Wywiad z profesorem Wiesławem Biniendą wzbudził spore zainteresowanie czytelników i blogerów.
(Można go przeczytać na tym blogu - link obok)
Otrzymałem także sugestie, by przygotować dodatkowe pytania, które pomogłyby nam poszerzyć wiedzę. Zwróciłem się do Profesora, który zgodził się odpowiedzieć polskim blogerom, zainteresowanych poznaniem prawdy o Smoleńsku.
Mamy więc rzadką okazję zapytania jednego z nielicznych wybitnych specjalistów, który zdecydowali się szukać naukowej prawdy w gąszczu kłamstw i insynuacji.
Profesor Wiesław Binienda odpowie na najciekawsze i merytoryczne pytania, z poniższym zastrzeżeniem:
"Jestem gotowy odpowiadać na pytania, jakie są w moim zasięgu wiedzy. Wszyscy pytający powinni zrozumieć, że ostateczne odpowiedzi będzie można otrzymać, po przeniesieniu wszystkich fragmentów samolotu do Polski, zbadaniu ich analitycznie, a najważniejszych elementów pod mikroskopem, przefiltrowaniu wszystkich kłamstw I matactw tak , żeby mieć czysty obraz sytuacji. Teraz powinniśmy się skoncentrować na żądaniu przeniesienia wszystkich fragmentów do Polski, zabezpieczeniu ich i rozpoczęciu badań w grupie ekspertów, mających czyste ręce I sumienia."
Bardzo proszę o pytania do profesora Biniendy w odpowiedziach.

Czyzby tym stwierdzeniem prof. Binienda dystansowal sie od swoich wczesniejszych twierdzen, ktore brzmialy o wiele bardziej kategorycznie (np. ze brzoza nie mogla zlamac skrzydla)?
Dziennikarze wiodących mediów już 10 kwietnia 2010 wiedzieli, że w Smoleńsku wydarzyła się zwykła "katastrofa lotnicza".
Rozumiejac jednak chec profesora do zmierzenia sie w fachowej dyskusji z osobami majacymi zawodowe przygotowanie, proponuje aby ustosunkował sie do opinii Pawła Artymoicza, profesora fizyki teoretycznejna Uniwersytecie w Toronto.
Link: http://monitor201.cal24.pl/archives/2696
Wybitny fizyk Paweł Artymowicz, miast tracić godziny na bezproduktywne krytykowanie prof. Biniendy (w tak niewybredny - jeśli nie po prostu prymitywny - sposób jak np. nazwywanie go "inżynierem profesorem" i paroma innymi epitetami) powinien samemu wykonać własną symulację, przy użyciu własnych super-poprawnych danych wejściowych i konfiguracyjnych programu LS-DYNA i to wynikami tej symulacji polemizować z tym co zaprezentował prof. Binienda. Konkretne WYNIKI przeciwko wynikom. Przecież chyba stać go na zakup tego programu, skoro - jak powiedział - "każdy może go sobie kupić za kilkaset USD". Skoro wie też, co źle zrobił prof. Binienda, to wie jak to zrobić dobrze, jakie dane wejściowe wprowadzić, jaką rozdzielczość obliczeń wybrać i jak skonfigurować program. Czemu więc nie zrobi i nie zaprezentuje po prostu pełnej symulacji i pełnych wyników, a jedynie ogranicza się do produkowania tasiemcowych i kompletnie bezproduktywnych wywodów o tym, co ktoś inny zrobił źle, nie zestawiając tego z wynikami własnych obliczeń? Szkoda mu tych kiluset dolarów na program, a może prądu na kilka dni pracy komputera? A może po prostu doskonale wie, że to on musiałby zmanipulować dane wejściowe by uzyskać inne wyniki, więc ogranicza się jedynie do wciskania kitu internetowym dyletantom bo robiąc właściwą symulację sam by się zdyskredytował i skończyłoby się jego 5 minut internetowej popularności?
A i poziom jego argumentacji w niektórych miejscach jest po prostu ŻENUJĄCY. Obwiniać A. Macierewicza, że "za koszt biletu" nie pojechał do Smoleńska i sam nie zrobił zdjęć brzozy, a jedynie opiera się na istniejących zdjęciach, nie do końca uwiarygodnionych...? A czy Paweł Artymowicz pojechał do Smoleńska i zrobił własne zdjęcia że uważa, że o brzozie wie więcej i lepiej niż Macierewicz, czy również opiera się tylko na istniejących, wykonanych przez innych zdjęciach, a jedyną różnicą jest to, że on po prostu w nie bezkrytycznie wierzy a Amielina uważa za wiarygodnego eksperta, co jest jedynie stanem jego umysłu, a nie obiektywnym faktem? Na jakiej podstawie Artymowicz ocenia wilgotność drewna brzozy czy jej średnicę inaczej niż Binienda, czy ma jakieś własne dane czy jedynie coś sobie wydedukował, a jeśli tak to dlaczego myśli że wydedukował sobie to lepiej niż Binienda? Czy jest drwalem, cieślą lub leśnikiem? Bo jeśli nie, to jego kwalifikacje do oceniania drewna brzozowego są może nie gorsze - ale i nie lepsze - niż Biniendy. Jak więc można wytykać innym korzystanie z danych, z których on sam korzysta, bo przecież INNYCH NIE MA. Ile miesięcy zajęło zanim pozwolono archeologom pojechać do Smoleńska i co z tego wyjazdu wynikło? Czy Paweł Artymowicz myśli, że komisji A. Macierewicza byłoby tam pojechać i uzyskać zezwolenie na jakiekolwiek badania łatwiej i szybciej, czy może znacznie trudniej, jeśli w ogóle? A może wyobraża sobie to tak, że A. Macierewicz pojechałby tam w tajemnicy i prywatnie, przebrany za ruską babę lub lokalnego żula i udając że zbiera butelki lub grzyby chodził wokół terenu katastrofy i ukradkiem robił zdjęcia spod pazuchy? A nawet jeśli tak, czy zdjęć uzyskanych w taki sposób natychmiast by nie zaczął podważać, jako wykonanych "nieprofesjonalnie", "niezgodnie z metodami badawczo-dowodowymi"?
