A więc stało się. Zapadła długo debatowana decyzja o przekazaniu części składki, dotychczas idącej do Otwartych Funduszy Emerytalnych, do ZUSu. Ogłoszony został wielki sukces - kompromis, który nie tylko pozwoli ratować finanse Państwa, ale także podwyższyć świadczenia przyszłym emerytom! Niesłychane, dlaczego nikt wcześniej na to nie wpadł?

Otóż odpowiedź zawarta jest w mechaniźmie działania rynku kapitałowego. Jak było dotychczas? 7,3% składki idącej do OFE było inwestowane (oczywiście po odjęciu kosztów) w różne instrumenty finansowe - w szczególności Obligacje Skarbu Państwa i Akcje spółek z GPW. Raz lepiej, raz gorzej, ale środki te BYŁY. Nie dość że pomagały Państwu kupując obligację, to jeszcze wspomagały rozwój przedsiębiorstw kupując akcje.

Jak będzie teraz? 5% przypadnie w udziale ZUSowi - "będą zapisane na indywidualnym koncie". Zapis taki jest jedynie informacją, ponieważ tych pieniędzy tam nie będzie - zostaną wypłacone obecnym emerytom i rencistom. Skok na kase udany, ale jest jeden szkopuł - te pieniądze trzeba będzie kiedyś zwrócić przyszłym emerytom. Co więcej - trzeba je będzie co roku waloryzować (tak jakby leżały na koncie w banku, ale nie leżą) - więc odsetki od tych wirtualnych funduszy ZUS będzie musiał wypłacić - z czego? Otóż z dotacji Państwa, bo z czego innego.

I tak koło się zamyka. Państwo "zabierając" dziś 5% składki będzie musiało oddać 50%. Krótkowzroczność takich działań poraża, a co gorsza świadczy o braku długookresowej polityki emerytalnej.