Każdy herezjarcha powinien od czasu do czasu odświeżyć sobie wersję kanoniczną, żeby wiedział z czym wojuje. A nie ma wersji bardziej kanonicznej z kanonicznych, niż ta zademonstrowana w Moskwie, spontanicznie i przez niezależnych ekspertów. Bardzo dobrze, że nauka płynie z samego serca systemu kanonicznego, bo w Polsce, wersja kanoniczna traci trochę swój blask, zanieczyszcza się, i kiedy się wyznawca zwraca swoimi czystymi myślami „k’ Putinu”, to może również trochę tam pomyśleć o wieży, jako elemencie kanonu. Dzisiaj „Putinu” zadecydowało, że nam odświeży i specjalnie dla naszych, starannie wyselekcjonowanych dziennikarzy, przygotowało równie starannie spreparowany most kanoniczny, którym odświeżająca nauka płynęła wartko, a na skutek szczególnej szczodrobliwości można było zadawać niektóre pytania. Most kanoniczny miał być prezentem dla polskich grażdan, dlatego nic o jego przygotowaniach nie wiedzieliśmy, nic a nic, i lokalny biskup Donald nie dostanie szansy uzupełnienia jasnego i prostego przekazu jakimiś zanieczyszczeniami zmiękczającymi fakt, że swoją biskupią władze rozciąga nad plemieniem grażdan, które jednak zamordowało Wielkiego Tupolewa i paliwo na nich i na ich dzieci.

Ale przejdźmy do rekonstrukcji wersji kanonicznej, ewangelicznej i pełnej. Jak wiemy zawsze są cztery Ewangelię i wiara moskiewska ma Ewangelię Anodina, Ewangelię Morozowa, Smirnowa i Jesajana. Inaczej niż w kanonach ułomnych wszystkie cztery są synoptyczne. Każda z nich, różnie akcentując elementy przedstawia jeden i ten sam obraz, znany nam od 10 kwietnia 2010 roku, kiedy zamordowanie Wielkiego Tupolewa, Putinu syna rodzonego, miało miejsce.

Otóż Wielki Tupolew będący w rękach polskich grażdan wykonał Wiuuuut z Warszawy do Smoleńska, zszedł na poziom 100 metrów, a potem został zamordowany, przy czym okres czasu i zdarzenia mające miejsce pomiędzy Punktem Chwalebnym 100, a momentem śmierci Wielkiego Tupolewa są okryte Tajemnicą Bolesną, osłonione ikonostasem z wielką pieczęcią Putinu i tam się nie zagląda. O ile Tajemnica Bolesna jest ukryta, to odkryte są Piekielne Przywary Łotrów, bo bez tych przywar nic by się nie stało, co się stało.

1.       Kłótliwość

2.       Bezmyślność

3.       Lenistwo

4.       Nieuctwo

5.       Pijaństwo

6.       Strachliwość

7.       Warcholstwo

To siedem grzechów głównych, które charakteryzują grażdan polskich i które doprowadziły do śmierci Wielkiego Tupolewa. Innych przyczyn nie ma, z racji kanonu pierwszego, który mówi, że: Wielki Tupolew doskonały był.

W żaden sposób do śmierci Wielkiego Tupolewa nie przyczynili się grażdanie rosyjscy, bo to – wedle apostołów, jest niemożliwe, jako że zdolność przyczyniania się grażdan rozyjskich do czegokolwiek jest bliska zdolności szympansiej; potrafią robić: „Uchu, uchu, uchu”, drapać się pod pachą, klaskać w łapy nad głową i zrobić fikołka. I to wystarczy do zarządzania wieżą, którą można „obskoczyć” przemieszczając się z gałęzi na gałąź, ale do niczego więcej. Nawet do umycia rąk, że przypomnę cytat jeszcze ze starego testamentu moskiewskiego: „Ryby a żaby głosu nie mają, a małpy rąk nie myją” Tak przypomina nam Wielebny Apostoł Putinu Smirnow, który nawrócił się jak przyziemnił na Antarktydzie, i od tego czasu duch jego emanuje, spiritus movens, w butelkach 0,7.

Przypomnienie kanonu będzie miał niewątpliwie wpływ na wyznawców Putinu w Polsce. Utwierdzi ich w wierze, bo nic tak nie utwierdza w wierze, jak głos stolicy apostolskiej w Moskwie. Może mieć to wpływ na losy biskupa Tuska, bo wsparty światłem wiary czystej lud może być niechętny jego wizji nieznacznego współudziału szympansa w zbrodni (a wtedy paliwo na nas i nasze dzieci, ale i szympansiemu rodowi należy się kropla). Może być i tak, że biskup Tusk stanie się częścią jakiegoś charyzmatycznego ruchu, który kościół moskiewski odświeża i wypełnia, ale może też zostać objęty anatemą jako herezjarcha mniejszy.

A my, herezjarchowie więksi? Heretycy, odszczepieńcy, realiści?

A my kochani możemy te szympansie harce oglądać ze spokojem. Małpy, choćby obślizłe, a zady ich czerwone a błyszczące, jakby nie fikały z drugiej strony telemostu, to i tak są w klatce i niech tak pozostanie. Treser im fikoły nakazuje strzelając batem, ale na każdego tresera przyjdzie pora i niejednego, zgnuśniałego własne rozszarpały małpy. A cyrk? No cóż – nie kupujmy biletów. Przydarzy się pożar w pobliskim burdelu, to i cyrk się zajmie, bo łatwopalny. Nie nasz cyrk, nie nasze małpy. Posprzątajmy w domu pamiając, że wiara w małpy i kozły obrzydliwością nad obrzydliwości jest.

 

Pozdrawiam