W świątecznym wywiadzie dla "Newsweeka" Zbigniew Brzeziński daje krótką i jasną wykładnię polskiej polityki zagranicznej rządów PO i MSZ Radosława Sikorskiego. Najważniejsze tezy, wraz z cytatami, z tego wywiadu:
1. Rosja postanowiła się zmodernizować i związać z Zachodem:
"Kryzys finansowo-gospodarczy z ostatnich trzech lat przekonał moskiewskie elity, że Rosja jest bardzo zależna od ogólnej sytuacji na świecie, że gospodarce i społeczeństwu zagraża stagnacja, korupcja i brak modernizacji"
2.Rosja nie odtworzy imperium i nie wchłonie Ukrainy:
"Powtórki imperium nie będzie. Natomiast na dłuższą metę Rosja ma szanse być państwem udanym ze względu na zasoby surowcowe i potencjał gospodarczy. A także ze względu na samą wielkość terytorialną oraz inteligentny i pracowity naród. Tylko że te wszystkie elementy muszą być mądrze wykorzystane, co niestety w historii Rosji nie zawsze było regułą. (...) Jednak jestem zdania, że dzisiejsza Rosja już by Ukrainy nie strawiła. (...) fakt, że Ukraina istnieje od 20 lat jako niepodległe państwo, ma własne terytorium, wojsko, barwy narodowe i nawet – co nie jest bez znaczenia – drużyny futbolowe, które zupełnie nieźle sobie radzą, stwarza poczucie osobistej identyfikacji z suwerennością narodowo-państwową. Próba zgniecenia tego czy zrobienia z Ukrainy kraju satelickiego, a potem części imperium skończyłaby się dla Rosji bardzo źle."
3. Prezydent Dmitrij Miedwiediew prowadzi Rosję do modernizacji i integracji z Zachodem:
"Natomiast coraz bardziej oczywisty jest fakt, że prezydent zaczyna myśleć w sposób odmienny od Putina, przynajmniej w kwestii przyszłości Rosji. To nie jest zresztą w elicie rosyjskiej przypadek odosobniony. Ale nie oznacza to, że wnajbliższej przyszłości polityczna szala przechyli się na korzyść Miedwiediewa. Pewne jest jednak, że w Rosji zaczyna się dziać coś ważnego. Ten nurt jest powodem do ostrożnego optymizmu w myśleniu o przyszłości tego kraju."
4. Polska powinna realizować politykę USA i Unii Europejskiej względem Rosji:
"Newsweek: Czy Polska może prowadzić wobec Rosji samodzielną politykę, czy powinna ona być jedynie funkcją naszego członkostwa w Unii Europejskiej i NATO?
Zbigniew Brzeziński:Pańskie pytanie właściwie zawiera w sobie odpowiedź. Jaką mamy możliwość prowadzenia samodzielnej polityki? Bojkot gospodarczy? Nie będziemy dostarczać towarów do Rosji? Czy istnieje polska broń jądrowa, która zagraża Rosji? O czym w ogóle mowa?"
5. Krytyka postulatów twardego stanowiska Polski wobec Rosji i Niemiec:
"Mamy [Polska - SW] też polityków, którzy chcą wojować jednocześnie i z Niemcami, i z Rosjanami. To recepta na osłabienie stosunków ze Stanami Zjednoczonymi."
6. Reset relacji USA - Rosja, a interes Polski:
"Newsweek: Jak obecna administracja amerykańska widzi rolę Europy Środkowo-Wschodniej w swojej polityce zagranicznej? Nie brakuje opinii, że słynny reset w stosunkach między Moskwą a Waszyngtonem odbywa się kosztem naszego regionu. Można powiedzieć, że jesteśmy trochę zazdrośni, iż nie poświęca nam się tyle uwagi, co za czasów administracji George’a Busha.
Zbigniew Brzeziński: Dziecinna zazdrość nie może stanowić punktu wyjścia do prowadzenia mądrej polityki zagranicznej. Domaganie się, aby Ameryka ciągle dawała dowody swojej sympatii i miłości oraz zainteresowania Europą Środkowo-Wschodnią, jest dziecinadą. (...)
(...)
Newsweek: W Polsce jest jednak dość rozpowszechniony pogląd, że poprawa stosunków Rosji z USA rozmiękcza nasze bezpieczeństwo.
Zbigniew Brzeziński:Czyli Polska czuje się bezpieczna, gdy Ameryka ma na pieńku z Rosją, a zagrożona, gdy relacje się poprawiają?"
Tezy Zbigniewa Brzezińskiego są niezwykle cenne, jako klucz do zrozumienia polityki administracji Baracka Obamy i Radosława Sikorskiego względem Rosji. Zbigniew Brzeziński, jako amerykański intelektualista z górnej półki i zawodowy dyplomata, formułuje swoje tezy tak, by nikogo nie urazić, ale przekazuje Polakom wyraźne przesłanie, by nie przeszkadzać USA w ocieplaniu relacji z już niegroźną, modernizującą się i ważną dla USA - Rosją.
O ile mogę ocenić, politycy Platformy Obywatelskiej, na swój nieco siermiężny i wybitnie nadgorliwy sposób, usiłują realizować filozofię zaprezentowaną w tym wywiadzie. Trzeba więc zaznaczyć, że bezkrytyczne przyjmowanie tez Zbigniewa Brzezińskiego może obecnie być dla Polaków, dość niekorzystne. Punktów wątpliwych w tezach tego wywiadu jest dość dużo:
A. Autorytet autora tez. Profesor Zbigniew Brzeziński, jakkolwiek świetnie wykształcony, wybitnie inteligentny i bardzo zasłużony dla Polski swoimi działaniami sprzed 30 lat, ma na swoim koncie spektakularne błędy oceny. Jeszcze jako jeden z kluczowych doradców prezydenta Jimmy'ego Cartera, popełnił bardzo znaczący błąd w ocenie sytuacji w Iranie po rewolucji islamskiej w latach 70-tych, co kosztowało USA bardzo dotkliwą utratę tego strategicznego partnera i przyczynił się (to akurat zasługa) do dość bezprecedensowej porażki wyborczej tego prezydenta. Z drugiej strony, Zbigniewowi Brzezińskiemu przypisuje się bardzo znaczący udział we wciągnięciu ZSRR w pułapkę wojny w Afganistanie. Ten manewr taktyczny, jakkolwiek pomógł USA wygrać zimną wojnę, miał skutki uboczne, których prof. Brzeziński wyraźnie nie docenił: (za wywiadem z 1998 roku, 3 lata przed zamachem na WTC z 11 września 2001, tłumaczenie własne):
-Czy nie żałuje pan także wspierania integrystów islamskich, uzbrojenia i doradzania przyszłym terrorystom?
Z. Brzeziński: Co jest najważniejsze dla historii świata? Taliban, czy upadek imperium sowieckiego? Jacyś wzburzeni muzułmanie, czy upadek Związku Radzieckiego i koniec zimnej wojny?
