Zacznę od podziękowań. Serdecznie dziękuję koledze Ob.serwatorowi, który przerobił “Białą Księgę” na wersję pdf, Walentinie, której nie znacie, i żałujcie, za doszlifowanie wersji pdf I nadanie jest wyglądu dokumentu co najmniej rządowego.
„Biała Księga” w wersji pdf będzie (albo już jest) do ściągnięcia ze strony POLIS, a jeśli ktoś mnie, biednego żuka, oświeci, jak zawiesić ów pdf gdzieś w Salonie, to też w Salonie :-)

Tym, którzy nie zetknęli się z „Białą Księgą” wyjaśniam, że jej ewentualne przeglądanie jest bezużyteczne, jeżeli ktoś uważa, że zadawanie pytań jest przedwczesne, skoro odpowiedzi na nie przygotowuje mme Anodina i polska prokuratura, która co prawda nie zobaczy nigdy żadnej czarnej skrzynki, wraku TU-154 NR 101, być może i bliźniaka wraku, czyli TU-154 NR102, a liczba udzielonych przez stronę rosyjską odpowiedzi na zapytania o pomoc prawną najprawdopodobniej zatrzyma się na liczbie ½ udzielonej odpowiedzi (słownie: pół), ale zawsze może poczytać blogi.
Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że wersja pdf generalnie kończy żywot „Białej Księgi”. Pytania będą się pojawiać. Nie będą miały być może związku z pracami mme Anodiny, ani – przez długi, dług czas, z tezami polskiej prokuratury, będą natomiast mieć związek z pojawiającymi się, ogólnie dostępnymi, medialnymi wypowiedziami naocznych świadków tragedii.
Jak wiemy, powstał zespół parlamentarny d/s tragedii smoleńskiej, a z nieprawdopodobnego natężenia histerycznego jojczenia można wnosić, że pomysł jest trafiony; będzie więc (zespół) naszemu obywatelskiemu dążeniu do wyjaśnienia okoliczności katastrofy towarzyszył.
A tak na marginesie, to chciałbym przypomnieć, że w sprawie wyjaśnienia okoliczności śmierci B.Blidy powstała komisja i w związku z jej powstaniem żadnego histerycznego jojczenia nie było, ale to tylko dlatego, że nikt nie miał nic do ukrycia. Tylko winni się tłumaczą, jak mawiała moja nauczycielka matematyki na okoliczność rozpoczęcia moich kolejnych tłumaczeń dziesięciominutowego spóźnienia.
A na marginesie marginesu, jak że ten kolejny en passant odnosi się właśnie do marginesu, zakaz zbliżania się do komisji „smoleńskiej” dla posła, którego nazwisko zawsze mi umyka, a jak się odświeży, to myli się z Niesiołowskim i Kutzem, jest oczywiście zasadny, jako że nie dyskutujemy o poważnych sprawach w towarzystwie ludzi o ograniczonych możliwościach kontrolowania strumienia własnych myśli i emocji, bo powoduje to stratę czasu, a jako podatnicy powinniśmy o maksymalnie efektywne wykorzystanie czasu pracy posłów zabiegać.
Postać posła Macierewicza na czele zespołu witam z zadowoleniem, jako że poseł ten realizował zawsze nakładane na niego zadania, choćby przyszło mu działać w najbardziej niesprzyjających okolicznościach, a fakt ujawnienia, w 99% (1% w wątpliwej sprawie marszałka Chrzanowskiego, choć to akurat nie wina samego posła) potwierdzonych nazwisk agentów byłej bezpieki zasiadających w parlamencie i wykonujących dla niej (tej byłej, ale przecież żywej) robotę, skuteczne rozwiązanie delegatury GRU w Polsce oraz nabycie wiedzy, która jest cenna,o czym z kolei wiemy z obserwacji faktu nieroztropnego w kontekście poważnych schorzeń serca pośpiesznego truchtu w kierunku biurek osób zmarłych tragicznie, dobrze rokuje.
Skoordynowane wycie i obszczekiwanie człowieka, który o sto długości wyprzedza np. A.Michnika w zasługach walki z komunistycznym państwem moje przekonanie potwierdza. A tym bardziej, że w więzieniach PRL-u poseł Macierewicz nie miał telewizora, ni przyborów piśmienniczych; w nagrodę za dobre sprawowanie nie pojechał do Paryża (wiem, wiem, co chcesz powiedzieć Misiaku pluszowy, kieszonkowy państwowcu – „Niezaradny był” :-) A to i fakt. Inni byli zaradniejsi i pewnie lepiej na tym wyszli, a już na pewno nikt na nich nie naszczeka w świetle reflektorów. Widać taka jest cena bezkompromisowości wobec totalitaryzmów.

