Według doniesień zachodnich ośrodków analitycznych dług publiczny Polski w 2009 roku wyniósł 684 365 mld złotych (wg Eurostatu )
Kwotę ponad 3 bilionów długu Polski podał pracownik Narodowego Banku Polskiego (Janusz Jabłonowski), co zostało odnotowane zaledwie na kilku stronach internetowych. Nikt ich nie kwestionuje.
W raporcie Instytutu Sobieskiego (IS) policzono stosunek długu publicznego do PKB przy założeniu, że obecna polityka budżetowa zostanie utrzymana, poprzez zdyskontowanie kluczowych zobowiązań rządu w latach 2009-2043, przede wszystkim zobowiązań emerytalnych. Uwzględniono:
- oficjalne zadłużenie
- przyszłe zobowiązania funduszu emerytalnego
- zobowiązania związane z KRUS
- przyszłe koszty emerytur mundurowych, pracowników wymiaru sprawiedliwości i nauki
- koszty funduszu emerytur pomostowych
Niestety, nieuwzględnienie wzrastających kosztów systemu ochrony zdrowia moim zdaniem rażąco zaniżyło wynik obliczeń, który wyniósł 208%. Innymi słowy, po uwzględnieniu zobowiązań pozabilansowych wskaźnik polskiego długu do PKB wzrósł z 47% do 208%.
Rzeczpospolita prognozuje
Już na koniec III kw. 2009 r., kiedy według metodologii unijnej ESA95 zadłużenie wyniosło 667 mld zł (50,4 proc. PKB) resort oficjalnie wykazał 659,8 mld zł, czyli 49,9 proc. PKB. W prezentowanych w kraju danych minister finansów nie uwzględnia bowiem zadłużenia Krajowego Funduszu Drogowego (KFD).
Dodatkowo w ciągu ostatnich trzech miesięcy roku dług Polski się powiększył. Dług Skarbu Państwa wzrósł o kolejny miliard, KFD pożyczył 7 mld zł, a zobowiązania sektora ubezpieczeń społecznych wzrosły o 3,9 mld zł. Niewiadomą pozostają tylko dane dotyczące długów samorządów. Ze wstępnych wyliczeń ekonomistów wynika, że mogły one wzrosnąć z 32 mld zł na koniec III kw. nawet do 47 mld zł. Choć są też optymiści, którzy uważają, iż mogło to być tylko 8 mld zł.
Jeśli jednak uwzględnimy najczarniejszy scenariusz, łącznie dług zwiększył się o 26,9 mld zł. Oznacza to, że całkowite zadłużenie Polski na koniec 2009 r. wynieść mogło nawet 693,9 mld zł, czyli 51,8 proc. PKB. Nawet jeśli rząd nie uwzględni długów KFD, to i tak ostatecznie dług sięgnie 686,9 mld zł (51,3 proc. PKB).
Zadłużenie zagraniczne każdego kraju to problem poważny, mający istotny wpływ na stabilność i perspektywy jego gospodarki.
Według danych Narodowego Banku Polskiego w ciągu drugiego kwartału zadłużenie zagraniczne Polski zwiększyło się do 78,4mld USD (wzrosło o 5,8 mld USD). Oznacza to, że w ciągu 6 miesięcy tego roku wzrosło ono o ok. 10%. Informacja ta mogłaby być alarmująca, gdyby nie fakt, że zdecydowana większość tego wzrostu była rezultatem zmiany relacji dolara do euro, a nie zaciągania nowych zobowiązań przez polski rząd, samorządy, banki czy przedsiębiorstwa.
Szczegółowe pozycje w polskim zadłużeniu gospodarczym w połowie bieżącego roku są następujące:
Według danych Narodowego Banku Polskiego w ciągu drugiego kwartału zadłużenie zagraniczne Polski zwiększyło się do 78,4mld USD (wzrosło o 5,8 mld USD). Oznacza to, że w ciągu 6 miesięcy tego roku wzrosło ono o ok. 10%. Informacja ta mogłaby być alarmująca, gdyby nie fakt, że zdecydowana większość tego wzrostu była rezultatem zmiany relacji dolara do euro, a nie zaciągania nowych zobowiązań przez polski rząd, samorządy, banki czy przedsiębiorstwa.
