Nie mogłem uwierzyć własnym uszom gdy usłyszałem z ust red. Wołka w trakcie programu Loża Prasowa, że na wieży kontrolnej lotniska w Smoleńsku podejmowano decyzje polityczne. Równie dobrze mord oficerów w Katyniu można w tej konwencji uznać za decyzję polityczną.
W mojej ocenie, tak, tak za katastrofę pod Smoleńskiem odpowiada strona rosyjska. Główną przyczyną tego tragicznego wydarzenia były błędne instrukcje pochodzące od kontrolerów lotu. Wina polskich pilotów polega na tym, że zawierzyli wieży kontrolnej i nie potrafili w sposób skuteczny i natychmiastowy zweryfikować treści wielokrotnego komunikatu: „Na ścieżce”. Uważam także, że Rosjanie łżą, twierdząc, że gen. Błasik znajdował się w kabinie pilota i był pod wpływem alkoholu. Skrajnie nieobiektywne, histeryczne wręcz wnioski raportu MAK doprowadzono do absurdu nie bez przyczyny. Rosjanie liczą na to, że w myśl zasady o prawdzie znajdującej się gdzieś pośrodku zamażą i zamaskują swoją rolę.
Reakcja strony polskiej na efekty działań rosyjskiej komisji rządowej pod przewodnictwem Putina powinna być jednoznaczna - nie mówię o reakcji rządu, który gra z Rosjanami na polityczne przetrwanie. Sejm po podjęciu uchwały negującej ustalenia komisji Putina powinien otworzyć drogę prokuraturze do bezzwłocznego śledztwa i procedowania zgodnie z literą prawa i polską racją stanu.
Pozostaje pytanie: czy katastrofa pod Smoleńskiem była skutkiem rosyjskiego bałaganu, czy też jak twierdzi Wołek decyzji o „charakterze politycznym”, które to "zapadały na wieży kontrolnej"? Po części odpowiedzi na to pytanie można szukać w fakcie, że nie udostępniono nam do tej pory kluczowych dowodów. Rozstrzygające mogą być zapisy odczytów z latarni naprowadzających skonfrontowane z danymi GPS (?).

Pytanie brzmi: dlaczego samolot wleciał do jaru? Czy nawigator nie umiał czytać mapy?
Może zakłócony był sygnał lub awaria przyrządów nawigacyjnych?
Dlatego polscy piloci znali położenie samolotu z dokładnością do kilku metrów. Pytanie brzmi: dlaczego samolot wleciał do jaru? Czy nawigator nie umiał czytać mapy?"
To chyba ty nie umiesz czytać. Bo wyraźnie i wielokrotnie zostały już podane do wiadomości publicznej zeznania pilotów Jaka, że współrzędne GPS początku pasa w kartach podejścia były błędne - przesunięte o kilkaset metrów. Cóż więc z tego, że mieli poprawne współrzędne GPS swojego położenia, skoro współrzędne pasa były błędne.
P.S. Samolot nie wleciał do żadnego jaru. Coś ci się pomieszało.
Ten Wolek to musi byc tega glowa.
Uklony
Jakie więc sprawie słuzy wysuwanie takich watpliwości jak pańskie, Panie Autorze?
Warto przypomnieć w tym kontekście przypadek płk. Milkiewicza.
Słuchanie Wołków uwłacza ludzkiej inteligencji.
Analizy fonoskopijne wykonała równiez nasza prokuratura, w naszych laboratoriach i to na podsstawie tych naszych analiz możemy juz dziś z cała pewnościa podac skład osobowy kabiny pilota....
Oczywiście o ile wierzymy w to co ustaliła polska prokuratura bo jesli i w to nie jestesmy w stanie wierzyć to na jakim innym źródle możemy oprzeć nasze wypowiedzi?
Niechże Pan wreszcie przeczyta chociaż polskie uwagi.
