Rację ma Rolex, że publikacja wyników symulacji profesora Biniendy, opisująca zderzenie skrzydła Tu 154 z brzozą jest zdarzeniem o kolosalnym znaczeniu. Przede wszystkim dlatego, że z tej symulacji wynika szokujący wniosek: skrzydło nie odpadło po zderzeniu z brzozą i zostaliśmy okłamani w sprawie przebiegu katastrofy smoleńskiej.
Co prawda, to dopiero wynik pojedynczego studium, więc to jeszcze nie jest całkiem pewna konkluzja, ale profesjonalny autorytet autora nakazuje potraktować ten wynik z pełną powagą. Biorąc pod uwagę brak jakiegokolwiek innego porównywalnego studium tego zderzenia oraz brak poważnego materiału dowodowego, potwierdzającego oficjalny przebieg zderzenia, na dziś prawdę fizyczną o tym zdarzeniu wyznacza studium profesora Biniendy. Czyli, od wczoraj, najbardziej prawdopodobne jest, że to nie brzoza spowodowała katastrofę Tu 154, a raport MAK i raport Millera podają fałszywy przebieg katastrofy smoleńskiej.
Ta konkluzja jest bardzo silnie wzmocniona zawodową pozycją i doświadczeniem autora analizy. Profesor Wiesław Binienda spełnia wszelkie wymagania, jakie można postawić ekspertowi z najwyższej półki. Jest uznanym, klasy światowej, naukowcem w dziedzinie, w której się wypowiada. Pan Binienda ma wysoką profesjonalną i środowiskową pozycję. Profesor na dobrym, amerykańskim uniwersytecie, od 8 lat dziekan wydziału inżynierii, główny redaktor uznanego profesjonalnego czasopisma poświęconego inżynierii lotniczej, "Journal of Aerospace Engineering", ekspert NASA - to tylko niektóre wyjątki z imponującego curriculum vitae profesora Biniendy.
Pod względem profesjonalnym, studium zderzenia zaprezentowane jest bez zarzutu. Podane i opisane są wszelkie niezbędne założenia, zastosowane do badania problemu najlepsze, profesjonalne narzędzia, dołożono należytej staranności w uwzględnianiu istotnych okoliczności badanego procesu. Mamy więc przed sobą poważny wynik naukowy, który jest najlepszym znanym do tej pory przybliżeniem prawdy o procesie zderzenia skrzydła Tu 154 z brzozą.
Tyle aspekty techniczne i aktualny stan naszej wiedzy o katastrofie. Teraz czas na odpowiedź państwa polskiego, a raczej aparatu rządowego Donalda Tuska i Jerzego Millera. Wszak uznany ekspert przeprowadził i opublikował profesjonalne studium, które podważa kluczowe tezy polskiej państwowej komisji, badającej katastrofę smoleńską. Do elementarnych obowiązków urzędników odpowiedzialnych za raport Millera należy jego kompetentna i profesjonalna obrona. Należy więc spodziewać się i wymagać niezwłocznej odpowiedzi komisji Millera, pokazującej, że profesor Binienda się myli w swoich wnioskach. Biorąc pod uwagę znaczenie katastrofy smoleńskiej dla państwa polskiego, odpowiedź ta powinna być na najwyższym profesjonalnym poziomie, a więc prezentować wyniki analogicznej symulacji na poziomie co najmniej równym poziomowi studium profesora Biniendy. Brak takiej odpowiedzi, oznaczający brak przeprowadzenia stosownej symulacji oznaczać będzie albo to, że profesor Binienda ma rację i komisja Millera o tym wie, a mimo to kłamie na temat przebiegu katastrofy smoleńskiej, albo komisja Millera stosownych symulacji nie zleciła i nie ma pojęcia, jaki jest ich wynik. A to oznaczałoby rażące niedbalstwo w prowadzeniu kluczowej dla Polski sprawy, dyskwalifikujące komisję Millera tak profesjonalnie, jak politycznie i moralnie.
Czekam więc na rychłą prezentacji ministra Millera, pokazującą wyniki stosownej symulacji zderzenia skrzydła z brzozą. Brak takiej prezentacji będzie oznaczać, że w sprawie badania okoliczności katastrofy smoleńskiej, państwo polskie stać jedynie na argumenty na miarę pułkownika Klicha: "jak skrzydło walnęło o drzewo, to się urwało", żarciki rzecznika Grasia: skrzydło odpadło, "bo je ktoś nadpiłował", czy tyleż obrazowe, co bewartościowe porównania ministra Millera zderzenia odrzutowca i auta z drzewem.
Polska rządzona przez Donalda Tuska miała być tanim państwem. Tymaczasem, dla podatników jest coraz droższa. Być może chodziło o taniość, jako synonim najgorszej tandety. Czy tak panowie Klich, Miller, Tusk?
Tytułem postscriptum. Jak to jest, że jedyny odważny i kompetentny polski inżynier, który miał chęć i odwagę porządnie zbadać jeden z elementów katastrofy smoleńskiej - jest Amerykaninem? Wyrazy najwyższego szacunku i podziękowania panie Profesorze!
Uzupełnienie, 11 września 2011, 22:16 - link do prezentacji profesorów Nowaczyka i Biniendy. Gorąco zachęcam do obejrzenia i propagowania informacji o tych prezentacjach. Porównanie jakości tych prezentacji z enucjacjami panów Millera i (Edmunda) Klicha nie wymaga komentarza.


Myśli Pan?
Niestety, nie zauważyłem...
Pozdrawiam
Profesor Binenda też nie, to uznany fachowiec, ekspert. Prezentacji dokonał publicznie, przed zespołem posłów na Sejm RP. Myśli Pan, że Jerzy Miller i jego komisja będą udawać, że nic nie wiedzą o tym wyniku?
Pozdrawiam
Pozdrawiam serdecznie
Ja bym się tego spodziewał - przynajmniej do momentu, aż medialni "ekspeci" z zaprzyjaźnionych telewizji nie przygotują odpowiedniego "podkładu".
Pozdrawiam
Ciekawi mnie czy prokuratura będzie "chciała" dołączyć wyniki tych badań do akt?
Notka świetna.
Pozdrawiam.
Równie serdecznie!
Na czym gasił pety Radek? na oczach właśnie - wypalając oczodoły. I PO oczach PDT rozpoznał kłamstwo takich dwóch czasu swego;).
Polska Temida. Obraz Franciszka Kulona
Sędezia rozgrzany więcej może. A ABW i ERA też poniekąd.
Telefon śp. Deptuły skasowany przez ABWERę
Dokładnie!
Notka świetna.
Dziękuję, nie jestem całkiem zadowolony z formy, ale musiałem (w sensie imperatywu kategorycznego) ją napisać a vista.
Pozdrowienia!
Ja bym się tego spodziewał - przynajmniej do momentu, aż medialni "ekspeci" z zaprzyjaźnionych telewizji nie przygotują odpowiedniego "podkładu".
To możliwe, ale bardzo trudno będzie zbyć taką pracę eksperta bez podania obliczeń podobnej jakości. Wątpię, by mieli... a to jest, przecież, tylko czubek góry lodowej tego, co komisja Millera zaniedbała w tym badaniu.
Pozdrawiam!
Tak, to jest sensacyjny wynik, ale jest i druga sensacja: że, najpewniej, takiej symulacji komisja Millera nie zrobiła, choć miała taki obowiązek, wobec szczupłości faktograficznej materiału dowodowego.
Zupełna cisza w mediach lub jakaś wrzutka świadczyła by o... No właśnie o czym?
Co najmniej o dziadostwie i niepewności.
Pozdrawiam!
> który miał chęć i odwagę porządnie zbadać jeden z elementów
> katastrofy smoleńskiej - jest Amerykaninem?
Amerykanie zaangażowani w ten temat nie "wieszają się" czy też nie są ćwiartowani na kawałki przez "własne dzieci".
pozdrawiam serdecznie
No właśnie, z tym skrzydłem to ciekawa sprawa jest, bo chyba brakowało około dwu metrów bieżących... ciut dużo, jak na skutki pęknięć po uderzeniu.
Pozdrawiam
No dobrze, zakładając, że ludzie się boją, to wątpię, by wszyscy.
Stawiam raczej na konformizm, lenistwo i niższy (średni) poziom profesjonalny. Niestety...
Pozdrawiam
Witam i dziękuję!
Aż mi trochę głupio za tą absencję. Chyba to zmęczenie materiału, bo zimę i wiosnę miałem bardzo intensywną.
Pozdrowienia!
Zgadzam się z Panem, że summa niejasności, zaniedbań, patologii w sprawie śledztwa smoleńskiego znacznie przekracza dopuszczalne granice.
Elektronikę można oszukać, dane pokasować, części wraku przenieść, trumny zaplombować, przeprowadzić kampanię medialną lansującą pewną wersję itp. itd., ale z fizyką trudniej. Niech więc Jerzy Miller broni tez swojego raportu przed merytorycznymi ustaleniami eksperta.
Pozdrawiam
Skrzydło bez wątpienia odpadło po zderzeniu z brzozą. Precyzyjnie mówiąc, w ciągu paru sekund po zderzeniu z brzozą.
Być może, odpadło z innej przyczyny niż to zderzenie. Problem w tym, że innej przyczyny nie widać. Dopóki taka przyczyna nie zostanie znaleziona, trzeba zakładać, że to program Biniendy się myli.
Z Waldemarem Targalskim, pilotem, członkiem Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych i Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego powołanej do zbadania katastrofy smoleńskiej, rozmawiają Katarzyna Orłowska-Popławska i Piotr Falkowski:
Czy oprócz lotu specjalnego wykonywano jakieś inne eksperymenty: w tunelu aerodynamicznym, na hamowni, próby przeciążeniowe, wytrzymałościowe, symulacje komputerowe.
- Z tego, co się orientuję, to nie robiono niczego takiego, gdyż nie było takiej potrzeby. Te ustalenia i obliczenia, które zostały wykonane, były wystarczające.
Robiono obliczenia uzasadniające możliwość wykonania przez samolot półbeczki tuż przy ziemi?
- Podkomisja techniczna się tym zajmowała. Gdy samolot traci jedną trzecią skrzydła, nie jest w stanie przeciwdziałać momentowi obrotowemu. Musi się obracać. Efektywność aerodynamiczna usterzenia nie jest wystarczająca, żeby to skorygować.
Nie ma Pan wątpliwości, że to właśnie brzoza ucięła sześć metrów skrzydła? Przecież ono przeleciało jeszcze 200 metrów.
- Przeleciało.
A komisja nie próbowała przeprowadzić próby zachowania się sześciometrowego płaskiego kawałka metalu poddanego oporowi powietrza przy prędkości 270 km/h i jeszcze uderzającego o rozmaite przeszkody?
- Nie zrobiono takiego eksperymentu.
Wygląda to tak, jakby cała praca komisji sprowadziła się do deszyfracji zapisów rejestratorów. A przecież tak się nie robi. Wyciąga się wszystkie części, składa je. Nawet raport komisji mówi, że zapis może zostać z różnych powodów zafałszowany.
- Ale to dotyczy tylko zupełnie ostatniej fazy lotu, gdy doszło do fizycznych uszkodzeń czujników. Wcześniej, zanim samolot zderzył się z brzozą, nic takiego się nie stało.