Szczegółowe pozycje w polskim zadłużeniu gospodarczym w połowie bieżącego roku są następujące:
- zadłużenie zagraniczne sektora rządowego i samorządowego to 33,6 mld USD (co stanowi 43% zadłużenia ogółem) i jest o 9,4% wyższe niż po pierwszym kwartale br.
- polskie przedsiębiorstwa zwiększyły (o 8,7%) swoje zadłużenie zagraniczne do 37,4 mld. USD (co stanowi 48% zadłużenia ogółem). To poważna kwota!
- obecne zadłużenie banków stanowi 9% naszych zagranicznych zobowiązań -wynosi ono 7 mld 221 mln USD i wzrosło o 1,4%.
- 9,5% wzrosła wartość kredytów inwestorów bezpośrednich (po drugim kwartale osiągnęła poziom 10,3 mld USD)
- w ogólnej kwocie naszych długów, zadłużenia długoterminowe wynoszą 67,5 mld USD, a krótkoterminowe 10,8 mld USD.
- inwestorzy zagraniczni posiadali w połowie roku polskie papiery dłużne o wartości 4,4 mld USD, co oznacza wzrost o 7,3% wobec wyników po pierwszym kwartale.
Źródło: Rzeczpospolita
UWAGI SZCZEGÓŁOWE:
- W ciągu pierwszych sześciu miesięcy bieżącego roku zadłużenie zagraniczne wzrosło co prawda o ok.10%, ale był to przede wszystkim efekt zmian w relacji dolara do euro. W strukturze walutowej nasze długi w poważnej części stanowią kredyty i obligacje w euro. Jeśli więc nasze zadłużenie liczymy w USD musimy uwzględnić zmianę przeliczenia USD/euro. A w tym przypadku zmiana wynosi 11%.
- W ocenie zadłużenia zagranicznego państwa poważną rolę gra udział w nim zobowiązań krótkoterminowych. W połowie roku wynosiły one 10 mld USD, czyli 13,8% i zwiększyły się tylko o ok. 260 mln USD.
- Polska od kilku już lat utrzymuje wysoki poziom swoich rezerw dewizowych. Obecnie są one na poziomie ponad 29 mld USD i są gwarantem dla finansowania naszych zagranicznych zobowiązań.
- Zadłużenie firm (kredyty, pożyczki, obligacje, papiery komercyjne) stanowią ok. 20mld USD. Wynika ono z niższych obecnie kosztów kredytów za granicą. To poziom ryzyka polskich firm, gdyby załamał się kurs złotego.
- W pozycję zadłużenia wlicza się też kredyty inwestorów bezpośrednich. Wynosiły one na koniec czerwca ok.10 mld USD. To wynik sytuacji, gdy zagraniczna firma - matka udziela pożyczki swojemu polskiemu oddziałowi. Jest to zabieg praktyczny zastępujący operację podwyższania kapitału, a wynikający z korzystnych w takim wypadku rozliczeń podatkowych.
DŁUG NARODOWY
Jaka część długu przypada na przeciętnego Polaka? 17 000, czy aż 80 000 złotych? /© Bauer. Oficjalnie zadłużenie skarbu państwa wynosiło w kwietniu ponad 644 mld zł. To ok. 17 tys. zł na przeciętnego Polaka i około połowy polskiego PKB.
Tymczasem według Janusza Jabłonowskiego z departamentu statystyki Narodowego Banku Polskiego rzeczywistość jest dalece bardziej ponura: do jawnego powinniśmy doliczyć dług ukryty, sięgający 180 proc. PKB.
Dług ukryty to m.in. zaległe płatności w ochronie zdrowia, a także np. system rentowy, w którym obniżono składkę i nie ma zależności między wpłaconymi składkami a otrzymywanymi świadczeniami.
Jabłonowski przyznaje wprawdzie, że jego obliczenia obarczone są "jakimś warunkowym ryzykiem", ale podstawowy wniosek pozostaje jeden: na dłuższą metę finanse publiczne są niestabilne.
Jeśli przyjąć, że w tym roku wartość polskiego PKB wzrośnie do 1,35 bln zł i że całkowity dług publiczny przekroczy 3 bln zł, to łatwo obliczyć, że statystyczny Polak jest już zadłużony na ok. 80 tys zł, czyli na wysokość swoich dwuletnich zarobków.
