Wczoraj minister finansów Hiszpanii powiedział, że jego kraj nie potrzebuje pomocy, a dzisiaj dodał, ze spekulanci którzy biorą krótkie pozycje przeciw Hiszpanii (sprzedają hiszpańskie obligacje że je potem taniej odkupić) popełniają straszny błąd.
Dokładnie tak samo wypowiadał się premier Grecji na kilka dni przed dramatycznym wzrostem oprocentowania obligajci tego kraju i rozpoczęciem rozmów z MFW.
Tego kryzysu nie da się “zagadać”. Trzeba robić głębokie reformy które budują zaufanie obywateli i inwestorów. Dziękujemy ministrowi Rostowskiemu, że nam przypomniał, że polskie PKB rośnie w 2010 roku szybciej niż w 2009, ale dzisiaj trzeba działać, a nie mówić.
Rząd nie mógł sobie wybrać gorszego momentu na demontaż systemu emerytalnego, te działania rujnują zaufanie do Polski dokładnie w momencie gdy to zaufanie jest na najbardziej potrzebne.

a to smutne jest
ekonomiapolityczna.salon24.pl/252136,merkel-trwa-bitwa-z-finansjera
albo banków:
ekonomiapolityczna.salon24.pl/251415,szef-europejskiego-banku-centralnego-nie-suwerennosci-panstw
Radzę zastanowić się nad decyzją, gdyż wolumen ostatnich transakcji w credit default swaps i podwojenie pożyczek z ECB do banków wskazuje, iż ktoś tutaj może wkrótce zbankrutować.
Pozdrawiam
niedobitki niekiedy czytają takie wpisy jak ten wyżej....
-SRY NIE WYSZŁO ALE CHCIAŁEM DOBRZE. PRZEPRASZAM NIE MAM CZASU LECĘ POGRAĆ W PIŁKĘ.
Z tego co słyszę PSL chce skasować OFE. Pewnie podobne pomysły są już w PIS (w końcu patrzą w Orbana jak w obrazek). Dzisiaj forint i giełda w Budapeszcie nurkuje.
:-)
A na dodatek "Wywiad Skarbowy" dostaje kolejnie uprawninia łamiące prawa obywatelskie.
Tak samo dzisiaj wygląda państwo. Realna gospodarka już ma coraz mniejsze znaczenie, liczą się zapisy i wirtualne pieniądze. A te będą coraz droższe przy pogarszającym się ratingu
Miesza Pan księgowość (różnice kursowe) z kalkulacją ceny co ma się jak pięść do nosa. Poza tym zakładając stały spadek wartości złotego będą one pozywtyne a nie negatywne. Zaksięgowałęm 4 a otrzymuję po 2-3 miesiącach 4,5 za EUR. To zadziała nawet na Pańskim przykładzie z jajkami.
Pewnie, że w ramach gospodarki ktoś na tym straci. Efekt netto będzie jednak pozytywny w długim okresie. Jeżeli Pan ma inne zdanie to proszę wytłumaczyć mi politykę walutową Chin :-)
Tymczasem bez kredytów też nie potrafi sobie dać rady.
Hiszpania najwyraźniej kroczy tą samą drogą.
Ale ludzie uwikłani w układziki nie są do tego zdolni.
Oczywiście można. Trzeba jak najszybciej rozpirzyć ten złodziejski system walutowy, skonstruowany w interesie globalnych banksterów osłanianych siłą militarną USA.
System ten oparty na lichwie i kredycie, to system niewolniczy czasów współczesnych.
To dla obrony i promowania go, prowadzi się wojny(Irak, Afganistan, a być może będzie Iran).
Wolni ludzie, obywatele powinni zburzyć ten system.
Apeluje o to były piłkarz,Eric Canton, który znalazł sposób na "bezkrwawą rewolucję" . Zaproponował on , zamiast demonstracji ulicznych, demonstracyjne opróżnienie sejfów bankowych, czyli run na banki.Początek 7 grudnia 2010 roku we Francji. Czy pójdą tym śladem obywatele innych krajów?
Czy to chwyci na dużą skalę? Wątpię, ale pomysł mi się podoba.
http://www.youtube.com/watch?v=tEIfJudnohI
Jeżeli ktoś nabrał kredytów w walucie a zarabia w złotówkach to mi go żal ale powinien wiedzieć że jest ryzyko walutowe. Zresztą przy obecnym kursie i nawet jeszcze słabszej złotówce ciągle opłaca się brać kredyty w walucie.
Dlatego że u nas był wysoki koszt kredytu nie mieliśmy takiego kryzysu jak USA, W. Brytania, Hiszpania, Islandia czy teraz Irlandia.
Zadłużenie w rozsądnych rozmiarach nie ma znaczenia. Jeżeli kredyty zostały rozsądnie zainwestowane to zawsze da się je spłacić i jeszcze zarobić.
Od razu poprawi to bilans budżetu, umorzenie obligacji zmniejszy zadłużenie. Działania rządu w kierunku likwidacji OFEr należy poprzeć. Pisałem: http://lubczasopismo.salon24.pl/123/post/253994,ofery-trzeba-zlikwidowac
Pozdrawiam
Słaba złotówka powoduje, że polskie towary są relatywnie tańsze od konkurencji więc wypierają towary importowane do Polski a jednocześnie stają się atrakcyjniejsze za granicą. W rezultacie produkcja, sprzedaż, zyski i zatrudnienie w Polsce rosną.
Jeżeli cena jest niekorzystna (przy danym poziomie kursu) to po prostu nie zawiera się kontraktu).
Z wymienionych przez Pana kombinacji jedynie dług (prawdziwy a nie akcje) jeżeli został zaciągnięty w walucie może powodować pewne problemy. Może pamięta Pan o opcjach ale to upełnie inna bajka. Jeżeli ktoś spekuluje na walutach bez pojęcia o tym co kupił czy sprzedał to już sam sobie jest winien.
Przy rosnących zyskach akcje mogą spadać bo np. akcjonariusze spodziewali się jeszcze większych zysków albo wzrasta ryzyko w danej firmie czy całej branży.
Ja piszę jednak o generalnym trendzie. A nieduża stała deprecjacja złotówki byłaby korzystna dla gospodarki chociaż taka "pomoc" rozleniwia przedsiębiorców, którzy nie muszą koncentrować się na cięciu kosztów, inowacjach itd.
Przeciętny farmer a raczej rolnik zna ekonomię i biznes lepiej do Pana. Więc porównanie mnei do farmera mnie nie obraża.
Problem polega na tym, że Pan wypowiada się na tematy ekonomiczne a nie ma o nich pojęcia. Miesza Pan pojęcia robi groch z kapustą.