No tego właśnie nie wiemy, między innymi dlatego, że nie zbadaliśmy tych czujników. Podziela Pan zdanie ministra Millera, który powiedział w Senacie, że "pełnej prawdy nie poznamy nigdy, bo nikt nie przeżył"?
- Może w pewnym sensie jest to jakaś gorzka prawda. Nie wiem.
Cała ta dyskusja jest dla spróchniałych dziadów , którzy nie mają nic do roboty , bo siedzą na zasłużonych emeryturkach i podniecają się takimi newsami , fakt, że dla nich lepsze to niż viagra .
Niestety dziadki zrozumcie, że wina leży WYLĄCZNIE po stronie tych , którzy lecieli tym feralnym lotem ,
Masz jakies ekspertyzy symulacje podobno do tej profesora Biniendy?
Jak nie masz to idz trollowac na swoj blog.
Świetny pomysł z tym opisem zderzenia skrzydła Tu 154 z brzozą , wreszcie dziadki w przychodniach złapali bakcyla naukowego, już nie będą się nudzić kilka godzin w kolejce i mogą wreszcie rozprawiać nie o tym co kto ma wycięte , ile razy był operowany , jak to było po operacji – teraz mają temat super SMOLEŃSK 2011
Cała ta dyskusja jest dla spróchniałych dziadów , którzy nie mają nic do roboty , bo siedzą na zasłużonych emeryturkach i podniecają się takimi newsami , fakt, że dla nich lepsze to niż viagra .
Niestety dziadki zrozumcie, że wina leży WYLĄCZNIE po stronie tych , którzy lecieli tym feralnym lotem ,
Dziękuję za Pana komentarz. Jest wspaniałą ilustrację prymitywizmu, jakim jest zastosowanie (w pogardliwy sposób) domniemanego kryterium wieku, do dyskredytacji tekstu. Głupio, brzydko, od czapy. Zwolennik PO się wpisał?
Miłego dnia, ale bez kolejnych wpisów tego rodzaju ma moim blogu.
Znam Pana argument: podwozie do góry nogami. Tyle, że podwozie może koziołkować dość losowo, a nauka o wytrzymałości jest nauką ścisłą. Więc nie ma Pan argumentu porównywalnej wagi i jakości, co prof. Binienda. Zatem Pana "bez wątpienia" oznacza "wydaje się Panu".
Pozdrawiam
Tu nie trzeba ekspertyz i symulacji. Oderwana końcówka skrzydła leżała parę setek metrów za brzozą. Brzoza z kolei ma wyrażne ślady uderzenia. Dalej za brzozą nie ma nic, co by mogło to skrzydło oderwać.
Więc narzucającym wnioskiem jest to, że skrzydło zostało oderwane w wyniku zderzenia z brzozą.
Oczywiście, przyczyna mogła być inna, ale póki co tylko FYM przedstawił jakąś alternatywną hipotezę.
Pomylił mnie Pan z kimś innym. Mój argument odnośnie podwozia jest taki, że prawe podwozie leży z lewej strony, a lewe z prawej. Patrząc w kierunku ruchu samolotu.
Ale temat na dziś to skrzydło, nie podwozie.
jedno jest pewne; musza odpowiedziec na tą, profesorska analizę.
Czekamy.
Trzeba, bo w każdym prawidłowej śledztwie winna obowiązywać "zasada redundancji", czyli wielokrotnej wielokrotnej krzyżowej weryfikacji dowodów.
Oderwana końcówka skrzydła leżała parę setek metrów za brzozą.
Kiedy tam leżała? I dlaczego tak daleko? Dlaczego lewe skrzydło leżało po prawej stronie trajektorii samolotu?
Brzoza z kolei ma wyrażne ślady uderzenia.
Dalej za brzozą nie ma nic, co by mogło to skrzydło oderwać.
Powiem otwartym tekstem: państwo polskie powinno wykluczyć w śledztwie wariant zamachu: bomba w skrzydle lub rakieta i fałszowanie dowodów przez Rosjan, uprawdopodobnione bardzo złą współpracą, brakami w postępowaniu dowodowym. Nie zostało to właściwie zrobione, ten wariant jest wciąż otwarty.
Pozdrawiam
A jednak - rozkład szczątków.
Cóż, tak się składa, że wiadomo, że one się przemieszczały jeszcze dobę po katastrofie a raport MAK podaje zdjęcie z już przemieszczonymi niektórymi elementami. Więc to argument niewystarczający.
Ad. skrzydło: tak, ono jest ważnym motywem tej notki, ale nie głównym.
Głównym motywem tej notki jest żądanie, by komisja Millera przedstawiła swoją symulację / materiał faktograficzny, dotyczące losów skrzydła.
Pozdrawiam
papatki trolliku
Tak. Tylko to może zostać zrobione przez badanie skrzydła a nie przez symulacje komputerowe. Mam nadzieję, że wrak wróci do Polski i skrzydło będzie zbadane.
Ale na moje wyczucie, jest bardzo łatwo, nawet przy bardzo pobieżnych oględzinach, odróżnić skrzydło oderwane w wyniku wybuchu bomby od skrzydła oderwanego na skutek uderzenia w drzewo.
Ekspertyza która wywraca wszystko o czym nas do tej pory przekonywano, wykonaną dla zespołu parlamentarnego przez fachowców z najwyższej półki.
I teraz wyobraźmy sobie kompletne milczenie tak tych którzy oficjalne raporty spisali jak i milczenie mediów.
Wyobraźmy sobie taki normalny kraj...
http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=27311
Nie wiem, do kiedy tam leżała. Ale są zdjęcia satelitarne z widoczną tą końcówką.
Dlatego tak daleko, że zapewne nie odpadła od razu. Uderzenie o brzozę osłabiło skrzydło, oderwało się ono chwilę potem pod wpływem siły nośnej i oporu powietrza. Po oderwaniu zapewne przeleciało jeszcze kawałek. Rozpędzone skrzydło nie musi spadać jak kamień.
Dlaczego - nie przez symulacje komputerowe?
Skoro wg nich buduje się mosty, promy kosmiczne, samoloty, projektuje leki, symuluje białka (itp. itd.) to można i trzeba badać za ich pomocą takie zdarzenia.
Mam nadzieję, że wrak wróci do Polski i skrzydło będzie zbadane.
Półtora roku czekamy, a tu (dewastowanego przez Rosjan) wraku ani du du. Więc zostają symulacje. I one zostały zrobione społecznie, że się tak wyrażę. Jeśli komisja Millera nie ma stosownych symulacji, to oznacza, że ta komisja dopuściło się tu dość rażącego zaniedbania. To jedna sprawa, drugą jest to, że, tak jak napisałem, najbardziej prawdopodobną wersję zderzenia obecnie podaje symulacja prof. Bieniendy.
Wnioski z tego są dla mnie oczywiste: sprawa jest otwarta, komisja Millera musi przekonująco obronić swoje tezy, lub się z nich wycofać.
Pozdrawiam
Pozdrawiam!
Niestety, nie zauważyłem..."
Wiadomo, panowie dziennikarze czekają na instrukcje. Naczelni komentatorzy i spece od lotnictwa z resztą też.
nie wiem.
Z zdania Biniendy na razie tyle ma wynika ze w Miller w czyms sie myli , ale niewiele wiecej , bo zupelneie sa niennane u Biniendy konskwencje tego co Binienda sam do tej pory mówi.Samolot by odlecial czy nie?
co sie naprawde stało ? Czy takie konsekwencje zgadzaja sie z innymu ustalownymi faktami - to wtedy Binienda sie potwierdza.,Jak sie nie zgadzaja -to on sie nie potwierdza ,i tak dalej..
Gdyby Macierewicz mu to po prostu oficjalnie wyslal- wtedy Miller musiałby zajac stanowsko .Z kazdego punktu widzenia ,z kazdej opcji to byłoby dobrze , wydaje sie.
Cóż, tak się składa, że wiadomo, że one się przemieszczały jeszcze dobę po katastrofie a raport MAK podaje zdjęcie z już przemieszczonymi niektórymi elementami.
Z tego co wiem, to pomiędzy 11 a 12 przemieścił się lewy statecznik. Rzeczywiście, na zdjęciu użytym w raporcie MAK jest on w pozycji po przemieszczeniu.
Ale nie wiem, czy z tego wynikają jakieś głębsze wnioski.
Z 11 i 12 kwietnia.
Opisał Pan pewien, hipotetycznie możliwy, scenariusz odpadania skrzydła. Tyle, że tu nie ma co spekulować, należało starannie zbadać ślady na brzozie, skrzydle i przeprowadzić symulację.
Śladów nie zbadano, zostają więc symulacje. Z nich wyszło, co wyszło, Pana gdybanie nic nie pomoże; obalić ten wynik może jedynie znalezienie krytycznego dla wyniku błędu symulacji lub przeprowadzenie innej symulacji, takiej samej jakości, która da inny wynik. Tego żądam od komisji Millera: potwierdzenia, bądź zaprzeczenia wynikom prof. Biniendy.
Pozdrawiam
nie wiem, które to już z kolei, ale z pewnością będzie równie "przekonujące", jak ich poprzednie wywody.
Czymś przecież lemingi trzeba nakarmić.
Pozdrawiam
To musieliby być jeszcze w mediach publicznych, GW, Polsat czy TVN dziennikarze, którze potrafią docisnąć eksperta i zadać mu parę kłopotliwych pytań. A do TVN zaprasza się "ekspertów" nie po to, by coś wyjśnić, tylko po to, by dać im swobodę wygłaszania dowolnych bredni. Zacznie się pewnie od poddawania w wątpliwość przyjętych założeń, sygnalizowania braku dostępu do dowodów, nieuwzględnieniu specyfiki, itd. Próbkę mieliśmy już wczoraj w niektórych komentarzach w Salonie24.
To skrzydło nie jest częścią TU-154M-101. To jeden z wielu elementów ruskiej maskirowki. To skrzydło Ruski podrzucili w te krzaki. Ma charakterystyczny biały trójkąt na koncu skrzydła (na krawedzi spływu), które polska stujedynka nie miała.
Byłbym wdzięczny, jakby Pan za zgodą autora ponownie zamieścił te bezcenne zdjęcia na Pana blogu. Podaje link:
http://blogooblatywacz.salon24.pl/297012,obalmy-klamstwo-smolenskie
Serdecznie pozdrawiam
W normalnym kraju taki news przez dwa dni szedlby na zoltym pasku we wszystkich programach informacyjnych tv, a telefon profesora Biniendy urywalby sie pod naporem normalnych dziennikarzy.
Byla to informacja agencyjna, podana przez PAP, ale zadne z "zaprzyjaznionych mediow" nie raczylo jej dostrzec.
Zyjemy w jakiejs ruskiej republice
Ma Pan racje, az krzyczec sie chce , widzac ze w Polsce, poza nielicznymi, srodowiska eksperckie milcza i pozwalaja na farse prezentacji sowieckiej 'fizyki'.
Milczycie , wiec robia to takze w waszym imieniu , tchorze!
Serdecznie pozdrawiam i przesylam najwyzsze wyrazy szacunku dla Pana Profesora Biniendy.
Miller nie jest blogerem . Ktos musialby mu te materialy dac , albo on sam sie oficjalnie o to zwrocic.