Ale wróćmy do samego początku, czyli do podziękowań.
Chciałem podziękować trzeciej osobie, p. Joannie Mieszko Wiórkiewicz, za zwrócenie mojej uwagi na tekst w „Naszym Dzienniku”. Tekst, który rozszerza nasze pole pytań w sprawie smoleńskiej, a przez wyjątkowość opisywanej sytuacji, w której znalazły się bardzo wrażliwe z punktu widzenia ochrony najbardziej żywotnych interesów państwa służby, jest wręcz modelowym przykładem tego, nad czym po katastrofie smoleńskiej powinniśmy się pochylić z zatroskaniem.
Samego artykuły nie będę streszczał, można go znaleźć tu: http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100723&typ=po&id=po01.txt
I przejdę do pytań, które mi się, w związku z zawartymi w nim treściami, pojawiły.
Otóż, w świetle zeznać świadków na miejscu zdarzenia zjawili się oczekujący na przylot polskiej delegacji oficerowie BOR-u, którzy odnaleźli, wydobyli z wraku, zabezpieczyli ciało prez. Lecha Kaczyńskiego i zaciągnęli przy nim wartę.
Wedle relacji, potwierdzonej przez BOR, było ich dwóch.
I tu pojawia się pierwsze pytanie: dlaczego tylko dwóch? Od kiedy BOR pracuje w zespołach dwuosobowych? Czy czteroosobowy zespół powstałby, gdyby do dwóch czekających na lotnisko oficerów dołączyła dwójka podróżująca rządowym samolotem?
Przyjmijmy, że tak właśnie (2 na lotnisku + 2 na pokładzie) było, choć EFEKT: jedynie dwóch w sytuacji zagrożenia (bo biegnąc w kierunku zdarzenia nie mieli wiedzy o tym, czy ktoś przeżył) wskazuje na czyjeś ewidentne zaniedbanie.
Wróćmy do samego zdarzenia. Mamy BOR-owców pilnujących ciała prezydenta. Mamy na lotnisku ambasadora Bahra, a więc osobę pod której jurysdykcję i immunitet dyplomatyczny ciało powinno zostać przekazane.
W żadnym wypadku (wobec braku jakiejkolwiek wiedzy o przyczynach katastrofy) ciała nie wolno było wydać jakimkolwiek obcym służbom, choćby z tego powodu, że jeśli uprawdopodobniłby się wariant zamachu, na miejscu mogliby operować właśnie zamachowcy działający w celu zatarcia ewentualnych śladów.
Później jednak dzieje się coś, co moim zdaniem wymyka się zrozumieniu, sceneria się dramatycznie zmienia i ciało prezydenta zostaje przejęte przez Rosjan i pozostawione na kilka godzin w błocie.
Jak relacjonuje poseł Karski BOR-owców „wyrzucił” min Szojgu.
I tej relacji, przyznaje, nie rozumiem.
Zrozumiałbym scenariusz, wedle którego minister Szojgu usiłujący siłą „przejąć” ciało pada martwy. Dla oficera BOR-u bowiem minister Szojgu jest zagrożeniem takim samym jak łazik Kola, czy zamachowiec Pietia. Subtelności międzynarodowej polityki oficera BOR-u nie powinny interesować.
Przyjąłbym scenariusz, w którym postraszony bronią palną minister Szojgu odstępuje od ciała i deleguje OMON do wykonania zadania, ale wtedy – dla uznania scenariusza skutkującego przejęciem ciała przez Rosjan za zrozumiały, potrzebuję kliku zwłok OMON-owców i zwłok oficerów BOR-u.
Nie do przyjęcia jest dla mnie sytuacja, w której funkcjonariusze BOR-u ODSTĘPUJĄ od ciała bez wydanego bezpośrednio rozkazu zwierzchnika, a takiego na smoleńskim lotnisku nie było, przynajmniej przez kolejne kilka godzin.

A kolejne pytanie, które w związku z całą sytuacją się pojawia, to takie: dlaczego minister Szojgu i towarzyszący mu członkowie służb specjalnych mieliby NALEGAĆ na opuszczenie miejsca katastrofy przez polskich funkcjonariuszy?