A bezkrytyczne uznawanie za pewnik tego w którym kierunku i w jakiej odległości leżała na zdjęciach Amielina odłamana brzoza czy fragment skrzydła, podczas gdy na filmie Koli tylko ten kto bardzo NIE CHCE NIC ZOBACZYĆ nie widzi zawiesi fruwających nad miejscem katastrofy zaraz po niej, ewidentnie służących do przemieszczania dużych obiektów, jest po prostu godne ubolewania, bo z tak bezkrytycznym zaufaniem do rosyjskiego "materiału dowodowego" pan Artymowicz powinien zgłosić się na ochotnika na eksperta MAK-u gdzie z pewnością świetnie by pasował.
Poziom wypowiedzi Pawła Artymowicza dość dobrze współgra z poziomem komentujących go (w zachwycie) innych "specjalistów" od bezproduktywnego krytykanctwa. Szczególne dyrdymały wypisuje np. niejaki Krzysztof Łozinski, dając dowód własnej kompletnej degręgolady umysłowej i tego jak manipuluje się faktami by uzyskać pseudoargumenty do "dyskusji".
Pisze ów jegomość np. że "Domorosłym 'fizykom' po polonistyce chce przypomnieć że skrzydło promu Colambia zostało uszkodzone przez piankę podobną do styropianu przy predkości 200 km/h."
Otóż nie "Colambia" tylko "Columbia" (może ktoś i jest po polonistyce a nie po fizyce, ale on ewidentnie nie jest ani po anglistyce ani po niczym innym co pozwalałoby mu chociaż nazwę promu znać poprawnie), a skrzydło promu Columbia nie zostało zniszczone przez piankę, tylko przez temperaturę tarcia przy wejściu w atmosferę. Pianka (która odpadła jeszcze w fazie startu) jedynie uszkodziła DELIKATNE CERAMICZNE OSŁONY (płytki) TERMICZNE na krawędzi natarcia skrzydła, a to potężna temperatura przy wejściu w atmosferę dokonała właściwego zniszczenia skrzydła pozbawionego w kilku miejscach tej osłony. A prędkość promu w tej fazie lotu wynosiła ponad 7 km/s (na sekundę!) tj. ponad 20 Mach, a nie jakieś wyssane z brudnego palca 200 km/h. Pisanie więc, że "pianka podobna do styropianu zniszczyła skrzydło przy prędkości 200 km/h" jest przykładem skrajnej ignorancji, jeśli nie świadomej manipulacji, a porównywanie tego do zderzenia z brzozą jest po prostu ŻENUJĄCE.
Czekam na wyniki symulacji Pawła Artymowicza - dopóki jej nie zrobi i to jej konkretnymi wynikami nie udowodni że prof. Binienda się myli, traktować go będę wyłącznie w kategorii zagłuszaczki.
On po prostu rozumie, że nie ma ogólnodostępnych "danych wejściowych" by stworzyć wiarygodną symulację tego typu. Więc dlaczego ma się błaźnić?
Poza tym "wirtualny eksperyment" zawiera parę rzeczy nielogicznych już na pierwszy rzut oka, bez odpalania nawet excela. Napisałem o tym parę notek, więc powtarzać się nie będę.
Pozdrawiam!
Zaraz, zaraz. O jakie dane KONKRETNIE chodzi? Czy konstrukcja skrzydła Tu-154 jest tajna? Nie jest, jest dobrze znana. Materiały z jakich jest wykonane i ich parametry wytrzymałościowe też (z pewną tolerancją, bo ruski stop metali nie musiał trzymać normy, nie znamy też dokładnego stopnia zmęczenia, ale tu pewien logiczny zakres można przyjąć). Wilgotność, gęstość, elastyczność itp. drewna brzozy w kwietniu w tej strefie klimatycznej, na takiej glebie i o takiej ekspozycji też jest do określenia - to nie jakiś niezbadany glon beztlenowy z dna Rowu Mariańskiego, tylko jedno z najpopularniejszych drzew na ziemi. Szybkość samolotu jest znana. Wszystko to można określić w granicach tolerancji kilku-kilkunastu procent i dla kilku wariantów z tego zakresu zrobić symulację. Pozostaje kwestia kąta uderzenia, więc również trzeba by przyjąć kilka możliwych wersji i tych kilka wersji przeliczyć, razem pewnie z kilkanaście wariantów.
Co do ustawień oprogramowania, pan Artymowicz twierdzi, że WIE jak program do takich wyliczeń powinien być skonfigurowany (ilość elementów skończonych i ich wielkość, rozdzielczość kalkulacji i krok czasowy, samozagęszczanie siatki, itp. itd), więc i tu ewidentnie nie byłoby problemu, no bo skoro twierdzi że wie, to chyba wie.
