W procesie Agora kontra Rymkiewicz sąd odrzucił ponoć przedstawionych przez obronę świadków, bowiem sądu nie interesują opinie, tylko fakty.

A fakt jest taki – oczywisty - że Agora nie jest spadkobiercą KPP. O ile Michnik jest spadkobiercą członka KPP (ojciec) i to można udowodnić, to Agora nie. Kto jest spadkobiercą, określa prawo spadkowe. Koniec, kropka, cześć.

Spadkobierca idei? Tradycji? Myśli  filozoficznej, kierunku w sztuce? A co to jest – gdzie objęcie spadku, notariusz i podatek?


Komuniści próbowali narzucić Polakom język „sierpa i młota”, świetnie to opisał Herbert w „Potędze smaku”. Różnica była zbyt drastyczna, frazy zbyt toporne – nie dało się. Ojczyzna - Polszczyzna broniła się przez lata całe, niestety, nie bez ofiar. Po 89-tym zastosowano inną metodę.

Od lat zastanawiano się, w świecie zarówno nauki, jak literatury -  nad tym, czy można zbudować komputer/maszynę/ działający jak ludzki mózg. Po latach badań okazało się, że nie można. Zbyt wiele zmiennych (teoria chaosu).

Nie udało się stworzyć sztucznych zamienników człowieka, należało zamienić ludzi w komputery i to się dzieje i to z dobrym skutkiem. Przykład z najbliższej łączki to matury testowe z języka polskiego, gdzie właściwa odpowiedź jest tylko jedna, zamienników, opisów, asocjacji nie przewiduje się, ba, są karane. Młodzież ma myśleć „komputerem”, po kolei i wg określonego programu. Myślenie kontekstowe – pojęcie nieznane.

Paradoksalnie - mamy dwa powszechnie znane przypadki w dziejach najnowszych naszej kultury, gdzie twórcy pokazują tę katastrofę.

Pierwszy to – tak, tak – Bareja (dla mnie zwłaszcza „Alternatywy 4” ze scenariuszem Rybińskiego), przecież to krzywe zwierciadło, to pokazanie jak powstaje tu w latach 70-tych nowy język i jak jest pokraczny. Na marginesie – obawiam się, że obydwie strony sporu o Bareję, toczonego ostatnio w Salonie  - tego akurat nie rozumieją.

„Kultowość” tych filmów to ich celne rozpoznanie choroby toczącej Ojczyznę – Polszczyznę w tamtym czasie, dla osób młodszego pokolenia kompletnie niezrozumiałe. Jedni widzą w tym głupawy rechot i mają rację, bo to jest „głupawy rechot”, tak właśnie miało być, to jest lustro podstawione ówczesnym Polakom pod nos. Inni – obrońcy reżysera – zachwycają się dowcipem. Ale czym tu się zachwycać? Przecież to satyra tragiczna, czy „łapią” tę tragiczność? Niewątpliwie mamy w tych filmach pokazany skutek działania czterdziestu bez mała lat języka komuny, obraz ludzi wyzutych z Ojczyzny – Polszczyzny.

Drugi przykład to Masłowska i jej „Wojna polsko-ruska pod flaga biało-czerwoną”, rzecz doceniona przez „Salon” (kompletnie nie wiem, dlaczego, pewnie nie zrozumieli) i odrzucona przez tych, dla których powinna stać się „kultowa”. Przecież Masłowska zapisała ciąg dalszy. O ile Bareja pokazał gnicie języka, o tyle Masłowska pokazała jego zupełny upadek, koniec Ojczyzny - Polszczyzny. Nawet tytuł dała adekwatny.


Pod jedną z moich ostatnich notek (o wróbelku), gdzieś dopiero w okolicy 60-tego komentarza dotarło do mnie, że niektórzy czytelnicy prawdopodobnie nie łapią kontekstu. Nie rozumieją paradoksu, skrótu myślowego, nie odbierają tekstu jako pewnej całości kompozycyjnej. To zjawisko obserwuję coraz częściej, niektórzy adwersarze nie tyle nie zgadzają się ze mną, co po prostu nie łapią, o co chodzi.


Cóż, Sienkiewicz (jako przykład klasyczny) nie dlatego jest taki ważny, że opisuje historię (równie dobrze możemy wyrzucić wszystkie westerny, tam też historia jest mitologizowana na różne sposoby), on pisze w cudownej Ojczyźnie - Polszczyźnie.

Ten język, używany lepiej lub gorzej literacko, jest powszechny jeszcze do lat 70-tych. Potem zaczyna się zjazd – i to zjawisko pokazuje Bareja. Skutek ostateczny zapisała Masłowska.

Znaleźliśmy się w sytuacji, w której kultura polska (w rozumieniu dziedzictwa kulturowego),  ze względu na nieznajomość języka stała się obca dla mieszkańców kraju nad Wisłą.I co się dziwić sądowi?

CBDO.

PS. A kto temu winien i dlaczego, to sami sobie, szanowni PT Czytelnicy, poszukajcie, bo nie mam już ochoty na analizę oczywistości.