Oficjalna narracja smoleńska wali się już od pewnego czasu. Jednakże ostatnie doniesienia o zaniechaniach BORu powodują, że w historii tej pojawia się nuta infernalna. W dodatku nie chodzi już o żadne plotki różnego rodzaju oszołomów czy rzekomych spiskowców upatrujących wszędzie knowań syjonistów połączonych z siłami rewizjonistycznymi, komunistami i masonami razem wziętymi. Tym razem chodzi o najprawdziwsze fakty i zaniechania. Fakty są faktami a zaniechaniami BORu zajęła się prokuratura i sformułowała oskarżenia. Bez względu na prywatne odczucia i poziom histerii kreujących dotychczasową narrację nie da się tak łatwo wmówić, że prokuratorzy i biegli to jakaś sekta oszołomów i spiskowców. Stwierdzenia Prezydenta RP, że hasają sobie, należy pozostawić bez komentarza - sprawa jest zbyt poważna, aby zajmować się oczywistymi niedorzecznościami.
To czego społeczeństwo dowiedziało się w ostatnich dniach wywarło wrażenie nawet na tych, którzy do tej pory z całych sił pragnęli wierzyć w wersję oficjalną. Nawet jeżeli ich życzeniem pozostanie w dalszym ciągu mieć "święty spokój", to wątpliwości są już zbyt duże. Oto okazało się, że na 96-osobową delegację z Parą Prezydencką, z ostatnim Prezydentem RP na Uchodźctwie, z Marszałkami Sejmu i Dowódcami WP nie czekały przewidziane samochody, które miały przewieźć delegację do Katynia. Ponadto okazało się, że delegacja praktycznie nie była objęta ochroną BORu - nie było wymaganej liczby funkcjonariuszy, funkcjonariuszy nie było tam, gdzie być powinni, nie dokonano kontroli pirotechnicznej pojazdów (bo ich nie było), nie odbyło się wiele innych przewidzianych regulaminem posunięć. O nieprawidłowościach nikt nie informował przełożonych. Albo inaczej - może informował ale jeżeli tak było, to przełożeni musieli w takim razie zignorować te informacje - innych możliwości nie ma.
I te dwa fakty powodują, że sprawa zaczyna wyglądać makabrycznie, wręcz infernalnie właśnie. Bo może to oznaczać tylko jedno - ktoś musiał wiedzieć, że delegacja nigdy nie doleci w miejsce przeznaczenia. Skąd można takie rzeczy wiedzieć? Zdolności telepatyczne, prorocze sny i kontakt z siłami wyższymi raczej należy wykluczyć. Nawet jeżeli coś podobnego zdarza się u funkcjonariuszy państwowych organów czy wyższych rangą urzędników, to raczej nikt nie traktuje tego jako poważnego narzędzia pracy. Pozostaje więc jedno: ktoś skądś wiedział, że delegacja ma nie dolecieć, że żadne samochody nie będą już potrzebne i że ochrona na smoleńskim lotnisku przez BOR będzie zbędna. Mało tego, jeśli chodzi o tę ostatnią instytucję samo wciska się podejrzenie, że gdyby kompetentni funkcjonariusze czekali na lotnisku i dokonali rozpoznania zgodnie z procedurami, natychmiast musieliby wysyłać sygnały alarmowe, że bezpieczeństwo Prezydenta RP i delegacji nie jest zagwarantowane. Dziwnym trafem tak się nie stało. Ktoś tę sytuację zaaranżował, ktoś za to odpowiada. Na razie zarzuty usłyszał wiceszef BORu. Trudno jednak uwierzyć, że obniżenie poziomu ochrony delegacji było jego osobistą koncepcją. Przy tak rażących niedopatrzeniach i podejrzanych działaniach każdy doświadczony urzędnik boi się obarczenia go odpowiedzialnością za taki stan rzeczy i choćby asekuracyjnie zgłasza uwagi do przełożonego czy sporządza notatkę na piśmie. Jeżeli coś podobnego nie nastąpiło - a chodziło tu o delegację na najwyższym szczeblu - to można spokojnie powiedzieć, że działo się w związku z wizytą i jej ochroną coś zupełnie nienormalnego.
I jeszcze jedno pytanie samo się nasuwa: Kto i skąd wiedział, że kolumna samochodów i ochrona BORu w Smoleńsku nie będą potrzebne? Kto i skąd wiedział, że samolot załadowany najważniejszymi przedstawicielami Państwa Polskiego nie doleci w miejsce przeznaczenia?

Mowi jakos inaczej...On w taki razie musiał tez byc w wspisek jakos zamieszany
Lubie i cenie Twoje wpisy, ale manipulowac. Po co?
To co powyzej napisalas DOTYCZY takze wizyty Tuska w Smolensku.
Burdel i bajzel tak to sie nazywa, bez zbytecznej polityki.
Zapraszam do siebie - “Ameryki”
Pozdrawiam
To jak Tusk się dostał z lotniska w Sieviernyj do Katynia? Na piechotę?
Tylko,że Tusk doleciał i wrócił bezpiecznie odnosząc sukces medialny u boku Putina,a L.Kaczyński nie.
ukłony
***
No nie do końca tak.
"Gwarancją bezpieczeństwa" lotu Tuska do Smoleńska
był lot Putina: Tusk leciał specjalnym korytarzem powietrznym zabezpieczanym przez rosyjskie służby.
Obaj panowie przecież się na coś umówili...
Nie manipuluję - to są fakty. Nie pisałam zresztą o nich (bo znane były one już wcześniej) dopóki nie zostały przedstawione zarzuty. To nie tylko bajzel. Bajzel bajzlem - oczywiście jest go w Polsce pełno - ale akurat w BORze nie ma aż takiego bałaganu. To jest instytucja hierarchiczna o ściśle ustalonych kompetencjach i zakresach odpowiedzialności. I - przynajmniej na szczeblu roboczym, wykonawczym - pracują tam profesjonaliści a nie żadne ciotki-histeryczki. Normalne jest, że gdy gdzieś pojawia się głowa państwa, to wykonywane jest rozpoznanie pirotechniczne, sprawdzane są samochody, miejsca, obiekty, itp. To co się stało 10.04 w żadnym wypadku normalne nie było. Z tego co się orientuję przy okazji wizyty Tuska faktycznie także doszło do nieprawidłowości, na pewno ciekawe byłoby jakieś zestawienie ich skali. Zrzucanie wszystkiego na bajzel to jednak łatwizna, zwłaszcza, że wiele wskazuje na to, że było to jednak coś więcej niż pospolity bałagan.
Po prostu, jeżeli nie było zabezpieczonych samochodów zgodnie z wymogami, jeżeli nie było funkcjonariuszy i nie zostało należycie wykonane rozpoznanie, to pewne pytania same się nasuwają - nie uciekniemy od nich!
Prędzej czy później i tak się pojawią - jak nie u mnie to gdzie indziej.
Również pozdrawiam
---------
to jest właśnie cała pani Leonarda...
To jak Tusk się dostał z lotniska w Sieviernyj do Katynia? Na piechotę?
A szedł na piechotę? Bo z tego co ja wiem, to został tam zawieziony. Ja piszę najwyraźniej o 10.04.
Prokuratura powinna rozwikłać te sprzeczności. Dobrze więc byłoby, gdyby pan gen. Janicki został przesłuchany w prokuraturze, by tę sprawę ostatecznie wyjaśnić - tego zdania są mecenas Rafał Rogalski oraz Bartosz Kownacki. - Nie sądzę, że gen. Janicki sam się zgłosi do prokuratury. Prokuratura stoi na swoim stanowisku, a szef BOR - na swoim - ocenia mecenas Piotr Pszczółkowski.
Prawnicy zwracają uwagę, że jeżeli materiał dowodowy zebrany przez prokuraturę zostanie uznany za prawdziwy, wtedy oświadczenia gen. Janickiego okażą się fałszywe. Konsekwencje, jakie w tym wy-padku poniósłby szef BOR, to zawieszenie w czynnościach służbowych, a nawet wydalenie ze służby.
- To są jednak na razie dywagacje, wątek ten jest teraz bardzo wnikliwie badany przez prokuraturę - tłumaczy mecenas Rogalski.
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101002&typ=po&id=po01.txt
Jak widać badanie tego wątku zajęło prokuratorom ponad 16 miesięcy. A w wyniku tych dogłębnych badań nie zdecydowali się jednak na przesłuchanie szefa BOR, Janickiego. Nie mówiąc juz o przedstawieniu zarzutów.
Z nieobecnością na lotnisku funkcjonariuszy BOR ochraniających głowę państwa wiąże się jeszcze brak ochrony kontrwywiadowczej. Przecież ochrona głowy państwa i innych VIPów powinna trwać nawet po ich tragicznej śmierci tzn. ochrona powinna zabezpieczyć urządzenia, sprzęt i materialy związane z tajemnicą państwową. dotyczy to np. telefonu satelitarnego na pokładzie tupolewa, a także smartfonów i laptopów należących do urzędników państwowych.
Jak wiemy po katastrofie wszytkie wymienione urządzenia zostały przejęte przez słuzby rosyjskie ( i do dzisiaj do Polski nie wróciły, podobnie jak kamizelki kuloodprne które rosjanie ściągnęli z ciał martwych funkcjonariuszy BOR)).
swoją drogą jest jeszcze jedna ciekawa sprawa.
Otóż w dniu 10 kwietnia 2010 r. członkami delegacji pństwowej byłi dowódcy wszystkich rodzajów sił zbrojnych:
Dowódca Operacyjny Sił Zbrojnych generał Bronisław Kwiatkowski
Dowódca Sił Powietrznych RP generał broni Andrzej Błasik
Dowódca Wojsk Lądowych RP generał dywizji Tadeusz Buk
Dowódca Wojsk Specjalnych generał dywizji Włodzimierz Potasiński
Dowódca Marynarki Wojennej generał Andrzej Karweta
Dowódca Garnizonu Warszawa generał brygady Kazimierz Gilarski
Kto miał zapewnić ochronę tym dowódcom?
Czy na płycie lotniska znajdowali się funkcjonariusze innych służb np. SKW albo żandarmerii wojskowej?
Jeżeli byli to czy ci funcjonariusze nie byli zaniepokojeni brakiem samochodów dla delegacji?
Ustawa o BOR nakłada na funkcjonariuszy Biura obowiązek współpracy z innymi instytucjami, ich wzajemna współpraca powinna polegać m.in. na informowaniu się o potencjalnych zagrożeniach.
Takie uwagi nasuwają mi się w związku z tymi wystąpieniami byłych oficerów BOR przed Zespołem Parlamentarnym.
Pozdrawiam
jak Ryży dostał się do Katynia???
wsiadł do Czajki Putina?
poszedł na najblizszy przystanek MPK?
pozdrawiam :)
po prostu polecieli by na zapasowe lotnisko
a tam ZONK!
też nie było BORowców i gablot..
no to zawróciliby i polecieliby do najbliższego portu w Polsce, do którego starczyłoby paliwa
ale chyba cie nie przekonam, skoro po dwóch latach bredzisz w taki sposób...
