Kto reprezentuje polskie ofiary Auschwitz? Czy w Polsce A.D. 2011 są politycy, którym zależy na europejskim upamiętnieniu Bohaterów Walki z Totalitaryzmem?
Długo przed 14 czerwca 2011 r. Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich wszczęło starania o uzyskanie patronatu Prezydenta Rzeczypospolitej nad uroczystościami Narodowego Dnia Pamięci Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych.
Niestety, prezydent Bronisław Komorowski, wzorem swych poprzedników – Aleksandra Kwaśniewskiego i Lecha Kaczyńskiego, którzy również konsekwentnie zbywali prośby w tej sprawie – patronatu Chrześcijańskiemu Stowarzyszeniu Rodzin Oświęcimskich odmówił.
W liście, który w dniu 12 lipca b.r. przesłał na adres Kancelarii Prezydenta RP Grzegorz Rosengarten – prezes ChSRO, czytamy m.in.:
„Pan Prezydent niestety tak jego poprzednicy: Aleksander Kwaśniewski, śp. Lech Kaczyński, również wpisał się w tradycję „nie zauważania” obchodów związanych z datą 14 czerwca 1940 r. uznawaną przez historyków za początek KL Auschwitz. Tylko śp. Ryszard Kaczorowski Prezydent RP na uchodźstwie stanął na wysokości zadania obejmując honorowym patronatem obchody 60. rocznicy deportacji do KL Auschwitz pierwszego transportu do KL Auschwitz.”
Natomiast w zakończeniu tegoż pisma pojawiło się ważne pytanie:
„(…) w KL Auschwitz zginęło około 75 tysięcy z blisko 150 tysięcy Polaków deportowanych do tego największego znanego z czasów II wojny światowej polskiego cmentarzyska! Zachodzi pytanie, do kogo my Polacy potomkowie ofiar Auschwitz mamy się zwracać, od których premierów, prezydentów, polityków czy urzędników mamy oczekiwać dawania świadectwa oraz zainteresowania i wspierania naszych działań na rzecz pamięci o polskich ofiarach KL Auschwitz.”
Warto zatrzymać się nad kwestią poruszoną w liście prezesa ChSRO do prezydenta: do kogo my, obywatele RP, możemy i powinniśmy zwracać się w sprawie wspierania naszych działań na rzecz pamięci o Polakach w Auschwitz. Do kogo mamy się zwracać w sprawie polskich ofiar i – od siebie dodam – w sprawie polskich Bohaterów Auschwitz?
W naszym politycznie spolaryzowanym społeczeństwie wielu – w zależności od poglądów – odpowie: tylko do premiera i prezydenta, albo: tylko do największej partii opozycyjnej.
Czy to właściwa odpowiedź? Przekonajmy się na przykładzie.
14 czerwca 2011 r. uczestnicy oświęcimskich uroczystości Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckich Obozów Koncentracyjnych przesłali pismo do Donalda Tuska. W liście zaapelowano o uznanie projektu ustanowienia 25 maja europejskim Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem za jeden z priorytetów polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej.
O ustanowienie europejskiego święta Bohaterów w rocznicę śmierci rtm.Witolda Pileckiego zabiegają od ponad trzech i pół roku (od stycznia 2008 r.) uczestnicy akcji społecznej „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”).
20 i 24 czerwca b.r. Fundacja Paradis Judaeorum, która jest inicjatorem tej apolitycznej inicjatywy obywatelskiej zaapelowała do europosłów, senatorów, posłów, marszałków województw, wojewodów, kuratorów oświaty i instytucji samorządowych, o wsparcie apelu do premiera. Listy w tej sprawie wysyłają także na adres Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wolontariusze akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” z kraju i zagranicy.
14 lipca 2011 r. Fundacja Paradis Judaeorum zwróciła się do Prezydenta RP o wsparcie apelu skierowanego miesiąc wcześniej do premiera. 15 lipca 2011 r. list z poparciem projektu wystosował do Donalda Tuska Wojewoda Warmińsko-Mazurski.
