Antoni G., bohater największej afery korupcyjnej w polskim górnictwie, prowadził wywiadownię gospodarczą razem z twórcą oddziałów antykorupcyjnych w policji, byłym zastępcą komendanta głównego policji oraz byłym szefem Wojskowych Służb Informacyjnych – ustaliła „Rz”.
Według Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach w latach 2004 – 2007 właściciele spółki Emes Minning Service z Katowic – Andrzej B. i właśnie Antoni G. – korumpowali prezesów największych spółek węglowych i dyrektorów kopalń w zamian za preferowanie tej firmy, np. przy zleceniach dla kopalń, i przyśpieszanie terminów płatności. Wysokość łapówek, jakie Antoni G. miał wręczać, jest oszałamiająca – łączna ich suma to2,8 mln zł.
W tym samym czasie, kiedy G. miał korumpować ludzi z branży górniczej, był wspólnikiem katowickiej wywiadowni gospodarczej o nazwie Europejska Formacja Bezpieczeństwa Gospodarczego. Spółka została zarejestrowana w czerwcu 2006 r., a zajmuje się m.in. oceną bezpieczeństwa firm i przeciwdziałaniem nieuczciwej konkurencji. G. został zatrzymany 22 września 2009 r. pod zarzutem łapownictwa. Wyszedł 22 lutego dzięki rekordowemu poręczeniu 1,2 mln zł. – Jest podejrzany o korumpowanie dziewięciu osób, ale zarzuty zostaną uzupełnione o kolejne dziesięć osób – mówi Leszek Goławski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach
Z danych Krajowego Rejestru Sądowego wynika, że największymi udziałowcami spółki w chwili jej założenia byli Antoni G., jego syn Arkadiusz oraz podinspektor Dariusz Woźnicki. Udziały miał też znany prawnik Sylweriusz Królak (z rekomendacji Sojuszu Lewicy Demokratycznej był m.in. sędzią Trybunału Stanu), który z wywiadowni odszedł po roku.
Woźnicki to były wiceszef Centralnego Biura Śledczego, twórca policyjnych pionów do walki z korupcją we wszystkich komendach wojewódzkich w Polsce. Dziś jest ekspertem w dziedzinie przeciwdziałania korupcji w systemach gospodarczych.
– Ktoś podrzucił nam pomysł założenia tej firmy, ale pan G. ani nie był moim kolegą, ani dobrym znajomym, po prostu razem przyjęliśmy tę propozycję – tłumaczy „Rz” Dariusz Woźnicki. I zapewnia: – W czasie, gdy byliśmy w tej spółce, nigdy nie słyszałem nic złego na jego temat.
W sierpniu 2007 r. Woźnicki pozbył się udziałów w wywiadowni. – Nie ma to nic wspólnego z Antonim G. – podkreśla. – Po prostu chciałem wyjść z firmy.
Były wiceszef CBŚ słyszał o zarzutach korupcyjnych wobec G. i o jego zatrzymaniu. – Wiem tylko, że to ma związek z górnictwem, a z tą branżą akurat nigdy nie miałem nic wspólnego – zastrzega.
Woźnicki sprzedał udziały Eugeniuszowi Szczerbakowi i Tadeuszowi Rusakowi. Nadinspektor Szczerbak to emerytowany generał, były zastępca komendanta głównego policji nadzorujący CBŚ. Rusak to były szef WSI (a także delegatury Urzędu Ochrony Państwa w Krakowie).
Szczerbak sprzedał udziały w EFBG w styczniu tego roku. Od niedawna pracuje w spółce Kopex produkującej maszyny dla górnictwa. Jest tam doradcą prezesa ds. bezpieczeństwa. „Rz” od kilku dni nie udało się z nim skontaktować.
W tym samym czasie co Szczerbak udziałów pozbyli się też Antoni i Arkadiusz G. – Taki wniosek złożył w imieniu ojca i swoim syn (Antoni G. siedział wtedy w areszcie – red.) – opowiada gen. Tadeusz Rusak.
