczni Libijczycy debiutując na arenie międzynarodowej wsparli... no, kogo wsparli? Może demokratycznych Irakijczyków w ich walce z terrorystami Al Kaidy? O nie, oni wsparli swoich palestyńskich braci w walce z "syjonistami". Kogoś to dziwi? Mnie nie, gdyż już wcześniej jeden z liderów libijskiej demokracji Abdel al-Hasidi wprost przyznał zachodnim reporterom, że o tę demokrację w Libii walczą... muzułmańscy rebelianci z Iraku i Afganistanu!
Przepraszam państwa najmocniej, ale czy to schizofrenia? Bo w jednym kraju wspieramy kolesi pokroju al-Hasidiego, szefa Libijskiej Zbrojnej Grupy Islamskiej (doskonała nazwa dla ugrupowania marzącego o demokracji), żeby w innych (Afganistan, Irak czy Pakistan) tychże kolesi łapać za pomocą rangersów lub bombardować z dronów. Inszallah, wszystko rozumiem, ale nie to, że nasz kraj od prawie 10 lat angażuje się w wojny z islamistami, a tu nagle wysyła tym islamistom broń! No chyba że problemy polskiej (i nie tylko) służby zdrowia są o wiele poważniejsze niż nam się zdaje.

do gołego swiadczy o tym , że nad tym nikt i nic nie zapanuje .
Sam zaś naród libijski jest leniwy
i czężko będzie go komukolwiek poza dyktatorem zapedzić do roboty.
A co do zapanowania... Wieleset lat doświadczenia państw islamskich świadczą o tym, że tam doskonale potrafią panować nad pozornie "dzikimi" społeczeństwami. Islamiści rzeczywiście stwarzają wrażenie "dzikich hord" gdy wkraczają na teren wroga, ale już na swoim terenie potrafią całkiem porządnie wszystko układać.
Szybko go zamordowali w fikcyjnym procesie i przejeli władze na pare lat.
Tam będzie podobnie .
A swoją drogą: Arabia Saudyjska przecież też jest pro-demokratyczna! Przynajmniej dopóki płaci Waszyngtonowi stosowny trybut naftowy...
O Libię nie toczyła się walka "Demokracja" kontra "Tyrania". Dlatego jakoś nie wierzę w to, że tam władzę przejmą prozachodni demokraci. W każdym razie, na dzień dzisiejszy nic na to nie wskazuje.
Moim zdaniem, rządy przejmie jakiś miejscowy Hamas, który przynajmniej na początku będzie deklarował jakieś quasidemokratyczne hasła. Ale będzie to jedynie retoryka na zasadzie "mówimy wam to co wy chcecie usłyszeć po to byście za bardzo się do nas nie wtrącali" - coś na kształt Arabii Saudyjskiej czy Omanu.
--------------------------------------------------------------
Przeciez nie ma większej tyrani
dyktatury niż Arabia Saudyjska .
http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/africaandindianocean/libya/8721291/Libya-SAS-leads-hunt-for-Gaddafi.html
As a £1 million bounty was placed on Gaddafi’s head, soldiers from 22 SAS Regiment began guiding rebel soldiers after being ordered in by David Cameron.
For the first time, defence sources have confirmed that the SAS has been in Libya for several weeks, and played a key role in coordinating the fall of Tripoli.
With the majority of the capital now in rebel hands, the SAS soldiers, who have been dressed in Arab civilian clothing and carrying the same weapons as the rebels, have been ordered to switch their focus to the search for Gaddafi, who has been on the run since his fortified headquarters was captured on Tuesday.
Bardzo ciekawe: spragnieni wolności Libijczycy, obalający krwawego dyktatora, okazują się Brytyjczykami przebranymi za Arabów... Czego się jeszcze dowiemy?
Pan Kadafi nie pachniał za ładnie (nie ma sensu być tu hipokrytą) ale dawał gwarancje jakiejś stabilizacji w regionie. Od dawna nie miał żadnych rewolucyjnych zapędów. W wielu krajach istnieją tzw. komitety zielonej rewolucji, ale ich rola polityczna jest żadna. Tworzą je intelektualiści albo, że się tak wyrażę, trochę pomyleni, albo otrzymujący z Libii granty za swoją działalność.
PS: na koniec trochę optymizmu, w Benghazi szariat nie jest, przynajmniej na razie, wprowadzany, więc może nie będzie tak źle.
pozdrawiam
Decyzja o sprzedaży broni rebeliantom jest co najmniej mocno niezrozumiała.
Zastanawiam się - czego my jeszcze się z czasem dowiemy? No przykro mi, ale cały ten libijski burdel jest nie tyle pożywką dla teorii spiskowych, tylko wręcz wygląda tak jakby autorzy takich teorii go zorganizowali.