Mogę napisać tyle: w normalnych warunkach osoba odpowiedzialna za ochronę stwierdzająca, że w odpowiednim czasie nie dostarczono samochodów spełniających odpowiednie wymogi i że niemożliwe jest przeprowadzenie ich kontroli, musiałaby zauważyć, że niemożliwe jest zagwarantowanie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa. W normalnych warunkach fakt taki zgłasza się także przełożonemu. Jeżeli np.na lotnisko, na którym ma lądować głowa państwa nie są dopuszczani funkcjonariusze ochrony, powinno się to zgłosić przełożonym tym bardziej. Przede wszystkim piloci - jak i funkcjonariusze BOR znajdujący się w samolocie - powinni dostać sygnał od funkcjonariuszy dokonujących rozeznania w Smoleńsku, że lądowanie samolotu jest niewskazane ze względów bezpieczeństwa. Nie ma żadnego powodu, żeby wątpić, iż w przypadku otrzymania takiego sygnału (a właściwie powinna to być dyspozycja) zarówno piloci jak i lecący z nimi funkcjonariusze BOR zareagowaliby inaczej.
Mało tego, godzina startu samolotu z Donaldem Tuskiem z Polski była również narzucona przez stronę rosyjską. W celu uniknięcia protokolarnych nieporozumień strona rosyjska poprosiła o to, aby start samolotu Tu-154M z premierem Tuskiem na pokładzie odbył się w porozumieniu z Moskwą, po sygnale oznaczającym, że premier Putin jest już w drodze do Katynia.
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110105&typ=po&id=po55.txt
Pozdrawiam
Proszę jaśniej
Nie, nie cała. To jedynie bardzo fragmentaryczna odsłona.
Natomiast żurnaliści, którzy 7 kwietnia przylecieli do Katynia, mieli mieć ograniczone możliwość poruszania się. "Prasa - z notatki wynika, że praktycznie nie wejdzie na cmentarz. A przecież istotą tej uroczysto-ści jest właśnie jej medialny wydźwięk!" - pisał z oburzeniem Górczyński.
Rosjanie nie chcieli nawet zgodzić się na dołączenie samochodu z dziennikarzami do kolumny premiera, co było niezrozumiałe dla strony polskiej, ponieważ - jak zwrócił uwagę ppłk Jarosław Florczak z BOR (zginął również w Smoleńsku) - w trakcie wizyty Putina w Polsce samochód z dziennikarzami rosyjskimi był dołączony do kolumny premiera Putina.
No popatrz Pan, on zaniedbał, dał ciała na całego a i tak Tusk i Komorowski wybory wygrali.
Widocznie wiedzieli, że samochody i ochrona potrzebne nie będą a wybory i tak potem wygrają. No znają się na swojej robocie.
??????
Nie znam się na maskirowce ani ca CVR, FDR, QAR. O bombach, rakietach sztucznej mgle i helu w życiu moim niczego nie pisałam ani nawet nie wypowiadałam się na ten temat, więc rozumiem, że pomylił Pan blogi. Proszę udać się z Pana problemami do osób, które o tym piszą.
Dziękuję bardzo za przypomnienie kilku faktów i cenne uwagi. Tam po prostu wbrew zaklinaniu rzeczywistości odpowiedniej ochrony nie było; mało tego - tu nie chodzi nawet o jakieś tam drobne uchybienia w rodzaju, że np. był ktoś niższy rangą, czy była zredukowana ilość funkcjonariuszy czy któryś czegoś nie dopełnił. To po prostu było jakieś kompleksowe pozbawienie tej delegacji należnej ochrony - tu naprawdę trudno uwierzyć w zwykły pospolity bałagan czy przypadek.
Serdecznie pozdrawiam
Nie bylo borowcow - by nie bylo swiadkow.
Pod koniec marca 2010 r. do Smoleńska/Katynia miała udać się samolotem grupa przygotowawcza z Polski, która miała zająć się organizacją wizyty strony polskiej w uroczystościach katyńskich. W rozmowie z S. Nieczajewem, dyrektorem III Europejskiego Departamentu MSZ Federacji Rosyjskiej, wyszło jednak na jaw, że praktycznie nie powinno dojść do lądowania polskich samolotów na lotnisku Siewiernyj. Nieczajew poinformował, że "według jego wiedzy jakiekolwiek korzystanie z lotniska w Smoleńsku może stanowić poważny problem". Potwierdził tę informację ambasador Bahr, który powiadomił, iż w związku z likwidacją jednostki wojskowej obsługującej lotnisko w Smoleńsku nie ma technicznej możliwości wylądowania samolotu specjalnego z grupą przygotowawczą wizyty premiera RP. Chodziło o brak sprzętu zabezpieczenia lotów, w tym cystern paliwowych, mobilnych agregatów prądotwórczych oraz sprzętu utrzymania pasa startowego.
Warto zauważyć, że Nieczajew podkreślił jednocześnie, iż protokół rządu Federacji Rosyjskiej będzie zajmował się wyłącznie organizacją spotkania Donalda Tuska z Władimirem Putinem oraz że strona rosyjska nie otrzymała żadnej oficjalnej wiadomości, iż odbędzie się wizyta prezydenta Polski w Katyniu.
"Lotnisko w Smoleńsku nic nie wie o zgodzie na lądowanie samolotu z prezydentem" - informował 8 kwietnia m.in. ambasadora Jerzego Bahra i Tomasza Turowskiego Andrzej Kremer, podsekretarz stanu w MSZ.
Pomimo trudności polska grupa przygotowawcza dotarła do Smoleńska i 24 marca 2010 r. był jej pierwszym dniem pracy. W tym dniu w rozmowach ze stroną polską nie uczestniczyła jednak strona rosyjska. W. Kitajew tłuma-czył ten fakt złymi warunkami atmosferycznymi, uniemożliwiającymi wylądowanie w Smoleńsku sa-molotu z Moskwy, którym przylecieć miała strona rosyjska. Zapewnił jednocześnie, że 7 kwietnia "nie będzie tego typu problemów i wszystkie samoloty specjalne z Polski zostaną przyjęte na lotnisku wojskowym w Smoleńsku".
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110105&typ=po&id=po55.txt
Był ewidentnie zamach na polski samolot, a jakieś bydlaki twierdzą że to hel tak działa. O żeś i tu długie pi pi ...
Serdecznie Panią pozdrawiam
Pozdrawiam
Serdecznie pozdrawiam
Nie idą coś Panu te zdania podrzędnie złożone, rozumiem, trudny problem gramatyczny. Takie gnioty niezbyt się udają - no chyba, że u mistrza Manna (Tomasza oczywiście) ale to jeszcze nie ten stopień wtajemniczenia. Proszę popracować.
Pozdrawiam
Pani posel Wrobel
Od 01:11:55
http://orka2.sejm.gov.pl/mp3/2010121678.mp3
Wczoraj na posiedzeniu pojawila sie dosc intrygujaca dla mnie informacja i chcialabym zeby pan potwierdzil badz zaprzeczyl.
Czy wie pan co przewozono w samolocie transportowym, ktroy mial ladowac tuz przed samolotem prezydenckim.? Interesuje mnie kwestia samochodu dla Pana Prezydenta.
Czy te samochody znajdowaly sie fizycznie juz na lotnisku w Smolensku przed przylotem pana prezydenta czy tez mialy byc dowiezione?
Czy ta flota zostala zabezpieczona ?
M.Wierzchowski:
Znaczy ja widzialem kolumne, kolumne strony rosyjskiej
Pani posel Wrobel:
A Polska?
M.Wierzchowski:
Polska tez, znaczy sie autokary i samochody
Pani posel Wrobel:
TAK?
M.Wierzchowski:
Tak, one wszystkie byly na lotnisku
Pani posel Wrobel:
W tym samochod dla Pana Prezydenta?
M.Wierzchowski:
TAK
Wg. Wierzchowskiego nic nie brakowalo a po to on jak sam mowi byl, by wszyscy wsiedli do wlasciwych pojazdow. A jesli cokolwiek brakowalo to dlaczego o tym nie poinformowal Sasina!?
Proponuje jeszcze raz odsluchac co mowi M.Wierzchowski przed zespolem na temat kolumny prezydenckiej.
Jak miala wygladac i dlaczego tak a nie inaczej.
46’25”
http://orka2.sejm.gov.pl/mp3/2010121678.mp3
Kolumna wg. Wierzchowskiego to 3 samochody i 3 lub 4 autokary
1. Limuzyna dla Prezydenta, ktora zabezpieczali rosjanie, wg. mojej wiedzy miala pozostac w Smolensku po wizycie Tuska
2. samochod ambasadora Bahra, ktorym mial on i sp.Prezydent Kaczoroswki jechac.
3. samochod zastepczy, dyspozycyjny (samochod zastepcy ambasadora)
Dlaczego tak a nie inaczej
cytuje Wierzchowskiego
"Nie chcielismy jako kancelaria po prostu bylo duzo waznych osob na pokladzie samolotu , prezes NBP czy inne osoby i ze wzgledu na rodziny katynskie nie chcielismy po prostu robic wielkich voyagy tak, ze wszyscy jada samochodami i kolumna ma 2 km tylko po prostu
PAN PRZEZYDENT,
PAN PREZYDENT KACZOROWSKI Z AMBASADOREM
I RESZTA JAK JEDEN DO AUTOKAROW!!!"
Spojrz na screnny wykonane przeze mnie z koncowki reportazu
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88721,7790068,Katastrofa_pod_Smolenskiem__Sledztwo_trwa.html
http://images45.fotosik.pl/1116/1e352e29c9ce0a37.jpg
Golym okiem widac 4 M-Busy i 2 lub 3 samochody osobowe, brak osob oczekujacych na oficjalna delegacje, z boku, na lewo od namiotu stoja 2 lub 3 osoby, prawdopodobnie kierowcy, po lewej naszej jeden autobus
http://mmariola.salon24.pl/391826,10-04-2010-nie-widzialna-kolumna-prezydenta
To nic tu nie poradzę, może jeszcze po prostu nie zdobył Pan dostatecznej wiedzy na omawiany temat, może trzeba się jeszcze dogłębniej zapoznać z dokumentami, zeznaniami świadków, wypowiedziami ekspertów, itp. Do dzieła!
Zresztą nie wiem czy on się przełożył - o tym nie piszę, piszę o tym, że to, co się tam działo nie było normalne. Skoro nie zostały podstawione odpowiednie pojazdy i nie było ochrony na lotnisku, to znaczy, że na ten samolot nie czekali ci co powinni - to chyba jasne. A skoro nie czekali, to normalny człowiek zadaje sobie pytanie, dlaczego nie czekali. A że ten samolot nie doleciał, to tym bardziej dziwi, że nie czekali na samolot, który nie doleciał (to takie brutalnie logiczne: nie czekać na samolot, który nie doleci) Ot to tyle - i ja właśnie tak sobie to pytanie zadaje.