Przyznaje, że korupcyjne zarzuty wobec wspólnika to przykra sprawa. – Rozstaliśmy się definitywnie, nie mamy kontaktu. Przeniosłem spółkę do Krakowa, bo tu mamy klientów. O zarzutach wobec Antoniego G. dowiedziałem się rok temu, z gazet – tłumaczy Rusak.
Zapewnia, że G. nie wykorzystywał ich znajomości. – Z tego, co wiem, nasza spółka nie wykonywała usług dla innych spółek Antoniego G. związanych z branżą górniczą – podkreśla.
Czy Antoni G. wszedł do spółki Woźnickiego, by stworzyć sobie parasol ochronny? – Trudno wykluczyć taką ewentualność – ocenia Rusak.
Antoni G. jest kojarzony z lewicą. W 2003 r. jako współwłaściciel Emes Minning Service zasiadał w zespole premiera Leszka Millera ds. restrukturyzacji górnictwa, którym kierował Jerzy Jaskiernia z SLD. W zespole pracowali wtedy też m.in. Maksymilian K. i posłowie SLD ze Śląska: Wacław Martyniuk, Jan Chojnacki, Tadeusz Motowidło.
– Antoni G.? Nie kojarzę. Absolutnie – mówi dziś Martyniuk.
Korupcyjna afera, której głównym bohaterem jest Antoni G., dwa tygodnie temu wstrząsnęła górnictwem. W jej efekcie wicepremier Waldemar Pawlak odwołał szefów dwóch największych spółek tej branży: Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego.
żródło:http://www.rp.pl/artykul/541806-Biznesmen-i-generalowie.html
PS. Warto w tym miejscu przypomnieć, że gen. Marek Dukaczewski, były szef WSI publicznie wspierał oskarżanego o korupcję Jacka K., prezydenta Sopotu. Wespół z Romanem Osicą i Markiem Balawajderem z RMF FM (dziennikarze najęci do napisania ksiązki o Jacku K.) stworzyli "newsa" o tym, jak Julke "najprawdopodobniej mógł chcieć"dywanem zmanipulować nagranie rozmowy korupcyjnej, jaką przeprowadził z nim Jacek K. Dukaczewski wystąpił w tym materiale, jako ekspert w dziedzinie fonoskopii. Kim jest Dukaczewski i czym było WSI nie mam wątpliwości. Dzisiejsza publikacja "Rz" pokazuje m.in. na straży czyich i jakich interesów stali szefowie tej służby.

Pozdrawiam serdecznie
Na dziennikarzach tam pracujących nie robi żadnego wrażenia nie tylko patologia przywołana w powyższym wpisie. Także
- dwukrotnie wyższe od zapowiadanych wskaźniki zadłużenia,
- korupcja,
- bezsilność państwa wobec zagrożeń powodziowych,
- zmonopolizowane media,
- zdegenerowane środowiska prawnicze i służby
- łamanie wszelkich standardów w życiu publicznym przez rządzących,
- jawna już kontrola wielu instytucji przez sukcesorów polskich przedstawicieli służb rosyjskich,
- a nawet nieustanne działania dezinformacyjne i manipulacje mające osłaniać ludzi Putina odpowiedzialnych za zamordowanie w Smoleńsku dwóch prezydentów, naszych legendarnych bohaterów narodowych, społeczników, posłów i senatorów, wreszcie najwyższych urzędników odpowiedzialnych za najważniejsze instytucje państwowe.
Tak, zamordowanie. To jedyna hipoteza z bodaj pięciu rozważanych przez prokuraturę, której nie podważają zebrane do tej pory, znane opinii publicznej materiały. Czemu nikt głośno o tym nie mówi poza "oszołomami"? Dobre pytanie o kondycję mediów w Polsce. Oczywiście, trzeba zdawać sobie sprawę, że głęboko ukrywany strach wypycha ze świadomości wielu ludzi ten narzucający się wniosek, ale mimo to prawdziwi dziennikarze w normalnym kraju podjęliby wyzwanie i temat byłby drążony na wszystkie możliwe sposoby.
Sojusznikiem?!! Ależ skąd.
On jest tylko zakładnikiem.