WYWCZAS 307 10338 | 09.09.2011 13:18
-----------------------------------------------------
Ten sam, kto mu dał materiały Amielina.
Skoro wg nich buduje się mosty, promy kosmiczne, samoloty, projektuje leki, symuluje białka (itp. itd.) to można i trzeba badać za ich pomocą takie zdarzenia.
Symulacja komputerowa nie ma zastosowania do specyficznych przypadków, gdy w grę mogą wchodzić szczególne okoliczności.
To był dwudziestoletni samolot. Być może, skrzydło z jakiś powodów było osłabione.
Zdarzają się przecież wypadki lotnicze, że skrzydło odpada samo z siebie, bez kontaktu z niczym. Jeśli Pan wierzy Biniendzie, to taki wypadek byłby po prostu niemożliwy.
Na przykład katastrofa samolotu Cessna 337 Skymaster. Maszyna rozbiła się 15 lutego 2010 niedaleko lotniska Monmouth Executive Airport, w środkowej części stanu New Jersey.
Prawie dwumetrowa część prawego skrzydła Cessny, oderwała się od powierzchni nośnej, tuż przed tym jak samolot z pięciona osobami rozbił się w pobliżu lotniska Monmouth Executive Airport. Nikt nie przeżył katastrofy.
Część skrzydła, która odpadła znajdowała się na prawo od zastrzału, także jego pęknięcie nie mogło być przyczyną katastrofy, jak zakładała pierwotna hipoteza. Zdaniem przedstawicieli NTSB, do oderwania się końcówki skrzydła doszło w momencie kiedy samolot po niskim przelocie na dużej prędkości rozpoczął wznoszenie. W końcówce skrzydła, które oderwało się od powierzchni nośnej samolotu znajdowała się lotka oraz wypełniony do pełna zbiornik z paliwem.
http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=27311
Prokuratura otrzyma dziś wizualizację eksperymentu amerykańskich naukowców ws. katastrofy smoleńskiej - poinformował Antoni Macierewicz szef parlamentarnego zespołu ds. przyczyn tragedii. Przekazany zostanie także wniosek o wszczęcie postępowania o sfałszowanie raportu ministra Jerzego Millera. Wizualizacje zostały już udostępnione mediom.
A w tej Cessnie jeszcze prościej. Nawet nie walnęło, a się urwało.
i bardzo dobrze, choc podejrzewaw ze prokuratura bardziej ucieszyłaby sie z materialów zródlowych , jesli ktos ma zjac stanowisko , a nie tylko z wizualizacji,Ta jest bardziej dla efektu i dla publicznosci.
Jeśli chodzi o odpadnięcie skrzydła, to uwierzyłem Narodowej Radzie Bezpieczeństwa Transportu, NTSB (ang. National Transportation Safety Board).
"Wierzyciel" - tu nie mam zastrzeżeń, ma Pan prawo wierzyć, w co Pan chce.
"Sceptyczny" - tu już jest gorzej. Będąc sceptykiem, powinien Pan wziąć pod uwagę, że teoretyczna symulacja jakiegoś zdarzenia, dokonana nawet przez najwyższej klasy ekspertów, przy pomocy najbardziej wyrafinowanego sprzętu i oprogramowania, odpowiada jedynie na pytanie czy i w jakim stopniu jakaś teoria jest PRAWDOPODOBNA. Pewności nie ma.
Na innym blogu pewien komentator, aby uwiarygodnić swoją wiarę w ową symulację napisał: "modelowanie matematyczne jest obecnie tak zaawansowane, że zastępuje testy zderzeniowe samochodów." Otóż nie miał racji, nie zastępuje. Gdyby takie symulacje były w 100% wiarygodne, ADAC przyznawałby swoje gwiazdki na ich podstawie, a nie na podstawie faktycznych testów "na żywo".
Pozdrawiam.
Jest jednak jeden problem. Autor tego opracowania (jeżeli dobrze rozumiem) prosi o (kulturalne) uwagi z dziedziny matematyki i fizyki, aby móc przedyskutować wyniki swoich prac. Zachowanie typowe dla naukowca. Coś zbadał, coś opublikował - oczekuje merytorycznej dyskusji. I tak powinno być. Jednakże problemem w naszym kraju nie jest dociekanie prawdy,ale jej ewentualne polityczne wykorzystanie. Jednym słowem - nie jest ważne jak było - ważne co dla nas z tego wynika. A prawda ? A niech się idzie "czochrać" ... skoro jest pisowska i załgana ....
Zobaczycie. Jak się nie uda przemilczeć, to w tym kierunku pójdzie atak Czerskiej i Wiertniczej.
A u Was w Brukseli to Google nie działa?
Ja juz sie dla ciebie linkow na szukalam, wiec teraz podajesz cos podpieraj sie linkami, inaczej nie mam z cazym dyskutowac.
a teraz czekam na link.
Teraz, kiedy zespół inzynierów kierowany przez prof. Biniendę zakwestionował model Mudka Klicha to w Szanownym powstały wielkie wątpliwości.
Bo Szanowny ma taki umysł syntetyczno-analityczny, ze byle czym zbyć się nie da. Nie będzie mu jakiś tam amerykański profesor symulacji komputerowych pokazywał!
Ale do komputerowych symulacji gienierał Anodiny to Szanowny jakoś żadnych wątpliwości nie zgłaszał? Tan wszysko było jasne i zrozumiałe - wiadomo wielka nauka sowiecka.
A tu wraży imperialiści podsuwają jakieś swoje obrazki i filmiki i coś tam opowiadają o "analizie elementów skończonych".
Co innego fotografie wykonane przez Amielina - to jest przekonujący dowód, który Szanowny rozumie. A nie to modelowanie matematyczne.
Komisja OCENIA ślady, a nie prowadzi dochodzenie kryminalistyczne.
Czyli do MAK i komisji p. Millera trudno się w tym kontekście przyczepić.
Wszelkie docinki w ten deseń wskazują jedynie na brak znajomości kompetencji tych organów i politycznie motywowaną klakę.
A co do prezentacji profesora; każdy samochód, a nawet autobus po huknięciu w to drzewo z 50 km/h wyglądałby gorzej. Dlatego wynik tej symulacji wydaje mi się mało wiarygodny, Ciekawe czy p. Profesor opublikuje model, tak by można go było sprawdzić.
Bo Szanowny ma taki umysł syntetyczno-analityczny, ze byle czym zbyć się nie da.
No właśnie. Byle czym nie dam się zbyć. Nie uległem euforii, że oto prof. Binienda cokolwiek zakwestionował.
Skoro skrzydło może odpaść pod wpływem ruchu samolotu, to może też odpaść pod wpływem uderzenia w brzozę.
Ale oczywiście, na parę tygodni przed wyborami symulacja prof. Biniendy może być bardzo użyteczna, ale w walce politycznej a nie w wyjaśnieniu katastrofy.
Rzeczywiście, w ruskiej dokumentacji skrzydło leżało ZA brzozą, co znaczy, za leciało " do tyłu"
Rozumiem, ze w soweieckim Sojuzie zasada zachowania pędu nie obowiąuje.
SPAD NA ONET, Trolu
Proszę Autora bloga o ban dla osobnika podpisujacego się nickiem " WOJTEK24"
.......
Wstawiam "byc moze" do danych wejściowych programu symulacji.
I dostaje wydruk binarny:
=> "być może" lepiej jest ściąć brzoze?..."być może" lepiej wybić okna i pociąć na kawałki a potem zgnieść wrak i zostawić go na wiele miesiecy na dzialanie danych z meteorologii?...Las też wyciąć a przekopane pole na 1,5 m splantować i zabetonować! Resztę UTAJNIĆ a dyżurnym rozdac instrukcję
+++TREŚCI NASTĘPUJĄCEJ:
________________b_____Y______Ć_______________m_____O____Ż________e________
Poniższe zdjęcia to kadry z filmu, na którym Tu 154m numer 101 ląduje. To lotnisko Siewierny, 7 kwietnia 2010.
Gdzie polskie politechniki ?
Gdybym był profesorem na uczelni byłby to temat zbiorowej pracy doktorskiej i przerabiali byśmy ten przypadek na zajęciach.
To bardzo interesujące.
"Skoro skrzydło może odpaść pod wpływem ruchu samolotu, to może też odpaść pod wpływem uderzenia w brzozę."
Proszę pana, własnie matematyczne wyliczenia wykonane przez zespół współpracowników prof. Biniendy pokazały, że nie może.
A argument o "kampanii wyborczej", to już jest zupełne dno proszę Szanownego Pana.
pozdrawiam
Z góry zakładam, że reakcją będzie przemilczenie. A jak się to nie uda, to się "zakrzyczy". Zrobi się z autora antysemitę, homofoba i chorego z nienawiści"
Na razie PO-stkomuna i jej media goraczkowo szukaja mozliwosci, jak "obrobic" - jak pisal wczoraj troll-specjalista Pisomor - symulacje prof.Biniendy. Pewne chwyty jakie beda zastosowane juz widac - podwazanie wagi symulacji, ze to jedynie takie sobie teoryjki, podwazanie kompetencji, a za jakis czas, moze juz za kilka godzina a moze za kilka dni - przedstawia jakies "obliczenia" i "symulacje" lub uwagi do nich, ktore "obala" wyniki - oczywisci obala w przekonaniu Matrixa.
Spolecznosc poza Matrixem nie ma dla nich znaczenia - nie ma wplywu na ludzi znajdujacych sie pod wplywem Matrixa
Czy była już jakaś reakcja ze strony rządzących, bo nie jestem na bieżąco?
Serdecznie pozdrawiam!
=========================================================================
curriculum vitae profesora Biniendy wskazuje, że to nie ten-niestosowny żartownisiu.
Ad Sceptyczny Wierzyciel - swietna notka. Nie nalezy oczekiwac przesadnej reakcji naszej ekipy rzadzacej. Ich prawdopodobne wzruszenie ramionami musi nam wystarczyc. Komu nie wystarczy, ten ma mozliwosc wypowiedzenia sie 9 pazdziernika przy urnie wyborczej - serdecznie polecam.
Pozdrawiam.
University of Akron jest w 5 setce podczas gdy nawet Warszawski jest w 4
To, że jego spekulacje staną się oficjalną wersja MAK i Komisji Millera jest dziwacznymi kuriozum.
Ja latam od 50 lat na szybowcach i zawodowo jestem inżynierem zajmującym się wytwarzaniem nowych produktów miedzy innymi dla bardzo renomowanej firmy amerykańskiej. Symulacje komputerowe i metoda elementów skonczonych (FEM) jest dla mnie narzędziem codziennej pracy.
Dziwi mnie, np Prof Wittbrot, Senator RP, który posiadał kiedyś kompetencje w podobnych symulacjach, nic na ten temat nie mówi. Strach przed "samobójstwem"?
Oczywiście. Tupolew ma 37,55 metra rozpiętości skrzydeł i prawie 50 m. długości. Silniki były więc w sporej odległości od brzozy, a jeśli samolot zaczął zmieniać kurs, odchyliły się w przeciwną stronę. Dlatego podmuch ominął samą brzozę.
A co do śmieci, o przecież nie wiadomo, czy to są te same śmieci, co wcześniej. Rozumie Pan? Podmuch mógł zdmuchnąć stare śmieci i następnie nanieść w to samo miejsce nowe, leżące wcześniej w innym miejscu.