Pozdrawiam
P.Wierzchowski zeznał przed komisją, że widział 3 samochody (jeden z tego był rosyjski, jeden należał do ambasadora RP w Rosji) i autokary (nie wiadomo czyje). Z jego wypowiedzi w żadnym wypadku nie wynika, że chodziło o przygotowaną i należycie zabezpieczoną kolumnę samochodów dla 2 Prezydentów, 6 Dowódców Sił Zbrojnych, Marszałków Sejmu i pozostałych Członków Delegacji. Ponadto pan Wierzchowski nie odpowiadał za bezpieczeństwo delegacji i za zabezpieczenie samochodów i ich sprawdzenie, toteż nawet nie wypowiadał się w tej sprawie. Z jego wypowiedzi bynajmniej nie wynika, że samochodów było tyle ile trzeba, że spełniały wymogi i że zostały sprawdzone przez funkcjonariuszy BORu.
pozdrawiam Pani Leonardo
Serdecznie pozdrawiam
Iniga: To jak Tusk się dostał z lotniska Sieviernyj do Katynia? Na piechotę?
Leonarda Bukowska: A szedł na piechotę? Bo z tego co ja wiem, to został tam zawieziony. Ja piszę najwyraźniej o 10.04.
Pani Leonardo, skomentowałam sugestę Eternity, jakoby obie wizyty - Tuska i Kaczyńskiego - były podobnie przygotowane przez BOR. Zatem jeśli dla prezydenta Kaczyńskiego nie dostarczono samochodów, to wg Eternity, dla Tuska też nie. Zadałam więc pytanie: jak Tusk pokonał drogę z lotniska do Katynia?
Przed zespolem Wierzchowski dokladnie powiedzial jak wygladala koluma i dlaczego tak a nie inaczej.
Na pytanie Pani posel wyraznie odpowiedzial
Pani posel Wrobel:
W tym samochod dla Pana Prezydenta?
M.Wierzchowski:
TAK
46’25”
Antoni Macierewicz
Ja bym sie chcial dowiedziec jeszcze czy byla omawiana wtedy 09.04. w Smolensku sprawa, czy mieliscie wiedze dotyczaca kolumny samochodowej ktora miala czekac na Pana Prezydenta? Jak liczna miala byc ta kolumna?
Marcin Wierzchowski
Tak, rozmawialismy,ustalalismy ze o ile mnie pamiec nie myli ze samochod limuzyna, tak jako samochod bedzie dla Pana Prezydenta , bedzie w drugim samochodzie bedzie jechal Pan ambasador Bahr razem z Panem Prezydentem Kaczorowskim, jeden samochod byl pozostawiony w tzw. rezerwie, zastepcy ambasadora. Jakby cos trzeba by wczesniej pojechac itd. Reszta osob byla podzielona na autobusy, tak . Bylo 90 osob nie liczac zalogi i funkcjonariuszy BORu, ktorzy mieli tak, ktorzy mieli oddzielne, byly podzielone bodajze na trzy autokary, tak, Tak to podzielilismy bo uroczystosci mialy wygladac w ten sposob, ze Pan Prezydent po oficjalnej czesci na lotnisku.. tfu.... na czmentarzu w Katyniu mial sie udac na obiad z rodzinami katynskimi i nie wszyscy czlonkowie delegacji jechali tam . Wiec my mysielismy tak to skoordynowac zeby osoby, ktore ..... rozdzielic je tak do kolumny, zeby po mszy, wyjezdze z cmentarza nie okazalo sie ze ktos nie ma czym jechac, bo dany autokar pojechal. Tam udzial mial wziac Pan Prezydent , (............................)
Dalej
A.M.
Ja bym chcial jeszcze w sprawie tych samochodow dopytac.
Z tego co pan powiedzial jawi mi sie obraz nastepujacy
- limuzyna
- pan ambasador plus pan prezydent Kaczorowski
- samochod zastepczy nazwijmy to tak czyli dyspozycyjny, tak?
M.W.
Byl, byl
A.M.
I autokary tak?
M.W.
Tak, bodajze 3 ciezko jest mi dzisiaj powiedziec czy byly 3 czy byly 4 po prostu nie pamietam, musialbym zajrzec do.......!!!!!!!
A.M.
Rozumiem, w kazdym badz razie autokary dla pozostalych czyli jeszcze raz 3 samochody dla VIPow i autokary
M.W
Tak, tak, tak
Ze wzgledu na to ze (I TERAZ UWAGA)
Nie chcielismy jako kancelaria po prostu bylo duzo waznych osob na pokladzie samolotu , prezes NBP czy inne osoby i ze wzgledu na rodziny katynskie nie chcielismy po prostu robic wielkich voyagy tak, ze wszyscy jada samochodami i kolumna ma 2 km tylko po prostu
PAN PRZEZYDENT,
PAN PREZYDENT KACZOROWSKI Z AMBASADOREM
I RESZTA JAK JEDEN DO AUTOKAROW!!!
Wynika, prosze kitu nie wciskac
cytuje
"Nie chcielismy jako kancelaria po prostu bylo duzo waznych osob na pokladzie samolotu , prezes NBP czy inne osoby i ze wzgledu na rodziny katynskie nie chcielismy po prostu robic wielkich voyagy tak, ze wszyscy jada samochodami i kolumna ma 2 km tylko po prostu
PAN PRZEZYDENT,
PAN PREZYDENT KACZOROWSKI Z AMBASADOREM
I RESZTA JAK JEDEN DO AUTOKAROW!!!"
Pozdrawiam
Odpowiedzialny nie zyje i juz nic nie powie
"Ponieważ były to dwa przedsięwzięcia, duża grupa została podzielona na dwie podgrupy. Jedna z nich zajmowała się przygotowaniem wizyty pana premiera, druga przygotowaniem wizyty pana prezydenta. W przygotowaniach dotyczących wizyty pana prezydenta wzięli udział: pan minister Przewoźnik, pan dyrektor Kazana i pan Florczak. Wszyscy nie żyją."
http://mmariola.salon24.pl/376515,10-04-2010-funkcjonariusze-boru
"Rozmawialiśmy, ustalaliśmy (...)" - i co z tego? To że ktoś rozmawiał i ustalał, to jeszcze droga Pani nie oznacza, że samochody były należycie przygotowane.
Nie chcielismy jako kancelaria po prostu bylo duzo waznych osob na pokladzie samolotu , prezes NBP czy inne osoby i ze wzgledu na rodziny katynskie nie chcielismy po prostu robic wielkich voyagy tak, ze wszyscy jada samochodami i kolumna ma 2 km tylko po prostu -
Droga Pani, a co ten cytat mówi konkretnego o zabezpieczeniu pojazdów i o ochronie delegacji? Do tego to raczej jakieś zeznania kogoś z BORu czy jakiś protokół a nie zeznania świadka, który z ochroną nie ma nic wspólnego. Jeżeli Pani dysponuje podobnym dokumentem czy jakimiś zeznaniami kogoś, kto przeprowadzał kontrolę pojazdów dla Pary Prezydenckiej i zabezpieczał wizytę pod względem kontrwywiadowczym, to proszę się tym podzielić.
A poza tym trochę grzeczniej, bo kitu to ja Droga Pani nie wciskam.
Kto niby nie żyje? Jakiś kit to Szanowna Pani tu wciska. Nie słyszałam nic o zejściu jakiegokolwiek funkcjonariusza zabezpieczającego wizytę na miejscu w Smoleńsku a nawet gdyby, to byliby jeszcze jego zastępcy czy inni podwładni. Problem, że ich tam po prostu nie było.
Odpowiedzialny nie zyje i juz nic nie powie
zyje, pan Janicki jeszcze zyje a to on jest odpowiedzialny
"Ponieważ były to dwa przedsięwzięcia, duża grupa została podzielona na dwie podgrupy. Jedna z nich zajmowała się przygotowaniem wizyty pana premiera, druga przygotowaniem wizyty pana prezydenta. W przygotowaniach dotyczących wizyty pana prezydenta wzięli udział: pan minister Przewoźnik, pan dyrektor Kazana i pan Florczak. Wszyscy nie żyją."
http://mmariola.salon24.pl/376515,10-04-2010-funkcjonariusze-boru
MMARIOLA1613104 | 20.02.2012 01:16
Dla nich (fym kow)
winien Sasin , wierzchowski oby dalej od Millera, Janickiego i tuska wreszcie .
pozdrawiam
Pani nie rozumie o czym ja pisze i co Wierzchwski mowil.
Ja nie pisze o zabezpieczeniu pojazdow tylko odpowiadam na pani pytanie
"Kto i skąd wiedział, że kolumna samochodów i ochrona BORu w Smoleńsku nie będą potrzebne?"
Odpowiedzialam na pani pytanie na podstawie zeznan Wierzchowskiego.
Wg. Wierzchowskiego kolumna byla w Smolensku
Czytaj uwazniej i moje notki i komentarze.
dowod prosze ze bronie Janickiego!!!
Po drugie odpowiedzialny jest przedewszystkim Janicki bo to on kieruje Borem.
http://mmariola.salon24.pl/391826,10-04-2010-nie-widzialna-kolumna-prezydenta
Gazeta Polska w swojej ostatniej publikacji w bezczelny
sposob manipuluje zeznaniami naocznych swiadkow
“zdarzenia w Smolensku”.
Smoleńsk: Niewidzialna kolumna prezydenta
http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl/391383,smolensk-niewidzialna-kolumna-prezydenta
Przeczytalam powyzej linkowany artykul w niemalym szoku. Nie miescilo mi sie w glowie, ze dziennikarze GP siegna dna klamstwa i manipulacji.
Odniose sie tylko do zeznan M.Wierzchowskiego przed ZP na ktore to powoluje sie GP.
Cytuje za GP
„Marcin Wierzchowski z Kancelarii Prezydenta, który również był wtedy na płycie lotniska, określa tę samą sytuację tak: „Oczekiwaliśmy na tak zwanym miejscu postojowym. (…) Wsiedliśmy do samochodu ambasadora Bahra, zobaczyliśmy, jak ochrona rosyjska, która stała jakieś piętnaście metrów od nas, ruszyła przez płytę lotniska w stronę miejsca, gdzie – teraz już wiemy – była katastrofa. My pojechaliśmy za nimi” (książka „Mgła”, s. 129–130).
Potem, odpowiadając na pytania Antoniego Macierewicza, przewodniczącego zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej: „Ile to było samochodów?”, Marcin Wierzchowski odpowiedział: „Nie wiem, mogło być pięć, mogły być cztery”.
Nie była to więc kolumna, bo ta musiałaby liczyć kilkanaście pojazdów.”
Przekaz byłego płk KGB jest jednoznaczny...Tak skończy każdy, który zdradzi lub stanie na jego drodze. A prezydent Kaczyński mocno zalazł za skórę temu zakompleksionemu człowiekowi.
