Polska huczy po publikacji w „Rzeczpospolitej” o „agencie w Watykanie, dyplomacie w RP”. Trudno się temu dziwić. To, co napisał red. Cezary Gmyz jest niezwykle ciekawe, jeszcze ciekawsze jest to, czego nie napisał. A nie napisał m.in. o tym, że pan ambasador- minister pełnomocny Tomasz Turowski był i jest -jako jeden z nielicznych polskich dyplomatów- na „Ty” z prezydentem Bronisławem Komorowskim. Komorowski nie ma zbyt wielu bliskich kolegów w tym środowisku, dyplomacja to nie jego klimaty- ale Turowskiego zna na tyle dobrze, że od lat są właśnie po imieniu...
To nie jedyna rzecz, o której nie napisał Cezary Gmyz. Nie napisał,bo nie wiedział-nie jego wina, a i tak ma olbrzymią zasługę ,że opublikowal fakty zupełnie nieznane szerszej opinii (choć szeptało się o nich od dłuższego czasu w różnych środowiskach). W najbliższym czasie dorzucę do tych informacji kilka nowych- zapewniam, że równie ciekawych...

Według mnie Komorowski też był zwerbowany jako agent a jego "opozycyjna" działalność to tylko przykrywka!
Leperem ewentualnie "świtą" Brońcia i Dońcia.
Osobiście uważam,że lepiej późno "przejrzeć na oczy".Jak na zawsze
zostać ślepcem politycznym!
Kiedyś wierzyłam Wałęsie-jednak bielmo z oczu spadło i zobaczyłam
smutny obraz kabotyna politycznego.
NIE WSTYD PRZYZNAĆ SIĘ DO BŁEDU-wstyd w nin tkwić do końca życia.
Słyszałam z tzw.żródeł dobrze poinformowanych,że agentura
w Watykanie była śilna i dobrze rozbudowana.
Dokładnie to widać po postępowaniu kościoła wsp.LUSTRACJI KSIĘŻY.
Zaznaczam,że jestem katoliczką i jakiś tam TW.nie odciągnie mnie
od Boga.Smutne,że nadstawiali ucho przy spowiedzi i dalej uważają,
że nic się nie stało.
Serdecznie pozdrawiam.
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia Najserdeczniejsze
Życzenia zdrowia i wielu sukcesów dla Pana i całej Rodziny
w Nowym Roku!
Wiem, że wokół Komorowskiego siedzi komuch na komuchu i agent na agencie i on nie ma żadnych oporów, żeby wołać następnych.
http://www.kontrowersje.net/tresc/bronislaw_komorowski_odkryl_ameryke_w_bialym_domu_bo_kreml_ma_u_siebie
Dobrze by było również, żeby zainteresowane środowiska pisały na ten temat rzetelnie i bez zbędnych przerysować. W przeciwnym wypadku łatwo będzie niektórym ignorować całą sprawę.
Zapraszam do siebie.
:)
Od 1978 roku, Rosjanie wściekli, że dopuszczono do wyboru kard. Wojtyły na papieża, przejeli całkowitą kontrolę nad wszystkimi agentami panstw socjalistycznych w Watykanie. Agenci formalnie podlegali dalej swoim mocodawcom narodowy, a w rzeczywistości byli prowadzenie pbezpośrednio przez KGB. Był to też sposób na badanie lojalności tzw. "sojuszników". Oczywiście najmniej zaufania w tych sprawach mieli do polskich służb. Jak mawiał tow. Dzierżyński - dziś cytuje go też Bronisław Komorowski - "ufaj i sprawdzaj"!
Dlatego można z całą pewnością stwierdzić, że Turowski był agentem nie tyle SB co KGB. A nie był jakimś tam amatorem jak Hejmo, Paetz czy S.D. , ale wszechstronnie wyszkolonym do zadań profesjonalnym agentem. Dziś też dla Rosji raczej nie jest tylko emerytowanym agentem. Nie dziwi teraz zupełnie fakt, że polska polityka wschodnie jest jednym wielkim pasmem porażek...
Ciekawe ilu w Polsce jeszcze jest takich śpiochów na eksponowanych stanowiskach w Rządzie, aministracji; dyplomacji, w polityce i w MEDIACH? A ilu dodatkowo jest agentów wpływu? Dodatkowo wyszło dlaczego niektórzy prominentni politycy, i to z zupełnie różnych stron sceny politycznej, tak brutalnie i histerycznie walczą z lustracją i z samym IPN em.
Po drugie warto aby polskie służby zainteresowały się tymi, którzy tę osobę mocno lansowali w MSZ, a szczególnie osobą Radka Sikorskiego (vel. Radosław Sikorka), który jako nikomu nieznany 17 latek z Bydgoszczy, nawet bez matury wyjeżdża do Anglii, Afganistanu i USA i tam robi oszałamiającą karierę... ciekawe za czyje pieniądze?
A dodatkowo fakt, że Pan Turowski, zapewne jako agent KGB, był głównym organizatorem wizyty Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku, ludziom nieoślepionym przez polityczną nienawiść powinien dać dużo do myślenia.
- do winy sie przyznaja
- zaluja swego czynu
- obiecuja poprawe
Wszystko inne jest jedynie "moralnym paserstwem" - czyli, nieswiadomym lub nie, popieraniem zla i nieprawosci.
Dlatego nie sobie zaden gwóźdź (clou) chrzescijanstwem geby sobie nie podciera!
Wybaczajmy ale kara musi być nieuchronna.
Wtedy na pewno pożałują swego czynu ...
Dziwi mnie,że wyborcy Komorowskiego nie zadali sobie trudu żeby poznać wcześniej jego życiorys. Nie mieliby dziś moralnego kaca.
Ktoś tam niby coś wiedział ale nie powiedział.
A jeżeli Pan wiedział wcześniej to mógł o tym poinformować,
a nie teraz smrodzić.