Była kiedyś taka krótka anegdota o duchownych dwóch różnych kościołów… Troszkę ją zmieniając brzmi mniej więcej tak:

 

Bardzo wąski chodnik. Naprzeciwko siebie idzie wyborca PO i wyborca PIS. W końcu stają przed sobą. Jest tak mało miejsca, że któryś musi zejść na ziemię. Nie ma szans żeby się zmieścili.

 

- Nigdy nie schodzę z drogi głupcom – rzuca wymownie wyborca PO.

- A to ciekawe… bo ja zawsze – kwituje wyborca PIS i ustępuje miejsca…

 

Spokojnego wieczoru wszystkim życzę…