Pozdrawiam
Daj juz spokoj z oskarzeniami wszystkich o klamstwa, bo az sie mdlo robi.
To samo robilyscie u Martynki.
Uwazasz, ze tak trudno sie zorientowac o co tak naprawde chodzi?
Pani Leonardo skad tyle powsciagliwosci w nazywaniu rzeczy po imieniu?. Wystarczy siegnac do zeznan borowcow na posiedzeniu Zespołu Parlamentarnego Sejmu w dniu 17.02.12 by tych watpliwosci pozbyc sie dosc skutecznie.
Otoz były wiceszef BOR-u pułkownik Tomasz Grudziński oceniając przygotowanie tragicznie zakończonej wizyty w Smoleńsku w dniu 10 kwietnia 2010 roku stwierdzil:
„Ci ludzie mają na sumieniu 96 ofiar”
mając na myśli obecnego szefa i wiceszefa BOR-u oraz Ministra Jerzego Millera, bo tylko on, jak mówi ustawa, mógł obniżyć stopień ochrony VIP-ów.
Zarówno pułkownik Tomasz Grudziński jak i obecdny pirotechnik, major rezerwy Robert Tereli, nie byli w stanie wytłumaczyć w jaki sposób mogło dojść do złamania wszystkich wymaganych prawem procedur na każdym z etapów przygotowywania wizyt. .
Pytany czy brak ochrony w Smoleńsku, w dniu 10 kwietnia 2010 roku mógł być wynikiem bałaganu, odpowiedział, że biorąc pod uwagę fachowość wiceszefa BOR-u jest to wykluczone!!!.
Major Tereli poddał również w wątpliwość obecność funkcjonariuszy BOR-u na pokładzie Tu-154 ze względu na zbyt małą odległość czasową jaka według oficjalnej wersji wydarzeń dzieliła lądowanie Ił-a 76 i Tu-154. Obecny na pokładzie szef prezydenckiej ochrony miał obowiązek zakazać lądowania do czasu wylądowania Ił-a-76 i wyładowanie z niego samochodów dla VIP-ów, co jest czynnością czasochłonną. Działanie funkcjonariuszy na miejscu tragedii było sprzeczne ze wszelkimi procedurami, grupa przygotowująca i osobista ochrona nie zostały wyposażone w środki łączności, nie mogły więc wypełnić żadnych działań zabezpieczających na miejscu.
Wizytę głowy państwa (plan tej wizyty) przygotowano w taki sposób, żeby uniemożliwić jakiekolwiek działania zabezpieczające, a sam plan został zatwierdzony przez nieuprawnionego do tego funkcjonariusza.
http://www.pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=1355
Konkluzja jest taka, albo damy wiare wieloletniemu szefowi BOR ktory sie tym zajmowal profesjonalnie i posiada wieloletnie doswiadczenie w tym wzglednie albo podwazymy te opinie przedstawiajac inna kogos o podobnym dowsiadczeniu. Nikt chyba nie bedzie bral pod uwage amatorskich twierdzen na ten temat uczestnikow dyskusji opierajacych sie czesto na wlasnych przeczuciach i przekonaniach. Trzymajamy sie wiec czegos pewnego a opinia jest tu klarowna, zaniedbania nie byly przypadkowe biorac pod uwage ich skale. To zostalo wykluczone , co wiec pozostaje? - dzialania celowe.
To jest, moim zdaniem, gorzej niż ściema, to jest przygotowywanie nowego kłamstwa, nowej narracji pod tytułem "patrzcie, wszystko szło źle, 7-go mógł przecież zginąć też Tusk, a to dlatego, że ten bałagan w BORze trwa już od dawna, co najmniej od rządów PiSu".
Bez względu na opinie w przedmiocie przyczyn katastrofy musimy sobie powiedzieć jedno. 10.04.2010 r. pokazał kompromitujący stan Państwa Polskiego, za co odpowiadają konkretne osoby (politycznie i prawnie). Tu nie ma miejsca na jakieś dywagacje ! W czasie podróży Prezydenta szef BOR robi zakupy "na warzywniaku" ! To jest normalne ? On powinien siedziec w wyznaczonym do tego miejscu, gdzie się dowodzi i koordynuje całą operacją ! Ciekaw jestem, czy szef ochrony Prezydenta USA w czasie jego wizyty zagranicznej też tak postępuje ? Toż to jakiś absurd !
I na koniec pytanie natury stricte praktycznej. Jeżeli prawdą jest, że na Prezydenta RP (i resztę delegacji) nie czekały na lotnisku żadne środki transportu (nawet autokar), to jak organizatorzy wyobrażali sobie "dostarczenie" Prezydenta do Katynia ? Na piechotę ? Rowerami? Jak ci wszyscy "organizatorzy" chcieli to zrealizować ?
Mam na to dwie odpowiedzi.
1. BURDEL TOTALNY
2. BURDEL ZAARANŻOWANY
Innej nie znajduję.
Z poważaniem
http://orka2.sejm.gov.pl/mp3/2010121678.mp3
ty chyba slepa jestes
A łamanie procedur lotniczych zazwyczaj ma taki finał jak feralny lot tu 154 M..
Pewnie powstanie setki jak nie tysiące notek o zamachu.. Że żaden piszący o zamachu nie dysponuje żadnym dowodem w tej sprawie.. Ba cieniem dowodu..
Stosując zasadę gen. Błasika .. Skoro nie stwierdzono obecności w kokpicie to go waszym zdaniem tam nie było .. A zamach?? SA dowody skoro ich brak , bo brak ich na dzień dzisiejszy.. To zamachu nie było..!! Chyba proste ..?? Czy stosujecie swoisty kalizm
A może Pani Leokadia dysponuje jakimiś dowodami na zamach w Smoleńsku..??
Bo notka to ..
Przemyśl to pytanie.
Nonsens. Wystarczyłoby, aby Protasiuk przyjął do wiadomości informację z wieży w Smoleńsku ("warunków do lądowania nie ma") i odleciał gdziekolwiek. I od razu te żałosne teorie zamachowe straciłyby rację bytu.
Nonsens. Wystarczyłoby, aby Protasiuk przyjął do wiadomości informację z wieży w Smoleńsku ("warunków do lądowania nie ma") i odleciał gdziekolwiek. I od razu te żałosne teorie zamachowe straciłyby rację bytu.
XIAZELUKA5647214 | 20.02.2012 09:30
A Protasiuk przyjal te informacje nie zamierzal ladowac zszedl do wysokoscoi decyzji na co wieza (mimo braku warunkow wyrazila zgode!!!)
Samoloty nie odlatuja sobie gdziekolwiek!!!
Nie mogl sobie odleciec do Witebska, ktory byl zamkniety, to wieza musi przygotowac korytarz powietrzny.
Samolot to nie hulajnoga, na hulajnodze mozesz sobie zakrecic i powiedziec jade so somu, z samolotami jest troche inaczej to ziemia kieruje ich ruchem na gorze.
Chyba opublikuje ksiege nonsensow jakie wypisujesz w sprawie katastrofy.
Słoneczko, dobrze Ci radzę - daj sobie spokój z komentowaniem tego nieszczęsnego wypadku. Spróbuj zrobić karierę na Kulinaria.pl może.
Serdecznie pozdrawiam
Proszę przestać kierować dyskusję na tory niezrozumiałe dla ogółu Czytelników (dla mnie zresztą także nie).
Problemem jest dlaczego nie udalo im sie odejsc, to trzeba zbadac, ale wrak jest w Rosji, masa dokumentow w Rosji .
Co sie w ogole stalo .
Luka moge sie zalozyc, ze na kulinaria .pl to Ty zostaniesz gwiazda; mezczyzni bardzo dobrze gotuja, dlatego to w najlepszych restauracjach swaiata szefami sa mezczyzni nie kobiety.)))
A wiec-Luka do rondla!!!
To pani wbrew temu co mowil Wierzchowski wprowadza czytelnikow w blad. To pani twierdzi, ze na lotnisku nie bylo pojazdow.
Pozdrawiam
Nikt sie nie przyczepil do Wierzchowskiego tylko do tego co pani pisze.
"nie dokonano kontroli pirotechnicznej pojazdów (bo ich nie było),"
Raz jeszcze poczytaj tez o korytarzach powietrznych jakt o dziala, chcesz linki czy sam znajdziesz?
Gdyby udalo mu sie odejsc na drugi krag odlecialby byc moze do Moskwy, raz jeszcze rozmowy z wiezy!!!
Czytaj, czytaj, nie pisz bzdur.
Wypowiedzi płk Grudzińskiego są bardzo konkretne, wynikają z jego wiedzy fachowej i doświadczenia i sporo wyjaśniają. Dlatego też należy je potraktować poważnie. Wszystko razem prowadzi do wniosku, że to co się tam działo nie było w żadnym wypadku normalne i że nie da się tego uzasadnić zwykłym bałaganem.
Pozdrawiam
A pomyście tylko, co byście tu wyPiSywali, gdyby Tupolew szczęścliwie wylądował, ale delegacja nie dojechałaby do Katynia, bo (podległy Tuskowi) BOR musiałby mieć 3 godziny na "kontrolę pirotechniczną", zbyt późno (z winy Rosjan) podstawionych samochodów? Co by o tym mówił Lech Kaczyński, który swój stosunek do ograniczjących go procedur zademonstrował podczas słynnego lotu do Tbilisi? Już to sobie wyobrażam...
Pozdrawiam
Serdecznie pozdrawiam
Serdecznie pozdrawiam
całkowita zgoda. I dokładnie takie dwie odpowiedzi wchodzą w grę, przy czym po tym, czego dowiedzieliśmy się w ostatnim czasie raczej trudno wierzyć w nagromadzenie tak przedziwnych "przypadków" - zarówno w samym zdarzeniu jak i w związku z jego badaniem.
Podzrawiam
To jest pytanie, które należy zadać - bo ktoś za ten stan jest w końcu odpowiedzialny. Na pewno ciekawe informacje może przynieść postępowanie w tej sprawie.
No i ktoś też odpowiada za to, że na państwową delegację nie czekają ci, którzy z mocy ustawy powinni a właśnie owo przeznaczenie. Koszmar!!!
Pozdrawiam
A Protasiuk wykonal tak jak il normalna procedure zejscie do wysokosci decyzji, wieza nie musiala dac zgody, on pytal czy moze wiezza wyrazila zgode.
Wiec przestan trollowac , notke ,ktora jest o bor ze, .
Na razie ja nie pisze o zamachu, to Ty kompromitujesz sie , na potege.
EOT
Do słowotoku o niczym nie będę się odnosić, bo szkoda czasu.
a jeżeli Pan tego nie rozumie to proszę głosic swoje mądrości u cioci na imieninach, gdzie na pewno znajdzie Pan wdzięcznych słuchaczy. Tutaj nie ma chętnych do bicia piany.
To proszę podać jakąś wiadomiość, czy isnieje protokół z kontroli i odbioru pojazdów. Zeznania p.Wierzchowskiego nie są miarodajne do oceny, czy wizyta i kolumna samochodów była prawidłowo zabezpieczona - p.Wierzchowski nie odpowiadał za ochronę i bezpieczeństwo.