Ich obecność pozwoliłaby uniknąć wszelkich zarzutów o zacieranie śladów, ich wiedza mogłaby pozwolić na odszukanie kolejnych ofiar, a BYĆ MOŻE i osób, które przeżyły katastrofę – pamiętajmy, że obserwowane przez nas zdarzenia toczą się MINUTY po uderzeniu samolotu w ziemię!
I tu kolejna zagadka. Otóż jadąc kiedyś ersatzem drogi ekspresowej, w Polsce, zobaczyłem wypadek. W zasadzie zobaczyłem wypadek na sekundy po tym, kiedy się wydarzył. W odległości dziesięciu metrów od ersatza drogi leżała kupa blachy, która nie przypominała nic oprócz kupy blachy, a już najmniej jakiś pojazd mechaniczny. Pośrodku tej kupy blachy siedział sobie w podartym garniturze koleś w szoku.
A oprócz tego szoku nic mu się nie stało, co stwierdziłem, jako świadek, i co potwierdziłem dzwoniąc później do szpitala, do którego go zabrano.
Z tego doświadczenia wysnułem wniosek, że nie da się, na podstawie wyglądu szczątków orzec, z absolutną pewnością, że nikt katastrofy nie przeżył, a dodam tu jeszcze, że za sprawą czytanej kiedyś książki o wypadkach lotniczych, nabyłem wiedzę o chociażby takich tarapatach, jak te które przydarzyły się skoczkowi spadochronowemu wykonującemu skok z pułapu kilku tysięcy stóp. Pomimo awarii obydwu spadochronów upadek zakończył się, dzięki rosnącemu na środka pola drzewu, pospolitym złamaniem nogi
W przypadku katastrofy smoleńskiej na pokładzie mamy kilkadziesiąt osób, a szanse przeżycia choćby jednej (kilku) z nich były duże. Szanse przeżycia – prawdopodobieństwo, nie wykluczają sytuacji, w której nie przeżył NIKT, ale SKĄD O TYM, W KILKA MINUT PO KATATSROFIE, wiedziały służby rosyjskie (strażacy?). Skąd wiedzę taką uzyskał ambasador Bahr? Skąd wiedzę taką powziął minister Sikorski?
Jakiego typu lub rodzaju, a zwłaszcza jakiej przynależności państwowej „Centrum”, trzymając się terminologii ambasadora, ogłosiło, w kilka minut po katastrofie, o pewnej śmierci wszystkich ofiar lotu?
Chciałbym kiedyś usłyszeć odpowiedź również i na te pytania.
Pozdrawiam




https://www.box.net/signup
Ale obiecuję, że się dowiem.
Pozdrawiam
No właśnie TO pytanie zadaję sobie od kilku miesięcy SKĄD?????? Nie satysfakcjonuje mnie odpowiedź, że "jak samolot spadł...." bo urąga zdrowemu rozsądkowi.
Tylko, że to nie było "kilka minut", prawda?
P.
Ale nie wiem, bo mnie tam nie było. Widzę sprzeczności. Na miejsce wypadku przyjeżdża ekipa. 5 minut na dotarcie. Kupa pocietych blach. Szukają rannych! Ile to może zająć czasu przy takim rozrzuceniu szczątków? 30 minut?
Trzeba pytać.
Pozdrawiam
Możesz podlinkować tak samo, jak te "obrazki" po prawej - do zdjęcia i MPC.
Pozdrawiam
Pozdr.
To jeszcze chwilkę, bo ja chyba mam takie konto...
Pozdrawiam!
Uważam, że sporządzona dzięki Tobie Biała Księga powinna zostać wysłana do Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza. Może się stać istotną częścią księgi, o której powstaniu zapowiadał Jarosław Kaczyński.
Przyłączam się do Twoich podziękowań, bo jest to kawał bardzo dobrej, fachowej roboty i świadczy o tym, że bardzo wielu ludziom zależy na dowiedzeniu się dlaczego zginął prezydent Lech Kaczyński i kto za tym stoi.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam,
Dziekuję!
Pozdrawiam
Natomiast tajemnicza wiedza rosyjskich notabli, mówiąca, że "nikt się nie uratował" wynikać mogła z prostej przesłanki: to był zamach.
Pozdr
Błyskawiczne podanie informacji, że wszyscy zginęli, to dla mnie jedna z najbardziej zagadkowych i niepokojących spraw dotyczących tej tragedii.