-Jacyś wzburzenie muzułmanie? Ależ twierdzi się, że fundamentalizm islamski stanowi dziś światowe zagrożenie.
Z. Brzeziński:Bzdura! Mówi się, że Zachód ma globalną politykę w stosunku do islamu. To głupie. Nie ma globalnego islamu. (...)
Pytanie: na ile trzeźwo prof. Brzeziński ocenia geopolityczne zagrożenie ze strony Rosji? Na ile trzeźwo ocenia intencje i potencjał reformatorski prezydenta Miedwiediewa? Czy tak trzeźwo, jak potencjał Talibanu przed 12 laty?
B. Kwestia ukraińska. Omówienie kwestii Ukrainy zdradza znaczącą niepewność profesora Brzezińskiego i ignoruje dość znaczące fakty. Podkreślając determinację Ukrainy dla utrzymania suwerenności, prof. Brzeziński całkiem zignorował bardzo konkretne straty w dziedzinie polityki i bezpieczeństwa, jakie poniosła Ukraina w tym roku: doszło, de facto, do podporządkowania Ukrainy w dziedzinie wojskowej (przedłużenie na pół wieku stacjonowania rosyjskiej floty czarnomorskiej na Krymie, "współpraca kosmiczna" (umowa Rosji z Ukrainą z kwietnia 2010) - czyli zintegrowanie z rosyjskim ukraińskiego systemu radarów, kluczowego dla bezpieczeństwa elektronicznego Rosji), energetyczne podporządkowanie Ukrainy. Zignorował także znaczenie ogromnej rosyjskiej mniejszości na Ukrainie Wchodniej. Sygnał tych obaw widać jedynie w tych ogólnikowych zdaniach Zbigniewa Brzezińskiego:
"Ukraina rzeczywiście jest teraz przesadnie uległa wobec Rosji, wciąż jest jednak formalnie niezależna i zmierza szybciej niż Moskwa w stronę Zachodu. Dzięki temu to ona zaczyna ściągać Rosję w kierunku Zachodu, co jest korzystne dla Europy, a zwłaszcza dla Polski."
W istocie, solidne podstawy dla takiego, nieco życzeniowego omówienia, nie zostały podane.
C. Suwerenność polskiej polityki zagranicznej. Zbigniew Brzeziński deprecjonuje znacząco polską inicjatywę, czy podmiotowość w polityce względem Rosji, co widać w cytacie nr 4. Przywołując potencjał nuklearny Rosji, czy wyśmiewając możliwości polskich sankcji gospodarczych względem Rosji, zdaje się zapominać, że w istnieją kwestie polsko - rosyjskie, w których Polska jest wolna i suwerenna, takie jak umowa gazowa, polityka energetyczna, czy umowa na temat formuły śledztwa smoleńskiego. Warto też przypomnieć wysoką skuteczność polskiej polityki zagranicznej w kwestii wojny w Gruzji w roku 2008.
D. Reset relacji USA - Rosja, a interes Polski: słowa Zbigniewa Brzezińskiego: "Czyli Polska czuje się bezpieczna, gdy Ameryka ma na pieńku z Rosją, a zagrożona, gdy relacje się poprawiają?" - które padają jako odpowiedź na pytanie, o to, czy porozumienie USA - Rosja nie odbywa się kosztem Polski - uderzają zaskakującą dozą demagogii i powierzchowności. Historyczne doświadczenia Polski - w tym Jałta z jednej strony, a twarda polityka Ronalda Reagana - z drugiej strony - pokazują, że przymierze USA i ZSRR (którego Rosja jest następcą) może zostać przeprowadzone kosztem Polski, a spór USA - Rosja może być sporem o niepodległość państw Europy Środkowej. Oczywiście, słowa Zbigniewa Brzezińskiego miałyby sens, gdyby Rosja miała zostać głęboko zwasalizowana względem USA. Czy to realistyczna ocena? Znając trochę historię Rosji i jakość polityki Baracka Obamy - niełatwo w to uwierzyć.
Podsumowując - prof. Brzeziński mówi z pozycji Amerykanina, Demokraty, zwolennika administracji prezydenta Obamy. Na sprawy relacji USA i Polski z Rosją patrzy z perspektywy tez "Wielkiej szachownicy", swojej najsłynniejszej pracy geopolitycznej. Jest to perspektywa amerykańskiej gry globalnej, w której Polska jest pionkiem na planszy. Pionkiem, którego lokalny interes i samodzielność są przeszkodami w realizacji wielkich, globalnych planów Stanów Zjednoczonych.
Myślę, że głęboką podstawę świątecznych tez Zbigniewa Brzezińskiego znajdujemy właśnie w "Wielkiej szachownicy". Według tej książki, największym zagrożeniem dla ładu światowego i dominacji USA byłby (chcąc - nie chcąc antyamerykański) sojusz centrum Eurazji (z rosyjskim rdzeniem) z drugim wielkim regionem Eurazji, w szczególności Chinami lub Unią Europejską. Wydaje się, że właśnie z obawy przed takimi sojuszami, Barack Obama postanowił pozyskać Rosję polityką "resetu", blokując w ten sposób niebezpieczne dla USA sojusze potencjału surowcowego i wojskowego Rosji z potencjałami gospodarczymi i wojskowymi Unii Europejskiej lub Chin.
Taka strategia USA ma, zapewne sens dla USA, ale jako Polak, nie mogę nie zapytać:
- czy Polska ma zapłacić za ten wielki deal geopolityczny, czy coś otrzyma w zamian?
- czy polski MSZ realizuje obecnie politykę administracji Obamy, czy polską?
- czy prof. Brzeziński i prezydent Obama, nie mylą się kardynalnie, lekceważąc potencjał Rosji do działań podstępnych: agenturalnych, zakulisowych, infiltracji - jako skutecznych metod poszerzania wpływów politycznych i gospodarczych i czy nie przeceniają znaczenia sojuszniczych deklaracji Rosji? Ostrzeżeniem dla profesora Brzezińskiego winna pozostać niesławna sprawa podpisania nuklearnego układu rozbrojeniowego SALT II (Carter-Breżniew, 1979), którą ZSRR uczcił inwazją na Afganistan pod koniec roku podpisania tego paktu.
Tytułem podsumowania - wywiad Zbigniewa Brzezińskiego budzi poważny niepokój. Niepokój, że Polska jest obecnie całkiem biernym pionkiem na wielkiej szachownicy, pionkiem w grze opartej na dość ryzykownych przesłankach i życzeniowych założeniach. Pionkiem, który ma być posłuszny i dźwigać pełne ryzyko porażki: np. tego, że skończy tak, jak jakaś środkowoeuropejska realizacja Afganistanu, Pakistanu, czy Ukrainy. A jakie ryzyko ponosi rozgrywający z Waszyngtonu w scenariuszu Zbigniewa Brzezińskiego? Co najwyżej ryzyko czasowej utraty jednego, niezbyt znaczącego sojusznika na pograniczu. Pytanie, czy ludzie, którzy prowadzą dziś politykę państwa polskiego, oceniają ryzyko i koszty tego scenariusza gry z perspektywy "demokratycznego" Waszyngtonu, czy z perspektywy suwerennej Warszawy.