.
Zaczynamy być postrzegani jako kraj będący wyraźnie w gorszej sytuacji, niż inne państwa unijne /AFP. Eksperci, z którymi rozmawiała PAP są zgodni, że należy oczekiwać dużo lepszej niż do tej pory współpracy pomiędzy rządem a prezydentem. Zaznaczają jednak, że inicjatywy ustawodawcze są w gestii przede wszystkim rządu.
Mirosław Dakowski
RECEPTA BALCEROWICZA
Balcerowicz przypomniał, że przyczyną kryzysu w Grecji było funkcjonujące od lat zwiększanie wydatków bez pokrycia. To powodowało kumulowanie się długu publicznego, aż wreszcie - jak twierdzi - został przekroczony punkt, w którym rynki finansowe zaczęły nerwowo reagować.
Według profesora, najważniejszy wniosek dla Polski, jaki płynie z "greckiej lekcji", to taki, aby nie tolerować dłużej sytuacji, w której mamy deficyt wynoszący 7 proc. PKB i zwiększający się dług publiczny. Jego zdaniem, sytuacja Polski jest znacznie lepsza niż sytuacja Grecji, bo tam - jak powiedział - deficyt wynosi kilkanaście proc. PKB, a dług publiczny grubo przekroczył 100 proc.
"Zamiast nerwowości chcę wezwać raczej do mobilizacji. Należy wprowadzić w życie wcześniej opracowane plany, które będą ograniczały deficyt budżetowy poprzez reformy, a nie cięcia" - mówił na spotkaniu z dziennikarzami. Zdaniem Balcerowicza, jeden z najważniejszych takich ruchów, który pozwoli uzdrowić finanse publiczne, to wydłużanie wieku emerytalnego, a także zwiększenie zatrudnienia nawet kosztem obniżania płac.
Jak twierdzi, kryzys dotknął Grecję, bo naród wybrał "świętych mikołajów", którzy obiecywali "gruszki na wierzbie". Ich wieloletnia, lekkomyślna polityka popierana przez wyborców doprowadziła do tego, co się dzieje. Dlatego zwrócił się do mediów, by w rozmowach z kandydatami na prezydenta RP zadawać im konkretne pytania i oczekiwać konkretnych odpowiedzi, a nie "pobożnych życzeń".
Pytany przez dziennikarzy, czy nowy prezes NBP powinien być wybrany jeszcze przed wyborami prezydenckimi, odpowiedział, że o tym musi decydować prawo.
"Jeżeli prawo dopuszcza do tego, aby decyzje o tym przesunąć po wyborach, a nie ma żadnego ryzyka dla funkcjonowania NBP i zapewnione jest dobre funkcjonowanie zarządu, to jest dopuszczalne" - powiedział. Według niego, ważne jest, aby zarząd w takim kształcie działał stabilizująco. "Trochę byłem zdziwiony jego zwłoką zaakceptowania przez niego tego, by Polska zaciągnęła linię kredytową z funduszu walutowego. Może grecka lekcja dotarła do zarządu NBP" - dodał.
W środę minister finansów zwrócił się do p.o. prezesa NBP o podpis pod wnioskiem w sprawie przedłużenia dostępu Polski do elastycznej linii kredytowej - poinformował w środę MF. Wcześniej NBP deklarował, że jest gotowy, pod pewnymi warunkami, poprzeć wniosek.
5 maja minął rok od podpisania z MFW umowy dotyczącej tzw. elastycznej linii kredytowej. Zgodnie z nią Polska przez rok miała dostęp do ok. 20,58 mld dolarów, które zasilały rezerwy walutowe banku centralnego. Środki te nie były wykorzystywane. FCL przyznawany jest jedynie krajom o stabilnych fundamentach makroekonomicznych.
Według NBP, koszt kredytu to ok. 182 mln zł, które obciążają wynik NBP. Bank centralny szacuje, że gdyby Polska faktycznie chciała skorzystać z linii kredytowej, to w przypadku wykorzystania 30 proc. przyznanych środków na pięć lat opłata wyniosłaby powyżej 1 mld zł, a przy wykorzystaniu 100 proc. środków - 1,4 mld zł.