Mimo wielokrotnych prób uzyskania odpowiedzi na prośbę, w sprawie oświęcimskiego apelu do premiera milczy Prawo i Sprawiedliwość. To o tyle zaskakujące, że to europosłowie tej partii jako pierwsi przyjęli zaproszenie do akcji społecznej „Przypomnijmy o Rotmistrzu”. Niestety, o ile współpraca Fundacji Paradis Judaeorum z Hanną Foltyn-Kubicką układała się dobrze, nie można tego powiedzieć w przypadku kontynuatora dzieła pani europoseł, dzisiejszego szefa sztabu wyborczego PiS, Tomasza Poręby.
Trudno nie dziwić się takiej postawie największej partii opozycyjnej. Tym bardziej, że jeszcze w marcu b.r. w tekście „Nasza Prezydencja w Unii” na blogu Jarosława Kaczyńskiego w Salonie24 mogliśmy przeczytać:
„Spotykam się często z poglądem, który brzmi mniej więcej tak: Kraj sprawujący prezydencję w Unii nie może (nie powinien) promować własnych celów. Czasem ta teza jest podawana jako prawda objawiona: „Przecież to oczywiste, że przewodząc Unii, nie można zajmować się własnymi interesami, to nie wypada”. To jednak bardzo błędne założenie. Udana prezydencja to wzmocnienie pozycji kraju w UE, a także możliwość podniesienia na najwyższe poziomy decyzyjne ważnych dla danego państwa czy regionu spraw. Czy lepszą okazją na to będzie czekająca nas w kolejnych latach prezydencja grecka czy maltańska?”
Czyżby stosunek Prawa i Sprawiedliwości do upamiętnienia rtm.Pileckiego w wymiarze europejskim zmienił się o sto osiemdziesiąt stopni?
A może Jarosław Kaczyński – w odróżnieniu od wojewody warmińsko-mazurskiego, byłych więźniów Auschwitz i uczestników akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” – nie uważa projektu europejskiego Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem za nadający się do wpisania na listę priorytetów polskiej prezydencji w UE?
Więcej o akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” na stronie:
Zapraszam do sprawdzenia swojej wiedzy: „Przypomnijmy o Rotmistrzu Pileckim – quiz”
Polecam także tekst Siłaczki „Panu Igorowi Janke o Rotmistrzu Pileckim”



Gdyby było inaczej, pewnie w ogóle nie zaistniałyby kwestie postawione w komentowanym przez nas tekście.
Ba! Pewnie od 3 lat 25 maja cała Europa obchodziłaby Dzień Bohaterów Walki z Totalitaryzmem..
A jeśli ktoś ośmiela się myśleć o niej (i działać dla niej!) w trochę bardziej pozytywny sposób, zaraz okazuje się, że:
1) narusza partyjno-państwowy monopol koncesyjny,
2) na tego typu sprawy w mediach absolutnie miejsca brak..
Moja babcia - uczyła mnie czytać - na "Panu Tadeuszu" .Polska - najświętsza Sprawa - zawsze tak było - dzięki temu - istniejemy na mapie Świata.Tylu cudownych ludzi oddało za Nią życie! To nie książki - fantastyka, filmy, gry komputerowe, nudne zakłamane ciągle lekcje okrojonej nudnie podanej Historii Polski...To historia naszych rodzin, naszych ukochanych bliskich. Polska przetrwała w rodzinach :) W Kościele :)Bez mediów - bez koncesji. Za to z pokolenia - na pokolenie.Wbrew wszystkiemu i pomimo wszystko!
I to jest niezwykłe - cudowne - wspaniałe! A w mediach - jak Polska - znowu - będzie Sobą - opowie o Rotmistrzu Witoldzie Pileckim - swoim ukochanym Synu.Tak jak dzisiaj - u podstaw - opowiadamy my:) Tak będzie...:)Wierze w to głęboko:) I mam Nadzieję :)
Jak moi Przodkowie!
Jak by wyglądała? O Brytyjczykach, Amerykanach, Izraelczykach nawet nie ma co wspominać. Ich politycy i urzędnicy nie tylko nie zwalczają obywateli działających na rzecz narodowej pamięci, ale wręcz systemowo ich wspierają. Również Rosjanie doceniają wagę kultywowania swojej pamięci narodowej.
Szczególnie wymownym przykładem są natomiast Niemcy. Spójrzmy na to, co się dzieje wokół tzw. "wypędzonych" i von Stauffenberga.
O tym ostatnim potrafili nawet nakręcić hollywoodzki film z gwiazdorem w roli głównej!