Więc sama obecność śmieci na nic nie wskazuje.
Takiego stężenia głupoty na tych kilku blogach które poruszają ten temat, nie było chyba jeszcze w historii Salonu24.
Przyznam że mam z tego ubaw ( choć sam temat jest smutny jeśli nie tragiczny), ale jak inaczej reagować na takie kwiatki?!
Oto prof. znany i uznany specjalista Nudna Teoria: "Dlatego wynik tej symulacji wydaje mi się mało wiarygodny,"
Kolejny wielki uczony WOJTEK24:
"Nie uległem euforii, że oto prof. Binienda cokolwiek zakwestionował. "
Następny Specjalista przebił tych powyżej, Kajzer: "Taką wizualizacje zrobi każdy kto choć trochę zna sie na komputerze..
Żaden z ekspertów z USA nie był w W smoleńsku nie badał wraku nie ogladał brzozy wszystkie dane do symulacji wzięte są z sufitu.."
No i mój ulubieniec Prof. Miki Specjalista od wszystkiego co lata: "Zasymulowanie warunków katastrofy bez posiadania gruntownej wiedzy na temat konstrukcji skrzydła Tutki, punktu, którym uderzyło w brzozę, kąta z jakim to nastąpiło, jest niemożliwe. A ci hamerykańscy uczeni wiedzą o tym dokładnie tyle, co i ja."
Mnie nurtuje pytanie czy oni i im podobni, a jest tego mnóstwo, na prawdę nie są w stanie pojąć jakie głupoty piszą!?
Zwracam się do Ciebie z prośbą by tych wpisów przypadkiem nie kasować. Niech zostaną jako przestroga dla innych, by z siebie durni nie robili.
Wpisz sobie to w wyszukiwarkę:
Monmouth Executive Airport crash NTSB
"Nie uległem euforii, że oto prof. Binienda cokolwiek zakwestionował. "
Nie jestem wielkim uczonym. ale mam dostęp do internetu. Już znalazłem dwie katastrofy, gdzie skrzydło odpada samo z siebie.
Przypuszczam, że jak trochę poszukam, znajdę dużo więcej.
A poza tym rozumiem, co to jest symulacja i jaka jest wartość dowodowa symulacji.
Symulacja nic nie powie o konkretnym przypadku, jeśli zaszły okoliczności, których program symulujący nie przewiduje.
papatki
Komisja OCENIA ślady, a nie prowadzi dochodzenie kryminalistyczne.
Czyli do MAK i komisji p. Millera trudno się w tym kontekście przyczepić."
Znowu bredzisz nudziarzu.
Zadania Komisji masz na stronie internetowej Komisji, cytuję łącznie z błędami językowymi:
"1) ustalenie okoliczności i przyczyn wypadku lotniczego;
2) wydanie zaleceń i wniosków dla uniknięcia podobnym wypadkom w przyszłości.
Komisja nie orzekała o winie oraz odpowiedzialności za wypadek lotniczy.
Komisja określając zakres badań stawiała hipotezy, które były następnie weryfikowane przez członków komisji. W trakcie swoich prac komisja rozpatrywała elementy istotne z punktu widzenia wszystkich przyczyn, które do tego zdarzenia doprowadziły."
Komisja deklaruje, iż bardzo szczegółowo bada i weryfikuje stawiane hipotezy. Rozpatruje elementy istotne z punktu widzenia WSZYSTKICH przyczyn. No to autor się pyta grzecznie - jak Komisja weryfikowała hipotezę o odcięciu końcówki skrzydła przez brzozę? Badali skrzydło? Nie badali, bo Edmund Klich akurat w dzień badania wyjechał ze Smoleńska. Pracowali na oryginalnych zapisach z czarnych skrzynek? Nie, tylko na kopiach przekazanych przez Rosjan niemal dwa miesiące po zdarzeniu. Mają zeznania świadków? No nie mają, jedyny naoczny świadek zdarzenia nie widział, by po uderzeniu w brzozę od samolotu cokolwiek odpadło. Dokonali stosownych obliczeń, eksperymentów i symulacji? Z tego co mówił Targalski w wywiadzie dla ND wynika, że nie dokonali. Tak więc hipoteza o oderwaniu końcówki skrzydła przez brzozę jest zwykłą fantasmagorią. Nie mają na jej poparcie żadnych dowodów. A symulacja prof. Biniendy jest tylko kolejnym przypomnieniem, że król jest nagi. Bo to nie prof. Binienda powinien udowadniać, że zdarzenie nie mogło zaistnieć, tylko Miller i spółka powinni udowodnić, że nastąpiło coś takiego, jak oderwanie skrzydła po zderzeniu z brzozą. No ale dali ciała, skompromitowali siebie i Rzeczpospolitą dokumentnie.
Pański oczywisty wniosek szerokie grono jajogłowych uzna za oszołomski. Ale w rzeczy samej, po 10.04 dzieja się rzeczy które nam sie nie sniły.
Profesjonalnie? Wybaczy Pan, ale z profesjonalizmem, to nie ma wiele wspólnego. To co dostaliśmy to toporna prezentacja w powerpoincie i trochę animacji o których można powiedzieć jedną pewną rzecz- są. Co przedstawiają,jeden 'profesjonalista' wie. A tu coś, co już komuś na salonie klarowałem- tak powinno wyglądać proste sprawozdanie studenta fizyki:
http://phys.p.lodz.pl/materialy/mdems/wskazowki.pdf
Po to się to robi, aby uczyć studentów pewnych standardów badań i ich prezentacji. Pan profesjonalista chyba o takich cudach w USA nie słyszał, dlatego zamiast badań zaserwował gawiedzi animowany filmik i kila wniosków z kapelusza.
Jedyna rada to zignorować albo, jeśli jest się właścicielem bloga, pousuwać ten bełkot.
tutaj
Trzeba tylko mocno wierzyć i ufać Millerowi i Anodinie i wszystko od razu staje się jasne, a żadne ekspertyzy i symulacje nie są potrzebne.
Jeśli chodzi o odpadnięcie skrzydła, to uwierzyłem Narodowej Radzie Bezpieczeństwa Transportu, NTSB (ang. National Transportation Safety Board).
WOJTEK2422481 | 09.09.2011 16:22
Pytalam czy NSTB badala katastrofe smolenska prosilam link do tego.
Wiec krotko i na temat NSTB, ktorej wierzysz badala czy nie badala konkretny przypadek skrzydla ze Smolenska.
Nie. To nie jest eksperyment naukowy, to jest symulacja komputerowa.
Mam patę możliwości.
Mógłbym, jakby mi się chciało przeanalizować ten program, jego założenia, wykorzystane algorytmy i wprowadzone dane. Ale nie mam na to czasu.
Mogę się spytać - jeśli nie brzoza - to co? Na to nie ma odpowiedzi. Póki co, brzoza pozostaje najlepszym kandydatem.
A odpadające skrzydła ilustrują słabości podejścia symulacyjnego. Jak ma Pan symulator lądowania samolotu, to skrzydło podczas lądowania w symulatorze nie odpada. Tak, jak nie odpadło w symulatorze Biniendy.
A w rzeczywistości może odpaść. Bo rzeczywistość jest bardziej złożona nuż symulacja.
Jak nie masz czasu to przestań zawracać gitarę.
Tacy łajdacy mają przewagę nad normalnymi dyskutantami, bo nikomu się nie chce przygważdżać 50 razy tego samego kłamstwa. Zwłaszcza, że łatwo jest napisać 'profesjonalista' o profesorze, ale wykazanie jego prawdziwych kwalifikacji wymaga podania wielu informacji, które dla nie-naukowca są po prostu nieczytelne. Łajno łatwo się przykleja, a odczyścić je trudno. Na tym żerują wojtki24, robertyk i tym podobne.
A mógłby Pan wskazać, posługując się raportem Komisji Millera oraz protokołem i załącznikami do niego, na podstawie jakich fusów Komisja uznała, że skrzydło złamało się na brzozie?
Pozdrawiam!
i bardzo dobrze, choc podejrzewaw ze prokuratura bardziej ucieszyłaby sie z materialów zródlowych , jesli ktos ma zjac stanowisko , a nie tylko z wizualizacji,Ta jest bardziej dla efektu i dla publicznosci.
Prokuratura jest po to utrzymywana, by prowadzić postępowanie dowodowe. Mając informację o wyniku symulacji powinni przesłuchać świadków (prof. Biniendę) i zwrócić się do niego o szczegóły symulacji, a następnie poddać wszystko ocenie odpowiedniej klasy ekspertów.
Pozdrawiam
Ja na pewno nie. Ja tu nie jestem stroną.
Komisja Millera oczywiście. Jak tylko wrak wróci do Polski powinna zostać reaktywowana i dokonać badania wraku, ze szczególnym uwzględnieniem skrzydła.
Ewentualnie, niech ktoś inny przedstawi jakąś poważną alternatywę. Ale zaprzeczenie oparte na symulacji komputerowej nie jest żadną alternatywą.
Jedyny pożytek z tej dyskusji jest dla mnie taki, że się przekonałem "naocznie", że robicie to wszystko celowo.
Szanowny Panie, noblesse oblige, czyli w Pana przypadku nick "zobowiązuje".
"Wierzyciel" - tu nie mam zastrzeżeń, ma Pan prawo wierzyć, w co Pan chce.
"Sceptyczny" - tu już jest gorzej.
(...)
Będąc sceptykiem, powinien Pan wziąć pod uwagę, że teoretyczna symulacja jakiegoś zdarzenia, dokonana nawet przez najwyższej klasy ekspertów, przy pomocy najbardziej wyrafinowanego sprzętu i oprogramowania, odpowiada jedynie na pytanie czy i w jakim stopniu jakaś teoria jest PRAWDOPODOBNA.
To właśnie napisałem w notce, nie czytał Pan?
Wiem, nick "Kontestator" zobowiązuje, ale proszę kontestować rzetelnie.
Pozdrawiam
PS. Pana egzegeza mojego nicku na dwóję z plusem. ;)
Też tak myślę. To klasyczna sekwencja tej formacji wobec niewygodnych wniosków:
-> najpierw milczeć, potem kpić, potem zniesławić autora.
Ta sekwencja będzie oznaczać jedno: brak merytorycznych możliwości polemiki; "tanie państwo" Tuska, z całym jego aparatem i flankami medialnymi okaże się wtedy równie sprawne i wydolne merytorycznie, jak jaskiniowiec z maczugą.
Pozdrawiam
A wie Pan co to znaczy weryfikacja hipotezy? Nikogo nie interesuje, czy skrzydła czasem odpadają, tylko czy w tym konkretnym przypadku odpadło przed uderzeniem samolotu w ziemię, a jeśli tak to kiedy, w jakim miejscu i z jakiej przyczyny. Komisja musi mieć pewność, że dane zdarzenie miało miejsce i uzasadnić to w odpowiedni sposób w raporcie, posługując się jakąś metodologią i opierając się na DOWODACH. Więc jeszcze raz - widzi Pan w raporcie Millera jakieś dowody na poparcie tezy o oderwaniu skrzydła na skutek zderzenia z brzozą?