Addendum:
Pan Jak Pafnucy ciach... to Kapistran ryms zwrócił mi w komentarzu pod notką uwagę na to, że mój tekst może sugerować, że postawa i poglądy prof. Brzezińskiego, które poddałem krytyce, ze względu na "szachowe" podejście do kwestii polskiej, mogą być przypisane Amerykanom polskiego pochodzenia w ogólności. Takie przesłanie nie było moją intencją, byłoby fałszywe, jako że wsród Polonii amerykańskiej są częste całkiem odmienne postawy, stawiające Polskę i jej interes w roli podmiotu, a nie pionka na jakiejś szachownicy swoiście pojmowanego interesu USA. Pisząc: "Podsumowując - prof. Brzeziński mówi z pozycji Amerykanina, Demokraty, zwolennika administracji prezydenta Obamy" starałem się zwrócić uwagę na możliwą perspektywę spojrzenia prof. Brzezińskiego na sprawy Polski, perspektywę która dopasowuje wizję Polski do pewnej globalnej koncepcji, w której interesy Polski są drugorzędne. Tradycyjnie, to Republikanie i związana z nimi Polonia ostrzej stawiają kwestię suwerenności Polski, są naturalnymi sprzymierzeńcami Polski suwerennej i silnej.
1.01.2011, 21:44


pozdr.
Imperialnej? To ogromny rozmach... do tego trzeba mieć siłę: gospodarczą, militarną, technologiczną, kulturową... co wymagałoby paru-kilku dekad pracy pozytywnej. Mnie by wystarczył, na początek, rozsądek i asertywność na miarę czeskich... ale nawet to nie jest nam dane.
Pozdrawiam!
A jesli to tylko wewnetrze np. w tamtym roku, 65% Polakow nie przeczytalo jedej ksiazki. Upadek rozwoju itelektualnego, maly export, olbrzymia emigracja, to powazne problemy.
Tyle, że w tych dziedzinach, tak samo, jak w polityce zagranicznej, panuje obecnie regres, działania chaotyczne, a, w najlepszym razie, pasywność.
Wracając do tez Zbigniewa Brzezińskiego, dotyczącymi Ukrainy i Polski: Rosja zrobiła w tym roku olbrzymi postęp w ograniczaniu suwerenności Ukrainy. Co do sytuacji Polski - trudno powiedzieć... katastrofa smoleńska jest bardzo dziwna. Optymizm prof. Brzezińskiego dotyczący przyszłości Rosji i Ukrainy jest nieuzasadniony - każda (wysoce prawdopodobna) eskalacja konfliktu USA - Chiny na Dalekim Wschodzie - w obecnej konfiguracji geopolitycznej - zwiększy ogromnie swobodę działań i stopień agresji Rosji w Europie Środkowej i Wschodniej. Na razie, wciąż mamy jeszcze stary w miarę stabilny układ geopolityczny.
Co jednak będzie za kilka, jak się rozsypie do końca światowy system walutowy?
Pozdrawiam
W czasie istnienia ZSRR, Ukraina miała sporą autonomię, a nawet miejsce w ONZ.
Tak to już jest, że mniejsi są pionkami w grze większych.
Suwerenny podmiot, nawet mały, nie jest pionkiem, tylko partnerem. To zasadnicza różnica.
Przy czym ujawnione wikileaksy wskazują raczej, iż rząd pomimo oficjalnego resetu, zachowuje zdrowy rozsądek.
Które wikileaksy? Ja pamiętam najlepiej te, o rozrywaniu więzi Polska - państwa bałtyckie...
Jeżeli ta polityka USA jest chybiona to należy ją przeczekać, wiecznie trwać nie będzie. Busha przetrwaliśmy to i Obamę przetrwamy i powinno na stare tory wrócić. Jeżeli jednak polityka okaże się sukcesem, to pozostaje nam się tylko cieszyć jeżeli Rosja się odrobinę zmodernizuje.
Bush był dla Polski bardzo w porządku, a za pacyfisty Obamy, plany rozmieszczenia rosyjskich Iskanderów w okolicach Kaliningradu nabrały ciała. A z polskiej tarczy antyrakietowej - nici.
Przetrzymywamie złej polityki, to nieco co innego, niż jej wspomaganie, wbrew własnym interesom.
Odnośnie modernizacji Rosji - przykro mi, ale to głównie interes Rosji i nie widzę żadnego powodu, by Polska miała za to płacić.
Pozdrawiam
Jestem w stanie odnieść się oceny hiper realistycznej oceny sytuacji dokonanej przez Brzezińskiego i potwierdzić, że znajduję sygnały w prasie zachodniej, a konkretnie w Le Monde, sugerujące dysonans między prezydentem Rosji Miedwiediewem, a premierem Putinem w kwestii zarówno polityki wewnętrznej jak i zagranicznej.
Zresztą już chyba tradycyjnie tak jest, że polityka wewnętrzna władz rosyjskich jest prowadzona, a zwłaszcza prezentowana pod kątem opinii świata zachodniego, a polityka zagraniczna dla uciechy i dumy społeczeństwa rosyjskiego.
Jak już tu dzisiaj w s24 wspomniałem, dla mediów zachodnich przygotowano wersję, że prezydent Miedwiediew jest zwolennikiem zamknięcia głośnego procesu Chodorowskiego przez uniewinnienie oskarżonego, im szybciej tym lepiej - tak przynajmniej miało wynikać z wypowiedzi prezydenckiego doradcy Igora Iourguens'a (pisownia francuska) - patrz dzisiejsze wydanie Le Monde.
Do tego jak czytamy wprawdzie nie doszło, ale wszyscy teraz we Francji już zostali poinformowani, że Miedwiediew jest dobry, dobry prezydent Rosji Miedwiediew jest.
Z kolei Miedwiediew w przedświątecznym exposé skierowanym do narodu polskiego zdawał się radzić naszym władzom, czyli rządowi potulne przyjęcie raportu MAK.
Pojawiające się spekulacje, że między Miedwiediewem a Putinem ostatnio dochodzi do spięć, wypada więc taktować z rezerwą, gdyż możemy mieć tutaj do czynienia z klasycznym esbeckim numerem, czyli grą w groźnego i dobrego wuja ;-)
Pewna gorycz wynika raczej z konstatacji, że nikt rozsądny nie wsiada z połową rządu do samolotu w sytuacji, kiedy jest bardzo nielubiany przez Putina.