A u nas?
Wszyscy europosłowie, senatorowie i posłowie (z wyjątkiem jednego - z SLD) mają gdzieś Narodowy Dzień Pamięci 14 czerwca!
Nawet lider największej opozycyjnej partii nie znajduje czasu, by ustosunkować się do prośby o wsparcie apelu do premiera..
A media? Znudzone tym ciągłym (???) gadaniem o polskich ofiarach i bohaterach Auschwitz..
I to właśnie teraz, w okresie "kipiącej od szans" polskiej prezydencji!
Jest pasjonująca i niepowtarzalna i może być naszą szansą na przetrwanie wielu trudności i przeciwności. Bo w niej jest ukryta siła wszystkich pokoleń, które oddawały życie za nas. Trzeba tylko ...pomyśleć o Polsce z Miłością, z szacunkiem dla Bohaterów i dla nas samych. Wykorzystać kryzys. Wykorzystać Rotmistrza! On jest darem dla nas.
z filmem podobnie .
p.s.ja lubię historię Polski :)
Dlaczego jednak - jak Pani napisała w swoim tekście pt."Panu Igorowi Janke o rtm.Pileckim" - "Po Marszach Rotmistrza 2011 r. - czekaliśmy w Jego 110 urodziny na informacje w mediach ogólnopolskich - odpowiedzią była...cisza".
I w ilu przypadkach, w obliczu ilu faktów w ciągu ostatnich 4 lat doświadczyliśmy tej, wręcz w uszach dzwoniącej, ciszy..
Tak, Muzeum Rotmistrza Pileckiego to piękny pomysł. Mam nadzieję, że przynajmniej w odnowionym krakowskim Muzeum Armii Krajowej (które notabene należy do instytucjonalnych uczestników akcji "Przypomnijmy o Rotmistrzu") nie zabraknie eksponowanego ( ! ) miejsca dla Ochotnika do Auschwitz.
Każdy Polak powinien móc dowiedzieć się, mieć gdzie się dowiedzieć (i nie tylko z internetu!), jak wielkim darem dla nas jest rtm.Pilecki.
Tak , zgadzam się z Panią Siłaczką , że postać Pileckiego była wszechstronna i niecodzienna ..
Postać Rotmistrza - jest tu odtrutką - ale trzeba to stale nagłaśniać - pokazywać, upowszechniać...
Powinien Pan chyba szukac nie wsparcia w polityce, a w sferach finansowych. Moze wlasnie zaczac od szukania producenta filmu, i to takiego filmu, na ktorym sie da zarobic. Taki mialby szanse realizacji.
Bo jezeli politycy przed wyborami nie chca pomoc, to kiedy?
"Szczególnie wymownym przykładem są natomiast Niemcy. Spójrzmy na to, co się dzieje wokół tzw. "wypędzonych" i von Stauffenberga.
O tym ostatnim potrafili nawet nakręcić hollywoodzki film z gwiazdorem w roli głównej!"
Ten hollywoodzki film to nie Niemcy. Niemcy nakrecili wlasny film 4 lata wczesniej. W obu przypadkach filmy przeszly bez wielkiego echa.
Wypedzonych sie pan niepotrzebnie czepia, niemieckie centrum wypedzen nie powstanie chyba nigdy. Polskie centrum wypedzen - w Krakowie - juz dziala.
Co do rzekomego braku echa hollywoodzkiej superprodukcji, ośmielam się mieć inne zdanie. Przy którym pozostając, zastanawiam się, jakież to "krakowskie centrum wypędzeń" już działa (jako żywo, o żadnym nie słyszałem),
..pozdrawiam!
http://pl.wikipedia.org/wiki/Centrum_Dokumentacji_Zsyłek,_Wypędzeń_i_Przesiedleń_w_Krakowie
Danke und gruess Gott!
ZAWSZE daje same dobre rady.
Ale dlaczego Pan do mnie per "Moshe"? Michał jestem!
Pozdrawiam!
Priwjet!
Mimo wszystko zastanawia owa niespotykana solidarność dwu zwalczających się obozów politycznych w Polsce w lekceważeniu europejskiego upamiętnienia Rotmistrza w kontekście polskiej prezydencji w UE..