Szariat jest też w Omanie, Emiratach, Bahrajnie, Katarze, Kuwejcie... I co, źle? Nie. Ja nie twierdzę, że szariat jest zły. Tylko nie nazywajmy to wolnością (w naszym zachodnim rozumieniu tego słowa). A nie, przepraszam, szariat jest zły w Iranie i Palestynie ;-))) Gdzie indziej jest dobry ;-)))
Od początku płynęły w stronę Polski zarzuty, że nie włącza się w akcję przeciwko Libii.
W końcu po cichu dano sygnał, że jeśli się nie włączymy, to żadnych korzyści w Libii mieć nie będziemy.
Więc "rozkaz" wykonano a Radek o wykonaniu zameldował....
A czy korzyści będziemy mieli takie jak z Iraku, czy jakieś tam.... cóż...
Chyba, że celem miało by być totalne zdestabilizowanie regionu.
To po prostu niemożliwe, aby think tanki NATO nie były w stanie przewidzieć konsekwencji obalenia Muammara, albo nie zdawały sobie sprawy jakie persony kierują rebelią.
Zresztą o związkach rebeliantów z Al-Kaidą było głośno już parę m-cy temu.
Totalny bezsens. I jeszcze jako pierwsze państwo UE uznaliśmy ...nawet nie wiadomo kogo.
Ale poważnie - ta konkretna sytuacja powoli zaczyna przekraczać granice nawet niewyobrażalnie absurdalnej spiskowej teorii dziejów.
Inna sprawa że choćby w Emiratach przymyka się oczy na różne sprzeczne z prawem koranicznym sprawy (alkohol, prostytucja).
Powiem szczerze gdybym był Katarczykiem to nigdy w życiu nie byłbym demokratą, bo to oznaczałby że musiałbym się dzielić swoim bogactwem choćby z pracującymi tam Pakistańczykami czy Indonezyjczykami (-:
pozdrawiam
Dawno temu zakumplowal sie z Brezniewem, żeby grozic Zachodowi. Doszedl do duzych pieniedzy, a w ZSRR nie bylo co kupic. Przeprosil sie z Zachodem, placąc miliardowe odszkodowanie rodzinom poszkodowanym z angielskiej katastrofy samolotu, na którego rozkaz został wysadzony w powietrzu.
Zachód niby przebaczył Kaddafiemu, z czasem przyszedł na niego czas, i dobrze.
Najsmieszniejsze, ze przed miesiacem przypomnial sobie o Rosji, podobno prosił Putina o pomoc. Rosjanie zdrajców nie ratuja. Sadam Hussajn też prosił, przypomniał sobie o Rosji, gdy znalazł sie w impasie.
Z tym z Egiptu Mubarakiem też tak bylo, ale nie dzwonil do Putina.
Nareszcie w swiecie NATO i świat robi porzadki w państwach, gdzie dyktatorzy mieli sie dobrze. Czasy sie zmieniły, Rosja pewnie nic juz nie znaczy.
------------------------------------------------------------------
A to to akurat nie jest takie 100 % pewne
w swietle ostatnich rewelacji podawanych w prasie
zachodniej .
to sie grubo mylą .
dyktatury niż Arabia Saudyjska . "
Żadna tam tyrania i dyktatura, po prostu monarchia absolutna, bardzo dobry ustrój i jak widać stabilny, bo dzięki sojuszowi z USA (czego nie chciał Kadafi) nikt tam nie podskoczy.
Czyli kolejna kolonia.
Ja mam pytanie, bo Hitlerowi zarzuca się agresję bez wypowiedzenia wojny, czy ktoś z Zachodu wypowiedział Libii wojnę, czy jest to po prostu bandycka, bezprawna napaść?
to są sojusznicy USA im wolno.
A jakie korzyści mamy z Iraku, czy z afgańskiego handlu konopiami? Żadne.
Pogoniło po co, żeby stworzyć innego bandziora, czy pozory demokracji (jak u nas) i wielu bandziorów?
Oceniam te akcję NATO jako wielki błąd, a to co zrobiły nazwę GŁUPOTĄ.
Ależ oczywiście! Inaczej cała ta maskarada nie miałaby miejsca. Pod notką Rolexa (http://hekatonchejres.salon24.pl/335567,nie-wiesz-kiedy-przyjdzie-burza#comment_4866019) opisałem krótko hipotezę wg której afera libijska ma być "środkiem napędowym" gospodarki amerykańskiej w czasach kryzysu. Zresztą historia ładnie nam to pokazuje: największe prosperity miały związek z wojnami - w końcu coś musi ten cały przemysł i handel ruszyć, czyż nie?