Jeszcze raz międlenie w kółko o Wierzchowskim i będzie ban, to była żółta kartka.
Żaden samolot, a zwłaszcza samolot z głową państwa na pokładzie nie lata gdziekolwiek.
panu w tym ograniczonuym rozumie nie chce się pomieścic informacja = co to jest "wysokość decyzji". wielu już Panu tłumaczyło, ale powtórzę jeszcze raz - wysokość decyzji to jest wysokość na której pilot podejmuje decyzje o lądowaniu albo o tzw. odejściu na drugi krąg. kryteriu podjęcia decyzji jest widoczność - jeżeli pilot widzi światła na ziemi, to kontynuuje zejście, jeżeli nie widzi - odchodzi.
Teraz już jasne? Czy potrzebne są dalsze wyjasnienia?
po raz enty (moze w koncu dotrze)
Nie pisze o Wierzchowskim tylko o tym co zeznal przed zespolem
"Zeznania p.Wierzchowskiego nie są miarodajne do oceny"
A to ciekawe co pani pisze.
Sadzi pani, ze Wierzchowski przed zespolem i Macierewiczem klamal?
Nie w tym jednak rzecz. Gdyby przestała Pani udawać mądrzejszą niż jest, to może zrozumiałanby proste równanie: "brak warunków do lądowania" = "samolot odlatuje" = "żadnego zamachu nie było".
A ja przypominam, że gdyby od razu odlecieli na zapasowe, zamiast bez potrzeby pakować się w mleko, to etc.
XIAZELUKA5647221 | 20.02.2012 11:35
link nadużycie odpowiedz
Wiec dlaczego wieza nie skierowala ich na ten zapas, nie powiedziala gdzie maja leciec?
A piloci ila tez mieli sklonnosci samobojcze?
A ja sie zastanawiam czemu ty robisz z siebie permanentnie idiote, .0
Dowody albo spotkamy sie w sadzie!!
A Protasiuk nie dostal komunikatu od Putina, zezwolili mu zejsc kontrolerzy zejscie do wysokosci decyzji to normmalna procedura.
Na brzoze sie udaj i wez ze soba mmariolke.
Zapewne "zaplanowany zamach na szczeblu międzypaństwowym jest absurdem" - przede wszystkim dlatego, że zamachów raczej nigdy nie planuje się na jakichkolwiek oficjalnych szczeblach. Zwraca Pan też uwagę, że w przypadku działalności planowej wszystko przebiegałoby w sposób "doskonalszy" - to jest zrozumiałe i oczywiście dziwne, że pewne sprawy zostały przeprowadzone w sposób tak dyletancki, tutaj zgadzam się z Panem, nie mam też możliwości przy obecnym stanie wiedzy dokładniej określić, z czego to wynikało.
Ostatnia część Pana wypowiedzi to gdybanie - to nie była wycieczka szkolna ani wyprawa autostopem i odpowiednie pojazdy w odpowiedniej ilości powinny być po prostu podstawione we właściwym czasie. Ich niepodstawienie we właściwym czasie i niemożliwość przeprowadzenia kontroli powinny być pierwszym sygnałem alarmowym. Gdyby samolot wylądował - co niestety się nie stało a organizacja mimo wszystko nawaliłaby zapewne myślący ludzie - z PiSu i nie z PiSu - mieliby słuszne pretensje do osób odpowiedzialnych.
2) Zeznania Wierzchowskiego nie są w żaden sposób miarodajne dla sprawy zapewnienia bezpieczeństwa delegacji, bo to nie on za to odpowiadał;
3) Prosiłam kilka razy o niekontynuowanie wątku Wierzchowskiego, ponieważ on do sprawy nic nie wnosi - za zabezpieczenie pojazdów i zapewnienie bezpieczeństwa odpowiadał BOR.
4) Ostrzegałam, że namolne kontynuowanie sprawy Wierzchowskiego i wplątywanie w dyskusję wątków pobocznych a mącących i zaciemniających obraz odpowiedzialności jak obecność ś.p.min.Przewoźnika czy ś.p.dyr.Kazany na pokładzie samolotu zostanie uznane za trollowanie;
5) Nieskuteczne - ban.
Bo na powaznie to chyba nie.
Skoro kontroler lotu powiedział "brak warunków do lądowania", to nastepnym zdaniem powinno byc wskazanie lotniska na które samolot ma się udać. Potrafi Pan wskazać w stenogramie zapisów CVR takie zdanie?
a przełożeni z kolei realizowali polecenia urzędników z kancelarii Premiera RP. A ci urzędnicy mieli, a przynajmniej powinni mieć pełną wiedzę o stanie lotniska Siewiernyj.
Proszę się zapoznać z moim komentarzezm 19.02.2012 23:20.
Mowa w nim o przygotowaniach uroczystości katyńskich.
Pod koniec marca 2010 r. do Smoleńska/Katynia miała udać się samolotem grupa przygotowawcza z Polski, która miała zająć się organizacją wizyty strony polskiej w uroczystościach katyńskich. W rozmowie z S. Nieczajewem, dyrektorem III Europejskiego Departamentu MSZ Federacji Rosyjskiej, wyszło jednak na jaw, że praktycznie nie powinno dojść do lądowania polskich samolotów na lotnisku Siewiernyj. (...)
Serdecznie pozdrawiam
No tyle Panią proszę, żeby Pani poczytała przepisy, procedury itp, a nie NDz... Ale jeśli Pani nie umie do tego dotrzeć, to wyjaśnię Pani, że to załoga samlotu miała zas....ny obowiązek wyznaczyć w planie lotu ewnetualne lotniska zapasowe (co zresztą mieli zerżnięte z lotu 7.04.2010) i w przypadku gdyby chieliby lecieć na "zapasowe" to zas....ym obowiązkiem kontroli lotów byłoby umożliwienie im przelotu na te wybrane zapasowe. I nie byłaby to kontrola w Smoleńsku, lecz kontrola OBSZARU w Moskwie. Smoleńscy kontrolerzy tylko pokierowaliby ich na odlot z okolic swojego lotniska i przekazali kontroli obszaru. Dotarło? I nawet jeśli dyskutowali z obszarem w Moskwie na ten temat, to nie po to, że oni będą kierować lotem na zapasowe, tylko po to, by obszar był już przygotowany na taką ewentualność.
Pozdrowienia dla Pani Wiesławy od WSI-owego chłopa
Pozdrowienia dla Pani Wiesławy od WSI-owego chłopa
To dlaczego smolenscy kontrolerzy tego nie zrobili wsioku?
Dlaczego zaloga dostala zgode na wejscie w rejon lotniska od lotniskowego organu kierowania lotem w sytuacji warunkow atmosferycznych ponizej minimum lotniska .
Moze na to odpowiesz przy okazji.
Przepraszam autorke za offtop, ale az paluchy swierzbia czytajac Luke, usilujacego tu grac angielskiego arystokrate z flegma.
Pisze Pani "Zeznania Wierzchowskiego.....bo to nie on za to odpowiadał". A czy ten pan co ostatnio zeznawał u Macierewicza, to był odpowiedzialny za zabezpieczenie wizyty 10.04.2010????? I niech Pani nie pisze, że MMariola trolluje, bo to Pani wobec niej stosuje trolling.
Aha - proszę podać źródło informacji, że w Smoleńsku w dniu 10.04.2010 nie było samochodów do przewozu delegacji? Proszę nie pisać o to, bym podał dowody, że jednak były. Bo to głupie trochę i trollingiem zalatuje.
Pozdrawiam ciepło
Bo sami o to poprosili. Nikt ich tam nie wpychał - wręcz przeciwnie - kilkukrotnie grzecznie podawali "warunków do lądowania niet". Nie mieli prawa owiedzieć "won stąd" bo jest mgła. Ale raczej powinni to powiedzieć - lepsze byłby biadolenie PIS-u, że ruskie nie wpuścili niż 96 ofiar śmiertelnych.
Już ktoś Pani napisał, żeby Pani poczytała o procedurach, przepisach itp. Sama zresztą Pani też napisała, że lotnictwo to nie piaskownica :) I Pani bardzo upraszcza ten temat.
Pozdrawiam ciepło. Urocza jest Pani w tych inwektywach na ustach :)
...no i gdyby Ruskie złosliwie żadnego lotniska nie zaproponowali... Trzeba byłoby wówczas kopiować wyczyn Matiasa Rusta, co nie? Tak to jest, kiedy zasady ruchu lotniczego zapisuje się na źółtych karteczkach samoprzylepnych, przyczepionych do rogu biurka.
Masz jeszcze jakieś inne sensacje na temat zasad organizacji przelotów nad Europą?
.
Nie da sie uzasadnic balaganem, skala zaniedban jest zbyt ogromna co przy fachowosci tych sluzb jest niemozliwie.
Nie bylo to normalne dzialanie bo byl w tym cel, przypadek jest tu wykluczony, Skoro byl cel, zamiar to czemu mial sluzyc?. To jest zasadnicze pytanie.
Sprobujmy odpowiedziec - czy nie temu by nasi nie "przeszkadzali" Rosjanom?, zeby byli w tym czasie maksymalnie nieobecni, w dzialaniu wrecz sparalizowani, niezdolni do realizacji procedur bezpieczenstwa?
Jesli tak to czy pasazerowie T154 zostali wystawieni, skazani na laske i nielaske Putina?
Czy to jest logiczne rozumowanie jesli wykluczymy przypadek/zwykly balagan ??
Innymi slowy prezydent i cala delegacja zostali podani Putinowi na tacy, robcie z nimi co chcecie, macie wolna reke, nasi wam nie przeszkodza..........
Tak to jest kiedy z ksiecia wychodzi burak ...
Jeżeli mówi pan o płk.Grudzińskim, to on nie zaświadczał o sytuacji z 10.04 a wypowiadał się w sprawach procedur stosowanych w BORze.
Tak, właśnie od Pana oczekuję dowodów, nie tylko, że jakieś tam samochody skądś tam były ale także, że były w odpowiedniej ilości i zostały odpowiednio zabezpieczone. Może Pan o tym coś napisać - tylko bloga trzeba przedtem założyć. Jako dowody chętnie przyjmę jakieś protokoły z BORu, mogą być jakieś dokumenty osoby, która te pojazdy zaordynowała czy coś podobnego. Gdyby mi Pan dopomógł w ich dostarczeniu, z góry dziękuję.
A teraz - proszę trzymać się mocno. Na moim blogu, Szanowny Panie Kolego, to ja decyduję, o czym i w jaki sposób się dyskutuje i kto trolluje i rozwala dyskusję - na pewno nie Pan. I proszę mi się tu nie szarogęsić i nie wp... , co mam u siebie robić, bo żadnego tytułu do tego Szanowny Kolega nie ma. A jak będzie jeszcze jedna próba szarogęszenia się w nie swojej zagrodzie i dyktowania mi warunków, to - Szanowny Kolego - podzielisz los Marioli.