Pozdrawiam,
Pozdrawiam,
Pozdrawiam,
BÓG HONOR i OJCZYZNA
to
Wizytówka duszy czysta.
Panie Rotmistrzu Pamiętamy!
Nie zapomnimy my Rodacy
Tej twojej wielkiej dla nas pracy
Hołd Tobie dziś i cześć oddając
Prosimy : Módl się razem z nami !
Anna Kenig- Kacperska
Tak ! Niech Bóg Honor Ojczyzna prowadzą nasze zmagania o Przypominanie o Rotmistrzu.Niech kierują postępowaniem polskich polityków, tak jak prowadziły Polskę i Polaków przez pokolenia, przez zabory,kolejne wojny! Wtedy nasze świadectwo na pewno ucieszy Rotmistrza, który stojąc koło Jana Pawła II uśmiecha się do nas z Domu Ojca.
Przypominajmy o Rotmistrzu! Trzeba dać świadectwo!
Do meritum... Cała sytuacja z Rotmistrzem pokazuje, że gdy chodzi o naprawdę istotne sprawy, politycy zachowują zadziwiającą jedność - oczywiście po tej złej stronie (tutaj można by wymieniać - obrona życia, kwestie wolności obywatelskiej, podatków etc.). Absolutnie nie można liczyć na żadną partię w parlamencie. Oczywiście zdarzają się wyjątki w rodzaju p. Foltyn-Kubickiej, ale - niestety - tylko wyjątki. Dlaczego tak jest, to temat na osobny wpis.
A co zrobić? Ja sądzę, że należałoby promować postać Rotmistrza - przypominać o niej - dwoma środkami. Po pierwsze oddolnie. Starać się docierać do nauczycieli - historyków, polonistów. Jeśli ich udałoby się zachwycić, oni pociągną młodzież. Zresztą generalnie wydaje mi się, że pamięć o Rotmistrzu to sprawa zasadniczo młodych ludzi. Przekonują mnie o tym majowe marsze w Rzeszowie...
I druga droga... Czy próbowałeś, Michale, uderzać do partii prawicowych, które są poza parlamentem? Np. do Prawicy Rzeczpospolitej? Ostatnio Marek Jurek napisał na swoim Facebookowym profilu: "Dziś 22 lipca – rocznica uruchomienia przez sowietów kolaboracyjnych władz dla Polski. Ten dzień miał (i powinien) się stać Dniem Pamięci Ofiar Komunizmu." Dlaczego nie 25 maja, tak jak my byśmy chcieli? Często jest tak, że partia idzie z danym projektem do wyborów, i choć się nie dostaje, to projekt przejmuje partia najbliższa poglądowo, oczywiście jeśli w trakcie kampanii zyska on szerokie poparcie. Zaangażowanie w okresie kampanii małych partii w naszej sprawie to zawsze krok ku "przypominaniu o Rotmistrzu".
To, o czym wspomina Paweł Pomianek już się dzieje! Co do angażowania partii politycznych spoza parlamentarnego mainstreamu, przypominam, że podczas wyborów prezydenckich zwracałem się z pytaniem o stosunek do projektu europejskiego Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem do wszystkich kandydatów. Wśród tych, którzy zechcieli odpowiedzieć (pozytywnie) nie zabrakło panów Kaczyńskiego, Jurka, Leppera, Napieralskiego i Morawieckiego. Nie będę się rozpisywał, gdyż relacjonowałem to szczegółowo i na bieżąco na tym salonowym blogu, a linki zamieszczałem także na macierzystej stronie akcji (kto chce ten znajdzie).
Dwie sprawy wszakże wypada (po raz pięćtysięczny) zaznaczyć: 1) "Przypomnijmy o Rotmistrzu" to APOLITYCZNA inicjatywa OBYWATELSKA. 2) Od trzech i pół roku tłumaczę, i tłumaczę, i tłumaczę, że ideą europejskiego Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem, obchodzonego - nie przypadkowo - w rocznicę zamordowania Ochotnika do Auschwitz, jest wprowadzenie w świadomość i pamięć Europejczyków, HEROICZNEGO WYMIARU CZŁOWIECZEŃSTWA. Nie chodzi nam o upamiętnienie OFIAR totalitarnych tyranii (które zresztą zostały upamiętnione w rocznicę Paktu Ribbentrop-Mołotow), a właśnie BOHATERÓW, którzy stawili czoła narodowemu socjalizmowi "rasy panów" i komunistycznemu marksizmowi "ojczyzny proletariatu".