Według profesora, najważniejszy wniosek dla Polski, jaki płynie z "greckiej lekcji", to taki, aby nie tolerować dłużej sytuacji, w której mamy deficyt wynoszący 7 proc. PKB i zwiększający się dług publiczny. Jego zdaniem, sytuacja Polski jest znacznie lepsza niż sytuacja Grecji, bo tam - jak powiedział - deficyt wynosi kilkanaście proc. PKB, a dług publiczny grubo przekroczył 100 proc.
"Zamiast nerwowości chcę wezwać raczej do mobilizacji. Należy wprowadzić w życie wcześniej opracowane plany, które będą ograniczały deficyt budżetowy poprzez reformy, a nie cięcia" - mówił na spotkaniu z dziennikarzami. Zdaniem Balcerowicza, jeden z najważniejszych takich ruchów, który pozwoli uzdrowić finanse publiczne, to wydłużanie wieku emerytalnego, a także zwiększenie zatrudnienia nawet kosztem obniżania płac.
Jak twierdzi, kryzys dotknął Grecję, bo naród wybrał "świętych mikołajów", którzy obiecywali "gruszki na wierzbie". Ich wieloletnia, lekkomyślna polityka popierana przez wyborców doprowadziła do tego, co się dzieje. Dlatego zwrócił się do mediów, by w rozmowach z kandydatami na prezydenta RP zadawać im konkretne pytania i oczekiwać konkretnych odpowiedzi, a nie "pobożnych życzeń".
Pytany przez dziennikarzy, czy nowy prezes NBP powinien być wybrany jeszcze przed wyborami prezydenckimi, odpowiedział, że o tym musi decydować prawo.
"Jeżeli prawo dopuszcza do tego, aby decyzje o tym przesunąć po wyborach, a nie ma żadnego ryzyka dla funkcjonowania NBP i zapewnione jest dobre funkcjonowanie zarządu, to jest dopuszczalne" - powiedział. Według niego, ważne jest, aby zarząd w takim kształcie działał stabilizująco. "Trochę byłem zdziwiony jego zwłoką zaakceptowania przez niego tego, by Polska zaciągnęła linię kredytową z funduszu walutowego. Może grecka lekcja dotarła do zarządu NBP" - dodał.
W środę minister finansów zwrócił się do p.o. prezesa NBP o podpis pod wnioskiem w sprawie przedłużenia dostępu Polski do elastycznej linii kredytowej - poinformował w środę MF. Wcześniej NBP deklarował, że jest gotowy, pod pewnymi warunkami, poprzeć wniosek.
5 maja minął rok od podpisania z MFW umowy dotyczącej tzw. elastycznej linii kredytowej. Zgodnie z nią Polska przez rok miała dostęp do ok. 20,58 mld dolarów, które zasilały rezerwy walutowe banku centralnego. Środki te nie były wykorzystywane. FCL przyznawany jest jedynie krajom o stabilnych fundamentach makroekonomicznych.
Według NBP, koszt kredytu to ok. 182 mln zł, które obciążają wynik NBP. Bank centralny szacuje, że gdyby Polska faktycznie chciała skorzystać z linii kredytowej, to w przypadku wykorzystania 30 proc. przyznanych środków na pięć lat opłata wyniosłaby powyżej 1 mld zł, a przy wykorzystaniu 100 proc. środków - 1,4 mld zł.
PODSUMOWANIE
Zbyt liczne rozbieżności w danych i prognozach są dla mnie niepokojące , zadłużenie państwa jest faktem , aby zrozumieć makroekonomiczne uwarunkowania postu trzeba dokonać oceny z kilku płaszczyzn.
Kejow
Pouczająca tabelka z
March 12, 2010)
http://www.nytimes.com/2010/03/12/business/global/12pension.html?_r=3

Alarmowanie w systemie demokracji to znany sposób na zmianę przed "greckim kryzysem".
Kejow
Kejow
===============
dług wewnętrzny nie przekraczający połowy PKB - to wskaźniki, którymi mogłyby się pochwalić najwyżej dwa kraje należące do Unii Europejskiej i nie więcej niż kilkanaście państw na świecie.