W sumie straszne to, ale że bardzo lubię czarny humor... to :D
Nie wiem jak, to było, ale abstrahując od rozstrzygnięcia tej konkretnej sytuacji, ponoć, szeregowi FSB po takich zadaniach dość szybko opuszczają służbę w jedyny możliwy sposób.
Pozdrawiam
Komisja OCENIA ślady, a nie prowadzi dochodzenie kryminalistyczne.
Czyli do MAK i komisji p. Millera trudno się w tym kontekście przyczepić.
Rewolucyjna teza. Wg Nudnej-Teorii, komisje d/s badania wypadków lotniczych nie mają obowiązku dołożyć wszelkiej staranności w analizie dostępnego materiału dowodowego, tylko mają ocenić to, co napłynie przed ich leniwe oczy.
Nie, drogi Panie, tak być nie ma prawa, a jeśli w praktyce tak jest, to jest to patologia. Zwłaszcza w tej sprawie.
Pozdrawiam
To racja, ale Urna urną, aa są jeszcze dziennikarze. Gdzież się pochowali ci reporterzy, ostrzy jak brzytwa, zabiegający o ekskluzywny wywiad z autorem niezwykle interesującej tezy, o wielkim znaczeniu dla państwa i obywateli?
Przecież to fantastyczny news, a poza tym misja społeczna itp. Nie ma już w Polsce dziennikarzy, redaktorów naczelnych z cojones, wydawców, walczących o uwagę odbiorców, przekładającą się na wzrost zysków?
Pozdrawiam
A jak byś nie zauważył, ja niczego nie dowodzę, ja chciałbym od profesora, który ponoć dowiódł, że drzewo nie może urwać kawałka skrzydła dowiedzieć się, w jaki sposób to zrobił, bo mi samo info, że mu się to w jakiś cudowny sposób udało nijak nie wystarcza. Może zrozumiesz, choć wątpię.
"Ale zaprzeczenie oparte na symulacji komputerowej nie jest żadną alternatywą."
Pewnie, że nie jest alternatywą. Jest powiedzeniem: "sprawdzam!" i zażądaniem wyjaśnień, co się naprawdę wydarzyło i na podstawie czego, wyciągnęliście takie a nie inne wnioski.
Gdzie dane jakimi sie podpierali,
Tym niemniej, skoro Pan podjął ten temat, to tak - Polska, wyraźnie sama bardzo uboga kadrą badawczą i jej możliwościami (co widać po E. Klichu), powinna zlecić stosowne symulacje MIT, NASA, lub innej, podobnej rangi instytucji. Komisja Millera tego nie zrobiła, więc symulację zrobił za nią editor in chief "Journal of Aerospace Engineering", korzystając z kodów NASA. A Pan grymasi...
Pozdrawiam
Nie potrafię ocenić a priori konsekwencji zderzenia samolotu z brzozą, ale widzę rażące niedbalstwo lub złą wolę, tak w gromadzeniu materiału dowodowego przez komisję Millera, jak w jego analizie.
Choćby to, że polska państwowa komisja kradnie zdjęcia do oficjalnego raportu. Toż to wstyd i skandal. I kompletny brak symulacji, badań wraku itp.
Pozdrawiam
Nie wstyd Panu tak obnosić się publicznie ze swoją ignorancją? Te wpisy nie znikną, będziemy pamiętać i za rok i za dwadzieścia lat co Pan tu wypisywał. Nie ma Pan pojęcia jak powinno wyglądać profesjonalne badanie i ustalanie stanu faktycznego.
Pan nie przeczytał raportu. W konkluzji o drzewie nie ma mowy.
Przyczyną wypadku było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią i spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg.
Doprowadziło to do zderzenia z przeszkodą terenową, oderwania fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu i zderzenia z ziemią.
To typowe reductio ad absurdum, z dodatkiem ad personam. Nie będę na to odpowiadał.
"A jak byś nie zauważył, ja niczego nie dowodzę, ja chciałbym od profesora, który ponoć dowiódł, że drzewo nie może urwać kawałka skrzydła dowiedzieć się, w jaki sposób to zrobił, bo mi samo info, że mu się to w jakiś cudowny sposób udało nijak nie wystarcza."
Wszystko jest przecież w notce http://mdabrowski.salon24.pl/340718,prezentacja-ekspertow-przed-zespolem-parlamentarnym-08-09-2011
Masz podany program, masz metodę, parametry samolotu, skrzydła i drzewa. A na dodatek masz maila do prof. Biniendy. Domyślam się, że i to nie wystarczy.
Bez odbioru.
A ta przeszkoda terenowa to nie nasza słynna brzoza przypadkiem?
Dobranoc.
Mam nadzieję, że nie poczuł się Pan urażony moim żartem z Pańskiego nicku, który równie dobrze można tłumaczyć, że ktoś jest Panu coś winien, a Pan wykazuje sceptycyzm, iż dług odzyska. :)
Ale do rzeczy. W swej notce pisze Pan, że "Pod względem profesjonalnym, studium zderzenia zaprezentowane jest bez zarzutu". Otóż nie jest to prawda, gdyż (o ile mi wiadomo), nie ma tam mowy, że jest to tylko jedna z możliwości. A jeśli tego zastrzeżenia tam nie ma, to prof. Binienda jako naukowiec popełnił świadome nadużycie.
Symulacja komputerowa w oparciu o model matematyczny nie daje żadnej pewności, ponieważ w układzie dynamicznym nawet niewielkie zaburzenie warunków początkowych powoduje rosnące wykładniczo względem czasu zmiany w zachowaniu tego układu. Jest to tzw. efekt motyla opisany w matematyczno-fizycznej teorii deterministycznego chaosu. Wymowny przykład to dwie szklanki upadające na podłogę, z których pierwsza się rozbija, a druga pozostaje nietknięta. Żaden model matematyczny nie jest w stanie tego opisać, wyliczyć czy i na ile okruchów rozbije się szklanka i jak te ew. okruchy będą się przemieszczać w przestrzeni. Jednym słowem symulacja prof. Biniendy nie dowodzi niczego, a wiara w to, iż na jej podstawie należy przyjąć za pewnik, że brzoza nie była w stanie ściąć skrzydła samolotu jest dziecinną naiwnością, biorącą się z niewiedzy lub też z emocjonalnego podejścia do zagadnienia. Nie oznacza to oczywiście, że po kontakcie ze wspomnianą brzozą skrzydło odpadło. Po prostu nie da się tego stwierdzić ponad wszelką wątpliwość.
Ukłony. :)
Zapewne tak. Ale są tacy, co twierdzą, że na pewno nie brzoza. Jeśli nie brzoza, to zapewne coś innego. Chyba, że odpadło samo.
Jak tu
Nie mamy pewności co do przyczyny odpadnięcia, ale sam fakt, że odpadło, nie budzi powszechnych wątpliwości.
Owszem, czesc smieci mogla tam zostac naniesiona pozniej, ale co z ta rudera? Tez sobie przyleciala pozniej? Co z gniazdem ptaka na drzewie obok? Co z tymi drzwiami stojacymi w kacie?
Obecnosc smieci wskazuje, ze zaden samolot odrzutowy nie przelecial zaledwie kilka metrow nad tym miejscem.
Zdaje sie, ze symulacja MAKu zadaje najwiekszy cios Panskiej teorii i sobie samej.
Nie wiem. Trzebaby być na miejscu, żeby sobie wyobrazić, jak ten samolot mógł tam przelecieć. Zdjęcia nie wystarczą, ani do potwierdzenia, ani zaprzeczenia.
Może zaprezentuje Pan jakikolwiek raport spełniejący powyższe kryteria, tak by nie być gołosłownym.
To poproś go o file z materiałami do powtórzenia eksperymentu.
nie wiem, po co ta dyskusja z durnym wojtkiem (a może to sam mundzio broni swego dowodu - "jak....to...")
ja to bym chciała zadać kiedyś pytanie wszystkim dziennikarzom, czemu 8 i 9 09.2011 milczeli. przecież nawet jak się boją, to przecież mogłoby im się coś wymsknąć, a potem mogliby udawać, że im się wymskło. od wczoraj usiłuję śledzić wszelkie programy informacyjne i nie rozumiem, jak można było nie podać takiej informacji. nawet jeśli należę do mniejszości narodowej, jaką stanowi elektorat pis to zgodnie z demokratycznymi zasadami nie powinnam być pozbawiona dostępu do informacji.
nie jestem młoda z wielkiego miasta, nie jestem wykształcona, ale maturę z fizyki mam i dowód przeprowadzony ma dla mnie większą wartość niż myślenie logiczne typu "jak przywaliło to wywaliło" typów takich wojtków, robertków, czy innych mundków.
Pyta Pan, czy w raporcie Millera są dowody, że samolot uderzył skrzydłem w drzewo? Ano widzę, nikt tego nie kwestionuje. Co niektórzy kwestionują to, że skrzydło przy tym zderzeniu odpadło. I na dodatek od wczoraj żądają na to matematycznego modelu! Równie dobrze mogli by żądać od policji dowodów, że samochód uderzający w drzewo rozbija się.
(...)
A tu coś, co już komuś na salonie klarowałem- tak powinno wyglądać proste sprawozdanie studenta fizyki:
Proszę Pana, nagrodą Nobla nagradzane artykuły bywają krótsze od sprawozdań studentów fizyki, a na pewno całkiem inne w formie.
Prof. Binenda to uznany, światowej klasy ekspert w dziedzinie, w której zabrał głos, dziekan wydziału dobrego amerykańskiego uniwersytetu, redaktor główny szacownego czasopisma naukowego. Jest to więc człowiek, który na szali położył swój profesjonalny autorytet, solidnie wypracowany.
W analizie problemu użył narzędzi z najwyższej półki (kody i algorytmy NASA, superkomputery). Profesjonalna prezentacja skierowana dla laików lub pół-laików w dyscyplinie musi być uproszczona, by zrozumieli istotę przesłania. Eksperci zaś, powinni zabrać się za weryfikację pytając o szczegółowe założenia modelu, powtarzając obliczenia. Tak to działa... student piszący sprawozdanie, a editor in chief, ekspert w dziedzinie, dziekan wydziału inżynierii - niech Pan się nie ośmiesza usiłując zrównywać wagę ich wyników i rodzaj prezentacji. Jeśli Pan nie odróżnia ciężaru gatunkowego i sposobów weryfikacji wyników eksperta i i opracowania ćwiczenia studenta, to Panu chyba bliżej do tych studentów, niż do ekspertów z pierwszej ligi.
Pozdrawiam
Badanie katastrofy w Lockerby, symulacja katastrofy rosyjskiego samolotu "Pułkowo". Tyle, że to byłyu katastrofy o wadze państwowej bez porównania niższej, niż katastrofa w Smoleńsku.
Pozdrawiam
Mam nadzieję, że nie poczuł się Pan urażony moim żartem z Pańskiego nicku, który równie dobrze można tłumaczyć, że ktoś jest Panu coś winien, a Pan wykazuje sceptycyzm, iż dług odzyska. :)
Można i tak, ale wciąż Pan nie wyłuskał jego istoty. Nie czuję się obrażony, raczej rozbawiony :)
Ale do rzeczy. W swej notce pisze Pan, że "Pod względem profesjonalnym, studium zderzenia zaprezentowane jest bez zarzutu". Otóż nie jest to prawda, gdyż (o ile mi wiadomo), nie ma tam mowy, że jest to tylko jedna z możliwości. A jeśli tego zastrzeżenia tam nie ma, to prof. Binienda jako naukowiec popełnił świadome nadużycie.