Na zakończenie pozwolę sobie zwrócić Państwa uwagę na dzisiejszy tekst naszego Gospodarza, p.red.Igora Janke, pt. "Ziemkiewicz, Magierowski. Jak walczyć o dobre imię Polski?".
W dyskusji pod nim pozwoliłem sobie zamieścić komentarz, który niniejszym kopiuję. Mam nadzieję, że i tu zainspiruje kogoś do podzielenia się swymi przemyśleniami:
"Szanowny Panie Redaktorze!
Jak Pan być może słyszał - pisałem o tym setki razy w Salonie24, gdzie obecny jestem od listopada 2006 r. - właśnie z tych przyczyn została powołana do istnienia Fundacja Paradis Judeorum.
Jak Pan być może pamięta, pisałem o tych zagadnieniach między innymi w takich tekstach jak "Polsko-żydowska niepamięć", "Żydowska autonomia w dawnej Polsce", "Polacy i Żydzi - skąd się wzięły uprzedzenia", "'Starsi bracia' i wnuki 'żydo-komuny'" i wielu, wielu innych.
Od stycznia 2008 r. Fundacja Paradis Judaeorum i wielu ludzi dobrej woli, których udało się pozyskać dla Sprawy - odpowiada czynem na wyzwania, o których pisze Pan w powyższym tekście.
Być może zastanowić należało by się nad tym, skąd bierze się tak niebywała niechęć w dziennikarskim mainstreamie, względem takich instytucji, jak Fundacja Paradis Judaeorum i takich inicjatyw, jak akcja społeczna "Przypomnijmy o Rotmistrzu".
Niejednokrotnie pytano mnie na przykład, dlaczego np. w "Rzeczpospolitej" nie ukazały się takie wywiady, jak przeprowadzona przez Krzysztofa Wołodźkę dla "niszowego" kwartalnika "Obywatel", rozmowa pt."Na tropach zaginionej pamięci", albo przeprowadzona przez studentkę dziennikarstwa dla...internetu (dostępna w Salonie24) rozmowa pt. "WITOLD PILECKI - WZÓR UNIWERSALNY".
Dlaczego - z jakichś, bliżej nieokreślonych przyczyn - takie kwestie nie interesują dziennikarzy takich mediów, jak "Rzeczpospolita", "Plus-Minus", "Uważam Rze"?
Dlaczego takie media, jak "Rzeczpospolita" odmawiają patronatu medialnego dla takich akcji jak "Przypomnijmy o Rotmistrzu" (starałem się o to jeszcze w styczniu 2008 r.)?
Dlaczego zadaje Pan pytania w rodzaju "Co powinni robić polscy politycy, polskie władze?", a nie zainteresuje się Pan (ani red.red.Ziemkiewicz i Magierowski) jaskrawymi w swej skandaliczności faktami, o których mowa w najnowszym tekście na moim salonowym blogu: "Rotmistrz Pilecki - zmora polityków"?
Ogromnie jestem ciekaw, Panie Igorze, czy zechce Pan odpowiedzieć na powyższe pytania czymś więcej, niż zdawkowe wzruszenie ramion.
I nie mam cienia wątpliwości, że problemy, o których Pan wspomina byłyby mniejsze, gdyby polscy politycy, urzędnicy i dziennikarze z odrobiną życzliwości, szacunku i zainteresowania podchodzili do polskich obywateli działający pro publico bono."
Link do komentarza:
http://jankepost.salon24.pl/327134,ziemkiewicz-magierowski-jak-walczyc-o-dobre-imie-polski#comment_4721321
Pozdrawiam,
Panie Michale!Dziękuje za ten tak ważny, mądry i celny głos.
"I nie mam cienia wątpliwości, że problemy, o których Pan wspomina byłyby mniejsze, gdyby polscy politycy, urzędnicy i dziennikarze z odrobiną życzliwości, szacunku i zainteresowania podchodzili do polskich obywateli działający pro publico bono."