A jak już mu się tak strasznie nie chce robić kilkunastu wariantów obliczeń, to mógłby pokusić się o wyliczenie CHOCIAŻ JEDNEJ, np. NAJBARDZIEJ NIEKORZYSTNEJ dla skrzydła kombinacji parametrów, i zobaczyć czy PRZYNAJMNIEJ DLA TEGO NAJGORSZEGO wariantu skrzydło odpada, BO MOŻE TEŻ NIE, i wtedy w ogóle nie trzeba nic więcej liczyć.
"Poza tym "wirtualny eksperyment" zawiera parę rzeczy nielogicznych już na pierwszy rzut oka, bez odpalania nawet excela. Napisałem o tym parę notek, więc powtarzać się nie będę."
Tym bardziej więc mógłby zaprezentować własną symulację, z tymi rzeczami zrobionymi logicznie. Bo nie rozumiem dlaczego to, że Binienda coś rzekomo zrobił tak porażająco i ewidentnie nielogicznie miałoby powstrzymywać kogoś innego przed zrobieniem tego logicznie i poprawnie.
Powtórzę więc jeszcze raz: jeśli twierdzicie, że prof. Binienda zrobił to źle, zróbcie to dobrze. A jak nie umiecie, to zajmijcie się czymś innym. Istnieją tysiące symulacji uderzania komet w gwiazdy czy zderzeń galaktyk, a wy twierdzicie że symulacji uderzenia samolotu o drzewo nie da się zrobić... to jest śmieszne.
A po co mam robić lepszy model widząc mankamenty pierwotnego. "Szkoda czasu i atłasu". To prof. Binienda sam sobie wysoko poprzeczkę postawił i wg. niej go mierzę. By zauważyć, że kąt jest "nie halo" nie muszę nawet znać pojęcia MES.
Budowniczowie średniowiecznych katedr też go nie znali, komputerów nie mieli, a jak byli dobrzy to stoją do dzisiaj.
Proszę o ustosunkowanie się do Pańskiej wypowiedzi opublikowanej na łamach gazety Nasz Dziennik w dniu 12 września 2011.
Cytuje:
---->8----
Eksperci komisji Millera opierają swoje wnioski na analizie parametrów lotu zapisanych przez rejestratory oraz wynikach wizji lokalnej tego, jakie części samolotu od niego odpadały po kolei. Odległość między brzozą a miejscem znalezienia oderwanego kawałka skrzydła wynosi 111 metrów.
- Pozwoli pan, że sobie to szybko przeliczę. Skoro brzoza została ścięta na wysokości 5,1 m, to pod wpływem siły grawitacji oderwany w tym momencie fragment powinien spadać około jednej sekundy. Jego prędkość początkowa była taka jak prędkość samolotu, czyli około 80 m/s. Z tego wynika, że nawet gdyby nie działał żaden opór powietrza, przeleci najwyżej 80 metrów.
----8<----<br /> Koniec cytatu.
Udzielając odpowiedzi na pytanie Redaktora wyliczył Pan teoretyczny punkt gdzie fragment skrzydła upadł na ziemie.
Jak Pan słusznie wyliczył w tym przypadku czas opadania to około 1 sekunda.
Ale w takim teoretycznym świecie (bez działania sil oporu) nie powiedział Pan, ze ten fragment skrzydła ma nadal prędkość pozioma około 80 m/s.
W rzucie poziomym w warunkach idealnych prędkość pozioma jest stała.
W takim razie mogę zakładać ze końcówka skrzydła będzie dalej kontynuować swój lot / ruch.
Zakładając, ze jednak ten fragment poruszał się w rzeczywistym świecie gdzie występuje tarcie, krzaki, drzewa itp. miejsce pierwszego kontaktu z ziemia pewnie było trochę inne niż podane przez Pana, ale nadal oderwany fragment skrzydła miał jakaś niezerowa prędkość.
Czy mógłby Pan udzielić odpowiedzi na następujące pytanie:
Gdzie według Pana, przyjmując jakieś opory powietrza, tarcie itp. mógłby zatrzymać się fragment skrzydła po ewentualnym oderwaniu od kadłuba, po uderzeniu w brzozę? Zakładając oczywiście teoretycznie, że w tą brzozę uderzył.
Z poważaniem
pdurys
Skoro twierdzisz, ze model prof Biniendy jest zly, to pokaz ,ze umiesz zrobic lepszy, w dodatku pomoze ci ykw, rowniez wielki uczony z ogromna iloscia cytowan i klikniec na salonie.
GINI24111782 | 15.10.2011 17:53
Czy moge prosic o wyjasnienie przyjetych przez Pana do modelowania zderzenia skrzydla z brzoza takich a nie innych parametrow?
W prezentacji na stronie 13 podaje Pan odniesienie do strony:
http://www.matbase.com/material/wood/class4-5-10-years/birch/properties
Gdzie sa podane inne niz w Pana prezentacji wartosci gestosci drzewa.
Niestety nie sa podane warunki wilgotnosci, w ktorych zostaly zmierzone ale i tak 550 kg/m3 w stosunku do tego co jest na tej stronie czyli 0-600 kg/m3 sa rozbiezne.
Dla przykladu strona: http://www.issa.ru/prdoc/prdoc_60.html
podaje, ze gestosc swiezo scietej brzozy wynosi az 870 kg/m2
Prosze tez o wyjasnienie dlaczego zakladajac grubosc pnia na 40 cm, wykorzystuje Pan dane o drzewie 5 - 10 letnim?
Z inforamcji dostepnych w sieci, mozna znalezc informacje, ze przyrost grubosci brzozy to 1 - 1.2 cm/rok czyli to drzewo musialoby miec nie mniej niz 35 lat.
Z relacji wielu osob w tym rowniez czlonkow rodzin pasazerow tego feralnego lotu, mozna znalezc relacje o wielkosci tej brzozy i nikt z nich nie mowi o tym, ze to byla mloda 5 - 10 letnia samosiejka.