Stałe tempo wzrostu gospodarczego, przekraczające już od czterech lat 6 proc. rocznie, najsilniejsza waluta w regionie, wskaźnik inflacji zbliżający się w tym roku do 10 proc., najniższy w latach 90. poziom bezrobocia (poniżej 10 proc.), najwyższe w historii III RP rezerwy walutowe - 26,8 mld dolarów, deficyt obrotów bieżących poniżej 3 proc. PKB, deficyt budżetowy - 2 proc. PKB, ponad 25 mld USD zagranicznych inwestycji bezpośrednich i zapowiedź napływu dalszych 13 mld USD, szybsze tempo wzrostu eksportu (w lipcu - 20,1 proc.) niż importu (w lipcu - 15,3 proc.), dług wewnętrzny nie przekraczający połowy PKB - to wskaźniki, którymi mogłyby się pochwalić najwyżej dwa kraje należące do Unii Europejskiej i nie więcej niż kilkanaście państw na świecie.
http://www.wprost.pl/ar/6035/Czas-Polski/
-------------
By móc, rozpocząć odbudowę Polskiej Gospodarki Narodowej, musimy w pierwszej kolejności opracować szczegółowy Plan Gospodarczy, który bezwzględnie musi zostać oparty na następujących niepodważalnych założeniach:
●maksymalne wykorzystanie wszelkich dostępnych polskich bogactw naturalnych,
●maksymalne wykorzystanie istniejącego polskiego potencjału intelektualnego i naukowego,
●maksymalne wykorzystanie istniejącego polskiego potencjału kadrowego i produkcyjnego,
●maksymalne wykorzystanie istniejących resztek polskiego potencjału produkcyjnego.
Może wtedy zastanowią się nad tym z jakiego powodu powinno się głosować lub nie na określone partie.
Może to spowoduje refleksję nad tym, że oddany głos jest w istocie zleceniem dla konkretnego ugrupowania do realizacji interesów głosującego.
Oddawanie głosu na wirtualny wizerunek jest idiotyzmem.
P.S
Rozbieżności wynikają z kreatywnej księgowości uprawianej przez Vincenta z podjudzenia Tuska.
mam nadzieję, że ta notka rozpocznie dyskusję na temat PRAWDZIWYCH problemów Polski.
--------------
W Polsce zrobiono ludziom wode z mozgu duzo opowiadano jak sie wzbogaca w nowym systemie swiadczen tymczasem system jest calkowicie mieprzejrzysty zwlaszcza dla swiadczen starego portfela.
Jest to skandaliczne wykorzystywanie obywateli, pansdtwo wogole nie powinno sie tym zajmowac bo to najdrozszy z mozliwych sposobow obslugi indywidulanych swiadczen. ZUS jest studnia bez dna z przerostami etatowymi i niewydolna technologia i administracja. Panstwo nadal korzysta z czesi skladek jak ze skarbonki liczac ze natepne rzady beda sie martwily wywiazywaniem sie ze zobowiazan.
"Zbyt liczne rozbieżności w danych i prognozach są dla mnie niepokojące "
Pokaże panu [i czytelnikom ],że to nie są rozbiezności lecz informacje bezwartościowe bo fałszywe.
Najpierw pan napisał:
"dług publiczny Polski w 2009 roku wyniósł 684 365 mld złotych (wg Eurostatu )"
A później napisał Pan :
"Oficjalnie zadłużenie skarbu państwa wynosiło w kwietniu ponad 644 mld zł. "
Czy pana zdaniem "róznica" między
684 365 mld
a
644 mld
jest różnicą?
Gdyby pan napisał ,że jedni podają
684 365 mld
a drudzy np.
521 678 mld
to bym rozumiał zasadność użycia terminu "różnica".
Natomiast w przypadku tekstu przedstawionego ,uważam obydwie informacje o wielkości długu za fałszywe i budowanie na ich podstawie jakichkolwiek wniosków za działalność typu SF.
Za bardzo trafny uważam komentarz Nathanela:
"no to kurde, KTO , pozycza ? I skad bierze."
Poprostu ,żyjemy w czasach potwornego oszustwa [za sprawą zbrodniczej ekonomii finansów]: nie istnieją prawdziwe finanse, a tym samym prawdziwi kredytodawcy i kredytobiorcy.Wszystko w tej dziedzinie jest wirtualne i pełni funkcje szantażu oraz niewidzialnej grabieży cudzego dorobku materialnego[nie finansowego] mniejszych państw przez mocarstwa.