To święta prawda! Nie mając wpływu na przeszłość - zawsze mamy szansę działać tu i teraz oraz kształtować przyszłość. Więc parafrazując - chciałabym i wszystkim życzę takiej Polski w której:
"I nie ma cienia wątpliwości, że problemy, o których Pan wspomina są coraz mniejsze, bo polscy politycy, urzędnicy i dziennikarze z odrobiną życzliwości, szacunku i zainteresowania podchodzą do polskich obywateli działający pro publico bono."
Takiej Polski, Panu Michałowi, sobie i Państwu - z całego serca życzę!!! Na pytanie Pana Igora - to własnie jest odpowiedź.Tylko - co z realizacją? Hej hej???
SIŁACZKA140 | 25.07.2011 11:32
Pozdrawiam - dziękujac za piękny Pana wpis w tej dyskusji. Ma Pan talent!!!
Miejmy nadzieję, że Pan Igor Janke - zmobilizowany tutaj i za pośrednictwem Facebooka - zechce wnikliwie (a nie zdawkowo) ustosunkować się do tych kwestii.
I że inni poczują się zachęceni do dyskusji, a przez nią - do obywatelskiej aktywności.
Naprawdę każdy może coś wnieść w "przypominanie o Rotmistrzu".
Można i TRZEBA DAĆ ŚWIADECTWO!
To prawda! I to jest właśnie bardzo ważny aspekt tego, o co walczy Fundacja! Nie ma skupienia na poniesionych klęskach, ale jest przede wszystkim uwypuklenie tego, co heroiczne w tych najtrudniejszych warunkach. To bardzo słuszna droga.
Muszę powiedzieć, że ogromnie jestem ciekaw, co też odpowie mi Igor Janke..
Panie Rotmistrzu! Larum grają!
Nikt nie wzlatywał tak wysoko
jak Ty Nasz Orle nad Orłami!
Inni poszczycić się nie mogą
tak wielkim Duchem niezłamanym.
Poszedłeś do samego piekła,
by piekłu gardłem wyrwać trzewia.
Dopadła Ciebie zemsta wściekła,
lecz potrafiłeś jej się nie bać!
Żołnierzy takich świat nie widział!
O takim męstwie nie słyszano!
Rotmistrzu! Masz do Świętych przydział!
Miejsce: Mokotów. Termin: Rano.
Już tam Hryckowian i Badecki
starannie wybierają kulę,
a prezydent - agent sowiecki
każe ją jeszcze zatruć bólem.
Trucizna ta i w nas została.
I poraziła pokolenia.
Zbrodnia przed karą się schowała
w naszych umysłach i sumieniach.
Panie Rotmistrzu! Larum grają!
Oślepła znowu Europa!
Nasi do dzisiaj ukrywają
gdzie Twoje serce kat zakopał.
Serca takiego - Pileckiego
Tak bardzo dzisiaj nam potrzeba.
I Ducha tak niepokornego,
żeby wymusił chociaż - Przebacz!
O skali cenzury względem akcji "Przypomnijmy o Rotmistrzu" świadczy chyba i następujący fakt.
Otóż przed opublikowaniem komentowanego przez nas tekstu, dokładnie rzecz ujmując, 22 lipca b.r. o godz. 14.22, materiał pt."Rotmistrz Pilecki - zmora polityków" zamieściłem (po uprzednim zalogowaniu się) na forum "Rzeczpospolitej" noszącym tytuł "W Sieci Opinii" (http://wsieci.rp.pl/)
Po kilkudziesięciu minutach oczekiwania stwierdziłem, że materiał ten widoczny jest tylko dla mnie (i tylko gdy jestem zalogowany), natomiast dla czytelników i pozostałych użytkowników nie jest widoczny.
Zatelefonowałem więc pod numer wskazany pod adresem http://wsieci.rp.pl/kontakt , by usłyszeć od pana redaktora (za szybko się przedstawił, żeby zapamiętać), że procedura jest taka, że teksty trafiają do moderacji i dopiero po zmoderowaniu przez redaktorów, widoczne są w zakładce "Wasze Głosy" (http://wsieci.rp.pl/opinie/siec-spoleczna).