Wszyscy mowia o duzym aby nie powiedziec poteznym drzewie.
Bede zobowiazany za wyjasnienie powodow przyjecia takich a nie innych parametrow.
--
Z powzaniem
pdurys
moje pytania powtarzam w kolko, niestety dyskusja z KaNo kompletnie nic nie dala! moze po prostu oprocz tego, ze nie chce nic powiedziec, to po prostu nie wie, wiec zwracam sie bezposrednio do Pana.
- zaczne od pytania pdurysa. zarowno gestosc suchego drewna jak i wilgotnosc brzozy smolenskiej byla wieksza nawet, niz te dane z sajtu rosyjskiego - to bylo starsze niz typowe drzewo, mowimy o jego fragmencie nisko nad ziemia, a oprocz tego wilgotnosc w kwietniu jest duzo wyzsza niz srednia wilgotnosc w ciagu roku, na ktorej opierala sie zapewne cytowana praca. gestosc drewna wynosila 0.96 g/cc (+-10%), prosze poczytac moj blog.
- czy zamierza Pan przeliczyc wszystkie swoje modele po tej bardzo waznej modyfikacji?
- aby zrozumiec dlaczego w modelu ls-dyna skrzydlo odnosi mala szkode, wbrew prostym oszacowaniom fizycznym, chcialbym uslyszec jaki jest model skrzydla. nie ogolniki, tylko konkrety. wszystkie ogolniki juz znam. (musze podkreslic, gdyz spotkalem sie z niezrozumieniem tej kwestii w kregu zblizonym do KaNo: nie pytam o Tupolewa, tylko o Panski jego model).
- jakie elementy kesonu, o jakiej grubosci blach i przyblizonych rozmiarach byly modelowane w rejonie zderzenia:
liczba i rozstaw zeberek i ich grubosc blachy.
liczba longeronow wzmacniajacych poszycie i ich przekroj poprzeczny.
grubosc poszycia.
jakiej grubosci blacha na priedkrylku (skrzelach przednich)
dzwigary: ile, jak grube blachy plyty i jakie pola przekoju poprzecznego belek gornej i dolnej
calkowite pole przekroju poprzecznego w cm^2 calego aluminium wchodzacego w sklad kesonu nosnego (dzwigary+poszycie) [to pytanie dubluje nieco moje poprzednie pytania, ale wole spytac bo wtedy bede wiedzial, ze dobrze wytlumaczylem o jakie parametry mi chodzilo.]
calkowita masa na metr biezacy dlugosci skrzydla w modelu, w zasadniczej okolicy skrzydla.
- czy moge zobaczyc Panski zbior wejsciowy do programu LS-DYNA, dla dowolnej z panskich licznych symulacji, lub te tylko jego fragmenty ktore odnosza sie do powyzszych konkretnych pytan (szczegoly kadluba i statecznikow sa mi niepotrzebne. jednak zapewne wiele bardziej sceptycznych osob chcialoby powtorzyc Panski eksperyment numeryczny w ls-dyna i te na pewno bylyby szczesliwe, gdyby Pan podal caly zbior wejsciowy. zgodnie z metodologia nauki, nie mamy sekretow wiec zachecam do ujawnienia calego pliku, chociaz nie nalegam zeby nie wzbudzac podejrzen ze chce oszczedzic sobie trudu
stowrzenia wlasnego modelu Tupolewa).
mysle, ze gdyby ktos chcial przeliczyc podobny model, byloby to z wielkim pozytkiem i dla Pana i dla sprawy katastrofy smolenskiej, gdyz powtarzalnosc eksperymentu czy to realnego czy komputerowego to zasadniczy atrybut pracy naukowej.
serdecznie pozdrawiam.
ykw
A obliczenia dynamiczne juz uczona osoba zrobila czy dalej liczy?
I ta koncowka wspaniala "serdeczanie pozdrawiam"
Moz ezwroci sie pan o informacje do Jasia Osieckiego, ktorego to ksiazeczke ezachwala pan wszedzie, nawet wymiary brzozy tez pan od Jasia wzial panie astrolog.
Coz za hipokryzja, pan mowi o wyjasnieniu katastrofy smolenskiej?Przeciez od poczatku za panskim przyjacielem Proszynskim Osieckim & company powtarza pan, ze to wina pilotow.
A obliczenia dynamiczne juz uczona osoba zrobila czy dalej liczy?
GINI
241
11790
| 16.10.2011 22:59
@you-know-who
Jeszcze jedno panie astrologu hipokryto, odsadzal tu pan profesora Biniende od czci i wiary teraz domaga sie pan by profesor udowstepnil panu wszystko.
I ta koncowka wspaniala "serdeczanie pozdrawiam"
Moz ezwroci sie pan o informacje do Jasia Osieckiego, ktorego to ksiazeczke ezachwala pan wszedzie, nawet wymiary brzozy tez pan od Jasia wzial panie astrolog.