Temat pasjonujący, odświeżyłem sobie całego prof. Brzezińskiego z "Newsweeka", to pasjonująca lektura, ukryte założenia i rysy w rozumowaniu są w tych tekstach perfekcyjnie pokrywane ;) Serio mówiąc, te teksty mają siłę profesjonalizmu, co nie znaczy, że prowadzą do celnych wniosków.
Pojawiające się spekulacje, że między Miedwiediewem a Putinem ostatnio dochodzi do spięć, wypada więc taktować z rezerwą, gdyż możemy mieć tutaj do czynienia z klasycznym esbeckim numerem, czyli grą w groźnego i dobrego wuja ;-)
Dokładnie. W zasadzie, mamy 2 możliwości:
-Rosja zwietrzyła szansę na "kupno od kapitalistów sznura, na którym etc. " i posłużyła się przebiegłym podstępem
-Wpływ USA na Rosję są znacznie większe, niż nam się zdaje i kapitał + specsłużby są zdolne do wypromowania Miedwiediewa
Czytałem wypowiedzi Z. Brzezińskiego o W. Putinie sprzed kilku lat. On wprost (jak na dyplomatę) ział pogardą, złością, niechęcią. Ale D. Miedwiediew - to niemal "time for change" (też prawnik, w końcu) ;)
Pozdrawiam!
Tak, teoretycznie, Chiny wydają na zbrojenia 6.5 raza mniej, niż USA, ale:
1) To tylko oficjalne dane... skąd wiadomo, że nie chowają czegoś w statystykach?
2) Statystyka jest w cenach bieżących, a chińskie ceny są ok. 2 razy niższe, niż w USA, czyli za te chińskie 100 mld USD można kupić 2 razy więcej broni, niż na te same 100 mld USD w USA.
Czyli, efektywne wydatki zbrojeniowe Chin mogą stanowić teraz około 1/3 lub więcej tego, co wydaje USA. A Chiny rosną gospodarczo i technologicznie szybko, podczas, gdy USA zmierza do bankructwa i recesji.
Moze paradoks, ale mocna Europa i Chiny to pozytywy dla Ameryki.
Pod warunkiem, że akceptujące pozycje wiceliderów.
Dr Brzezinski, sugeruje, zreszta od 10 lat, ze zainteresowanie i business Ameryki to Pacyfik. Czy to oslabi role Polski w tym konteksie? Nie mysle.
Biznes nie, rosnące napięcie i konfrontacja - może, jeśli Rosja będzie potrzebnym sojusznikiem wojskowym.
System walutowy... pytanie za milion. Moge sie mylic, ale mysle, ze dolar sie utrzyma i nawet wzmocni za 3-4 lata.
Bardzo możliwe, choć na razie polityka monetarna USA wygląda na desperacką.
Jakie są przesłanki dla takiego optymistycznego przewidywania?
Pozdrawiam!
Hm, wydawało mi się, że mi się udało ;)
Pewna gorycz wynika raczej z konstatacji, że nikt rozsądny nie wsiada z połową rządu do samolotu w sytuacji, kiedy jest bardzo nielubiany przez Putina.
Ciekawa myśl... ciągnąc ją dalej - czy ktoś rozsądny w "Polszy - nie zagranicy" pakuje cały kraj pod wspólną tarczę antyrakietową z Rosją zarządzaną przez tegoż Putina i jego gładkiego nominata?
Pozdrawiam
Niesposób się z nimi nie zgodzić.
Mam jednak wrażenie że jednego niezwykle cennego atutu Polski w polityce wobec Rosji profesor Brzezinski nie zauważa:
Polska nie może samodzielnie bojkotować Rosji, wprowadzać embarga i nie ma instrumentów samodzielnej Polityki.
Natomiast Polska dynamiczna, demokratyczna, wolna i nowoczesna, jest conditia sine qua non dla Rosji zmierzajacej w tym samym kierunku.
Tak jak USA mogą w jakimś stopniu pozwolić sobie na skorumpowany, zacofany Meksyk, od ktorego odgradzają sie betonowym murem w sensie fizyczym i takim samym murem w sensie mentalnym, o tyle Rosja nie moze wdrożyć żadnych modernizmów bez stabilnej i dobrze prosperujacej flanki zachodniej.
I w tym sensie i mając to na uwadze, nasza polityka zagraniczna i gospodarcza może BARDZO WIELE ugrać. Ale to oczywiscie zależy od nas :))))) i tylko od nas - o czym przeciez mówi profesor Brzeziński.
Nie zmienia to faktu, że administracja USA, której doradzał, poniosła bezprecedensową klęskę, prof. Brzeziński popełnił też kardynalny błąd w ocenie zagrożenia ze strony talibanu. Być może, więc, w całym tym wyrafinowaniu ma jakieś skazy, typowe dla intelektualistów: zamknięcie na nowe, nieoczekiwane warianty i skłonność do myślenia życzeniowego i pasywności.
Tak jak USA mogą w jakimś stopniu pozwolić sobie na skorumpowany, zacofany Meksyk, od ktorego odgradzają sie betonowym murem w sensie fizyczym i takim samym murem w sensie mentalnym, o tyle Rosja nie moze wdrożyć żadnych modernizmów bez stabilnej i dobrze prosperujacej flanki zachodniej.
Mylące odwrócenie strzałki korupcji i tego, zabawne odwrócenie tego, kto jest czyją flanką ;)
Serio pisząc, teza o nagłym zwrocie Rosji do demokracji, praworządności i nowoczesności - nie ma żadnych konkretnych podstaw, oprócz kilku przemówień i gestów - i nikt rozsądny nie będzie na niej się opierał.
Pozdrawiam
Jeśli chodzi o Rosję, myślę że nie docenia Pan drzemiącej (i powoli budzącej się) w tym kraju potencji demokratycznej.
Obstawiam, że w ciągu 10 lat obudzi się w Rosji ruch przy ktorym Pomarańczowa Rewolucja będzie krótkim epizodem.
Olimpiadę zimową to jeszcze otworzy Putin, ale Mundial w Rosji to bedzie już zupelnie inny kraj .... mam nadzieję coś bardzo bliskiego UE.
Co do Ukrainy, to wyrazne przeklamanie bo kazdy wie ile utrata tego kraju znaczyla dla Rosji. Odzyskanie Ukrainy byloby wielkim imperialnym zwyciestwem,wartym kazdej ceny.
Chyba jedynym atutem Rosji jest jej potencjal nuklearny. I to wlasnie budzi respekt i czyni ten kraj nietykalnym. Modernizacja Rosji ale pod kontrola rzadow oligarchow nie uda sie i chyba wszyscy o tym wiedza.
Dzisiaj chodzi o dorazny cel,szybkie zakonczenie dwoch wojen w Iraku i Afganistanie, i zeby Rosja w tym pomogla a przynajmniej nie przeszkadzala sprzedajac bron przeciwnikowi. A takze przestala popierac Iran.