Pozdrawiam.
Mnie to również niepokoi. Bardzo. Na szczęście nie mam kredytu w walucie obcej. Wtedy bym niepokoił się bardziej :)
Pozdrawiam serdecznie
Wirtualne finanse oparte głównie o banki kreujace wirtualne aktywa i ciągłe pokrywanie deficytu z kasy skarbu oraz tzw. rozdawnictwo socjalne.
Staram się jednak nie budować wniosków w końcu mamy w strukturze RP
- RPP
- KNF
- NBP
- Ministra Finansów
Dziękuje za wpis
Kejow
Kejow
http://palnick.salon24.pl/209431,dozynanie-watahy-emerytow-czas-zaczac
Kejow
Ps. Sypatyczna grafika
2. przyszłe zobowiązania funduszu emerytalnego
3. zobowiązania związane z KRUS
4. przyszłe koszty emerytur mundurowych, pracowników wymiaru sprawiedliwości i nauki
5. koszty funduszu emerytur pomostowych"
Brakuje jeszcze zobowiązań wynikających z (bezterminowych) umów o pracę pracowników budżetówki :)))
Informacje oficjalne - czyli wg kwartalnej informacji MF o sytuacji makroekonomicznej:
Podaję linki do źródła: Informacje kwartalne MF
Pozdrawiam
Kejow
http://www.mf.gov.pl/_files_/raporty_analizy_statystyki/informacja_kwartalna/kwartalna_06_publikacja_czerwiec0609.pdf
Dziekuje za podpowiedż - sprawdziłem fakty to była prgnoza ale życie pokazało lepiej.
Kejow
Według gazety wszystkie te działania muszą zostać wprowadzone w czasie przygotowań Polski do przyszłorocznego, pierwszego w historii przewodnictwa UE. Dla rządu stwarza to okazję do pokazania w UE przywódczej roli, do której Polska aspiruje.
"Wyzwania te są duże. Jednak przejęcie urzędu głowy państwa przez kandydata PO jest dla tej partii okazją, by do wyborów pójść z dorobkiem zdecydowanych działań, nawet bolesnych, zamiast siedzieć z założonymi rękoma w nadziei na to, że przyszłoroczny krajobraz polityczny będzie jej sprzyjał jeszcze bardziej" - konkluduje "FT".
http://biznes.onet.pl/financial-times-apeluje-do-rzadu-o-zacisniecie-pas,18490,3317751,1,news-detal
zreszta jak wymienia - to i zarabiać bedziemy w euro wiec ryzyko zniknie
a teraz zobacz (mozesz u mnie poczytać - jak nie piszę o smoleńsku to piszę o ekonomii ;)) - co sie stanie jak okaże się, że mamy takie zadłużenie?
1. Step 1 - obniżka ratingów.
2. Step 2 - euro i inne waluty robią się drogie - złotówka traci powera.
3. Step 3 - gromada ludzi z kredytami w walutach obcych ma olbrzymi problem - z dnia na dzień.
4. Step 4 - rynek nieruchomości ma problem - wszyscy mamy problem
Co do podatków - bez komentarza.
Kejow
Sprawa ma się tak, że zadłużenie wg. Eurostatu (684 mld zł za 2009 r.) i "dług Jabłonowskiego" (3 bln
zł) są liczone według innej metodologii.
Różnica w liczeniu długu jest mniej więcej taka. Bierzesz 100 tys. zł kredytu. W tym momencie masz (oficjalnie) 100 tys. długu.
Ale przeliczając ile będziesz musiał oddać bankowi w ciągu 30 lat to okazuje się, że masz (wersja Jabłonowskiego) 300 tys. długu.
Bankructwo jest potencjalne, ciągle możliwe do uniknięcia.
Polecam wpis blogerski zatytulowany:"Po zielonej wyspie pozostanie tylko ocean dlugow"
Ciekawa w tym, wszystkim jest rozbieżność w metodologii badań, sprawiająca, że to co państwa są winne instytucjom finansowym jest długiem, a to co są winne swoim obywatelom - to już niekoniecznie.
