Jeżeli ktoś jeszcze wątpił w geniusz Jarosława Kaczyńskiego, który wymyślił technicznego premiera Glińskiego – no to po ogłoszeniu składu gabinetu cieni już wątpić nie ma prawa.

Jarosław Kaczyński wielokrotnie udowadniał, że wszelkie zapowiedzi o ściganiu Układu są tylko wyborczą retoryką, a naprawdę nie ma najmniejszych przesądów przy otaczaniu się takimi ludźmi jak Andrzej Kryże, Janusz Kaczmarek czy Andrzej Lepper. Piotr Gliński podąża tą słuszną drogą, czego najlepszym dowodem jest sięgnięcie po Witolda Modzelewskiego, byłego wiceministra finansów w rządach SLD, a później doradcy „Samoobrony”.

Modzelewski wsławił się tym, że najpierw był twórcą wyjątkowo zawiłych przepisów podatkowych, a następnie założył firmę konsultingową i czesał grubą kasę za pomaganie przedsiębiorcom w poruszaniu się w tej gęstwinie prawnej. Złośliwi mówili, że był jedynym człowiekiem w Polsce, który rozumiał te przepisy. O takich drobiazgach jak jednoczesne doradzanie instytucjom państwowym jako niezależny ekspert i kontrakty z konkretnymi firmami – nie ma nawet co wspominać.

Tak, Modzelewski to prawdziwa gwiazda technicznego rządu prof. Glińskiego i szczerze ubolewam, że ten rząd to projekt wyłącznie rozrywkowy. Gdyby bowiem naprawdę został powołany, to prędzej czy później Jarosław Kaczyński nasłałby na Modzelewskiego wszystkie tajne i jawne służby. I wreszcie by się udało udowodnić, że Polskę oplata sieć przestępczych powiązań.

Spory rozgłos zyskałby też techniczny rzecznik Maciej Świrski. Miałby szansę pobić wyśrubowane rekordy rzecznika 600-lecia Marcina Gugulskiego, a może nawet jednotygodniowego rzecznika Jana Polkowskiego. Wyczytałem, że kolo był we władzach Polskiej Agencji Prasowej. Pewnie jako dostarczyciel tzw. świeżego spojrzenia, bo na dziennikarstwie zna się tak, jak Jarosław Kaczyński na życiu rodzinnym. Świrski jest namiętnym blogerem. O treści jego wpisów wypowiadać się nie zamierzam, ale polecam je każdemu, kto chciałby poćwiczyć sztukę redagowania tekstów, ze szczególnym uwzględnieniem interpunkcji. Na przykład w dzisiejszym jego tekście brakuje co najmniej 10 przecinków. Za to jest charakterystyczna dla prawdziwych pełnych ćwierćinteligentów składnia. Oto próbka (dziatwę w wieku szkolnym ostrzegam – przeczytanie tego zdania może spowodować nieodwracalne szkody): „Od momentu upowszechnienia się Internetu narzędzia dostępne wcześniej elitom intelektualnym zaczęli używać ludzie, którzy nie tylko nie słyszeli o zasadach dyskusji naukowej ale też nie znają zasad kultury, która obowiązuje ludzi wypowiadających się publicznie – przynajmniej tych, które obowiązują w euro-atlantyckim kręgu cywilizacyjnym.

Jerzy Skoczylas