Co do katastrofy smolenskiej to Brzezinski nie wykazal sie dyplomatyczna finezja wobec rodakow. Nie lubie go. Za latwo mu przychodzi dzielenie swiata na mniej i bardziej wazne skladniki. Wobec Boga wszyscy sa rowni, tylko tzw. wielcy chca zapomniec, ze tez sa smiertelni.
cieszy się upadkowi ZSSR- nie ma serdca. Ale Każdy, kto chce
bym powrucił - nie ma rozumu.
Czy nie powiedział, prawie to same, do Panstwa, Pan Brzezinski!
Każdy, komu się przypada do gustu imperialna polityka PiS, nie -
ma rozsądku?
Czy ja coś mylę, czy jednak Rosja osiągnęła wszystkie swoje cele w konflikcie z Gruzją? Zajęła z lekkim naddatkiem ziemie, do których rościła pretensje a świat to zaakceptował. O skuteczności można byłoby mówić, gdyby Rosja się wycofała z zajmowanych ziem, albo gdyby nasi sojusznicy podjęli kroki, jak w czasach agresji na Afganistan.
"zdaje się zapominać, że w istnieją kwestie polsko - rosyjskie, w których Polska jest wolna i suwerenna, takie jak umowa gazowa, polityka energetyczna, czy umowa na temat formuły śledztwa smoleńskiego. "
Moje ulubione odmiany humoru to zazwyczaj czarny humor i pure-nonsense, ale humor surrealny lubię chyba jeszcże bardziej. Pański bardzo mi odpowiada. Gratuluję, dziękuję i proszę o więcej.
Zgadzam się co do istoty, ale...
Tak pan Pipes, jak Brzeziński - to byli niegdyś amerykańscy jastrzębie.
Nie jestem pewien, czy są nimi i teraz, ale bym ich nie kwalifikował, jako gołębi.
Zdaje mi się, jednak, że obaj uznali batalię z Rosją za zakończoną, Europę - za ocaloną, a swoje uwagę kierują na Chiny.
Intensywność, z jaką lobbują na rzecz Rosji wskazuje na to, że oceniają sytuację jako poważną i rosyjska karta jest Obamie bardzo potrzebna. Mało kto wie, jak mocne są więzi ekonomiczne wiodących krajów UE: Niemiec i Francji, UK (przez Hong Kong) z Chinami (pamiętam też spory USA - Francja na temat dostaw francuskiej broni do Chin. Być może, z jakichś kalkulacji wyszło, że Rosja idealnie nadaje się na straszak USA na Chiny i UE, gdyby np. USA chciały sobie wydrukować 10 tys mld pustych USD, a Chiny i UE miały wątpliwości dotyczące tego, czy potrzebują szybko deprecjonującego się dolara i jego militarnego zaplecza.
Gry, jak gry, problem w tym, że przy okazji, w Polsce może powiać Syberią.
Pozdrawiam
Czy ja coś mylę, czy jednak Rosja osiągnęła wszystkie swoje cele w konflikcie z Gruzją? Zajęła z lekkim naddatkiem ziemie, do których rościła pretensje a świat to zaakceptował
Boję się, że myli się Pan. Rosja została na tych ziemiach, które i tak okupowała, władze Gruzji i terytorium faktycznie kontrolowane przez Gruzję - nie zmieniło się, Gruzja jest na dobrej drodze do NATO... autonomia Osetii nie została szeroko uznana, a Rosja miała poważne kłopoty w rozmowach z NATO i nadal kwestia gruzińska waży na jej wizerunku.
Pozdrawiam
Ano tak, tylko pytanie, czy to humor tylko a posteriori (czyli za pełni rządów Platformy z koncepcyjnym wsparciem prof. Brzezińskiego), czy a priori (przed tymi rządami) także.
Pozdrawiam!
•czy Polska ma zapłacić za ten wielki deal geopolityczny, czy coś otrzyma w zamian?"
Nie sądzę, by ktokolwiek się z nami w tej dziedzinie liczył. Tu zgadzam się w pełni z Brzezińskim. Jesteśmy pionkiem i powinniśmy sami szukać sobie najlepszego miejsca na szachownicy a nie liczyć, że ktoś nam je zaproponuje lub będzie nas pytał, czy jak hetman skoczy na H8, to nam to nie będzie przeszkadzało, a jeżeli tak, to co w zamian chcemy.
"•czy polski MSZ realizuje obecnie politykę administracji Obamy, czy polską?"
No właśnie, przecież mogliśmy zbudować Amerykańską tarczę antyrakietową bez zgody USA, po co nam ten cały Obama i jego polityka... :) Zaraz zaraz, czy jak poprzedni rząd bezwarunkowo zgodził się na tarczę u nas, to realizował politykę Polską czy administracji Busha? Inna sprawa, że jak mi się wydaję, tarczę wtedy promował także Radek Sikorski :)
Niestety w relacjach Polsko-Amerykańskich to my powinniśmy się dostosowywać do polityki USA lub zmienić protektora, a nie liczyć na to, że Amerykanie będą patrzeć, czy nie depczą nam po palcach. Jakie mamy pole manewru w relacjach z USA? Możemy się obrazić i wyjść z NATO, UE i ONZ. Będą nas jeszcze prosić żebyśmy tam wrócili. Albo nałóżmy sankcje gospodarcze na USA, embargo na handel, cła zaporowe. Dla mnie bardziej sensowne było znacjonalizować amerykańskie inwestycje w Polsce, lub mobilizować polonię amerykańską do głosowania na ugrupowanie konkurencyjne. Masz może jakieś lepsze pomysły? Wspierać Al-Kaidę i Iran? Sprzedać się Chinom? Zdobyć broń atomową? Wprowadzić wizy dla Amerykanów?
Pozdrawiam
Jesli polscy politycy nie opanuja jezyka dyplomacji ciagle beda w konfliktach ze swoimi sasiadami....
Polska jest slabym panstwem przestano sie z Nia liczyc po odejsciu Kaczynskich od wladzy taka jest smutna prawda...
Ludzie, którzy brali pod uwagę i kierowali się interesem Polski, to zginęli pod Smoleńskiem.
Starość starością, mądrość mądrością, ale Alzheimer Alzheimerem, nicht wahr?
A co do wiekopomnych zasług profesora w konstrukcji tej "pułapki" to raczej ta ,iż w Afganistanie właśnie, pod kuratelą CIA spotkali się Osama bin-Laden i Ayman al-Zawahiri, i to tam powstała sieć pod nazwą al-Kaida.(Z drugiej strony jednak, zamordowany przez agentów FSB Aleksander Litwinienko, uparcie utrzymywał, że al-Zawahiri był szkolony przez KGB.)Z resztą jedno drugiemu nie zaprzecza, nawet rzekłbym "twórczo" uzupełnia sukcesy "wielkiego szachisty".
