Jest, ale jakby go nie było. Pokazuje się w mediach, ale jakiś niewyraźny, rozmyty. Wypowiada się na różne tematy, ale wszystko to mętne, niejasne. Wygląda to tak: pytają go, to mówi, nie pytają, nie mówi. Bo o czym?Niebozę, poczciwina, pulpet z wąsami, nasz prezydent. Prezydent.
Moze jeszcze nie przywykł do urzędu. Moze ciągle oszołomiony jest władzą, która mu się przytrafiła. Moze dopiero zapoznaje się z mechanizmami rządzenia oferowanymi mu przez naród. Ale nie, raczej nie. Spójrzmy na tą okrągłą twarz, twarz jakby stworzoną by być zwieńczeniem prezydenckiego ciała. Twarz godną i szlachetną. Facecja naszego prezydenta, od czubku głowy do podbródka wyraza trzy słowa: "Bóg, honor, ojczyzna". Do hymnu powstań!
Gdy patrzę na prezydencką twarz - bo przecież nie wymyślam sobie tych historii, mam przed sobą piękne zdjęcie - więc gdy patrzę na tą twarz sam czuje się godnie i wzniośle. I myślę: słusznie, ze taki człowiek jest głową państwa i słusznie, że taka głowa jest jego głową. Te okrągłe, lekko zaczerwienione policzki zdradzające zywotność, te oczka z nieustannie błyskającymi iskierkami intelektu, piękne, rdzennie polskie, szlacheckie wąsy a pod nimi lekki uśmieszek, który wskazuje, ze jego właściciel prawidłowo rozpoznał własną wartość. Ta twarz jest własnością prezydenta, a nie skłamałbym, gdybym stwierdził, że mogłaby być własnością króla.
Więc jasne dla mnie jest, że Bronisław Komorowski urodził się, by być prezydentem. Rację miał Tusk, że uczynił go marszałkiem i rację miał, że sprawił, iż Bronisław stał się głową państwa. W ogóle Tusk miał dwa wglądy w prawdziwą naturę rzeczywistości, dzięki którym powinien przejść do historii. Pierwszym było stwierdzenie, ze urząd prezydenta to żyrandol i pałac. Drugi, że to KOmorowski powinien być prezydentem. Dodajcie dwa do dwóch. Zyrandol i tą twarz. Wynik jest oczywisty.
Zatem Bronisław musi czuć się jak ryba w wodzie na swoim nowych, choć tak bardzo dla niego naturalnym urzędzie. I nie powinno się go za nic krytykować. Wystarczy, że jest. Z tą twarzą i zyrandolem.


Media wydaja sie byc malo zainteresowane, nie pisza nic o dzieciach prezydenta, ich malzenstwach, rozwodach, nic o wnukach prezydenta ani o tym gdzie prebywa, jak sie tam dostal, na czyj koszt, nie ma zdjec pary prezydenckiej, nic o wydatkach kancelarii, pani Olejnik nie zaprasza szefa kancelarii na spowiedzi...
Moze go nie ma wogole w Polsce?
Pozdr.
-------------------
GW nie kupuję.
TVN nie oglądam.
TOK FM nie słucham.
Na Rysiów, Zbysiów i Mira nie głosuję.