1. w 2007 roku lotnisko Siewiernyj było czynnym lotniskiem wojskowym, z pełnym wyposażeniem.
W 2010 r. lotnisko było juz nieczynne, stacjonujaca tam wczesniej jednostka wojskowa przeniesiona do Tweru, część urządzeń nawigacyjnych zdemontowana. Lotnisko siewiernyj było w praktyce wykorzystywane jak punkt przeładunku dla przemytników broni (głowny organizator siedzi w areszcie w USA)
2. Dbałość o tę wizytę jego kancelaria zaprezentowała równie radosną jak w 2010 roku.
Kancelaria Prezydenta nie zajmuje się organizacją zagranicznych wizyt prezydenta. In inigdy sie nie zajmowała, bez względu na to, kto był prezydentam. To jest zadanie MSZetu, BOR i Kancelarii Premiera.
W żaden. Brak limuzyn nie przełozył się na katastrofę. Natomiast ich brak jest logiczną konsekwencją świadomości że nie będą potrzbne.To jest istota sprawy.
Nie kilkakrotnie panie klamczuchu powiedzieli raz a pozniej pomimo tego braku warunkow dali zgode.
Jak pan mnie spyta czy moze poan skoczyc z dziesiatego pietra to ja mam panu powiedziec prosze skakac, bo pan prosi?
Pan zartuje panie pancerniaczku brzozowy.
Inwektywy ,n ustach w jakim to jezyku??
A o tych karteczkach przylepianych do biurka , to fajne jest. jak sie przypomni jaki to informacje na teamt lotniska przekazali polskiej stronie Rosjanie. To rzecywiście były jakies niewyraźne kseropkopie, bez podpisów, niczym nie przypominajace dokumentów w cywilizowanym państwie. Szczególy w raporcie Millera.
M.in. nie przekazali nawet informacji, ze jeden z kierunków podejścia do ladowania jest nieaktualny, bo zdemohtowali na nim urządzenia nawigacyjne i oświetlenie. Nawiasem mówiąc o tym drobiazgu nie wiedziała nawet załoga Iła, który wczesniej podejmował próbę lądowania.
Oczywiście wiem, kto tu jest gospodynią i to Pani decyduje :) I wiem, że gdy gospodyni brakuje argumentów, to wtedy adwersarza spotyka jedyne słuszne rozwiązanie czyli ban :)
To nie ja postawiłem tezę o braku samochodów, tylko Pani i Pani zwolennicy. Więc chyba powinno się samemu to udowodnić :)A nie oczekiwać dostarczenia dowodów od innych.
Pozdrawiam serdecznie :)
To rzeczywiście bardzo podejrzane. Na własnego Iła Ruskie planowali zamach?
Jeżeli w 2007 r. lotnisko było "w pełni wyposażone" (w przestarzały gruchot zwany przez nieporozumienie "radarem"), a potem owe lotnisko zostało zamknięte, to należałby domniemywać, że jakość obsługi się pogorszyła. Co ludzie Pana Prezydenta zrobili, aby zabezpieczyć jego wizytę? Bo z tego, co tu zamachomanni opowiadają, wygląda na to, że Tusk batogiem zapędził JE Kaczyńskiego na pokład bombowca. Wraz z resztą "elity".
Bana udzielam za notoryczne mącicielstwo, co właśnie osoba zbanowana uprawiała. Niestety numer z Wierzchowskim i Sasinem jest już znany i ograny, jest także dość dobrze znany u mnie na blogu. Funkcjonuje on na zasadzie, że "Wierzchowski powiedział" a potem "to znaczy, że Wierzchowski kłamie". Powtarzam po raz setny, że Wierzchowski nie odpowiadał za bezpieczeństwo, odpowiadał za to BOR i to jego urzędnicy powinni sprawdzić stan pojazdów, bezpieczeństwa, itp. i zaakceptować to. A z tego powinien być sporządzony jakiś protokół czy notatka służbowa - wg stanu mojej wiedzy takiego dokumentu nie ma. Jeżeli Pan ma inną wiedzę i wie o istnieniu takiego dokumentu, to proszę się tym z nami podzielić. Jeżeli Pan natomiast chce w dalszym ciągu traktować wypowiedzi tego skądinąd sympatycznegop urzędnika z Kancelarii Prezydenta RP jako wyrocznię w sprawie zabezpieczenia pojazdów i bezpieczeństwa wizyty, to ja tutaj nic więcej nie poradzę. Może Pan tak to widzieć, tylko proszę nie zawracać nam tym głowy, bo to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
Otóż obowiązki "ludzi pana prezydenta" nie przewidują "zabezpieczania" jego wizyt. Do tego celu państwo polskie powołało odpowiednie służby i urzędników.
Czy JKM nie uczył się w szkole podstawowej takiego wierszyka:
Murarz domy muruje,
krawiec szyje ubrania (...)
Dawniej była to obowiązkowa lektura w pierwszej klasie szkoły podstawowej.
Do bredni w rodzaju "załoga samlotu miała zas....ny obowiązek wyznaczyć w planie lotu ewnetualne lotniska zapasowe", odnosić się nie zamierzam. Gorąco natomiast zachęcam do lektury raportu komisji Millera, gdzie mozna przeczytać m.in. co nalezy do obowiązków załogi samolotu, a co do innych służb.
Totalne bzdury Pani wypisuje...!! No ale czego po Pani sie można spodziewać jak nie totalnych bredni
Pilot zawsze przed wylotem w dostaje tak zwane karty podejścia i tam wypisane lotniska zapasowe.. i lotnisko docelowe.. I kontrolera na lotnisku psińco to obchodzi..!! On albo wydaje zgodę na lądowanie lub nie.. Zgody na lądowanie tu 154 M nr boczny 101 nie dostał takie są fakty.. Za lądowanie bez zgody wieży w najlepszym wypadku idzie się do kryminału.. Lub traci życie.. To ostanie wydarzyło sie 10 kwietnia 2010 roku..
Pytanie do gini..
Mam opublikować brednie o smoleńsku jakie Ty wypisujesz..??
Z parę notek by się nazbierało..
- w przypadku winy nieumyslnej mozemy miec do czynienia z lekkomyslnoscia (dopuszczenie mozliwosci wystapienia okreslonego skutku ale bezpodstawna wiara, ze nic sie nie stanie, moze sie uda) albo niedbalstwem sensu stricto (w prawie cywilnym nazywane "razacym niedbalstwem")czyli brakiem świadomości zaniedbania, nieusadnionym oczywiscie, latwa mozliwosc przewidzenia ewentualnych skutkow (wystepowaniu tzw. bajzlu jako pewnego rodzaju "normy" w naszych sluzbach przy tego rodzaju imprezach).
W przypadku winy umyslnej moze wystapic zamiar bezposredni albo zamiar ewentualny.
Bezposredni oczywiscie od poczatku jest zorientowany na skutek jaki znamy z 10.04, wchodzi tu w gre wspoldzialanie w tym procederze lub tylko ulatwienia poczynione dla sprawcy (sparalizowanie wlasnej ochrony, celowe zaniedbanie procedur, wsparcie logistyczne dla sprawcy).
Zamiar ewentualny przewidywal taka mozliwosc, skutki zaniedban jakie poznalismy po katastrofie i byla na to zgoda, dopuszczono do tego swiadomie (nie ma wspoldzialania wprost z Rosjanami ale pozostawiono im wolna reke).
Jezeli wykluczymy wine nieumyslna, a wszystko na to wskazuje, pozostaje jedynie wina umyslna, pytanie tylko czy wystapil tu zamiar bezposredni czy ewentualny..
Nie ma miejsca na inne mozliwosci pani Leonardo :)
-znajesz, Donald, nie bedziemy w stanie zagwarantowac Kaczynskiemu
bezpieczenstwa, wiesz jakie tam warunki
-no trudno, oni tez o tym wiedza, jak sie pchaja, to na wlasne ryzyko.
Czyli w Szanownej Pani przypadku.. największy głupiec w stosunku do Pani wiedzy z dziedziny lotnictwa i katastrof lotniczych jest mędrcem ba nawet profesorem nadzwyczajnym i zwyczajnym zarazem.. Muszę o Pani reputację dbać.. Bo jakże to ludzi bardzie głupich od największych głupców ma dopuszczać na własny blog..??
Z szacunkiem dla Pni Cesarz Kajzer</i?
Muszę to powtórzyć bo w 100 % się z Panią zgadzam. Nie wiem tylko czy był to zamach w sensie zamach czy zamach w sensie wymach. Pozdrawiam
Radzę piórko ibisa dla polepszenia samopoczucia.
Myślę, że w tej sytuacji pani zdanie To pani twierdzi, ze na lotnisku nie bylo pojazdow. nie jest słuszne. P. Leonarda tak twoierdzi, bo wysłuchała zaznań borowca i pirotechnika.
Wiemy, że na pokładzie tutki wraz z prezydentami znaleźli sie dowódcy wszystkich rodzajów wojsk. W dzien poprzedni pokazała sie w tv informacja o możliwym ataku terrorystycznym na jedno z państw NATO. Moje pytanie w związku z tym jest następujące (może ktoś będzie umiał na nie odpowiedzieć lub wskazać miejsce, gdzie odpowiedź mogę znaleźć): czy ten wyjazd szefów wszystkich rodzajów wojsk zabezpieczała Służba Kontrwywiadu Wojskowego? a że być powinien, to podpowiada zdrowy rozum.
Obecny szef SKW Janusz Nosek w listopadzie 2010 roku otrzymał awans.
O tym, ze przed wizytą polskiej delegacji, której przewodzniczył prezydent RP, i w której skład wchodzili m.in. dowódcy wszystkich rodzajów sił zbrojnych, polskie służby nie przeprowadziły rozpoznania pirotechnicznego, nie sprawdziły są samochodów, miejsc postoju tych samochodów, innych obiektów, itp.
Słowem nie wykonały swoich podstawowych obowiązków.
Pańskiego pytania czym przyjechała polska delegacja już obecna w Katyniu, kiedy wydarzyła się katastrofa ?
nie rozumiem, więc też nie mogę odpowiedzieć. Może pani Leonarda odpowie.
Pasażerowie Jaka 40 pojechali na cmentarz katyński podstawionym autokarem.
Pasażerowie Tutki to populacja złozona. Były wśród nich osoby określane jako VIP i ci z pewnością nie mogli podrózować tym autokarem, bez względu na odległość między lotniskiem a cmentarzem.
dla tych osób powinny być podstawione samochody opancerzone, sprawdzoe wczesniej przez ochronę, m.in. pod względem pirotechnicznym. Poza tym przejazd takich osób zwykle odbywa się w kolumnie samochodów, w ktoej znajdują się samochody z funkcjonariuszami słuzb ochrony.
Skoro Pan tak tych tematow nienawidzi dlaczego ciagle wdaje sie w podobne dyskusje? :)
Czy czasem patrzac z rana w lustro zastanawia sie Pan jeszcze co to znaczy byc przyzwoitym czlowiekiem?