Nieprawda, naukowiec wprowadził dane początkowe do najlepszego narzędzia, jakim dysponuje, otrzymał wynik, ogłosił wyniki. To postępowanie bez zarzutu. Problemem jest, natomiast, że tej procedury nie przeprowadziła, jak się zdaje, komisja Millera.
Symulacja komputerowa w oparciu o model matematyczny nie daje żadnej pewności, ponieważ w układzie dynamicznym nawet niewielkie zaburzenie warunków początkowych powoduje rosnące wykładniczo względem czasu zmiany w zachowaniu tego układu. Jest to tzw. efekt motyla opisany w matematyczno-fizycznej teorii deterministycznego chaosu. Wymowny przykład to dwie szklanki upadające na podłogę, z których pierwsza się rozbija, a druga pozostaje nietknięta. Żaden model matematyczny nie jest w stanie tego opisać, wyliczyć czy i na ile okruchów rozbije się szklanka i jak te ew. okruchy będą się przemieszczać w przestrzeni. Jednym słowem symulacja prof. Biniendy nie dowodzi niczego, a wiara w to, iż na jej podstawie należy przyjąć za pewnik, że brzoza nie była w stanie ściąć skrzydła samolotu jest dziecinną naiwnością, biorącą się z niewiedzy lub też z emocjonalnego podejścia do zagadnienia.
Fałszywy sylogizm; by użyć tego argumentu na serio musiałby Pan wpierw udowodnić lub uzasadnić, że proces ścinania jest procesem chaotycznym.
Otóż, może Pana zaskoczę, ale nie każdy układ dynamiczny jest chaotyczny. Ba! Nawet jeden i ten sam układ ma reżimy deterministyczne i chaotyczne. Zagadnienia wytrzymałości konstrukcji zazwyczaj należą do domeny deterministycznej.
Wobec tego, powyższy Pana akapit, sugerujący, że wszystkie procesy są chaotyczne, znamionuje niekompetencję lub chęć celowej dezinformacji.
Nie oznacza to oczywiście, że po kontakcie ze wspomnianą brzozą skrzydło odpadło. Po prostu nie da się tego stwierdzić ponad wszelką wątpliwość.
Jak się nie chce i nie potrafi, to nic się nie da :)
Tyle, że jak komuś się chce i potrafi, to jego wynik ma większą wagę od pustych ogólników opartych na fałszywych sylogizmach. Dlatego, na dziś, to wersja profesora Biniendy, jako najlepiej uzasadniona, jest punktem odniesienia.
Ukłony wzajemne :)
Nie rozróżnia Pan pomiędzy działaniami policji, a dziłaniami komisji badania wypadków lotniczych.
Jakby tam tych s. synów złapali zaraz po katastrofie, to samolot powędrowałby prosto do pieca. To, że był to zamach wiadomo było w pierwszych godzinach. Później jedynie szukano sprawców i nikt nie rozbierał silników na czężci zamienne.
Tu stwierdzono brak czynników wskazujących na udział osób trzecich. Problem jedynie, że pewne kręgi w to nie wierzą.
Akurat w przedstawionej prezentacji nic na ten temat nie ma. To dośpiewije sobie p. Macierewicz & co.
Eksperci zaś, powinni zabrać się za weryfikację pytając o szczegółowe założenia modelu, powtarzając obliczenia.
Może Pan poda, gdzie Profesor ten model opublikował. Posmotrim :D
ROBERTK673922 | 10.09.2011 03:37
.......Ludzie którzy nie wiedzą na czym polega nowoczesność
2000 nowoczesnych centrów sportowych dla dzieci! Można po
"harataniu GAŁY"
się umyć...w kłótniach niekompetencji=> nie dajmy się zamknąć w getcie nieufności i POdejrzeń! Partia nasza powstała z marzeń o...bezkarności?
_IQ=?
__________________IQ=?
Niestety środowisko akademickie dezawuuje się samo. Ja osobiście już dawno przestałem wierzyć w etos profesora. Są jak wszyscy ludzie, od porządnych po k... które za granta wszystko zrobią.
od wczoraj usiłuję śledzić wszelkie programy informacyjne i nie rozumiem, jak można było nie podać takiej informacji. nawet jeśli należę do mniejszości narodowej, jaką stanowi elektorat pis to zgodnie z demokratycznymi zasadami nie powinnam być pozbawiona dostępu do informacji.
Oczywiście, dokładnie tak.
nie jestem młoda z wielkiego miasta, nie jestem wykształcona, ale maturę z fizyki mam i dowód przeprowadzony ma dla mnie większą wartość niż myślenie logiczne typu "jak przywaliło to wywaliło" typów takich wojtków, robertków, czy innych mundków.
No właśnie, ta ostentacyjna niedbałość / nieudolność, bylejakość polskiej państwowej w gromadzeniu i sprawdzaniu dowodów w sprawie katastrofy to jeden wielki skandal, wręcz hańba.
Pozdrawiam
Co ma oznaczać ten cudzysłów? Nie czytał pan CV profesora Biniendy, czy Pan go nie zrozumiał, ze względu na to, że jest napisane po angielsku?
Wypowiedź oficjalna miała miejsce przed zespołem posłów, jej częścią była prezentacja. Film z tej prezentacji będzie zamieszczony w sieci.
Jeszcze tylko jedno, jeśli profesora z USA nie stać na to, co jest standardem dla pierwszego lepszego studenta fizyki w Polsce, to jakim cudem pretenduje on do jakiejś pierwszej ligi???
Nie pretenduje, należy. Ta prezentacja ma typowy format prezentacji konferencyjnej eksperta, której funkcja jest inna niż opracowanie stardardowego ćwiczenia przez studenta. Jakby Pan zrobił prezentację, czy artykuł w formie studenckiego sprawozdania, to by Pan został wyśmiany.
Pan profesor machnął prezentację dla pisowskiej gawiedzi, której do głowy nie przyjdzie zadać mu pytanie o warsztat
Drogi Panie, cóż to za mentalność Pan właśnie pokazał... Pan potrafiłby "machnąć prezentację" byle jak, ze złym warsztatem i ogłosić publicznie wyniki, ręcząc za nie własnym autorytetem?
Warsztat pan profesor ma niezły, o czym świadczy jego pozycja zawodowa. Warsztat, który jest na miarę "peowskiej gawiedzi" ma Edmund Klich: "jak walnęło, to urwało".
Nie mam nic naprzeciw, by pan Klich, pan, czy ktokolwiek inny z Pana obozu, pokazał porównywalnej jakości studium tego tematu.
Wybaczy Pan, ale to, na co powołuje się rozentuzjazmowany tłum pisklaków to bzdety, za które pan doktor-profesor wyleciał by za drzwi na każdej poważnej polskiej uczelni jeśli by swoje tezy uzasadniał tak jak do tej pory.
Wybaczy Pan, ale plecie Pan. Może i by wyleciał z polskiej uczelni, wyrzucony przez politruków, bezpłodnych pseudo-badaczy, TWA, ale na pewno nie za (standardowy) format tej prezentacji.
Pozdrawiam
Już napisałem panu RobertowiPK: format prezentacji konferencyjnej eksperta dla laików jest inny, niż opracowanie standardowego ćwiczenia przez początkującego. To oczywistość.
Pozdrawiam
Gdyby tak badano katastrofę w Lasach Kabackich, nigdy byśmy się nie dowiedzieli, że odpowiadał za nią wadliwie zrobiony silnik Iła 62.
Nie wiem, czy Pan wie, że wziął Pan na siebie rolę rzecznika dziadostwa i bylejakości.
Adres mailowy do prof. Bieniendy jest na jego stronie; na pewno eksperci komisji Millera już do niego piszą, pytając o szczegóły modelu. Nawet tłumacza nie trzeba, on mówi po polsku.
Pozdrawiam
Dziękuję Ci za miłe słowa :)
Czy była już jakaś reakcja ze strony rządzących, bo nie jestem na bieżąco?
Z tego, co wiem, zupełna cisza, reakcji brak. Bo co tu powiedzieć? Że ceniony ekspert przeprowadził obliczenia, z których wynika, że raport MAK i Millera są zasadniczo fałszywe? Sama powiedz, jak to podać, żeby owieczki nie wpadły w niepokój?
Bardzo serdecznie
Dziwię się Tuskowi, czy on się nie boi wyroku historii?
Również:)
ich miałkość intelektualną i niedostatki etyczne.
"Częściowo się zgadzam. Lecz czy prof. D. i dr. hab. S. wylecieli z którejkolwiek uczelni po rewelacjach na temat pancernych rur i pancernego poszycia?
OXYMORON-^->...kto dal granta za rury pancernego poszycia? JK? PiS?
Są jak wszyscy ludzie, od porządnych po k... które za granta wszystko zrobią.
NUDNA-TEORIA203396 | 10.09.2011 14:37
"
II. Prosty model
Z punktu widzenia kinetyki i dynamiki ruchu samolot Tu-154M można w pierwszym przybliżeniu rozpatrywać jako bardzo mocną rurę z duralu z podłużnymi i poprzecznymi żebrami wzmacniającymi. W Smoleńsku Tu-154M nie uderzył w ziemię dziobem całości swej konstrukcji (nie ma krateru). Jego „ślizganie się” po lasku czy zagajniku zostawiło ślad, którego długość można ocenić na 1000 do 100 m. (bierzemy pod uwagę większe uszkodzenia lasku).
Analiza udostępnionych zdjęć z terenu katastrofy prowadzi do wniosku, że samolot tracił prędkość uderzając o kolejne drzewa i ślizgając się po podmokłym gruncie. Niewidoczne jednak były większe uszkodzenia gleby w postaci bruzd. Osoby w tak spowalnianym obiekcie, jeśli są zapięte w pasy bezpieczeństwa, odczują ścinanie kolejnych drzew, czy grzęźnięcie kół i podwozia w bagienku, jako serię kolejnych szarpnięć charakteryzujących się chwilowymi przyspieszeniami (trwającymi ułamki sekundy) rzędu 2-3 g, ale nie więcej.
Dla uzmysłowienia skutków kolejnych zderzeń z drzewami przesuwającej się rury może być przydatne następujące porównanie:
Porównamy pęd samochodu z pędem lądującego samolotu.
Dla poglądowości rachunków załóżmy, że samochód ma masę (m) jednej tony i prędkość (v) 100 km/h. Unormujmy jego pęd (p=m*v) do jedynki; jego energie kinetyczną też do jedynki (E=mv2/2).
Dla uproszczenia obliczeń modelowych przyjmujemy masę układu (lądującego samolotu)równą 80 ton. Na tę liczbę składa się: masa samolotu [56 ton], z resztą paliwa [ok. 13 ton], pasażerami [8 ton] i bagażami [3 t]. Przyjmujemy prędkość układu v=300 km/h.
Pęd takiego układu P jest więc 240 razy większy od pędu modelowego samochodu, a jego energia Ekjest 720 razy większa.