Wyrazy szacunku za stworzenie "Białej księgi"! Nie brałam w tym bezpośrednieo udziału, ale śledzę na bieżąco.
( nie lubiles matematyki? ;) )
Pozdrawiam
I ma Pani rację - to jedna z wielkich zagadek.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
No i matma zawsze była pierwsza, więc nie szło się nie spóźnić.
:-)
Pozdrawiam
No ale widzieliśmy wtedy coś zupełnie innego w mediach.
Pozdr
pozdrawiam
pozdr
Pozdrawiam
Pozdr.
Dzięki!
Pozdrawiam
Możesz sprawdzić jak wygląda na stronie:
fotoszop.salon24.pl
Pozdr.
:-)
Bardzo Wam dziekuję, pozdrawiam
T
Pozdrawiam
Roleksie, 30 lipca proszeę mi machać :)
Myślę, że bez zeznań innych świadków potwierdzających tożsamość na podstawie zdjęcia, trudno się na podstawie tak zarysowanej poszlaki dorobić jakichś wniosków.
Pozdrawiam
Otóż, w świetle zeznać świadków na miejscu zdarzenia zjawili się oczekujący na przylot polskiej delegacji oficerowie BOR-u, którzy odnaleźli, wydobyli z wraku, zabezpieczyli ciało prez. Lecha Kaczyńskiego i zaciągnęli przy nim wartę.
Ciało Prezydenta?
pozdrawiam
Pozdrawiam
Pozdrawiam :-)
pzdr
Ale w rekach samego Kaczyńskiego.
Pozdrawiam
-fałszywa godzina katastrofy,która długo funkcjonowała,
-skąd notable wiedzieli,że wszyscy zginęli,
-przy identyfikacji ofiar gdzieś ukazała się wiadomość,że ciał jest więcej jak 96.
"nie zobaczy nigdy żadnej czarnej skrzynki, wraku TU-154 NR 101, być może i bliźniaka wraku, czyli TU-154 NR102"
wydaje mi się, że teraz powinniśmy, z zażartością terrierów ucapić się ogona tego drugiego samolociku - wreszcie będą musieli zająć stanowisko, może już zacznijmy pisać scenariusze wygodnego pozbycia się 102 dla naszego donaldu tusku - niech ma chłopina z czego wybierać!
Ja obstawiam opylenie samolotu prosto z Samary za "bardzo dobre pieniądze" jakiejś firmie z Przylądka Dobrej Nadzieji.
Pozdrawiam
pozdr
I podziękowania dla Ob.serwatora i Walentiny :-)
Dobrze, że wysłałeś to do zespołu AM!
Pozdrawiam
Ale powinniśmy znac wszystkie szczegóły akcji ratowniczej, więc również i pański wkład w stawianie pytań jest bezcenny.
pozdrawiam
Trzecią sugeruję nie wprost.
:-)
Pozdrawiam
Drobne sprostowanie - na pokładzie TU-154 leciało (i zginęło) dziewięciu BOR-owców. Jest to o tyle istotne, że podczas bodajże konferencji Anodiny pojawiła się informacja, że na miejscu katastrofy znaleziono i zabezpieczono siedem sztuk broni (z których oczywiście żadna do tej pory do Polski nie wróciła). Więc albo dwóch BOR-owców leciało bez broni, albo dwa pistolety wyniosły w reklamówkach mrówki, albo znaleziono ich jednak dziewięć, ale z takiego czy innego powodu dwa postanowiono zniknąć.
Jasne, można ich drażnić, ale i tak zrobią, co zechcą.
"Nie mam pańskiego płaszcza i co mi pan zrobi"
Trzeba naciskać na rząd i grozić doniesieniem w sprawie: "Nikorzystnego rozporządzenia powierzonym mieniem dużej wartości"
Pozdrawiam
Także Pana pozdrawiam
Przyznam się, że ta mobiliizacja dobrze rokuje na przyszłość.
Pozdrawiam
<center>
<a href="http://home.comcast.net/~fotoszop/K-S.htm"><img width="160" src="http://home.comcast.net/~fotoszop/images/K-S_s.gif" alt="Licznik dni" /></a>
<p />
<a href="http://www.polis2008.pl"><img width="200" src="http://polis2008.pl/images/POLIS_logo_brama.jpg" alt="Polis2008" /></a>
<p />
<a href="http://home.comcast.net/~fotoszop/ks/Biala_Ksiega_S24.pdf"><img width="210" src="http://home.comcast.net/~fotoszop/ks/BK_S24.jpg" alt="Biala Ksiega" /></a>
<p />
</center>
Pozdr.