Po kolejnych kilkudziesięciu minutach oczekiwania kilkakrotnie próbowałem jeszcze dodzwonić się do pod ten sam numer telefonu. Niestety bezskutecznie (pewnie mój niezastrzeżony numer zaczął działać odstraszająco..). Za dziesięć czwarta przesłałem taki oto email:
Od: Michał Tyrpa
Data: 22 lipca 2011 15:50
Temat: proszę o informację
Do: wsieci@rp.pl
Szanowni Państwo,
zachęcony zaproszeniem do dołączenia do grona autorów Waszego portalu, zamieściłem w nim dziś o godz.14.22 materiał pt. "Rotmistrz Pilecki - zmora polityków". Oto link:
http://wsieci.rp.pl/opinie/siec-spoleczna/Rotmistrz-Pilecki-zmora-politykow?token=929c29ff-2b36-4ec4-b9ff-e331ed5d558b
Z niewiadomych przyczyn mój tekst wciąż nie jest widoczny na stronie "W Sieci".
Z jakiego powodu? Czy nie ma dla niego miejsca na Waszej stronie?
Proszę o odpowiedź.
Z poważaniem,
Michał Tyrpa
Prezes Zarządu
Fundacji Paradis Judaeorum
--------------------
Efekt?
1) Redaktorzy "W Sieci Opinii" w pocie czoła do tej pory (od piątku do wtorku!) "moderują" zamieszczony u nich materiał i nie otrzymałem odpowiedzi na powyższy email.
2) Tekst "Rotmistrz Pilecki - zmora polityków" zamieściłem w Salonie24 (a link pojawił się w różnych miejscach)
3) Okazało się, że dla takich treści, jak fakty, o których mowa w ww. tekście nie ma miejsca w "Rzeczpospolitej" (ani w "Plusie-Minusie" i "Uważam Rze") ani na papierze, ani nawet w internecie!
4) I w tym kontekście reklamowani przez Igora Janke redaktorzy najnowszego wydania "Uważam Rze" zachodzą w głowę, co zrobić, aby o Polsce i polskiej historii mówiono trochę inaczej niż używając określeń "polskie obozy koncentracyjne" itp..
Czego, na litość boską, należy się spodziewać, jeśli w opiniotwórczych mediach tak się szanuje takie fakty, jak te, które tworzą ponad trzy i półletnią historię akcji społecznej "Przypomnimy o Rotmistrzu"!?
Czy Igor Janke ustosunkuje się do kwestii, jakie zadałem wyżej?
ręce opadają
Czy zależy Wam na Polsce - na zmianach w spojrzeniu na Prawdę w historii Polski - sądząc po temacie wczorajszej dyskusji - czy nie - sądząc po powyższych opisanych zachowaniach. Jak będziecie tak się zachowywać - to odpowiedź na wczorajsze pytanie Pana Igora - znamy od razu. NIC SIĘ NIE ZMIENI. Bardzo proszę o odpowiedź.Chciałabym się mylić - ale odpowiedź zna Pan. Więc czekam - z nadzieją,jednak z nadzieją - bo takie są te polskie siłaczki...uparte i z nadzieją.
Warto jednak w tym kontekście przypomnieć, że w uznaniu całokształtu "zasług" dyrekcji Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, w kontekście "przypominania o Rotmistrzu", wystąpiliśmy do MKiDN o odwołanie Piotra M.A.Cywińskiego ze stanowiska dyrektora PMA-B.
Szczegóły m.in. w tekście:
http://mementomori.salon24.pl/166840,odwolac-dyrektora-muzeum-auschwitz
Pozdrawiam i zachęcam do zapoznania się z całą dokumentacją akcji "Przypomnijmy o Rotmistrzu".
Obawiam się , że to pytanie może być retoryczne .
Tak, pytania retoryczne warto czasem stawiać. Zaznaczam przy tym, że moje pytania pod adresem red.Igora Janke nie były retoryczne.
Wszyscy w Salonie lubią pogaduszki, napinki, gadulstwo, za to mało kto (prawie nikt) nie jest gotów choć część tej samej (intelektualnej) energii poświęcić temu co konstruktywne.Pogryźć się, poszarpać, poobrażać - to tak. Tu możesz liczyć na tłumy.
Ale pomóc coś zbudować, albo nagłośnić, zniwelować cenzurę.
O, to, przepraszam, na to "nie ma czasu".To bardzo po polsku - niestety. Jednak - natchniona tematem dyskusji o historii Polski wprowadzonym przez Pana Igora - mam nadzieję,że odpowie konstruktywnie w sprawie Witolda Pileckiego. Bo walka o Polskę - o Jej prawdziwą Historię, której synonimem jest Postać Rotmistrza - to też nasza narodowa cecha. Zwykle jednak rozwijamy ją gdy jest już bardzo późno, za późno. Może w końcu warto zerwać z tym stereotypem?