1. Przełozeni generała Janickiego powinni odebrać mu portki z lampasami i wydalić ze słuzby.
2. Prokuratura zaś powinna przesłuchać wyżej wymienionego, napisać akt oskarżenia i skierować go do sądu.
3. Sąd powinien skazać wyżej wymienionego na wieloletnie więzienie.
4. A słuzba więzienna umieścić go w odpowiednie celi, może być nawet z oknem wychodzącym na spacerniak.
No tak, niektórzy coś zapomną, czegoś nie doczytają.
Potem okazuje się, że nie można niczego robić, bo całe życie jest presją i naciskiem.
Jesli mowimy o winie, zwiazek przeczynowy jest nieodlacznym elementem kwalifikacji prawnej. Chodzic tu moze o pewne dzialania lub zaniechania ktore doprowadzily lub doprowadzic mogly do tragedii w wyniku celowego dzialania lub w zamiarze ewentualnym. Wina nieumyslna jako druga kategoria jest mniej pradopodobna ale niewykluczona. Po tym co dowiedzielismy sie od fachowca BOR coraz trudniej w to uwierzyc: czy mozliwe bylo takie totalne zawalenie procedur bezpieczenstwa ktore wywolalo tak tragiczne skutki.
To tak jak zazda samochodem, jesli nie zapniesz pasow to w przypadku wypadku narazasz sie na znacznie dotkliwsze skutki, i jest tu zwiazek przyczynowy - nie zapiales pasow - doszlo do wypadku, nie dales sobie szansy na przezycie.
Czy zaniedbania borowcow ktorzy mogli ze wzgledow bezpieczenstwa zakazac ladawania na Siewiernym gdyz nie byly zachowane procedury mogly zapobiec katastrofie na tym lotnisku?, niech Pan odpowie.
oczywiscie, to co piszemy to sa tylko rozwazania, zakladajac oczywiscie mniejsze lub wieksze prawdopodobienstwo ich trafnosci .
2) Członkowie delegacji już obecni w Katyniu mogli dostać się tam różnymi środkami - w ich przypadku nie istniał wymóg ochrony BORu, opancerzonej limuzyny i odbycia kontroli pirotechnicznej pojazdu.
3) Nie wiem, kto przygotowywał krzesła i parasolki ale myślę, że może się Pan tego dowiedzieć wykonując telefon do ambasady RP w Rosji.
Ma Pan nieaktualne informacje - pilot prawidłowo odczytał wysokość (Komisja Millera przyporządkowała głos odczytujący wysokość gen.Błasikowi, biegli z IES zaprzeczyli temu i zidentyfikowali głos jako głos II Pilota).
Od wniosków, kto winien a kto nie nie jestem ja - tym musi się zająć prokuratura i jakoś tam się tym zajmuje (chyba). A na moje przemyślenia, kto winien, to musi się Pan uzbroić w cierpliwość, bo póki co mam za mało danych, żeby jednoznacznie to orzec (chyba nawet prokuratura jeszcze nie jest w stanie a zapewniam Pana, że moja wiedza jest dużo mniejsza).
Na konferencji Prokuratora Generalnego i NPW (jeszcze tej styczniowej) prokuratorzy potwierdzili, że w związku z badaniem sprawy są w posiadaniu informacji ze służb specjalnych.
Dziękuję Pani za wsparcie - niektórzy mają faktycznie jakąś dziwną strategię dyskusji - traktują informacje ogólne i powszechnie znane jako jakiś mój wymysł i dosłownie na każde stwierdzenie chcą jakiś dowodów, niczym napalony młokos chce dowodu miłości od swojej dziewczyny. Kiedyś z tym towarzychem dyskutowałam ale teraz już najbardziej namolnych pędzę, bo nie mam na nich czasu. A z tym Wierczhowskim to jakieś szaleństwo - kiedyś była u mnie jakaś figurantka i twierdziła, że on straszliwie kłamie a razem z Sasinem są źródłem wszystkich zaniedbań smoleńskich i w ogóle przyczyną tej katastrofy - obsesje ktoś ma na ich punkcie czy oszaleli z tymi urzędnikami - bo już naprawdę nie wiem. Chyba po to, żeby mącić i wprowadzać dezinformację.
Serdecznie Panią pozdrawiam
Pozdrawiam serdecznie.
Pirotechnicy i inni funkcjonariusze BORu posiadają odpowiednie wyposażenie i odpowiednie kwalifikacje. Wszystko razem trwa jednak nieco dłużej niż kilka minut ale w tym wypadku nie ma o czym mówić, bo nie było sprawdzania.
Czy FSB nie odpowiadała także za bezpieczeństwo tych samochodów, jeśli były Ruskie ? -
Za ochronę polskiego prezydenta nie odpowiada ani SFB ani CIA ani nikt inny tylko polskie służby - w tym wypadku BOR.
Również pozdrawiam
Czy J.Sasin złamał kodeks karny
Czarny koń Jarosława
Korespondencja z prokuraturą
Za wygraną nie daje także Mmariola, która wszystkich oskarża o kłamstwo, ze szczególnym uwzględnieniem pracowników kancelarii prezydenta Kaczynskiego. Każdą niezgodność w informacjach prasowych, bo przecież dostępu do innych dowodów obie panie nie mają, interpretują na niekorzyść a to p. Sasina, a to p. Wierzchowskiego, nie biorąc w ogóle pod uwagę, nazwijmy to, specyfiki krajowych mediów.
Uważam, że to już nie przypadek, lecz celowe naciąganie wypowiedzi pod tezę, która sprowadza się do tego, że „pracownicy kancelarii L.Kaczyńskiego mają coś na sumieniu, skoro kłamią, co zostało im wiele razy udowodnione”.
Co do osłony głównego tematu Pani notki, mam nadzieję jeszcze za mojego życia dowiedzieć się, kto jest odpowiedzialny za zdjęcie wszelkiej osłony i ochrony z naszej delegacji i cieszyć się ze sprawiedliwego wyroku na zaprzańców.
Również pozdrawiam
Nie ma problemu. Zwykle "Lonia", czasami bywa "Lea". Zdarza się, że zaciekli wojownicy tu na portalu tworzą na siłę "Leoncię" ale cel zabiegu jest jasny - niby my, mohery, zapyziałe i przykurzone i w ogóle w futrach jadących naftaliną - wszystko jasne... Pędzę to wtedy i demaskuję ten zabieg propagandowy. Zresztą niech mnie nazywają jak chcą, byle tylko tych głupot nie wypisywali.
Serdecznie pozdrawiam
http://www.youtube.com/watch?v=jpdSJcKUqts
I jak mówiłam, proszę nie rżnąć głupa i nie prowokować - moja cierpliwość też ma swoje granice a jej notoryczne nadwyrężanie kończy się banem.
Z przyjemnością:
http://www.youtube.com/watch?v=jpdSJcKUqts
a można coś bliżej, bo ja nie mam czasu słuchać i oglądać 3 godzinnego filmiku, w którym miejscu ( czasie ) znajdują się zeznania istotne dla notatki Pani Bukowskiej ?
NAGLE OCIEMNIAŁY 0 5390 | 20.02.2012 20:29 zablokuj
Panie Ociemniały - jeszcze raz proszę, po raz ostatni - proszę przestać rżnąć głupa i nie prowokować mnie ani pozostałych Czytelników. Jeżeli Pan chce dalej dyskutować na ten temat, to proszę zapoznać się z jakimiś podstawami działalności BORu, dowiedzieć się w ogóle, na czym polega praca tej instytucji, jakie są obowiązki funkcjonariuszy, itp. Albo właśnie przestać prowokować - to przestaje być powoli zabawne. Jeżeli chce Pan sobie urządzać zabawę, to nie tu - żółta kartka.
W pełnym skrócie, to tak: BOR złamał wszelkie procedury określone ustawą, regulaminem, przepisami i czym Pan jeszcze chce. Powinien na lotnisku być! Przed przylotem V-ipów stwierdzić stan lotniska i środowiska i w razie stwierdzenia jakiegokolwiek zagrożenia (również pogodowego, braku transportu, po prostu wszystkiego) - meldować. Nikt nie miał prawa scedować tego na kogokolwiek innego. I wszystko powinno być na piśmie! A tu - po prostu go nie było.
Oczywiście poskie słuzby też w ochronie tych prezydentów uczestniczyły.
Natomiast co się tyczy polskiego prezydenta - Ustawa o BOR mówi, że obowiązkiem BOR jest zapewnienie głowie państwa i jego małżonce ochrony przez 24 godziny na dobę, w każdym miejscu, w kraju i za granicą. To samo dotyczy prezesa rady ministrów.
Dlaczego zatem kradnie pan ludziom czas? Do zabierania głosu w dyskusji należy się przygotować, tego uczą w od podstawówki, a pan jest już chyba dużym chłopcem, prawda? Czy też chce pan powiedzieć, że akurat wtedy był chory?
"Na marginesie: tak natrętne i niegrzeczne epatowanie własną ignorancją, wyzywające podtykanie jej innym pod nos, muszę określić jako uporczywy bęcwalizm. Proszę uprzejmie nie liczyć na moją dalszą pobłażliwość."
Te zdania pasują do postawy demonstrowanej pana ociemniałego jak ulał.
Zadam tylko jedno (zlozone, ale nie trudne) pytanie i znikam.
Poniewaz jestem przekonany, ze przyczyna tego wypadku byl CFIT to pewnie nie bedziecie chcialy ze mna rozmawiac merytorycznie.
Powiedzcie prosze, w jaki sposob BOR zabezpieczal lotnisko w Gandzi, Azerbejdzan w dniu 12 sierpnia 2008 r.?
Jak BOR mialby zabezpieczyc lotnisko w Tbilisi, Gruzja gdyby jednak piloci tam polecieli z rozkazu s.p. Prezydenta Kaczynskiego?
Powiedzcie tez prosze czy sluzby Litwy, Lotwy i Estonii tez mialy zabezpieczac te oba miejsca?
Czy moze jednak tak jak kilka razy nawet w tym watku bylo podane, za zabezpieczenie odpowiadala strona przyjmujaca delegacje?
A pamietacie inny incydent w Gruzji, kiedy to s.p. Prezydenta Kaczynskiego powalono na ziemie po wystrzalach?
Dalczego BOR niedostatecznie to miejsce zabezpieczyl?
Tylko nie piszcie mi prosze, kto "zarzadzal" BORem w tym czasie.
--
Pozdrowienia
Ja również żegnam - oczywiście z pewną przykrością (zawsze jest mi przykro, gdy dyskutujący popada w podobny styl i zamiast rzeczowo dyskutować zaczyna prowokować) ale i z ulgą.