Polska prokuratura rzeczywiście ma trudności z uzyskaniem odpowiedzi od strony rosyjskiej ale nie obraża się.Wprost przeciwnie, ochoczo przystepuje do realizacji zadania wyznaczonego jej przez prokuraturę rosyjską w ramach tej pomocy prawnej. Mianowicie polska prokuratura wojskowa wzywa do siebie członków rodzin wszystkich ofiar katastrofy w celu postawienia im pytań przesłanych przez prokuraturę rosyjską. Wśród tych pyań są m.inn. pytania:
"W jakim celu zmarły udał się do Rosji?"
"Na ile rodzina zmarłego określa poniesione straty?"
"W jakiej wysokości odszkodowania rodzina oczekuje?"
O tych pytaniach mówiło już kilka osób (wdowa po śp. Przemysławie Gosiewskim, wdowa po śp. Tomaszu Mercie).
Ale tylko jedna osoba (p. Andrzej Melak) oswiadczyła publicznie, dzisiaj na posiedzeniu zespołu kierowanego przez Antoniego Macierewicza, że nie zamierza stawić się w prokuraturze i odpowiadac na te pytania, nie widzi bowiem podstawy prawnej do zadawnia takowych. Polska prokuratura nie wysyła bowiem do członków rodzin ofiar formalnych wezwaqń, w których podana byłaby podstawa wezwań oraz w jakim charakterze dana osoba ma byc przesłuchana. Personel płk Parulskiego postępuje bardziej przebiegle - wzywa telefonicznie, nie zostawiając wezwanemu dowodu tego bezprawnego postępowania.
Dziwię się, że ludzie potulnie się na to godzą.
W ogóle dzisiejsze zebranie tego zespołu dostarczyło tylu informacji na temat nikczemnego traktowania rodzin ofiar katastrofy przez członków rządu Tuska (min. Kopacz, min. Arabski), personel polskich placówek dyplomatycznych, polską prokuraturę, że kiedy zwyczajny człowiek tego słucha to po postu wpada w przygnębienie. Napisałam "zwyczajny człowiek", mając na myśli ludzi odcinających się od biłgorakskiego chama i jego licznych wielbicieli.
Gdyby nawet zespół kierowany przez Antoniego maciarewicza miał nie wyjaśnić niczego innego, to już sam fakt, że mogliśmy usłyszec te wstrząsające relacje p. Merty i p. Melaka ma wielkie znaczenie.
Pozdrawiam serdecznie i już kleję!
http://polis2008.pl/index.php?option=com_content&view=category&id=185:zauek-fotoszopa-&layout=blog&Itemid=252
Następne wiekopomne i aktualne dzieła PRL-u w przygotowaniu.
Pozdr.
Co BOR-owców to mam wrażenie, że zachowali się profesjonalnie, pamiętajmy, że na pokładzie byli ich koledzy, z którymi pracowali.
Coś mi się w tej opowieści o BOR-rze nie klei.
Pozdrawiam
wielkie dzięki wszystkim
PS - na dodatek udało mi się wkleić link do księgi w prawym pasku na mojej stronie.
Poprostu wlazłem na Ustawienia > Ustawienia konta > i w polu "Jaki jesteś" wkleiłem cały link który zmajstrował KeNo
tutaj spróbuję ten link wkleić dodając po dwa dodatkowe kwadratowe nawiasy na początku i na końcu, aby był on widoczny w formie tekstowej. Wklejając we właściwe pole te nawiasy trzeba skasować:
[[
]]
Pozdrawiam.
No wlasnie BOR, Bahr i Wisnieski. Wszyscy w ciagu kilku minut pobiegli w jedno (??) miejsce i tak w tym leasie i wsrod szczatkow nie zauwazyli siebie, nie nagrali, niczego nie uzgadniali, Kola ich nie nagral?
Pozdr
pierwsze relacje budziły wątpliwości - było tam m,in. o obronie ciała Prezydenta, niemalże walce, o kordonie funkcjonariuszy /dwóch/itp.
Ostatnia informacja też jest zupełnie inna.
Myślę, że zeznania tych BORowców są bardzo ważne - ciekawa jestem, czy pełnomocnicy Rodzin je znają.