GINI
241
11790
| 16.10.2011 23:41
drogi darkside, jako technik mechanik powinienes wiedziec, ze trzeba stac na twardym gruncie, jak sie chce cos udowodnic. przekonal cie p. prof. B, ktory nawet nie przyjrzal sie brzozie i nie zauwazyl ze jego model nie ma sie nijak do niej? jesli modelowal sobie dla zabawy jakies nieistniejacy walec uderzany nieistniejacym skrzydlem, to fajnie. (powinien jednak dokladnie podac parametry tej zabawki)...
nie moge ci powiedziec nic o dyskusji dokladnosci taws-a, idz na forum lotnictwo i tam wierz lub nie wierz w to co pisza.
moja dzialka to policzyc z zasad fizycznych co zrobi samolot TU-154M z urwana koncowka skrzydla. zapewniam cie, ze ktos cie grubo nabral w sprawie tej 1 sekundy, a takze niemozliwosci beczki. chyba wiem kto!
panowie Miller (choc moze tylko cos zle zrozumiales - komisja Millera nie wypowiedziala sie przeciw beczce, tylko cos poknocila w jej prezentacji graficznej?), Nowaczyk i Binienda. zadziwiajace jest z jaka pewnoscia sie o beczce wypowadaja. zupelnie jakby sie znali na tym.
YOU-KNOW-WHO14196 | 13.10.2011 22:43
Po co sie astrolog z Kanady o cos pyta skoro twierdzi, ze Prof Binienda na niczym sie nie zna?
@darkside
drogi darkside, jako technik mechanik powinienes wiedziec, ze trzeba stac na twardym gruncie, jak sie chce cos udowodnic. przekonal cie p. prof. B, ktory nawet nie przyjrzal sie brzozie i nie zauwazyl ze jego model nie ma sie nijak do niej? jesli modelowal sobie dla zabawy jakies nieistniejacy walec uderzany nieistniejacym skrzydlem, to fajnie. (powinien jednak dokladnie podac parametry tej zabawki)...
nie moge ci powiedziec nic o dyskusji dokladnosci taws-a, idz na forum lotnictwo i tam wierz lub nie wierz w to co pisza.
moja dzialka to policzyc z zasad fizycznych co zrobi samolot TU-154M z urwana koncowka skrzydla. zapewniam cie, ze ktos cie grubo nabral w sprawie tej 1 sekundy, a takze niemozliwosci beczki. chyba wiem kto!
panowie Miller (choc moze tylko cos zle zrozumiales - komisja Millera nie wypowiedziala sie przeciw beczce, tylko cos poknocila w jej prezentacji graficznej?), Nowaczyk i Binienda. zadziwiajace jest z jaka pewnoscia sie o beczce wypowadaja. zupelnie jakby sie znali na tym.
YOU-KNOW-WHO14196 | 13.10.2011 22:43
Po co sie astrolog z Kanady o cos pyta skoro twierdzi, ze Prof Binienda na niczym sie nie zna?
GINI24111794 | 17.10.2011 09:32
ja bywam nieznosny w sporach o fizyce, ale nie zywie niecheci do ludzi. o to mozna zapytac moich znajomych naukowych - jeden powiedzial jak go zatrudnilem ze przez mysl by mu nie przeszlo, ze mu zaoferuje prace na pare lat, tak krytykowalem jego prace na konferencjach, drugi to moj byly szef z santa cruz, ktory tlumaczyl innym, zeby nie obrazali sie jak krytykuje ich teorie ("gdyby uwazal, ze mowisz zupelnie od rzeczy, nie podjaby krytyki").
zapraszam, tu lub w akron -- mnie to nie robi wielkiej roznicy, lubie latac i +1 godz. lotu zupelnie mi nie przeszkadza. w pt.? najpozniej z sob. jak w sob to pojade jeszcze odwiedzic znajomych w STScI w Baltimore. obiecuje ze nie skomentuje ani slowem tych lotow; jak wam sie spodoba, sami opiszecie czy czegos ciekawego sie dowiedzieliscie czy nie. a to naprawde wazne dla sprawy smolenska: co sie robi jak sie chce przejsc na wznoszenie, dodaje sie najpierw gazu czy pociaga za wolant, takie rzeczy...
latanie naprawde daje inna perspektywe w sprawie katastrofy smolenskiej. i moze rozladuje nieco atmosfere, ktora zdaje sie niedlugo zabije zwinieta gini i in.
pzdr
Tych wpisow jest duzo, sa tutaj w salonie sa tez na forum GW, w dziale Katastrofa w Smolensku.
Czy zyczy Pan sobie bym je tu wszystkie przytoczyla?.
Fakt jestem zwinieta za wpis u panskiego kolegi Osieckiego, ktorego ksiazke pan promuje gdzie sie da, a on promuje pana .
Widzi Pan ja nie jestem naukowcem, fizyka to dla mne czarna magia, tyle, ze dziwne dla mnie, ze naukowiec taki jak pan, zamiast z oficjalnych dokumentow, korzysta z ksiazki, ktorej aytorzy wlasciwie nie mieli dostepu do niczego.
Niby mieli chwala sie , ze przesluchali kontrolerow i to jest bardzo wazny material.
Zmierzyli brzoze, tez super wazne.
Tyle ja sie zastanawiam , jak to sie stalo, ze polska prokuratura, miala duze problemy z przesluchaniem kontrolerow, polscy archeolodzy musieli dlugo czekac na pozwolenie na wyjazd by przebadac miejsce katastrofy, ze nie wspomne iz na ogledzuiny wraku polska prokuratura musiala czekac jakies kilkanascie miesiecy.
Pan Osiecki & company takze pan Amielin, nie mieli problemow, pan Amielin chodzil i fotografowal co chcial (polscy eksperci nie mogli)w raporcie Miller posluguje sie fotkami Amielina.