Serdecznie pozdrawiam
Pyta Pan o zabezpieczenie lotnisk w Azerbejdżanie i w Gruzji - nie wiem, jak były one zabezpieczone i czy BOR był tam z Prezydentem obecny, jaka była liczebność i skład, bo tego nie sprawdzałam i sprawdzanie tego nie było w związku z omawianym tematem potrzebne. Zapewne Prezydent miał tam ochronę BORu - ale oczywiście nie mogę powiedzieć tego na 100%. Tak samo jak nie mogę wypowiedzieć się, czy lotnisko i miejsca pobytu były zabezpieczone należycie czy nie, z tej samej przyczyny - bo po prostu tego nie sprawdzałam. Wnioskuję jednak, że skoro Prezydent został po wystrzałach powalony przez ochroniarzy na ziemię i nikt nie został poszkodowany, tzn. że miał ochronę i że była ona skuteczna i odpowiednia do sytuacji. Nie wiem, jak uregulowana jest działalność podobnych służb Państw Bałtyckich. Jeżeli Pan uważa ten wątek za istotny, to proszę go sprawdzić.
Typowe trollowanie. Dlaczego?
Po pierwsze miało być jedno pytanie, jest kilka i to dośc rozbieżnych.
po drugie - znikac jest nieuprzejmie, to wskazuje, że w ogóle nie zależy panu na odpowiedzi.
po trzecie - to prawda, z kimś, kto uważa, że przyczyną katastrofy był kontrolowany lot ku ziemi, a więc uważa pilotów za samobójców i zabójców, dyskutowac nie będę.
Dawno nazwałam pana trollem i nie omyliłam sie wtedy.
Wierzchowski też musiał wiedzieć..
Proszę posłuchać Wierzchowskiego.
Poczatek przesłuchania..:
"Przed samą.. sama wizytą ja z panem ministrem Sasinem i panem Adamem Kwiatkowskim udaliśmy się do Smoleńska żeby jeszcze na spokojnie zobaczyć jak będzie wyglądał... miejsce.. miejsce uroczystości
.. czy wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Pan minister ze względu na swoja rangę mógłby jeszcze ineterweniować u gubernatora czy vicegubernatora nad jakąs zmianą.. krzesełkami czy nagłośnieniem."
45 minuta i dalej to czyste kuriozum.Zeznaje pracownik Kancelarii Prezydenta RP. Wiemy wszyscy, że pracownicy średniego i wysokiego szczebla ( znam na poziomie województwa}.. wszyscy sa doskonale przeszkoleni na każdy wypadek.. także na wypadek wojny. To co ten człowiek mówi to jest kryminał i skandal czystej wody. Nawet nie wie ile było autokarów.. może 3.. może 4.
Wierzchowski był obwożony po całej Polsce przez proPISowskie kluby Gazety polskiej. Na pytanie dlaczego przez dwa tygodnie nie sprostował wstępnej..godziny "katastrofy" 8.56.. odpowiedział, że nie spojrzał na zegarek.. gdyby wiedział, że będzie katastrofa to spojrzałby".
Na pytanie o obecność oficera BORu na odprawie poprzedniego dnia.. Wierzchowski odpowiada.. "nie pamiętam.. autentycznie.. bo my siedzieliśmy w obok hotelu w ciężko nazwać w takiej restauracji....(...) nie pamiętam."
Nie ma żadnego dowodu na obecność ani limuzyn ani autobusów ani busów. 3 osoby do limuzyn .. Bahr był na miejscu więc praktycznie 2 osoby.. o Pani Kaczyńskiej Wierzchowski nie mówi...(dlaczego???) więc 94 osoby do busów???
O BORze już wiemy, że nie było.. dowodów na wylot z Okęcia też nie ma.
A Sasin dostał od Kaczyńskiego i Marty Dubienieckiej rekomendację na parlamentarzystę bo to "wzorowy pracownik".
Nie mam ochoty na zbytnie spory ale widzę, że strasznie gorąco pod ciekawą notką. Jeśli można to tylko szybko co do niektórych:
Jeśli (powtarzam JEŚLI) funkcjonariusze BOR byliby na lotnisku a nie pili kawę na cmentarzu i oglądali Sasina poprawiającego mikrofon
oraz:
- jakikolwiek pojazd przeznaczony dla pasażerów TU154 nie zostałby sprawdzony pod kątem zabezpieczenia pirotechnicznego
- widoczność na pasie startowym radykalnie uległaby pogorszeniu
- jacykolwiek żołnierze biegaliby po pasie startowym
- wystąpiłby brak zaplanowanych pojazdów na miejscu lądowania
- miejsce lądowania oraz NAJBLIŻSZA OKOLICA PODEJŚCIA samolotu byłaby niesprawdzona, niezabezpieczone przed dostępem osób niepowołanych i pozbawiona STAŁEJ obserwacji przez służby ochrony
NIE DOSZŁOBY NAWET DO PODEJŚCIA DO LĄDOWANIA!
W opisanych wyżej wypadkach automatycznie doszłoby do łączności z oficerami na pokładzie oraz z nazwijmy to "centralą".
Nie muszę chyba przypominać, że oficjalnie nie istniała taka łączność (ani jedna, ani druga) - to tak abstrahując całkowicie od ROZKAZU opuszczenia lotniska i okolicy przez funkcjonariuszy BOR.
Nie muszę chyba także dodawać, że w opisanych powyżej przypadkach na lotnisku zapasowym czekałby już "komitet powitalny" - zarówno dyplomatyczny jak i BOR - abstrahując już zupełnie od nieczynnego lotniska zapasowego, czy naprędce skleconej minuty przed "katastrofą" delegacji dyplomatycznej do... Moskwy.
Nie muszę chyba także dodawać, że 10.04 wystąpiły w tym magicznym miejscu jakim jest lotnisko Smoleńsk-Siewierny WSZYSTKIE z opisanych powyżej przypadków (a jest ich znacznie więcej).
Naprawdę szkoda rozdrabniać się na trolujących, gdyż pewne sprawy nie podlegają dyskusji.
Pozdrawiam
Biskup
Jak masz cos na temat to bardzo prosze, jak nie, to glowy nie zawracaj.
Ciekawy jestem, kiedy i czy wogóle któryś z medialnych kłamczuszków zamieści informację z tego spotkania? Dla większości czytelników -słuchaczy byłby to szok.
Sdecznie pozdrawiam
Jak ty nie widzisz, ze w podobny sposob BOR "zabezpieczal" wszystkie wczesniejsze zagraniczne wyjazdy s.p. Prezydenta to juz nie wiem co o Tobie myslec.
Polska to na razie nie jest kraj (i trzeba sie z tego cieszyc) taki jak Izrael czy USA, gdzie "troska" o bezpieczenstwo ociera sie czasami o glupote.
Poki co na zasadzie wzajemnosci kraj, do ktorego leci nasz Prezydent na miejscu ma zapewniony "wikt i opierunek" na koszt gospodarza. Ani my tego nie wozimy ze soba ani nie sprawdzamy.
Dlatego pisanie, ze dzieki wypoowiedziom dwoch bylych funkcjonariuszy BOR wiemy iz:
"okazało się, że na 96-osobową delegację z Parą Prezydencką, z ostatnim Prezydentem RP na Uchodźctwie, z Marszałkami Sejmu i Dowódcami WP nie czekały przewidziane samochody, które miały przewieźć delegację do Katynia."
jest co najmniej mijaniem sie z prawda.
--
Pozdrowienia
Zastanawiam się nad mentalnością trolli. Czy ich to bawi? Są ludzie lubiący być złośliwymi, w jakiś sposób czerpią z tego przyjemność. Taki Nagle Ociemniały. Zachowuje się jak zezłośliwiony staruszek. Nazwanie go Gargamelem byłoby zbyt sympatyczne. Pdurys - są takie zabawy dzieci w blokach, puka do drzwi i ucieka.Przyłapany mówi, że to nie on. Może to być też mentalność typu ub-ecko zomowska, czerpiąca radość z przywalenia bliźniemu. Zajęcie dla socjologa.
Miłego dnia.
Przy okazji może mi Pani wyjaśnić jakie są zadania i obowiązki Biur Spraw Zagranicznych i Obsługi Organizacyjnej KPRP?
Czy modliles sie juz dzis do brzozy i do Anodiny?
Jak nie to sie pomodl .
Brawo!
Jesli nie - to znaczy, ze nie dbasz o swoje najcenniejsze dobro.
Moze ty sie pomodl do kogo chcesz aby Cie chronil przed terrorystami.
--
Pozdrowienia
.
a) pilot postanowi odejść
b) pilot POSTANOWI WYLĄDOWAĆ.
a lądowanie na lotnisku bez samochodów dla delegacji byłoby bzdurą bo jak tą delegację dalej przetransportować ??!! Moim zdaniem wieża nie powinna pozwalać podchodzić do DH wcale tylko OD RAZU powiedzieć Protasiukowi coś w rodzaju: ,,Samochodów nie ma na Sjewiernym, bo IŁ nie wylądował. Iła z samochodami odesłaliśmy do... i lećcie tam''. A Tymczasem wieża NIC NIE POWIEDZIAŁA ZAŁODZE TU154M/101, że Ił nie wylądował. Dziwne.
---
* o ile - bo tak naprawdę nie wiemy czy samochody były w Ile czy ich tam nie było, nie mamy informacji wcale o ładunku IŁa (czy on ogóle coś miał na pokładzie czynie) i po co tam próbował lądować. A jeżeli samochodów nie było nawet w Ile to rodzi to pytania: czemu ani w Ile ani na lotnisku ??? Czemu ich wcale nie podstawiono ???
Pozdrawiam
Dziękuję i również pozdrawiam
Czy zechciałaby Pani wytłumaczyć powody, dla których urąga śp. Panu Prezydentowi i jego urzędnikom, traktując ich jak zdezorientowane popychadła tow. Tuska?
Przy okazji może mi Pani wyjaśnić jakie są zadania i obowiązki Biur Spraw Zagranicznych i Obsługi Organizacyjnej KPRP? -
Pamięci ofiar to urąga Pan próbując robić z tego tematu cyrk. Za to oraz za próby przypisywania zachowań właściwych dla Pana moim Czytelnikom i Komentatorom - pożegnanie.
Znajomość języków obcych na tym blogu już nie będzie Pani potrzebna, na innych blogach może Pani komunikować w języku przez Panią wybranym.
Pozdrawiam
Pozdrawiam serdecznie
Serdecznie pozdrawiam
Stoi to co prawda w sprzeczności z nagraniem z wieży smoleńskiej. W nagraniu kontroler Plusnin określa typ samolotu (w/g Płusnina: Ił) i nawet kapitana nazywa po nazwisku (Płusnin: ,,Ten nasz Frołow'').
Nie wiem już co o tym sądzić. Obecność Tu22P wyjaśniałaby np. to, ze komórki po katastrofie nagle straciły zasięg.
A co do podmianki samolotów. To samo było z naszym. TVN24 najpierw upierała się bardzo długo, że rozbił się JAK. Prowadzący nawet czytał oficjalne pisemko,z którego wynikało, że delegacja prezydencka leciała właśnie JAKIEM.