Rozumiemy oczywiscie, ze kiedy zmienia sie sytuacja nalezy skorygowac swoje dzialania i ten wytrawny polityk i dyplomata tak wlasnie postapuje. Tyle tylko, ze pan Brzezinski oczekuje od Polski akurat czegos zupelnie odwrotnego - chce aby Polska, niezaleznie od sytuacji, bawila sie z USA w Simon says.
Simon says - niech Prezydent RP jedzie do Gruzji, coby Rosja nie rosla w sile
Simon says - niech Premier RP nie przeszkadza Putinowi rosnac w sile (no bo Miedwiediew to jednak jeszcze Robin)
Pan Brzezinski poinformowal nas, ze "Mamy też polityków, którzy chcą wojować jednocześnie i z Niemcami, i z Rosjanami" - ktorzy to politycy sa tacy wojowniczy i na czym polega ta wojna? Sam pan B. zauwazyl, ze nie mamy broni jadrowej, co najwyzej jakies rakiety bez glowic lub samoloty bez czesci zamiennych, wiec jaka to wojna? Nigdy nie slyszalam, zeby ktorykolwiek polski polityk komukolwiek GROZIL lub kogokolwiek STRASZYL. A wojna, owszem prowadzimy w dwuch calkiem innych krajach, w Iraku i Afganistanie, bo Simon says so....
Przeciez ten wytrawny dyplomata rozumie, ze podnoszenie na forum miedzynarodowym dyskusji o sprawach waznych dla Polski musi byc istota POLSKIEJ dyplomacji, ze wlasnie od Uni i NATO Polska ma prawo oczekiwac zrozumienia i poparcia.
Simon says - Shut up!
Milczenie jest zlotem? Czyim zlotem?
Ich rola dla Polski w latach 1975-2000 byla ogromnie pozytywna, ale od jakiegos czasu.......
no tak.
Przypominaja mi dziadka mojego przjaciela, ktory to musial sie ukrywac przed hitlerowcami cala wojne pod zmienionym nazwiskiem, a potem za Stalina przed kolegami z Urzedu, tego samego w ktorym pracowala mama i tata obecnej Pierwszej Damy, zony p.rezydenta.
Owoz ten dziadek, czlowiek wybitny i odwazny, ktory mial odwage powiedziec swoim kolegom oficerom latem 1939 roku, ze mrzonka jest, abysmy z Francuzami i Anglikami zajeli Berlin - w 1939 - a oni za to grozili mu sadem (po wygranej niebawem wojnie) za sianie defetyzmu; ktory non stop od lat 50-tych sluchal RWE i Glosu Ameryki
- onze dziadek juz za Gierka twierdzil, a swiadectwo to potwierdza nasza dobra jeszcze pamiec, ze w Polsce dzieje sie bardzo dobrze.
Zaczal chodzic nawet do "wyborow"..
cusz.... wg niego widmo wojny wowczas odsunelo sie na odleglosc najwieksza od poczatku XX wieku, zas najwieksza tragedia jaka znaly jego i poprzednie pokolenia, poza wojna, czyli BEZROBOCIE - zostalo pokonane, zas dobrobyt wzrastal nieprzerwanie.
To byl cudowny czlowiek, ale jego perspektywa a nasza - rwacych sie do walki z komuna szczawikow - byly jak z innych planet.
Mysle ze nalezy sie pozegnac z naszymi "Bojownikami z tamtych lat" jak spiewal Perfect.
Poza niewielka grupa Niezlomnych, jak Kaczynski, Macierewicz, in., ktorzy przenosza ogien wolnosci dla przyszlych generacji, nie ma juz zadnych Autorytetow ani Przywodcow.
Zaprawde, ktos juz tutaj na S24 to powiedzial, ale sytuacja Bialorusi jest lepsza niz Polszy. Gdy zniknie Lukaszenka i jego sitwa, kraj ten bedzie wzrastal. I nie przeszkodza temu oligarchowie i mafiozo, ktorych Polska tez ma pelno, a ich wplywy (np. chlopcy ze wsi) sa z pewnoscia WIEKSZE w Polsce na naszych politykow niz tamtejszych na Lukaszenke.
Bialorus odziedziczy ELITE, Bialorusinow myslacych po bialorusku (a nie rusku czy europejsku), ktora bedzie dzialala w interesie tego kraju, a nie w interesie Rosji, UE, czy Polski; elite podobna, jaka Polska miala po II Rzeczpospolitej.
Wszyscy ci, ktorzy w Europie twierdza, ze mysla "po europejsku" klamia w zywe oczy. Potwierdza to wywiad ministra SZ Luksemburga sprzed kilku tygodni, w ktorym mowil o politykach Niemiec i Francji mniej wiecej to, co mowil sp.Lech Kaczynski 4-5 lat temu.
To jest roznica. Miedzy elita z Minska a z warszawki.
I za to wlasnie PeOwcy beda sie smazyc w piekle historii Polski przez nastepne stulecia..
Oceny, to oceny, mogą być nietrafne. Wytyka mi Pan surrealizm, w porządku, ale trochę mnie martwi, że bez konkretów. Jestem ciekawy Pana poglądów: czy zgadza się Pan z tezami Z. Brzezińskiego? Czy ma Pan odmienny pogląd na sprawy poruszane w tekście, który mógłby Pan krótko przedstawić? Gdzie, wg Pana, mylę się najbardziej znacząco? Byłbym zobowiązany za sprecyzowanie!
Pozdrawiam
A Niemcy? (...) Wszystko, co Polska ugrywa od pewnego czasu w polityce międzynarodowej
Wszystko, to znaczy co konkretnie?
Akces do dopłat do długów strefy euro, coraz gorsze warunki prawne i finansowe członkostwa w UE, Rurociąg Północny, ogromne podatki od emisji dwutlenku węgla dla polskiego przemysłu?
Co Polska ugrała w polityce zagranicznej w ostatnich 3 latach?
Pozdrawiam
Polska stała się na jakiś czas*) faktycznym: silnym i wiarygodnym liderem regionu Europy Środkowej i Wschodniej, a Rosja, choć zajęła Osetię formalnie, to znalazła się na cenzurowanym i nie była w stanie zmienić orientacji zachodniej Gruzji, ani jej sobie podporządkować - tym samym, nakreślona została linia suwerenności małych państw regionu Kaukazu, którą Rosja boi się przekroczyć.
*) Niestety, zostało to zmarnowane przez PO.
Polityka Polski w/m Gruzji była dowodem wpływu i suwerenności Polski w owym czasie.
Pozdrawiam
Amerykanina - Demokraty, który chce słabszej Ameryki, silniejszej Unii, która zdejmie z ramion USA ciężar światowego bezpieczeństwa. Moim zdaniem, wizja policentrycznego świata, z USA sterującego za pomocą "miękkiej siły" do której sterują Demokraci jest obciążona grzechem naiwności. Uważam, że policentryzm stwarza większe ryzyko konfliktów i ich eskalacji.
