"Pokłosie" tak naprawdę, wbrew ogólnie przyjętym opiniom, nie jest filmem o stosunkach polsko-żydowskich w czasie wojny. Jest to obraz ukazujący postrzeganie polskiej prowincji przez elity warszawskie - ciemny, antysemicki, wiecznie zapijaczony lud, który w dogodnej chwili ruszy na panów i Żydów z siekierami i widłami.

To wyraz pogardy i nienawiści wobec polskiej prowincji, która po 1989 została porzucona przez władze - ludzie muszą sobie sami radzić - emigrują do miast albo za granicę, bądź próbują jakoś związać koniec z końcem, zostając na miejscu.

Tak właśnie widzę ten film. Panowie dziennikarze warszawscy w TVN24 potwierdzili ten fałszywy stereotyp w niedzielne popołudnie w programie "Loża Prasowa", nazywając imigrantów z prowincji - "słoikami".

Kiepska jest ta pogarda, warto jeździć na polską prowincję i na własne oczy zobaczyć jak własnymi rękami ludzie potrafili zmienić jej oblicze. Polecam szczególnie Podlasie!

Szkoda, że nasi dziennikarze nie potrafią ruszyć tyłka zza swoich warszawskich biurek.

A o czarnych kartach II wojny światowej i polskim antysemityźmie rozmawiać należy, a nawet trzeba, z uwzględnieniem realiów obu okupacji - sowieckiej i niemieckiej. Odważnie i szczerze.