Gdyby zadal Pan sobie trud Panie uczony i przeczytal polskie uwagi do raportu MAK, moze zastanowilby sie pan, dlaczego Rosjanie nie pozwalaja przesluchac kontrolerow, polskiej prokuraturze, a pozwalaja J Osi'eckiemu.Moze zastanowilby sie Pan dlaczego nie ma zadnych zdjec filmow wideo wykonanych bezposrednio po katastrofie a mamy za to fotki Amielina i obliczenia (z ktorych Pan korzysta Osieckiego)
http://slimak.onet.pl/_m/TVN/tvn24/comment_polsk.pdf
Prosze uprzejmie zapoznac sie z tymi uwagami.Naprawde duzo ciekawych wnioskow mozna z nich wyciagnac, jezeli sie chce, jezeli nie broni sie kolegi, ktory najpierw postawil teze, a nastepnie napisal ksiazke w ktorej wszystkie fakty do tej tezy dopasowywuje.
Jeszcze jedno na zakonczenie , uwaza Pan, ze to w porzadku ze od miesiecy deprecjonuje pan Pana profesora Biniende wyniki Jego badan a na koncu stawia Pan pytania, i pisze serdecznie pozdrawiam i jest OK?
Wg mnie to nie jest ok.
Prosze Pana to nie ja tworze jakas atmosfere, wystarczy poczytac panskie notki i wpisy na tematy Pana prof Biniendy, Pana K Nowaczyka.
Tych wpisow jest duzo, sa tutaj w salonie sa tez na forum GW, w dziale Katastrofa w Smolensku.
Czy zyczy Pan sobie bym je tu wszystkie przytoczyla?.
Fakt jestem zwinieta za wpis u panskiego kolegi Osieckiego, ktorego ksiazke pan promuje gdzie sie da, a on promuje pana .
Widzi Pan ja nie jestem naukowcem, fizyka to dla mne czarna magia, tyle, ze dziwne dla mnie, ze naukowiec taki jak pan, zamiast z oficjalnych dokumentow, korzysta z ksiazki, ktorej aytorzy wlasciwie nie mieli dostepu do niczego.
Niby mieli chwala sie , ze przesluchali kontrolerow i to jest bardzo wazny material.
Zmierzyli brzoze, tez super wazne.
Tyle ja sie zastanawiam , jak to sie stalo, ze polska prokuratura, miala duze problemy z przesluchaniem kontrolerow, polscy archeolodzy musieli dlugo czekac na pozwolenie na wyjazd by przebadac miejsce katastrofy, ze nie wspomne iz na ogledzuiny wraku polska prokuratura musiala czekac jakies kilkanascie miesiecy.
Pan Osiecki & company takze pan Amielin, nie mieli problemow, pan Amielin chodzil i fotografowal co chcial (polscy eksperci nie mogli)w raporcie Miller posluguje sie fotkami Amielina.
Gdyby zadal Pan sobie trud Panie uczony i przeczytal polskie uwagi do raportu MAK, moze zastanowilby sie pan, dlaczego Rosjanie nie pozwalaja przesluchac kontrolerow, polskiej prokuraturze, a pozwalaja J Osi'eckiemu.Moze zastanowilby sie Pan dlaczego nie ma zadnych zdjec filmow wideo wykonanych bezposrednio po katastrofie a mamy za to fotki Amielina i obliczenia (z ktorych Pan korzysta Osieckiego)
http://slimak.onet.pl/_m/TVN/tvn24/comment_polsk.pdf
Prosze uprzejmie zapoznac sie z tymi uwagami.Naprawde duzo ciekawych wnioskow mozna z nich wyciagnac, jezeli sie chce, jezeli nie broni sie kolegi, ktory najpierw postawil teze, a nastepnie napisal ksiazke w ktorej wszystkie fakty do tej tezy dopasowywuje.
Jeszcze jedno na zakonczenie , uwaza Pan, ze to w porzadku ze od miesiecy deprecjonuje pan Pana profesora Biniende wyniki Jego badan a na koncu stawia Pan pytania, i pisze serdecznie pozdrawiam i jest OK?
Wg mnie to nie jest ok.
GINI
Pozwole sobie na małą złośliwość: szybko się zorientowałeś, że to prof. Binienda wykonał obliczenia i symulację, a nie p. Nowaczyk.
Masz jakiś kompleks p. Nowaczyka, że tak się żalisz?
Nareszcie wiemy z kim mamy do czynienia. Grunt to dobre samopoczucie. No i jeszcze ta skromność, też zapewne wrodzona, jestem pod wrażeniem.
Znowu przedstawienie z serii "mówił dziad do obrazu ..."?
"zaznajomilem sie z programem do symulacji...program ma na oko pol tysiaca opcji i parametrow wejsciowych,...nie wiedomo co ten program naprawde za bledy robil",
"dopiero zabralem sie za obliczenia dynamiczne, nie moge jeszcze formulowac wnioskow"
Panowie, czas przystąpić do pisania rozprawy: Trzy źródła i trzy części składowe fizyki smoleńskiej"
"Dynamika statyczna wytrzymałości" to oczywiście pierwsza część składowa.
Źródło - prace Amielina i Osieckiego.
Nie wiem czemu, ale jakoś wydaje mi się, że źródło kolejnej będzie takie samo. Ponieważ zawartość kolejnej części została dopiero zaanonsowana ( dynamika trajektorii smoleńskiej ), ale wnioski nie zostały przedstawione, nie wiadomo jakie odkrycia zostaną dokonane tym razem. Niecierpliwie czekamy!
Może zacząć od swojego podwórka?
http://www.utsc.utoronto.ca/~pawel/
a także stronę internetową Department of Astronomy and Astrophysics, University of Toronto, gdzie ów uczony mąz jest zatrudniony (posługując się jego retoryką - "ma tenurę")
http://www.astro.utoronto.ca/
Wtedy dopiero będziesz mogła w pełni ocenić "z kim parszywa okoliczność".