Pozdrawiam
Moim zdaniem w polityce azjatyckiej USA wystawia się na przegraną. Poziom wrogości i szowinizmu, szczególnie w Chinach jest niezwykle wysoki. Kreując sztuczny "trade off" między naszym regionem, jako żetonem w politycznej grze, a powodzeniem tej polityki, USA idzie na łatwiznę i traci w Europie Środkowej (i nie tylko) wielu starych i wypróbowanych zwolenników
Tak, widzę to podobnie. Demokraci idą na łatwiznę, uważają, że "miękką siłą", tj. intrygami dyplomatycznymi i nieczytelną grą - USA zdołają utrzymać pozycję światowego lidera. "Lew czy lis?"... ale lis, jako światowy lider? To się nie uda.
Pozdrawiam
We wszystkich tych kwestiach generalnie, to Polska powinna pilnować swoich partykularnych interesów. Może to robić swobodnie.
O tym, co Polska ugrała, mimo błędy niewątpliwie popełnione, w ostatnich dwudziestu (nie trzech, bo pierwsze 17 tego okresu nie przebiegało B.C., ale trzeba ten czas liczyć łącznie), to można wiele.
Tymbardziej że Polska obecnie nie posiadająca broni nuklearnej nie ma tzw atutów siłowych do negocacji z pozycji siły z kimkolwiek.
jedyną siłą Polski jest dawna i realizowana nadal strategia od której odejść się nie da ponieważ doprowadziło by to do znacznego wzrostu strat w ludziach.
Jestem przekonany że w rozmowie ustalenie priorytetów dla polskiego MSZ i BBN byłoby nawet nie uciążliwe ale zasady doboru demokratycznego koncepcji rodzi w Polsce wiele do życzenia.
Pragnąc mieć na w różnych krajach świata, a już zwłaszcza w Europie i okolicach, Amerykanie dokonują kalkulacji i wybierają polityka czy ugrupowanie polityczne, które im najbardziej pasuje w sensie ideologicznym. Zadanie nie jest wbrew pozorom proste i jakże często sprowadza się do wyboru między dżumą a cholerą. Amerykanie są jednak do bólu pragmatyczni, ale niestety zdarzają im się błędy, gdy na przykład stawiają na jakiego lokalnego satrapę, który nigdy nie zdobędzie popularności w swoim kraju. Ponieważ jednak uczą się na swoich błędach ich pragmatyzm staje się coraz bardziej skuteczny, a tym samym coraz bardziej niezrozumiały dla innych i budzić może konsternację.
Tak właśnie będzie jeżeli Amerykanie będą konsekwentnie stawiali na Miedwiediewa, którego oceniają lepiej od Putina. Nie zapominajmy jednak o tym, że Rosja biorąc udział w tej grze dyplomatycznej, może z niej czerpać motywację, aby upokorzyć i podporządkować sobie Polskę, gdyż wystarczy, że tym zajmie się nie Putin, ale prezydent Miedwiediew, czego ostatnio mieliśmy próbkę w postaci exposé skierowanego do narodu polskiego. Padły tam pod adresem naszego rządu znamienne słowa w formie rady - "Mam nadzieję, że polskim kolegom starczy rozumu i woli do przyjęcia odpowiednich wniosków, bez jakichkolwiek zbytecznych komentarzy".
Stąd wniosek, że jakby nie było, czy to z Putinem czy czy to Miedwiediewem czekają nas kolejne spięcia i napięcia, tym większe im poprawniej będą się układały stosunki USA z Rosją. Niestety.
"Taka strategia USA ma, zapewne sens dla USA, ale jako Polak, nie mogę nie zapytać:
czy Polska ma zapłacić za ten wielki deal geopolityczny, czy coś otrzyma w zamian?"
Jaka to ma być "zapłata" i "w zamian" za co?
W jaki sposób Polska traci?
Związek Socjalistycznych Republik Światowych
Gazociąg Nordstream - to możliwość odcięcia dostaw gazu do Polski, przejęcia polskiego odcinka Jamału przez Gazprom, trudności z budować Gazoportu - czyli - droższy gaz dla Polski itp.
Opłaty za emisję dwutlenku węgla będą bardzo kosztowne dla polskiej gospodarki, jak by nie patrzyć, to klęska.
A sukcesy gdzie?
A, jeszcze: "warunki prawne i finansowe uczestnictwa.." - to kolejne, złe poprawki do Traktatu Lizbońskiego oraz palny zamrożenia budżetu UE.
Więc, co Polska ostatnio ugrała? Bo mnie się zdaje, że ugrała wyłącznie straty.
Pozdrawiam
nie chodzi mu o interes Polski, bo nie utożsamia się z Polska, chociaż mówi po polsku.
Tego się obawiam - to znaczy, myślę, że z Polską sympatyzuje, ale mniej, niż ze swoją wizją Wielkiej szachownicy i mniej, niż z administracją Obamy. A to, że Demokraci "obstawiają" D. Miedwiediewa, sądząc, że może "zdetronizować" Putina - to fakt... być może świadczący o ogromnej naiwności lub myśleniu życzeniowym.
Pozdrawiam
Dziękuję za komentarz, bardzo trafny w dziedzinie oceny amerykańskich taktyk. Generalnie się zgadzam z całością. Faktem jest np., że wskutek resetu Rosja nabrała werwy - przykładowo, wizyty prez. Miedwiediewa na Kurylach to pokaz nowo nabytej arogancji, w tym przypadku - wobec Japonii. Co go do tego ośmieliło? Czyżby fakt, że w hierarchii sojuszników USA - Rosja znajduje się teraz ponad Japonią?
Bo o tym, że tak właśnie jest w przypadku Polski - że jest poniżej Rosji w tej hierarchii - prof. Brzeziński jakby wspominał.
Pozdrawiam!
Jaka? Taka, jak koncesja - czyli dotycząca polityki (lepsza pozycja) i bezpieczeństwa (wojskowego, energetycznego). Za co? Np. za pełne i zdecydowane (oraz znaczące!) poparcie przez Polskę kiepskiego paktu New Start, z jego zapisami wiążącymi USA ręce w dziedzinie budowy tarczy antyrakietowej oraz zezwalającymi Rosji na utrzymanie dowolnej przewagi nad NATO w dziedzinie taktycznej broni jądrowej w Europie. Za co? Np. za to, że Polska poparła pakt, zgodnie z duchem którego, Iskandery z taktycznymi głowicami jądrowymi mogą swobodnie razić prawie całą Polskę.
Czy będzie zapłata? Nie sądzę, to była zła koncesja Polski za darmo... za fotografie pod żyrandolem i uścisk dłoni dla pewnych panów w blasku fleszów.
Pozdrawiam
Rzeczywiście tego życzą sobie amerykańscy Demokraci?