Zwróćmy uwagę na ów Rzepowy casus, o którym wspomniałem wyżej. O ile można pojąć, że z braku miejsca na łamach (czyli na papierze) niejaki Tyrpa nie może opublikować tekstu w najbardziej opiniotwórczej gazecie, czym wyjaśnić to, że nawet w internetowym portalu "Rzeczpospolitej" nie wolno (?) publikować takiego materiału jak "Rotmistrz Pilecki - zmora polityków".
Zaś apel do premiera Tuska, wygłoszony 14 czerwca 2011 r. pod Ścianą Straceń w byłym KL Auschwitz, nikogo z dziennikarzy zatroskanych o pamięć historyczną i dobre imię Polski, nie interesuje...
Tymczasem p.red.Igor Janke zastanawia się za pp.red.red.Magierowskim i Ziemkiewiczem, co można by zrobić dla poprawy wizerunku Polski...
No, po prostu, boki zrywać!
Panie i Panowie! Skoro już mnie nie wolno, wy dostrzegajcie "przypominające o Rotmistrzu" fakty!
Liczymy na was.
Dlaczego więc Akcja nie ma poparcia takiego na jakie zasługuje ??
Dlatego,że jest apolityczna , obywatelska ?
Czy grzech pierworodny, jakim najwyraźniej jest apolityczność naszej akcji, niweczy szanse na skuteczną pomoc ze strony polityków?
Czy - w odróżnieniu od nas, zwykłych obywateli - politycy, urzędnicy i dziennikarze nie są dłużnikami takich Bohaterów jak Witold Pilecki?
Nic więcej nie da się zrobić na rzecz ustanowienia 25 maja europejskim Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem?
Naprawdę wszystko już w tej sprawie zrobiły polskie media i polscy politycy?
A inni - niech z łaski swojej uprzejmej - nie przeszkadzają a gdyby zrozumieli i zechcieli pomóc Panu, Akcji, Rotmistrzowi i Polsce to będzie działalność Pro Publico Bono, która jest honorem dla Polaka. Której sama życiem służę i innych do niej gorąco namawiam. Warto!
Przy czym mnie nie wolno, a innym się nie chce (np. wspomnieć o apelu do premiera i prośbie do polityków o wsparcie apelu do premiera). I tak się tworzy sprawnie funkcjonujący aparata cenzury..
Pozdrawiam,
To nie jest nieporozumienie! Przyglądam się tej całej sprawie chodząc tu po salonie, znam historię Akcji i Pana determinację w Przypominaniu o Rotmistrzu i to , co Pan robi dla Sprawy - własnie Pro Publico Bono,całkowicie bezinteresownie, z ogromnym zaangażowaniem. Zaczęłam pisać - gdy przeczytałam, że sprawa Rotmistrza znudziła się - nawet założyłam bloga! Podziwiam Pana pasję i oddanie Sprawie Rotmistrza. Wielu poznało Go właśnie dzięki Panu! Ja również! I jakie piękne są tego owoce! Jednak widzę również zadziwiające i niezrozumiałe zachowania, przeszkody, przemilczenia, czasami ataki. Dlatego - poprosiłam - aby Pan nie przestawał! Nie wolno! Non possumus. W tej Sprawie - nie jest Pan sam. Jest nas wielu. I proszę zawsze o tym pamiętać. Pozdrawiam!
Panom Redaktorom o rtm.Pileckim
W Powstaniu Warszawskim rtm.Pilecki dowodził najtrudniejszym odcinkiem walk, tzw. „Redutą Witolda”. W przeddzień 67. rocznicy godziny „W” zwracamy się do wybitnych publicystów z Listem Otwartym. Mamy nadzieję, że postawione w nim pytania nie pozostaną bez odpowiedzi.A wszystkich Państwa zapraszam na mojego bloga - zachęcając do poparcia :)
Ciekawe co też znani publicyści, którzy w najnowszym numerze "Uważam Rze" martwią się o wizerunek Polski, odpowiedzą na pytania, które postawiono w Liście Otwartym na blogu Siłaczki..