Na mnie te strony internetowe zrobiły wielkie wrażenie.
aby zachęcić do tej wizyty podam, że w swoim dorobku naukowym ów uczony wymienia tak wazkie pozycje jak
- Felietony w gazecie Studio Opinii
- Blog pt. Fizyka Smolenska w salonie24.
Niczego nie zmyślam, słowao daję!
Ale daje pojęcie o rzetelności autora któremu wykazano co te parametry zanaczą, jak i to, że to "najprawdopodobniej" jest z pewnością bez sensu. :D
Czyżby pisanie na Salonie powinno być powodem do wystydu?
Za to Ty osobiście nie jesteś w stanie zrozumieć nawet tego co pisze na salonie, więc o publikacjie z jego dorobkiem naukowym się nie martw. Jakby Salon do "hirsza" wliczali, to i Ty miałabyś niezłego.
Prawdę mowiąc, nie zycze sobie aby w ogóle zwracał się Pan do mnie.
Co pani Wiesia taka dzisiaj drazliwa?
Informacje o pisaniu na Salonie nie sa na stronie YKW podane jako dorobek naukowy wiec po co ta manipulacja?
Jesli zas chodzi o dorobek naukowy pana YKW to tak sie sklada, ze jest on bogatszy od dorobku produkujacych sie tutaj, pracujacych dla zespolu Macierewicza, profesorow.
Tak jak napisałem, i ten "drugi parametr" w kontekście użytym przez Autora jest równie (mało) sensowny jak i pierwszy.
"Jestem gotowy odpowiadać na pytania, jakie są w moim zasięgu wiedzy. Wszyscy pytający powinni zrozumieć, że ostateczne odpowiedzi będzie można otrzymać, po przeniesieniu wszystkich fragmentów samolotu do Polski, zbadaniu ich analitycznie, a najważniejszych elementów pod mikroskopem, przefiltrowaniu wszystkich kłamstw I matactw tak , żeby mieć czysty obraz sytuacji."
szczególnie jak się nie podaje co jest kłamstwem oraz matactwem i konkretnych dowodów czy stwierdzeń potwierdzających użycie takich słów.
Rozumiem podać, że z czymś się nie zgadzam (z uzasadnieniem i poddaniem pod dyskusję) ale zakładanie odgórnie kłamstw i matactw, to jest wydawanie wyroku przed zbadaniem sprawy.
W tej sprawie jest wiele czynników i wiele śmiecia, głównie wynikającego z pędu dziennikarzy do bycia pierwszym, który poda cokolwiek w danej sprawie (nie ważne czy informacja będzie precyzyjna czy nie), bo to się przelicza na wpływy reklamowe. Pomijam już, że budowanie teorii matactwa, tylko z powodu, że jakieś przypadkowe materiały z różnych źródeł, których pochodzenia i momentu wykonania w większości nie znamy, się nie zgadzają może zaprowadzić w ślepy zaułek.
Co do robienia innego modelu niż p. Binienda i porównywania tego z jego modelem, to nie ma to sensu, bo dwa różne modele, o różnych parametrach dadzą dwa różne wyniki.
Sens miała by analiza konkretnych założeń i parametrów przyjętych w modelu p. Biniendy, pod kątem ich bliskości do rzeczywistości:
- konstrukcji skrzydła i jego odwzorowania w modelu,
(pytanie czy p. Binienda miał rysunki techniczne konstrukcji skrzydła,
zwymiarowane czy też korzystał z tych co są w dokumentacji technicznej
ogólnie dostępnej, w której nie ma wszystkich szczegółów i rozrysowanych
detali, rysunków złożeniowych, parametrów łączeń elementó ?
Jeżeli to drugie, to jakie przybliżenia zostały przyjęte ?
- konfiguracji skrzydła momencie zakładanej kolizji (położenie klap
slotowych, czego nie widać na symulacjach),
- parametrów drzewa,
- parametrów samej kolizji (kąty zderzenia),
- wpływ ruchu paliwa w zbiorniku skrzydłowym nr 3 w momencie gwałtownego
zahamowania części skrzydła na drzewie,
- dodatkowych sił obciążających konstrukcję skrzydła w momencie kolizji
(siła nośna z uwzględnieniem efektu bliskości ziemi, siła ciężkości, siły
wynikających z rozłożenia i ruchu paliwa w zbiorniku)
tworzenie wielu modeli jest bez sensu, bo będą nieporównywalne z powodu różnic założeń czy uproszczeń itd.
I dlatego wszyscy co mają więcej wina piją (bo sapiencja jako lżejsza wtedy do głowy idzie) twierdzą unisono, że bez znajomości podstawowych danych symulacji Biniendy nie da się jej zweryfikować.
A niezweryfikowany eksperyment, to żaden eksperyment.
Bo w tym wyniku nie ma nic do krytyki dopuki nie wiadomo co w tej symulacji z czym kolidowało. A jak to będzie wiadomo to i krytycy się znajdą. Osobiście znam paru.
Postaraj się zrozumieć, że ten komputer to durne liczydło, które liczy to co mu się wrzuci. Tak, że dyskusja o wynikach oznacza dyskusję właśnie o tym co mu "wrzucono".
A tego po prostu nie wiadomo; czyli o czym tu dyskutować?
Tak samo jak nie ujawnili się krytycy Czajniczka Russella, którzy mieliby wiedzę potrzebną do weryfikacji jego istnienia. Przed włożeniem rąk w jakąkolwiek empiryczną dziedzinę wiedzy radziłbym uzupełnić braki w podstawach logiki.