Więc szybko znalazł się inwestor MAFIA
I on posiada sąd, on daje wyroki. Ty rozumiesz?
:-)
Pzdr
Pozdrawiam
:-)
Pzdr
o ile sobie przypominam to szczęściarz ten złamał nogę schodząc z tego drzewa.
W tej samej książce opisywano też historię pechowca-oblatywacza, który przestrzeliwając działka zamontowane na nowym samolocie sam się zestrzelił pociskami wystrzelonymi z owych działek
Pozdro!
:-)
Pzdr
Pzdr
W celach dydaktycznych wyobraźmy sobie emigranta, który dopiero co sprawił sobie pierwszy komputer. Załóżmy, że mieszka na jakimś zadupiu, gdzie nie ma sąsiadów o podobnym pochodzeniu etnicznym. Nasz wyimaginowany początkujący internauta posłuży się oczywiście jakąś wyszukiwarką. Po przejrzenu haseł Polska, Poland, pierogi, kiełbasa itp. nasz informatyk nabiera wyrafinowania i wstukuje w okienko wyszukiwarki paszport cena. W rezultatach niestety nie ma CyberExpressu ani Salonu Niezależnych. Czyli - ponownie - zasięg błyskotliwych i kompetentnych wpisów ogranicza się do wąskiego kółka wtajemniczonych. WSI nie posiada się ze szczęścia.
Trzymamy tu w rozumku, że kliknięcia z wyszukiwarek stanowią circa 80% wejść na każdą statystyczną stronkę internetową.
Dla kontrastu na Usenet nic nie ginie. Archiwa sięgają 1981 roku. Pomijając już zasięg czyjegoś wpisu - przedyskutujmy więc life span archiwów. Okazuje się, że jeśli kilka osób zamieści link do CyberExpressu na Usenet, to zawsze można taki link reanimować za pomocą WayBack Machine. No, prawie zawsze. Można też sporządzić wyszukiwalną reinkarnację, jeśli się komuś zechce.
Samo napisanie ciekawego tekstu nie zapewnia mu należnego miejsca w panteonie Internetu. Cały wysiłek Wojsk Łączności z Polonią zmierza po temu, by takowy tekst był czytywany li tylko przez te same cztery osoby z najbliższej rodziny. Do lekkiego zwiększenia zasięgu danego wpisu potrzebne są
via Pozycjonowanie jest (prawie) dla każdego - Pozycjonowanie i Optymalizacja.
Nie droczę się, zagrzewam...
Pzdr
Ludzie mają swój podział prac, ja jestem od pisania, a na 90% tego, co mi, Szanowny, zapodajesz, to ja się nie znam.
Ludzie pytaja: "czymu ty się nie znasz na naprawie samochodów?"
Dzizas, bo od naprawy samochodów jest mechanik samochodowy!
Cywilizacja polega na podziale prac; ja nie chce nikomu zabierac roboty, więc do konkretu, drogi Wychodźco:
Co, jak, kiedy, za ile... i co Ojczyzna z tego będzie miec?
:-)
Pzdr
http://wtemaciemaci.salon24.pl/
i zamieściłem tam komentarz:
http://wtemaciemaci.salon24.pl/210895,entomologia-polityczna-pluskwy-a-sprawa-polska#comment_2989628
Coraz bardziej zasadne wydaje mi się założenie, że Rosjanie dysponują nie tylko taśmą z czarnych skrzynek z kokpitu, ale mają również "nieoficjalny" zapis rozmów z pozostałych części samolotu. Mogli zatem spokojnie, dysponując autentycznymi głosami, zmontować kilka wersji "nagrań" z czarnych skrzynek. Do tego te dziwne brakujące 16 s. Ciekawe co po "uzupełnieniu" odczytają polscy specjaliści?
Pozdrowienia.
+ kilkanaście wersji z "Biełymi Rozami" i bez.
i zapis parametrów lotu + zapis rozmów z telefonów satelitarnych.
NATO (czyt USA, GB) ma - oryginalne zapisy z "Czarnych skrzynek" i zapis parametrów lotu + zapis rozmów z telefonów satelitarnych.
Stąd pat i nigdy nie ukaże się po stronie rosyjskiej oficjalny, autoryzowany zapis odczytów z czarnych skrzynek.
Kraków pracuje na 1 wersji z "Biełymi Rozami" lub bez, ale pamiętajmy, że Moskwa wprost odcięła się od ich autentyczności.