Jest rozsądnym założenie (w pierwszym przybliżeniu), że opór stawiany na początku przyziemiania przez napotkane przeszkody (drzewa) jest związany liniowo z powierzchnią przekroju pnia. W tym przybliżeniu zakładamy brak wpływu gatunku drzewa, np. „same brzozy”. Zmiana pędu obiektu przy cięciu takiego drzewa jest więc proporcjonalna do kwadratu średnicy (d=2*r, gdzie r to promień). Przyjmując, że pierwsza brzoza, z którą zetknął się Tu 154 (i którą częściowo ściął końcem skrzydła) miała średnicę 2*R= 30 cm (tak wynika ze zdjęć), możemy porównać skutki takiego uderzenia ze skutkami (dla pasażerów) uderzenia modelowego samochodu o drzewko o średnicy r:
r2= R2*p/P, czyli: 225/240 = ok. 1. d = 2*r = 2 cm
Byłoby to więc szarpnięcie powodujące przyspieszenie δa podobne do tego, jakie odczuwa się przy zderzeniu samochodu z drzewkiem o średnicy 2 cm.
można w pierwszym przybliżeniu rozpatrywać jako bardzo mocną rurę z duralu z podłużnymi i poprzecznymi żebrami wzmacniającymi. W Smoleńsku Tu-154M nie uderzył w ziemię dziobem całości swej konstrukcji (nie ma krateru). Jego „ślizganie się” po lasku czy zagajniku zostawiło ślad, którego długość można ocenić na 1000 do 100 m. (bierzemy pod uwagę większe uszkodzenia lasku).
NUDNA-TEORIA203396 | 10.09.2011 10:01
Czynniki wskazujace na udzial os. 3:
1.
"Już kilkanaście lat temu w 1994 r. Michałowski odkrył, iż umowa międzyrządowa zawarta przez wicepremiera Henryka Goryszewskiego w 1993 r., dotycząca rurociągu „Jamał-Europa” posiadała istotną „lukę prawną”, mianowicie nie przewidywała opłat tranzytowych za transport gazu przez Polskę.
Dobro narodowe, jakim jest przestrzeń tranzytowa, nie zostało w kontrakcie w ogóle wycenione. Wielkość polskich strat z tego tytułu została przez Michałowskiego wyliczona na kwotę ok. 1,7 mld dolarów rocznie.
"
2.
Dokumenty w st. idealnym a ubranie spalone..
3..
4...
...aż do
10001.
zam. przez 1,5 roku na S24.
Michałowski ma też swoją własną hipotezę, dotyczącą przyczyn Smoleńska 10 kwietnia 2010 r. Uważa, że przyczyną katastrofy było przygotowywanie nowych porozumień gazowych między Polską a Rosją. Przypomina, że śp. Lech Kaczyński otrzymał kilka tygodni prze śmiercią raport na temat umów gazowych z Rosją, doręczony przez Piotra Naimskiego, przygotowany przez zespół ekspertów od energetyki, zawierający tezy od 20 lat formułowane przez Michałowskiego o ewidentnym charakterze korupcyjno-agenturalnym dotychczasowych rozwiązań.
Może powiedz od razu jaka jest grubość poszycia Tu. To nie pierwsza maszyna która się w podobny sposób rozleciała i żaden ekspert od badania wypadków lotniczych nie podnosił tej kwestii.
Napisałaś: "pancernych rur i pancernego poszycia?"
==>
"Tu-154M można w pierwszym przybliżeniu rozpatrywać jako bardzo mocną rurę z duralu z podłużnymi i poprzecznymi żebrami wzmacniającymi. W Smoleńsku Tu-154M nie uderzył w ziemię dziobem całości swej konstrukcji (nie ma krateru). Jego „ślizganie się” po lasku czy zagajniku zostawiło ślad, którego długość można ocenić na 1000 do 100 m. (bierzemy pod uwagę większe uszkodzenia lasku)."
#:
To nie fair!
Gdyby E.Klich z ANodiną tak napisali:
"można w pierwszym przybliżeniu rozpatrywać jako bardzo mocną rurę z duralu z podłużnymi i poprzecznymi żebrami wzmacniającymi"
Pewnie jako Ndna T przekalibrowałabyć TAK:
można w pierwszym przybliżeniu rozpatrywać jako rurkę z cieniutkiego aluminium łątwo rozcinaną wskutek lądowania w lesie podłużnymi i poprzecznymi żebrami
i postulowałabyś przyznanie im dr HC Hardwardu
Nie było żadnego "ślizgania się po lasku czy zagajniku" na dystansie 1000 metrów!
Było PRZEBIJANIE SIĘ przez drzewostan, w różnym wieku i różnej wielkości, bez dotykania gruntu, zakończone uderzeniem w ziemię pod bardzo małym kątem, za to z dużą prędkością - ponad 200 kilometrów na godzinę...
"można w pierwszym przybliżeniu rozpatrywać jako bardzo mocną rurę z duralu z podłużnymi i poprzecznymi żebrami wzmacniającymi. "
Czyżby wierny uczeń profesora D.???
.....
"Nie było żadnego "ślizgania się po lasku czy zagajniku" na dystansie 1000 metrów!???????IQ=?
Było PRZEBIJANIE SIĘ(ŚLIZGANIE Z TARCIEM) przez drzewostan, w różnym wieku i różnej wielkości, bez dotykania gruntu, zakończone uderzeniem w ziemię pod bardzo małym kątem, za to z dużą prędkością - ponad 200 kilometrów na godzinę..."
zakończone uderzeniem w ziemię pod bardzo małym kątem, za to z dużą prędkością - ponad 200 kilometrów na godzinę..."
No, gdzie tu masz coś niezgodnego z rzeczywistością???
Na czym to "ślizganie" i "tarcie" miałyby w tym konkretnym przypadku polegać???
sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2558640 - K
frykcja.
1. «wcieranie leku w skórę».
2. «w niektórych urządzeniach: różnica między prędkościami obwodowymi pary współpracujących walców».
3. «utrudnienie w przebiegu procesów gospodarczych»
►
Ruchy frykcyjne
www.erotyka.hetera.pl › (łac. frictio -frykcja) – rytmiczne ruchy posuwisto-zwrotne, jakie wykonuje .... Celem tych ruchów ...
frykcja :: MEGAsłownik :: internetowy słownik synonimów i antonimów
megaslownik.pl/slownik/synonimy_antonimy/5306,frykcja -
Wszelkie ...
"ŚLIZGANIE Z TARCIEM)"
Na czym to "ślizganie" i "tarcie" miałyby w tym konkretnym przypadku polegać???
PIEKIELNY01139 | 11.09.2011 15:44
Ślizg występuje zawsze z tarciem !
"w przyrodzie nie obserwujemy powierzchni idealnie gładkich. Jeśli nam się nawet wydaje, że jakaś powierzchnia jest idealnie gładka, to gdy jej się bliżej przyjrzymy np. pod mikroskopem, to ujrzymy, że tak naprawdę jest chropowata, posiada szereg nierówności i bardzo daleko jej do doskonałości. Powierzchnie stykając się ze sobą, powodują, że te wszystkie nierówności zazębiają się ze sobą, co powoduje powstawanie oporów przeciwdziałających wzajemnemu ruchowi powierzchni. Wielkość tych oporów to siła tarcia zawsze w kierunku przeciwnym do ruchu ciała."
Dodam od siebie, że prócz tego działają inne siły np. Van der Wallsa,..
Tarcie polega na ZAZĘBIANIU SIĘ FRAGMENTÓW OBU CIAŁ I ICH ODKSZTAŁECNIU SPRĘŻYSTYM (zj. odwracalne) LUB NIESPRĘŻYSTYM = OD- OBRYWANIU,
(zj. nieodwracalne)
Skala nie ma znaczenia => ATOM BRZOZA FRAGMENT SKRZYDŁA
==================
Aspekt "pod małym kątem"=>
..siły tarcia są równoległe do podłoża, bierne i przeciwnie skierowane
ale równoległe w FIZYCE TEORETYCZNEJ to w praktyce
"POD MAŁYM KĄTEM" ..do podłoża, które jest dalekie od matem. def. "prostej"
Prawie niedostrzegalne tarcie mają nowo odkryte materialy
1985 fulleren a w 2004 grafen
"Warto też wspomnieć o jeszcze jednej niesłychanej własności grafenu. Elektrony poruszają się w nim tak szybko, że do ich opisu nie można stosować równania Schrödingera a jedynie jego relatywistyczny odpowiednik - równanie Diraca. Grafen jest zatem doskonałym materiałem do testowania relatywistycznych własności materii, pomagając w zrozumieniu budowy nawet tak egzotycznych obiektów astrofizycznych takich jak białe karły czy gwiazdy neutronowe.
Tomasz Romańczukiewicz (20:37)"
Oczywista oczywistość, dla wyznawców prezesa i teorii spiskowych. Im wystarczy prezentacja, same obliczenia i sposób ich przeprowadzenia ich nie interesują, w końcu autor ręczy za nie swoim autorytetem. Mnie to jednak nie dość, że nie wystarcza, to szokuje, bo taki autorytet powinien był zadbać o to, żeby był wiarygodny, a niestety takiej wiarygodności nie daje mu toporna prezentacja i kilka niezbyt wyszukanych animacji. Dopóki nie poda do publicznej wiadomości,jak doszedł do tych wniosków, aby inni mogli je zweryfikować, to są one warte tyle, co nośnik na jakim je nagrano.
Aha, jeśli idzie o tytuł profesora, to jest takim samym profesorem jak L. Kaczyński- czyli doktorem pracującym na stanowisku profesora. Bo ten pan, podobnie jak L. Kaczyński uzyskał tytuł naukowy doktora, takim się posługuje, a nawet podpisuje.
Jest Pan mocno nierzetelny, co jest bardzo przykre.
W mojej notce wyraźnie o tym, że oczekuję weryfikacji studium eksperta przez ekspertów komisji Millera. Oczekuję dyskusji merytorycznej ekspertów na temat ważnego wyniku otrzymanego przez poważnego naukowca. Oczywiście, fakt, że komisja Millera nie zleciła takiego studium wcześniej, to już skandal, ale próba ignorowania wyniku prof. Biniendy byłaby jeszcze większym skandalem.
Aha, jeśli idzie o tytuł profesora, to jest takim samym profesorem jak L. Kaczyński- czyli doktorem pracującym na stanowisku profesora. Bo ten pan, podobnie jak L. Kaczyński uzyskał tytuł naukowy doktora, takim się posługuje, a nawet podpisuje.
Panie RoberciePK. W USA nie ma innych profesorów, a mimo to amerykańscy profesorowie, w średniej, biją na głowę polskich.
To, co Pan pisze, niestety, wskazuje na Pana prowincjonalizm (w tym złym sensie) i niezdrowe emocje polityczne. Uprzejmie proszę, by je Pan powściągnął w tej dyskusji.
Pozdrawiam
PS. Nawet tego Pan nie wie, że nie ma czegoś takiego, jak "tytuł naukowy doktora"...
========================
dla wyznawców prezesa i teorii spiskowych. Im wystarczy prezentacja, same obliczenia i sposób ich przeprowadzenia ich nie interesują
Porównanie jakości tych prezentacji z jakością enuncjacji panów Millera i (Edmunda) Klicha mówi samo za siebie.
Co ciekawe, według słów prof. Biniendy, media polskie są całkowicie niezainteresowane wynikami tej profesjonalnej analizy jednego z ważnych elementów katastrofy smoleńskiej.
