"Będzie mniejsze Bizancjum", powiedział dziś Sławomir Nowak, co miało być poetycka sugestią, że kancelaria prezydenta będzie za Bronisława Komorowskiego prowadziła się skromniej niż za Lecha Kaczyńskiego. Pisałem już parokrotnie, że w świetle liczb jest akurat odwrotnie: rzeczywisty wzrost wydatków kancelarii na swoje własne utrzymanie ma wynieść w przyszłym roku aż 20%. Wśród przyczyn jest wliczenie w te koszty opłat za użytkowanie samolotów oraz konieczność odnowienia zapasów orderów, ale to nie wyjaśnia wszystkiego. Od początku kadencji Komorowskiego kancelaria średnio co tydzień ogłasza nowy przetarg.
Jasne, że to nie są kwoty rujnujące budżet i to nie Komorowski może zatrzymać "licznik Balcerowicza". Czepiam się jednak wydatków kancelarii, skoro Nowak znów wspomina o "Bizancjum". Wczoraj ogłoszono nowy przetarg: na całodobowy monitoring mediów dla Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Przetarg na taką usługę dla samej kancelarii ogłoszony został przed miesiącem. Lista haseł, których usługodawca ma poszukiwać, jest oczywiście nieco inna - ale czy naprawdę nie można było tego połączyć?
Pójdę dalej: zakładając, że władza monitoringu potrzebuuje (a uważam, że tak) - czy nie byłoby o wiele taniej zatrudnić jedną firmę, by pracowała na rzecz całej administracji centralnej?







Co do kancelarii prezydenta ditto, ale bez nadmiernego upierania się z mojej strony.
Ok. Tylko po co ta propaganda??? Ale to już nie do pana pytanie.
Pozdrawiam
Kancelaria jeszcze nie zaczęła wydawać a już wszyscy wiedzą ile i na co wyda.
Ciekawe czy ktokolwiek potem będzie miał czas i odwagę sprostować swoje wyliczenia.
Nie wiem jak Pan, ale ja uważam pluralizm w tak newralgicznej dziedzinie (jak monitoring dla obu instytucji) za normalny i potrzebny.
Wklejam raz jeszcze odpowiedź do jednej z Pańskich ostatnich notek - wywołał mnie Pan do tablicy, chciałabym, żeby również moja odpowiedź była widoczna (a nie zakopana w starych notkach). Pozdrawiam serdecznie:
Szanowny Panie Krzysztofie,
Dziękuję za wpis i wywołanie do tablicy, ale moja odpowiedź sprzed paru tygodni pozostaje aktualna i w zasadzie nie mam nic do dodania. Powtórzę zatem argumentację, licząc, że dostrzeże Pan niuans :).
W swoich wpisach trzyma się Pan konsekwentnie stawek za transmisję danych (czyli JEDNEGO z opisywanych przeze mnie elementów strategii Komisji: http://2009.salon24.pl/221874,ue-znow-tnie-stawki), pomijając przy tym ceny pozostałych usług telekomunikacyjnych. Rozumiem, że do obniżonych cen za rozmowy zdążyliśmy już przywyknąć na tyle, że traktujemy je jako dobro naturalne, ale przypominam, że gdyby nie interwencja Komisji Europejskiej (i Pani Viviane Reding) 3 lata temu oraz ustanowienie eurotaryfy, dziś płaciłby Pan za zagraniczne rozmowę i smsy odpowiednio więcej.
Pragnę także przypomnieć, że eurotaryfa obowiązuje nieco ponad 3 lata, w tym czasie ceny międzynarodowych rozmów spadły w sposób znaczący, zaś regulację cen transmisji danych włączono do eurotaryfy dopiero w bieżącym roku! Proszę o trochę cierpliwości i zrozumienia, jestem pewna, że komisarz Neelie Kroes nie odpuści "telekomunikacyjnego odcinka", tym bardziej iż kolejne obniżki zostały już zapowiedziane i z pewnością obejmą transmisję danych.