"Kiedy pisałem notkę o udziale NATO-wskich żołnierzy w operacji lądowej krążyły jedynie pogłoski. Teraz te pogłoski coraz bardziej stają się informacją"
Nie wiem czy pamięta Pan występ naszego (naszczęście już byłego) ministra Klicha, który chwalił się wprowadzeniem do akcji okrętu Kontradmirał Xawery Czernicki? Informację tę po chwili zdementowano, że niby chodzi o operacje przeciw somalijskim piratom. Tylko, że do takich zadań Czernicki się nie nadaje, ale za to jest doskonałą "morską bazą wypadową" dla działań GROM-u, czy Formozy, po to został zbudowany i służył naszym komandosom m.in. w trakcie zdobywania portu w Um Kasr (Irak, i to zanim Polska włączyła się do tamtej wojny). (http://1-szalinia.salon24.pl/288809,a-wiec-wojna)
"Szariat jest też w Omanie, Emiratach, Bahrajnie, Katarze, Kuwejcie... I co, źle? Nie. Ja nie twierdzę, że szariat jest zły. (...) A nie, przepraszam, szariat jest zły w Iranie i Palestynie ;-))) Gdzie indziej jest dobry ;-)))"
Poruszałem kiedyś i ten temat, polecam: http://1-szalinia.salon24.pl/283461,bliski-wschod-a-sprawa-polska
A w ogóle, co do tego wszystkiego:
"Zastanawiam się - czego my jeszcze się z czasem dowiemy? No przykro mi, ale cały ten libijski burdel jest nie tyle pożywką dla teorii spiskowych, tylko wręcz wygląda tak jakby autorzy takich teorii go zorganizowali."
Lepiej tego nie można ująć ;)
bez obaw.
Izrael ma broń jądrową. Oni jej nie mają.
To wbrew pozorom nie są głupcy i wcale nie spieszno im na spotkanie ze stadem hurys.
Niezupełnie. Jako taki dostatek, nawet w porównaniu do bogatej Skandynawii, to kwestia ostatnich lat, właściwie jednego pokolenia. Szariat jest jednak znacznie starszy.
Mi się zdaje, że atrakcyjnośc szariatu wynika nie tyle z "totalitaryzmu religijnego", co z bardzo ścisłych norm społecznych. I tak naprawdę, jeśli odrzucimy stereotypy, są to normy uniwersalne, według których ludzkość (nie tylko Arabowie) żyła od tysiącleci zapewniając sobie nie tylko przetrwanie ale też rozwój gatunku. Fundamentalne normy islamu niczym się nie różnią od fundamentów chrześcijaństwa czy judaizmu. Podkreślam, ja tu nie mówię o sprawach dogmatów religijnych, tylko o normach społecznych. Takich jak trwałość i ochrona rodziny, pomoc wzajemna, opieka wobec słabszych, solidarność narodowa... Rzeczywiście, te normy są dośc dalekie od dzisiejszego zachodniego neoliberalizmu z jego niemal powszechnym propagowaniem rozwodów, egoizmu, atomizacji społeczeństwa.
Jednocześnie poprzez narzucanie muzułmanom niemal religijnie pojmowanego liberalizmu Zachód w dużej mierze sam daje pożywkę islamskim fundamentalistom, którzy od konfrontacji ideologicznej szybko przeszli do zbrojnego dżihadu. Przyznam, że lubię czasem zajrzeć i poczytać co tam głoszą imamowie. Muszę powiedzieć, że to jest zupełnie co innego niż nam się opisuje czasem w gazetach. I też rozumiem te struny, na których oni grają - wydaje mi się, że rozumiem skąd się biorą "szachidzi", rozumiem nawet ich matki publicznie wyrażające dumę z powodu "męczeństwa" ich własnych dzieci. Nie oznacza to, oczywiście, w najmniejszym stopniu, że sam mam ochotę porwać jakiś samolot ;-) Po prostu próbuję zrozumieć skąd to się wzięło, czy ci ludzie naprawdę nas nienawidzą i dlaczego.
Jeśli zaś chodzi o Libię. Proszę wziąć pod uwagę to, że po zniesieniu sankcji poziom życia w tym kraju bardzo mocno się poprawił. Tysiące Libijczyków odzyskało możliwość studiów na Zachodzie, tysiące prowadziły tam interesy. W samej Libii dobrobyt był budowany siłami setek tysięcy, wręcz milionów gastarbeiterów z całego świata - robotnicy z Afryki czy Bangladeszu, lekarze ze Wschodniej Europy, budowlańcy z Europy Centralnej i Chin, inżynierowie z Zachodu. Faktycznie Kaddafi budował tam (nawet z powodzeniem) swego rodzaju bliskowschodni socjalizm z "renty naftowej". Nie, nie twierdzę, że Libia to był prawie raj na wzór Dubaju, ale też Dubaj nie był obłożony totalnymi sankcjami przez 20 lat.
Szariat ma naprawdę różne oblicza. W Iranie też można kupić legalnie alkohol - wprawdzie za gigantyczne pieniądze w miejscach "tylko dla cudzoziemców". Zresztą w Libii alkoholu nie można było sprzedawać w ogóle.
No tak bym tego nie oceniał. Natomiast lawina kłamstw i hipokryzji, które towarzyszyły całej akcji, to rzecz chyba bez precedensu. Naprawdę nie kojarzę aż takiego zakłamania.