Polski rząd "podziekował" NATO w sprawie propozycji przekazania materiałów, bo jesliby je przyjął otwarcie opowiedziałby się po jednej ze stron.
Jedyne wyjście to było rżnąć głupa.
No to rżniemy.
Obok zapisów są inne fakty. Świadkowie, etc...
Coś się w całym planie posypało, bo niedoróbki widać i chyba da je się wychwycić już na poziomie ogólniedostępnych faktów i świadków.
Dlatego Miller - członek partii totalitarnej i dłużnik Moskwy wrzeszczy o podpaleniu Reichstagu. W rzeczywistości boi się Norymbergi.
Pzdr
Moja wersja teorii spiskowej jest taka:
Samolot miał się rozboc kilkadziesiat metrów dalej od lotniska - na łagodne zbocze jaru naprowadzała go obsługa lotniska.
Nie docenili refleksu i umiejętności Protasiuka, który zorientował się w sytuacji w ostatniej chwili poderwał samolot.
Akcja służb "plądrujących" przesunęła się o jakieś 10 minut.
Stąd "dziura" czasowa. Stąd nieprzewidziani świadkowie i cała masa kłopotów Putina.
Zwyczajnie, ktoś coś spieprzył; gdyby samolot rozbił się tam, gdzie miał się rozbić, wszystko by grało, a czarne skrzynki zarejetsrowałyby to, co miały: nieudane podejście do lądowania we mgle. To dlatego wieża nie podaje komunikatów, które powinna w końcówce lotu.
Pzdr
Ciekawa jest poza tym sprawa owego "kamienia upamiętniającego". Byłam tego dnia w W-wie i widziałam już wczesnym popołudniem w TV, ze na miejscu katastrofy został sprowadzony wielki głaz narzutowy. Uderzyła mnie teatralność tego. NIGDY nie słyszałam i nie widziałam, aby na miejsce katastrofy, dosłownie w kilka godzin po tym, gdy się wydarzyła, kiedy trzeba zabezpieczać miejsce, wydobywać ciała etc. sprowadza się jakiś pomnik! Potem wieczorem pokazano, jak Tusk ramie w ramie z Putinem składa "wiązankę biało-czerwonych goździków" (dosłownie!) pod tym głazem. Oczywiście, wiązanka była przygotowana przez stronę rosyjską. Takich wiązanek nikt już w Polsce od dziesięcioleci nie robi i nie składa. A więc scenariusz był opracowany z najdrobniejszymi detalami. I to właśnie m.in.ich zdradza. Przedobrzyli chłopcy!
salut!
trwało przez 100 lat podczas zaborów!
Blog służy do umieszczenia swojej własnej stukaniny w wyszukiwarce Google oraz do ponownego puszczania w obieg tekstów usuniętych przez Wojska Łączności z Polonią, przez Onet czy też przez Wirtualną Polskę.
via Jak pokazać naszą siłę w internecie! - krzysztofjaw: "Zostaw za sobą mądrości ślad..." - Salon24.
Отечественнa jest więc w stanie umieścić na pierwszych stronach wyszukiwarek bolka i azraela.
Jest rok 2008, październik lub listopad. Prezydent Kaczyński chce zwołać Radę Gabinetową w celu omówienia zgarożenia kryzysem. Premier Tusk olał wtedy Prezydenta i zarzucił mu sianie paniki.
Rok 2009. Prezydent stanowczo domaga się informacji o stanie Państwa. Rząd znowu zarzuca sianie paniki, bo kryzysu nie ma, nie było i nie będzie. A poza tym, Prezydent nie jest od finansów. Pamiętam tą nagonkę medialną na Prezydenta.
Czerwiec 2009 roku. Wybory do PE. Wygrywa PO, drugie PiS. Ale to nieważne. Zaraz po wyborach okazuje się, że jednak kryzys jest. No a winien jest Prezydent, który nie pozwala na reformę finansów etc etc etc.
No nic. Pod koniec 2009 roku, a może i w 2010 roku minister Rostowski powiedział, że Polska w sumie wyszła jakoś obronną ręką z kryzysu dzieki działaniom rządu PiS. Informacja w zasadzie jednodniowa, bo przecież nikt nie będzie przez tydzień wałkował, jaki zdolny był poprzedni rząd. Wróciło się do retoryki znanej już: wszystkiemu winny PiS.
