Od momentu upublicznienia stenogramów rozmów w kabinie pilotów, wg analizy Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, coraz częściej podnoszone są zarzuty, że zapisy „czarnych skrzynek” Tupolewa zostały sfałszowane. Było wiele notek na ten temat, sam pisałem o tym m. innymi tutaj. Co świadczy o możliwości fałszerstwa? Przyjrzyjmy się temu ponownie.

Po pierwsze - do chwili obecnej nie zwrócono nam oryginałów „czarnych skrzynek”. Tak więc nie możemy ostatecznie wyjaśnić, czy kopie będące w naszym posiadaniu rzeczywiście są w 100% zgodne z oryginalnymi nagraniami.

Po wtóre – kopiowania zapisów „czarnych skrzynek” dokonywano czterokrotnie! Za każdym razem okazywało się bowiem, że uprzednio sporządzone wersje miały jakieś wady. Podawano różne powody tego: a to na pierwszym nagraniu brakowało 16 sekund nagrania, na kolejnym błędy wywołane były nieprawidłowym działaniem autorewersu, za trzecim i czwartym razem nic nie mówiono o konkretach, poza tym, że „istnieje kolejna potrzeba skopiowania odpowiednich fragmentów zapisów, w celu rozwiania wątpliwości”. Ostatni raz kopiowania zapisów „czarnej skrzynki” dokonywano w lutym 2011r. Jak można wytłumaczyć ten straszliwy bałagan? Czym on mógł być spowodowany? Czy stoi za tym tylko zwyczajna niekompetencja, brak profesjonalizmu naszych i rosyjskich „speców” od tego typu prac? Czy może raczej jest to dowód na ostentacyjne współdziałanie w dokonywaniu fałszerstw?

Bo zwróćcie Państwo uwagę – pierwszą rzeczą jaką zapewniały takie działania był CZAS. Niezbędny do przeprowadzenia operacji sfałszowania zawartości "czarnej skrzynki", tak by jej zapisy współgrały  z innymi zarejestrowanymi danymi. TAWS, FMS – przede wszystkim. A w efekcie fałszerstw uzyskano rzecz jedną, najważniejszą. Ukryto rzeczywiste przyczyny katastrofy. To nic, że skonstruowana przez MAK teoria wali się dziś w gruzy. Bez dostępu do kluczowych dowodów cała sprawa nie może bowiem zostać wyjaśniona. A nie wierzę, byśmy kiedykolwiek te kluczowe dowody otrzymali... Tak więc podstawowy cel matactw został osiagnięty - faktyczny przebieg zdarzeń 10 kwietnia 2010r. na lotnisku Siewiernyj zakryła mgła tajemnicy - zaiste "smoleńska mgła".Przedstawianie wątpliwości, negowanie wersji MAK i raportu Millera – to wszystko co mogą uzyskać „ludzie dobrej woli”, którym na sercu leży wyjaśnienie prawdziwych  przyczyn katastrofy. Ale do ustalenia tego jak było naprawdę – daleka jeszcze droga... Jest jeszcze jedna sprawa, która może wskazywać na to, że zapisy „czarnych skrzynek” sfałszowano. To znaczące różnice między kolejnymi, publikowanymi wersjami stenogramu.Tak istotne, że nakazują  zastanowić się nad tym, czy wersje te dotyczą tych samych, oryginalnych  zapisów „czarnych skrzynek”. Czy też mamy za każdym razem inną kopię, odzwierciedlającą aktualne „postępy” prac rosyjskich speców od „maskirowki”.

Zastanawia wreszcie rzecz jedna. Całkowite milczenie naszych mainstreamowych mediów na ten temat. Medialna osłona dla matactw. I jak w tej sytuacji oczekiwać zmiany w podejściu naszych władz do sprawy smoleńskiego śledztwa? Przecież z „oszołomami” nikt się nie musi liczyć. Taktyka mediów, prokuratury czy wreszcie czynników rządowych w tej sprawie jest jasna i czytelna. Ignorujemy wszystkie zarzuty, w naszej wersji nic tak naprawdę nie wymaga zmiany...

P.S. Dziwny jest również fakt opublikowania przez NPW tylko samych stenogramów, bez części opisowej. Kto wie, zważywszy na zauważalną rzetelność i skrupulatność prac ekspertów IES - w „opisówce” mogą być zawarte jakieś nowe i ważne fakty.  Musimy apelować o upublicznienie tego.