Str. 48 polskich uwag
Z posiadanych informacji wynika, że przekazane stronie polskiej dane lotniska, w tym: współrzędne położenia środka lotniska ARP, współrzędne progów drogi startowej i współrzędne posadowienia anten bliższej i dalszej radiolatarni prowadzącej - BRL i DRL (wszystkie współrzędne na karcie podejścia), wyrażone są w układzie odniesienia SK-42, a nie w ogólnie przyjętym obecnie do stosowania w lotnictwie układzie WGS-84. O tym fakcie nie poinformowano strony polskiej w momencie przekazywania przez stronę rosyjską ww. kart podejścia.
Forma zapisu współrzędnych w obu układach jest podobna, nie mniej jednak oba układy nie są tożsame. Potraktowanie współrzędnych wyrażonych w układzie SK-42 jako współrzędnych WGS-84 spowodowało wprowadzenie błędnych danych do systemów pokładowych (GPS/FMS) samolotu Tu-l54M
Nie, jeśli ta osoba, niewątpliwie wpływowa stawia tezy, które rzucają światło na dalszy rozwój wypadków i przyszłą narrację Rosjan. Przeciwnie
Ja tez panie Bielewicz nie jestem w tym przypadku sepcjalistą tylko kompletnym "lajkonikiem" ale z dostępnych publicznie materiałów nawet taki "lajkonik" jak ja wie (bo widzi), że po katastrofie próba ustalenia miejsca pobytu kogokolwiek z tego samolotu przed katastrofa będzie z góry skazana na niepowodzenie.... Przciez w wyniku uderzenia widzieliśy jakiej destruckji uległ ten samolot a co sie stało w tym czasie z pasażerami to nawet nie chce mysleć.....
I z powodu tej silnej destrucki samolotu właśnie na potrzeby ustalenia miejsc pobytu konkretnych osób musi nam wystaczyć ta analiza fonoskopijna co zresztą jest na tyle dobrym i dokładnym źródłem informacji, że nie widze powodu by jego wiarygodnośc podważać....
Jęsli juz mamy cos podważać to proponuję tu przyjrzeć się tej mgle, która pojawiła się nad Smoleńskiem.... Z publicznych informacji wiemy, że polskie władze otrzymały od Amerykanów satelitarne zdjęcia obszaru lotniska tuz przed katastrofą ale do tej pory zdjęcia te jakoś nie zostały opublikowane co stanowi uzasadniona pozywkę na której można zbudowac całkiem wiarygodna teorię spiskową... Jaką?
Prosta sprawa; nasz Donek przekonał swojego kolegę by ten pomógł mu skompromitować (nie zabić...) tuz przed wyborami prezydenckimi konkurenta do Pałacu... Pamiętając atmosferę jaka otaczała prezydenta Kaczyńskiego przed katastrofą co by sie przedrało do mediów gdyby Lech Kaczyński nie doleciał na ta smoleńską uroczystość? Ano " nieudacznik wysłał ludzi koleja tysiąc kilometrów od własnego kraju po czym ich olał bo trochę mgły się pojawiło więc szybciutko wrócił do domu pozostawiając rodaków na obczyźnie..."
Oczywiście mocno upraszczam przekaz medialny jaki by sie w tej sytaucji pojawił ale nie wydaje mi się by mógł być on inny szczególnie gdy pamiętamy przez ile czasu zyła w mediach sprawa odwróconego szalika...
Reasumując; domagajmy się by nam te satelitarne fotki pokazano ale nie twórzmy watpliwości tam gdzie ich znaleźć nie można...
We Francji jak nas policjant zatrzyma do kontroli i stwierdzi taki właśnie stan nasycenia naszego organizmu alkoholem to pozostanie mu tylko nas przeprosić i zyczyć dobrej drogi..
Tylko w Polsce taka ilość alkoholu oznacza od razu przestępcę..
Mapy zapisano współrzędnymi w systemie SK-42,a nie WGS-84 o czym załogi NIE POINFORMOWANO. Pytanie do ekspertów jaki mogło to powodować błąd odczytu.
Potraktowanie współrzędnych wyrażonych w układzie SK-42 jako współrzędnych WGS-84 spowodowało wprowadzenie błędnych danych do systemów pokładowych (GPS/FMS) samolotu Tu-l54M