Wiem, że Prezydent, gdyby żył, nadal domagałby się informacji o stanie Państwa.
Linka znalazłem w komentarzach na blogu seamana. Miłej lektury.
http://www.monitorekonomiczny.pl/s17/Artykuły/a119/WAŻNE_Bankructwo_Polski.html
Pozdrawiam.
http://forsal.pl/artykuly/434639,jablonowski_calkowity_dlug_polski_moze_przekraczac_220_proc_pkb.html
Pozdrawiam.
Takowy nieklikalny link zwany jest czasami "linkiem forumowym" - ino na forach takowy link uklikalnia się automatycznie a tu nie.
Przypuszczam, że funkcjonariuszy było łącznie 13 osób. 9 poległo na pokładzie samolotu. Zostało 4 oficerów, 2 na lotnisku a 2 zabezpieczało cmentarz w Lesie Katyńskim.
Skąd 13 osób? Prezydenta chroni grupa 10 funkcjonariuszy, plus 1 stewardesa, plus 1 oficer łącznikowy, plus 1 ochroniarz małżonki prezydenta.
1. Musiały zniknąć części samolotu, w których urządzenia podsłuchowe ukryte były bardzo głęboko w miejscach niedostępnych podczas normalnej eksploatacji. Cięcie palnikami nie wchodziło w grę. Należało też zabezpieczyć się przed przypadkowymi "zbieraczami" pamiątek, aby taka aparatura, z założenia miniaturowa, nie wpadła w ich ręce. W takim wypadku zaoranie całego terenu ma racjonalne podstawy. Skoro zaorali, to nie mieli pewności, że odzyskali wszystkie pchły, skoro nie mają pewności, to nie oddadzą szczątków tupolewa.
2. Jeżeli na pokładzie były pchły, to kiedy miały pracować pełną parą jak nie podczas tego lotu? Prezydent, szef BBN, szef kancelarii, dowódctwo armii polskiej i do tego lot do Rosji. Możemy spokojnie przyjąć, że Rosjanie posiadają nagrania z całego lotu, nie tylko ostatnich 30 minut i z pokładu całego samolotu, a nie tylko kokpitu. Nie trzeba chyba tłumaczyć jakie to daje możliwości manipulacji i ile wersji można przygotować. Jeżeli jest to prawdą, to nigdy nie otrzymamy oryginalnych zapisów z czarnych skrzynek. Drugą ze skrzynek jest prawdopodobie o wiele trudniej zmanipulować, a do tego jeszcze niezależny, polski rejestrator, rejestrator, który zaginął i pewnie się długo nie znajdzie. Za jakiś czas pewnie usłyszymy, że dane z drugiej skrzynki są nie do odczytania, albo tylko w niewielkiej części. Jak do tej pory słuch o niej zaginął. Nie mam wystarczającej wiedzy, ale wydaje mi się, że skrzynka z parametrami lotu powinna być łatwiejsza do odczytania?
Jak widać te punkty dotyczą jedynie tajemnic "konstrukcyjnych" tupolewa i nie dotykają bezpośrednio przyczyn katastrofy. Natomiast mogły i nadal mogą mieć realny wpływ na wiele dziwnych spraw związanych z tą tragedią
Pozdr.
Równo tłuc należy jedne, drugie i te trzecie tyż:)
Jak pamiętamy z migawek po katastrofie, "strażacy" polewali pianą pobojowisko akurat w tym miejscu, gdzie (wedle scenariusza z jednym tupolewem) powinny były leżeć ciała. Niewykluczone więc, że zwłoki mogły podlegać dodatkowym oddziaływaniom chemicznym właśnie pod wpływem gaśniczej piany.
Pozdrawiam
Dzieki za informację
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Nie mieli broni.
A następnie proponuję zastosowanie w WIEDZY TAJEMNEJ, bo na linki bezsłowne wyszukiwarki są ślepe. Uczmy się od czarnej Wołgi Wodzianny, która linkuje nawet w komętach ;) i przez to pozycjonuje swoje własne trofiejne notki z częstotliwością co 2 minuty:
@Rolex
Rolex: WIEDZA TAJEMNA
@Rolex
Panna Wodzianna: "I ty za młodu nie dorżnięta", czyli Muza wizytuje saloon24
Pozdrawiam
Pozdr.
Pozdrawiam
www.bialaksiega.pl
www.białaksięga.pl
Pozdrawiam :)