I jeszcze jedna sprawa: jak się przebić z tym właśnie komunikatem przez Smoleńsk,krzyż, wojnę polsko-polską? Ano właśnie przez przenoszenie sporów na takich forach właśnie na grunt ekonomii,jak Pan to zrobił.Gratuluję.
Jeśli wierzyć statystykom, około 14 proc. (150 mld zł) polskiego PKB powstaje w tzw. szarej strefie. Ten udział w ostatnich latach się zmniejsza, jest niższy niż w Bułgarii czy Grecji, ale w Szwecji to tylko 3 proc. PKB, a w Austrii - 1,5 proc.
Ostatnie badania GUS dotyczą 2004 roku. Wtedy w szarej strefie pracowało 1,3 mln osób, czyli niecałe 10 proc. ogólnie pracujących, wobec 1,4 mln osób (9,3 proc.) w 1998 roku. Z pracy nierejestrowanej korzystało 1,02 mln gospodarstw domowych, wobec 1,4 mln sześć lat wcześniej. Ale co drugie gospodarstwo domowe zatrudniające nielegalnie pracowników znajdowało się na wsi. Jak podaje GUS, najwięcej osób było zatrudnionych w okresie letnim.
Kejow
Kejow
Efekt powienien być mierzono w skali ekonometrycznej - w warunkach kryzysu to niezwykle trudne. Szacunek szarej strefy to prawie fikcja naukowa.
Kejow
A na górze dalej niech zajmują się pajacem Palikotem, zamiast analizować i wymyślać na to lekarstwo. Jeżeli będzie tak samo jak z antykryzysowymi ustawami Tuska, to sam dołączę się do wywiezienia obecnego rządu na taczkach.
W pierwszym półroczu 2010 intensywnie to nadrabiają. Ładnie to widać w majowej informacji MF'u.
Po 5-ciu miesiącach roku wyrobiono ponad 70% zaplanowanego pierwotnie deficytu.
Gorzej było tylko w sławetnym 2001 roku, kiedy AWS liżąc rany po reformatorskich pomysłach UW przygotowywał się do oddania władzy lewicy...
Kejow
Czy jest jakaś przewidywalna metodyka dla oceny.
Kejow
Pozdrawiam.
http://www.nytimes.com/2010/03/12/business/global/12pension.html?_r=3
Prace nad budżetem 2011 nałożą się na samorządową kampanię, parlamentarna odbędzie się najprawdopodobniej zanim elektorat odczuje jego efekty.
Potem niech się dzieje co chce.
Wygląda więc na to, że nie będzie chętnych do wygrania przyszłorocznych wyborów :))
Kejow
Kejow
le wzrost podatków jest groźny.
Kejow
Co do tematu postu. Metodologia Jabłonowskiego powoduje że ten problem wygląda na większy niż faktycznie jest - zadłużenie wobec obywateli to betka bo zawsze można machnąć ustawę/reformę, która powoduje że tego zadłużenia nie ma. Nie zmienia to faktu że jest źle. Najbardziej martwi mnie to że oddaliśmy całą produkcję w obce ręce. Polacy nie bogacą się na zwiększaniu produkcji tylko obcy kapitał. Polacy coraz bardziej stają się niewolnikami w swoim kraju. Nie mamy żadnej produkcji. Większość Naszych firm z tradycjami została przejęta przez zagraniczne koncerny. Wszelkie pompowanie popytu nie powoduje bogacenia się narodu tylko koncernów. Ale tak to jest jak kapitał zachodni dostaje zwolnienia podatkowe i pomoc rządową a polski przedsiębiorca będzie ścigany 800 zł zus miesięcznie.
przypuszczam, że władze zdają sobie sprawę ze skali zadłużenia, choć chyba niekoniecznie zdają sobie sprawę z konsekwencji.
Balcerowicz: "Zamiast nerwowości chcę wezwać raczej do mobilizacji. Należy wprowadzić w życie wcześniej opracowane plany, które będą ograniczały deficyt budżetowy poprzez reformy, a nie cięcia..."
To by znaczyło, że "niewidzialna ręka" schowała reformy pod dywan.