Panowie dziennikarze i redaktorzy... czyżby stać było Was tylko na to, by drób prowadzać... itp. itd. i publikować odnowione esbeckie wrzutki o debeściakach? Jeśli tak, toście chyba rządowi funkcjonariusze lub zwykli tchórze...
Pozdrawiam
cm ze spacją przed, a m bez; cieżar - masa? itd.
A sama symulacja; tym razem ja pozwolę sobie być sceptyczny. Gdyby chodziło o kolizję brzozy z KTO (kołowy transporter opancerzony), to mogłoby to tak wyglądać, ale nie z delikatną konstrukcją skrzydła.
Na początku widzimy jak kawałek pianki o masie 2 kg masakruja krawędź natarcia promu kosmicznego, a chwilę później jak krawędź natarcia skrzydła Tu masakruje brzozę.
Ależ Pan przyłożył ;))) Ciut żabia to perspektywa...
A sama symulacja; tym razem ja pozwolę sobie być sceptyczny. Gdyby chodziło o kolizję brzozy z KTO (kołowy transporter opancerzony), to mogłoby to tak wyglądać, ale nie z delikatną konstrukcją skrzydła.
Skrzydło obliczona na utrzymanie połowy ciężaru 100 ton (z marginesem bezpieczeństwa - czynnik kilka) nie jest wcale delikatną konstrukcją.
W dodatki, w ogóle, pojęcia jakościowe tego rodzaju, jak "delikatny" skonfrontowane z ilościową analizą, są bez znaczenia, a wręcz mylące.
Panie Nudna Teoria: wyników obliczeń eksperta się nie zagaduje w ten sposób, tylko pokazuje się ich błędy, lub własne wyniki.
Na początku widzimy jak kawałek pianki o masie 2 kg masakruja krawędź natarcia promu kosmicznego, a chwilę później jak krawędź natarcia skrzydła Tu masakruje brzozę.
Niech Pan jeszcze doda, że to ten sam reżim aerodynamiczny i kinetyczny, co byłoby warunkiem słuszności takiego argumentu. Proszę, niech Pan doda, to będzie zabawnie...
Pośmiejemy się, jak z Jerzego Millera, zrównującego skutki zderzenia auta i samolotu z drzewem.
Pozdrawiam
Super, tylko na tak wytrzymałej konstrukcji napisy "do not step"?
I na jakie powierzchnie się te siły rozkładają?
A zderzenia; prof. też coś na ten temat pisał. Tylko nie rozumiem dlaczego. W przypadku samochodu 100% (czołówka) energi kinetycznej pójdzie w kolizję, w przypadku skrzydła Tu jedynie ułamki.
Niech Pan jeszcze doda, że to ten sam reżim aerodynamiczny
W prezentacji skrzydło uderza w pień pod kątem prostym. Tym niemiej wyniki nawet dla takiej konfiguracji (raczej w smoleńsku nieprawdopodobnej) są nieprzekonywujące.
Bo każda rysa na lakierze przekłada się na koszty paliwa.
I na jakie powierzchnie się te siły rozkładają?
Powierzchnia nośna dla Tu 154 jest znana. Tyle, że takie dramatyczne pytania retoryczne to nawet nie jest wstęp do symulacji zderzenia, to czystej postaci demagogia. W ten sposób Pan może zbić najwyżej muchę, a nie wynik szczegółowej symulacji zderzenia.
A zderzenia; prof. też coś na ten temat pisał. Tylko nie rozumiem dlaczego. W przypadku samochodu 100% (czołówka) energi kinetycznej pójdzie w kolizję, w przypadku skrzydła Tu jedynie ułamki.
Właśnie dlatego, że potrzebna jest tu odpowiedź ilościowa, robi się symulacje. Jak ktoś chce i potrafi. Miller i jego zespół to albo lenie, albo nieudacznicy, bo takiej symulacji nie mają. Więc zrobił za nich symulację prof. Binienda i jego wersja jest najbardziej prawdopodobna.
Konkrety Panie N-T, rachunki i wnioski ścisłe ilościowo, albo żenujące, jałowe memłanie, które szkoda czytać.
W prezentacji skrzydło uderza w pień pod kątem prostym.
Fałsz.
Pozdrawiam
"Obliczenia i wnioski prof. W. Biniendy zostaly zweryfikowane przez specjalistow z FAA i NASA."
Nie potwierdzaja tego ani oryginalne, ani poprawione prezentacje.
O prezentacji prof. Nowaczyka wole sie nie wypowiadac; ja nie widze w niej niczego przelomowego, co mogloby zainteresowac dziennikarzy.
Natomiast co do postulowanego przez Pana zainteresowania dziennikarzy prezentacja prof. Biniendy, na moje wyczucie scenariusz moglby wygladac nastepujaco.
Dziennikarz pyta jakiegos eksperta o opinie nt prezentacji prof. Biniendy. Ekspert odpowiada: Prezentacja prof. Biniendy nie dostarcza dowodu iz
skrzydlo nie odpadlo po zderzeniu z brzoza (brak opisu modelu, danych, walidacji modelu w eksperymentach, itp). Nie wiadomo, kiedy prof. Binienda poda bardziej przekonujace wyniki w postaci chocby raportu technicznego.
Prawdopobnie raport taki powinien sie pojawic przed jego wystapieniem na konferencji w Pasadenie w kwietniu '12. Wtedy mozemy wrocic do dyskusji.
Cala dywagacja o promie NASA pokazuje koniecznosc walidacji modelu przez eksperymenty, chocby w "zmiejszonej" skali. Krotko mowiac, bez jakiejkolwiek weryfikacji eksperymentalnej, stwierdzenia o "powaznym wyniku naukowym" jest goloslowne.
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110912&typ=po&id=po41.txt
"Jak zainteresowani fachowcy moga sie zapoznac ze szczegolami Pana analizy?
- Na mojej stronie internetowej sa wszystkie publikacje, jakie do tej pory ukazaly sie, wlacznie z tzw. NASA/TM - NASA Technical Memoranda, czyli wewnetrznymi materialami NASA opartymi na moich pracach naukowych."
Ta odpowiedz na pytanie dziennikarza jest kompromitujaca.
Czekam na raport z NASA/TM ...
Zapowiedz w tytule artykulu:
"Profesor Wieslaw Binienda zapowiada wydanie recenzowanej publikacji zawierajacej szczegolowe omowienie wykonanej symulacji zderzenia z przeszkoda"
nie ma odbicia w jego tresci. A skad autor wie ze recenzenci zakceptuja jego publikacje?
""Obliczenia i wnioski prof. W. Biniendy zostaly zweryfikowane przez specjalistow z FAA i NASA."
Nie potwierdzaja tego ani oryginalne, ani poprawione prezentacje."
#:Obliczenia recenzentów Z FAA i NASA mogą się różnić od wniosków?
Sądzę, ze są to byli studenci, Polacy troszkę różniący sie mentalnością od ciebie REFie
Raporty naukowe lub techniczne nie są zazwyczaj recenzowane
"Cala dywagacja o promie NASA pokazuje koniecznosc walidacji modelu przez eksperymenty, chocby w "zmiejszonej" skali. "
IQ=?
Znowu nie zrozumiałeś! Kolejny już raz! Cala dywagacja dotyczy haniebnych "niedociągnięć" Komisji Millera i Komusji Anodiny/E.Klicha na 500 km x 50 km znaleziono taśmę trzymana w ręku astronauty, każdą cząstę ułożono pod dachem
i pomierzono pod mikrospkopem! Skąd sie urwałeś?
"O czym my w ogole rozmawiamy? Z najnowszego wywiadu prof. Biniendy dla Naszego Dziennika:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110912&typ=po&id=po41.txt
"Jak zainteresowani fachowcy moga sie zapoznac ze szczegolami Pana analizy?
- Na mojej stronie internetowej sa wszystkie publikacje, jakie do tej pory ukazaly sie, wlacznie z tzw. NASA/TM - NASA Technical Memoranda, czyli wewnetrznymi materialami NASA opartymi na moich pracach naukowych."
Ta odpowiedz na pytanie dziennikarza jest kompromitujaca.
Czekam na raport z NASA/TM ..."
_______________IQ=?_________padło pytanie "gdzie" jest konkretny
dostarczono odp. tam gdzie wszytskie! Kto sie skompromitował?
" skad autor wie ze recenzenci zakceptuja jego publikacje?"
Z EMPIRII!
A skad Miller/nodina wie ze recenzenci NIE zakceptuja ich publikacji
i dlatego postawili prawną barierę oraz zniszczyli NA WSZELKO WYPADEK DOWODY MATERIALNE ?
DZIENNIKARZY WSI?
co do postulowanego przez Pana zainteresowania dziennikarzy prezentacja prof. Biniendy, na moje wyczucie scenariusz moglby wygladac nastepujaco.
MÓGŁBY?...ale nieeeeeeeeeee MHÓGŁBY!!! Prawda?
Fajansiarzu!
O prezentacji prof. Nowaczyka wole sie nie wypowiadac; ja nie widze w niej niczego przelomowego, co mogloby zainteresowac dziennikarzy.
Natomiast co do postulowanego przez Pana zainteresowania dziennikarzy prezentacja prof. Biniendy, na moje wyczucie scenariusz moglby wygladac nastepujaco.
Dziennikarz pyta jakiegos eksperta o opinie nt prezentacji prof. Biniendy. Ekspert odpowiada: Prezentacja prof. Biniendy nie dostarcza dowodu iz
skrzydlo nie odpadlo po zderzeniu z brzoza (brak opisu modelu, danych, walidacji modelu w eksperymentach, itp). Nie wiadomo, kiedy prof. Binienda poda bardziej przekonujace wyniki w postaci chocby raportu technicznego.
Prawdopobnie raport taki powinien sie pojawic przed jego wystapieniem na konferencji w Pasadenie w kwietniu '12. Wtedy mozemy wrocic do dyskusji.
REF111 | 12.09.2011 02:11
....DO "DYSKUSJI"?
Pozdrawiam serdecznie
SCEPTYCZNY WIERZYCIEL1074531 | 13.09.2011 17:19
#:
Co ustaliliście?
Taaaak??? Poważnie w to wierzysz???
Żart!!!
Sorry, ale ja nie kupuję maskirowki. Nie kupuję i już.
Dlaczego?
Ano dlatego, że wszyscy u FYM-a próbują mi wmówić, że najważniejszym dowodem na uprowadzenie naszej delegacji są ... zardzewiałe fragmenty poszycia kadłuba Tupolewa, które leżały w "oficjalnym miejscu" katastrofy... To niby ma świadczyć o inscenizacji...
Nie biorą zupełnie pod uwagę tego, że te fragmenty mogły tak wyglądać gdyż były zachlapane błotem, a farba poddana działaniu bardzo wysokich temperatur podczas eksplozji i dlatego w ten sposób właśnie może to wyglądać na zdjęciach (no bo przecież na własne oczy tych odłamków nie widzieli), nie, klapki na oczach i nie ma innej opcji, tylko rdza!!!
Zupełnie nie uwzględniają przy tym, że przecież poszycie kadłuba Tupolewa wykonane jest nie ze stali tylko z duralu, czyli wysokoodpornego stopu aluminium, a ten najzwyczajniej w świecie nie rdzewieje...
Normalna dziecinada i tyle :(((