Oczywiście, UE mogłaby pokusić się o jeszcze więcej rozwiązań korzystnych dla konsumenta i "przycisnąć" operatorów, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia i w tej konkurencji nie widać graczy, którzy byliby równie skuteczni, co Bruksela. Można zaobserwować odwrotny trend; na rękę operatorom idą nawet producenci telefonów komórkowych-smartfonów, którzy ustawiają domyślnie ściąganie danych (i "zapominają" dodać w oprogramowaniu telefonu opcji wyłączenia ściągania). W tym kontekście uważam optymizm wokół eurotaryfy za w pełni uzasadniony - przy założeniu, że KE nie spocznie na laurach i będzie kontynuować inicjatywę.
Pozdrawiam!
Przetarg jak rozumiem jest conditio sine qua non. Ale przecież może się tak zdarzyć, że finalnie jedna firma będzie obsługiwała całą administrację, czyż nie? Pozdrawiam.
2. Większa kasa - więcej podejrzeń, insynuacji oraz zawiści konkurencji. Nawet zakładając, że wszystko byłoby uczciwie zrobione i tak nikt w to nie uwierzy.
A żeby urzędy centralne nie powielały swojej pracy to trzeba zlikwidować dwuwładzę prezydent-premier. Prezydent powinien być szefem rządu - jak w Stanach. Pisałem: http://niepoprawni.pl/blog/404/prezydencki-model-rzadu
Pozdrawiam
"Pójdę dalej: zakładając, że władza monitoringu potrzebuuje (a uważam, że tak) - czy nie byłoby o wiele taniej zatrudnić jedną firmę, by pracowała na rzecz całej administracji centralnej?"
Oczywiscie ze mozna tylko ze w takim przypadku mozna zatrudnic tylko jednego kolesia, a przeciez kazdy ma jakiegos krewnego, kolege, wspolnika czy jest zobowiazany do swiadczenia uslug (ze wzajemnoscia). Wiec kazdy zatrudnia swego konsultanta firme statystyczna ....itd itp.
Jedna firme? To jak nie Prokom, to juz chyba nikt inny.
Bardzo dobrze, ze sie pan czepia, bo i hipokryzja w tym wszystkim niemala.
Ciekaw jestem jak to sie z tym licznikiem zakonczy, bo jakos bedzie musialo.
Tak na marginesie dostalem bana na blogu I. Janke poniewaz pod jego notka o walce z trollingiem napisalem po trzykroc "dupa", chcac sprawdzic, czy dziala?, w przekonaniu, ze bede mogl pogratulowac, ze dziala. Padlem ofiara sukcesu, ktortemu tak sprzyjalem. Pozbawiony zatem tej mozliwosci wyrazam gratulacje - korzystajac z panskiej uprzejmosci, i domniemujac panski zachwyt dla ducha zmian w S24.
- chyba lepsze niż "Ofiara świerzopa" (i proszę, żeby mi Admiralicja nie wyrzucała tego słowa, gdyż brzydkie inaczej się pisze)
Salon24 Z Filtrem
(mniej szkodzi?)
- coś jak Mała Moskwa?
Jak zawsze mają intrygujące pomysły!
A jedna firma - to może być jednak za mało jak na ilość ich kolegów.
ech...
Pomyśl sobie, że na Biznatyjskim dworze był nawet osobny urzędnik, który miał jedno zadanie - uchylać zasłonę w drzwiach przed idącym Cesarzem.
NIE.
W kazdym razie moje "3 x dupa" wisialo przez jakies 2 minuty. Wiec jest i wolnosc slowa, wiec jest i tej wolnosci sluszne moderowanie.
Pisze pan "Mala Moskwa", znowu bedac zlowsliwym. Ja myslalem o tym watku, i wyszedl mi chudy boczek, ale przyznam, ze Mala Moskwa jest zdecydowanie lepsza.
Pozdrawiam