Najsmutniejsze jest to, ze tak niewiele jest rozmów wśród różnych opcji politycznych, nikt z nikim nie uzgadnia swoich posunięć, więc reformy maja pewnie dwuletni zasięg, czyli zasięg wyłącznie pozorny.
A płacić będa nasze prawnuki!.
Grecja jest poligonem doświadczalnym przy zadłużeniu 113 % PKB, a doświadczenie to atak na EURO.
Podobno Niemcy drukują marki aby wycofać się z EURO ?
Co Pan na to ?
Kejow
Niemców bardzo denerwuje że strefa EURO żuje na koszt podatnika niemieckiego. Prognozy trwałości waluty euro ostatnio spadają , oficjalnych danych brak.
Kejow
Kejow
To chyba głównie zalezy od dochodu, ale zdaje się również od kosztów obsługi długu, który, słyszałem, jest w Polsce bardzo wysoki.
Moje ignoranckie oko nie widzi proporcjonalnego do zagrożenia zainteresowania władz spłatą długu. W sumie jedyne hasła od rządzących polegają na oskarżaniu poprzedników.
A powinny dotyczyć systemowych rozwiązań.
kłaniam się
maksymalne wykorzystanie wszelkich dostępnych polskich bogactw naturalnych,
●maksymalne wykorzystanie istniejącego polskiego potencjału intelektualnego i naukowego,
●maksymalne wykorzystanie istniejącego polskiego potencjału kadrowego i produkcyjnego,
●maksymalne wykorzystanie istniejących resztek polskiego potencjału produkcyjnego.
Kejow
Zdaje się, że w kilku dziedzinach nauki polscy naukowcy mają duże uznanie, a to znaczy, że można im zorganizować prace tak, żeby ich praca dawała wymierne korzyści. Np. Wydział Informatyki UW jest uwazany za jeden z lepszych (najlepszy?) w Europie i konkurencyjny dla Yankesów, wydaje mi sie, że polscy fizycy pracują na najlepszych światowych uczelniach...
Potencjał mamy olbrzymi, ale za coś takiego, zaden polityk łapówki nie dostanie.
Przypuszczam, że dużo bardziej skuteczne byłyby inicjatywy oddolne - przecież naukowcy potrafią myśleć i moga wukumać, jak to mależy skutecznie załatwić. Ale nie wolno liczyć, że załatwią to politycy.
Bo nie załatwią!
kłaniam sie
Polski dług publiczny jest rekordowy. Deficyt budżetowy stanowi już ponad 50% dochodu narodowego brutto, a dług publiczny obecny i szacowany na najbliższą przyszłość wynosi 1.550,4 % PKB. To rekord w skali europejskiej.
Na tym grafiku, który trochę uczytelniłem porównanie z sytuacją w innych krajach (np. w Grecji) jest nader wymowne.
Przy okazji jeszcze zwrócę Twoją uwagę na strony Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Trudno mi jednoznacznie ocenić co to jest warte, ale z przejrzanych tekstów wynika, że nasza gospodarka za mało wytwarza dóbr wszelakich, podobno nawet mniej niż za PRLu. Szereg rozwiniętych gałęzi przemysłu zupełnie zniknęło, albo zostało poważnie zredukowane, a z tych co istnieją, zagraniczni właściciele odprowadzają zyski do swoich macierzystych firm w innych krajach. Nam pozostaje akcyza i VATy, które zasilają budżet.
Głównie więc chyba stąd wynika, że nasz PKB jest tak mizerny i niewystarczający w stosunku do potrzeb. Stąd te gadanie, że najlepiej wszystko sprywatyzować, zwłaszcza kosztowną służbę zdrowia (sorrki - skomercjalizować) czy równie kosztowne szkolnictwo. Guru Balcerowicz stale opowiada o cięciu wydatków, tymczasem już nie ma z czego ciąć, bo i chętnych do kupna czyli prywatyzacji coraz mniej.
Ostatnio minister Grad próbuje namówić tym razem Chińczyków aby w Polsce kupowali i inwestowali, tylko ja nie widzę specjalnie co i gdzie.
Na razie to rząd się przygotowuje na tę nową falę prywatyzacji, to znaczy wprowadza na przykład zmiany w prawie zapewniające niejawność transakcjom przetargowym itp. (sic!) - Knebel krok po kroku
pozdrawiam serdecznie ;-)