Niestety tak... odrobiłem lekcje i odświeżyłem sobie teksty prof. Z. Brzezińskiego w Newsweeku za ostatnie 5 lat.
Nawet jeśli tak, to co nam pozostaje?
Zdrowy dystans do złej polityki, a nie nadgorliwe jej wdrażanie.
powrót do polityki zagranicznej z czasów G.W.Busha
Wykluczone, Republikanie bardzo zmądrzeli, co nie znaczy, że cechuje ich lewicowa naiwność i miękkość Demokratów.
... czy samemu wybijać się na suwerenną politykę przy pomocy buńczucznego tonu i wiary w swoją wyższość moralną?
A nie ma innych możliwości? Np. normalnej, asertywnej i profesjonalnej obrony własnych żywotnych interesów? Nawet, jeśli jest przedstawiana, tak niekorzystnie, jak Pan był łaskaw to zrobić?
Pozdrawiam
Pozdrawiam
To Dynamo Kijów kiepsko sobie radziło w latach 70-tych?
Czytam dalej, ale nie wiem czy zdzierżę kolejna wiązkę kabotynizmu tego osobnika.
Jakich tez? Napiszmy to wprost: jesteśmy niczym, jesteśmy słabeuszami i twarz w pojemnik na śmieci. To mówi otwarcie Zbig. PO realizuje filozofię już gdzieś tam kiedyś przez kogoś napisaną dla Polski. I coś mi mówi, że Zbig był jednym z jej współautorów i dzisiaj z satysfakcją obserwuje jej realizację.
"Taka strategia USA ma, zapewne sens dla USA, ale jako Polak, nie mogę nie zapytać:
czy Polska ma zapłacić za ten wielki deal geopolityczny, czy coś otrzyma w zamian?"
i nie dowiedziałem się za co mamy coś otrzymać "w zamian".
"Za co? Np. za pełne i zdecydowane (oraz znaczące!) poparcie przez Polskę kiepskiego paktu New Start" - przepraszam, ale sugerowanie, że USA potrzebowały zgody Polski na zawarcie układu z Rosją potrakuję jako żart.
"New Start, z jego zapisami wiążącymi USA ręce w dziedzinie budowy tarczy antyrakietowej oraz zezwalającymi Rosji na utrzymanie dowolnej przewagi nad NATO w dziedzinie taktycznej broni jądrowej w Europie" jest już na pewno żartem albo pisaniem o czymś innym niż ów układ.
Układ nie jest między Rosją a Nato, ale między Rosją a USA.
Wg. niego liczba głowic ma pozostać taka sama po obu stronach - 1550.
Jak podaje BBC, wg. Arms Control Association - USA muszą wg. postanowień zlikwidować ok. 100 głowic, Rosja - 190.
Pisanie też, że " z jego zapisami wiążącymi USA ręce w dziedzinie budowy tarczy antyrakietowej" jest o tyle dziwne, że pakt tym się w ogóle nie zajmuje....
Iskandery w Królewcu, zablokowanie powstania baz USA w Polsce i porządnej tarczy antyrakietowej nad Polską.
i nie dowiedziałem się za co mamy coś otrzymać "w zamian".
bo Pan chyba czyta niezbyt uważnie - napisałem, że za silne poparcie traktatu New START, dodam, że także za koncyliacyjną postawę w ramach NATO, za podeptanie regionalnych sojuszy "jagiellońskich".
New Start, z jego zapisami wiążącymi USA ręce w dziedzinie budowy tarczy antyrakietowej oraz zezwalającymi Rosji na utrzymanie dowolnej przewagi nad NATO w dziedzinie taktycznej broni jądrowej w Europie" jest już na pewno żartem albo pisaniem o czymś innym niż ów układ.
Myli się Pan.
Układ nie jest między Rosją a Nato, ale między Rosją a USA.
Ile spośród natowskich taktycznych głowic jądrowych w Europie nie należy do USA? Co wynika z zestawienia paru setek taktycznych głowic USA w Europie z paroma tysiącami rosyjskich głowic jądrowych?
Wg. niego liczba głowic ma pozostać taka sama po obu stronach - 1550.
Jak podaje BBC, wg. Arms Control Association - USA muszą wg. postanowień zlikwidować ok. 100 głowic, Rosja - 190.
Gdyby był Pan jeszcze łaskaw odróżniać broń jądrową taktyczną od strategicznej i pochylić się nad kwestią zliczania głowic przenoszonych przez bombowce strategiczne... to przypuszczam, że by Pan zrozumiał, że Pan pisze od rzeczy.
Pisanie też, że " z jego zapisami wiążącymi USA ręce w dziedzinie budowy tarczy antyrakietowej" jest o tyle dziwne, że pakt tym się w ogóle nie zajmuje....
Niestety - pudło. Kwestia nadmiernie wydajnej tarczy antyrakietowej jest w tym prawie poruszana - jako możliwa przyczyna odstąpienia od Paktu.
Pozdrawiam
zabraklo w Pana texcie rozroznienia podejscia tych ugrupowan do sprawy polskiej! A patrzac wstecz widac wyraznie kto przyjaciel, a kto (moze nie wrog, ale ktos komu Polska zwisa i powiewa). Jest to ciekawe zestawienie faktow i prosilbym o nie pisaniu "AMERYKANIE" nas oszukali.... jest pewna roznica w Amerykanach i.... amerykanach
Jestem pewien ze Pan ja odkryje :)
Bardzo prosze o uzupelnienie textu - chocby ze wzgledu na wielo-milionowa Polonie - Amerykanow, co prawda - ale SYMPATYZUJACYCH z Polska (nie mylic z PRL-bis! III RP czy jakimkolwiek innym sztucznym tworem) - Z wlasnego doswiadczenia pisze: spotkalem tu w USA potomkow Sobieskich, Dabrowskich i wielu innych bardzo zasluzonych dla Polski rodzin.... warto o tym pamietac piszac texty o Amerykanach!
Dziekuje i pozdrawiam
Bardzo Panu dziękuję za miłe słowa i cenny komentarz!
Ma Pan rację: USA jest niejednorodne, a Amerykanie są bardzo różni. Wiem też bardzo dobrze, że podziały Demokraci - Republikanie w wielu sprawach są niezwykle ostre, dotyczy to także pewnych aspektów kwestii Polski, nie mówiąc już o poglądach na geopolitykę.
Mój odbiór sytuacji jest taki, że rządy Republikanów w USA to dobry czas dla Polski, a rządy Demokratów dość szybko, jakimś sposobem, powodują psucie się relacji w Polsce - rosnący oportunizm, bylejakość, większe przyzwolenie dla korupcji, rosnące wpływy środowisk postkomunistycznych.
Przyjmuję Pana sugestię uzupełnienia tekstu, zrobię to w niedługim czasie. Sam temat Demokraci-Republikanie a podejście do Polski - jest fascynujący, zasługuje na odrębny tekst.
Pozdrawiam!