Znaczy - krytyków, którzy potrafią samodzielnie zmodelować obiekty i policzyć MES nie macie. Myślę,że Binienda nie odmówiłby podesłania literatury.
WADAMS92600 | 19.10.2011 19:21
Zgadza sie w dziedzinie astrofizyki i astrologii)))
I super; jak widzisz był błąd we "wsadzie". "Nobody is perfect"!
Nagość! Nagość!
("Nagości młodo nago młoda!")
Czy Ty znalazłeś tam błędy to bym polemizował. Faktem jest jednak, że w przypadku YKW jest o czym dyskutować, bo "wsad" i wywód został opublikowany. W przypadku Biniendy nie.
A kto by mógł podjąć dyskusję z Biniendą?
Każdy kto widział parę zdjęć z katastrof lotniczych. Tak samo jak z Dakowskim o jego pancernych rurach.
Pöpizsz jeszcze troche wkrotce Komoruski nagrodzi cie krzyzem walecznych razem z Pawelkiem, jak niejakiego Proszynskiego astrologa, wydawce Poradnika Domowego.
Czy sądzi Pan, że spojrzawszy w niebo, zyskałbym kompetencje do dyskusji z astrofizykami. Ja się nie przeceniam.
Jestem zafascynowana formą zaproszenia pp. Biniendy i Nowaczyka na przejażdżkę. Jak żyję nie widziałam osobistego zaproszenia wywieszonego na słupie ogłoszeniowym. Może źle żyję. Ten uczony mąż jeszcze nie raz nas zadziwi, jestem pewna.
pozdrawiam
Co za dziecięca naiwność. Nie przyszło do głowy, że elementy zostały wbite po erozji zewnętrznej powierzchni pina???? :)))) I że te elementy nota bene są wewnętrznymi elementami skrzydła żeby się tam znalazły wbite? A w symulacji Binendy sprawy kończą się na lekkim uszkodzeniu krawędzi natarcia, bez kolizji z wewnętrznymi elementami (bo ich w modelu nie ma), co dyskwalifikuje ją w przedbiegach - wobec dowodów rzeczowych. Odwracanie kota ogonem, czyli "naukowa" negacja dowodów rzeczowych, to chyba nie jest zajęcie dla szanującego się naukowca.
Cieszę się że już nie piszesz o nawracającym z drugiej strony samolocie żeby wbił się w brzozę (twoje dziecinne komentarze powyżej). Gratuluję, jednak robisz postępy. Może kiedyś będzie z ciebie człowiek, a nie obiekt pociągany sznurkami przez teoretyków spiskowych.
John Kowalski
USA
Faktyczny wygląd przełomu, jest dokładnie tym samym co wynik empirycznego doświadczenia i jako taki powinien być biblią dla określania mechanizmów destrukcji. Nie odwrotnie. Tak postępuje się w w nauce, no chyba że jest to nauka polityczno-wyborczo-spiskowa. Wybory w Polsce się skończyły. Kaczor przegrał wraz z Macierewiczem, Nowaczykiem i Biniendą i pora powrócić do realnego świata.
Tym, którzy są tak pewni, że skrzydło obcina brzozę, skrzydłu nic wielkiego się nie dzieje i samolot może dalej lecieć jak nigdy nic, proponuję potwierdzić to teraz empirycznie i zrobić lot drugą Tutką na jakiś słup telegraficzny na pustym polu. To ilu chętnych na lot? Zabierasz się kaczazupa?
John Kowalski
USA
Jeżeli Pan upiera się, że znalazły się w tym miejscu skutkiem uderzenia przez omawiany samolot, to albo brzoza była złamana przed kolizją, albo w kolejnym nawrocie. Na to drugie nie ma śladów w parametrach, ale skoro się upieracie, że i ściął brzozę i wbił te odłamki to niestety pomysł pochodzi od Was.
Ps. Czy jest Pan zachwycony genialnością ostatniego akapitu poprzedniego komentarza i całym następnym, czy to jakiś zewnętrzny imperatyw?
Mnie osobiście taki ton nawet bawi, bo świadczy o Waszej bezsilności - u siebie wykasowałem komentarze dla ratowania reputacji dyskutantów, w tym Pańskiej. Panu u mnie okienko zaraz się kończy.
Drogi pryszczyku. Otrzyj mleko spod nosa i obejrzyj jeszcze raz to zdjęcie o wysokiej rozdzielczości w raporcie MAK, o którym nic byś nie wiedział do dziś, gdyby nie ja. Lenistwo nie popłaca. Z przyczyny tej twojej niewiedzy, naprodukowałeś pryszczyku całą masę bzdur, więc nie dziwię się, że ci teraz głupio to wszystko odwołać. Więc wycinasz komentarze, banujesz, żeby dalej iść w zaparte i robić z siebie "naukofca" dla ubogich umysłowo. Przyjrzyj się wbitym w pień kawałkom skrzydła. Ich konfiguracja w stosunku do pnia, pryszczyku. Nota bene są tam elementy z wewnątrz skrzydła, do których według twoich bożyszczy spiskowych brzoza w ogóle nie dotarła, bo ścięła się sama tuż za slatem, którego też n.b. nie ma w genialnej symulacji twojego guru-kombinatora z prowincjonalnego uniwersytetu.
Widzę, że jest Pan zachwycony genialnością ostatniego akapitu poprzedniego komentarza i całym następnym. Propozycję lotu dostałem dawno temu od Nudnej Teorii - to po pierwsze nie jest argument naukowy, po drugie eksperyment byłby do wykonania jedynie w przypadku, kiedy Panowie bylibyście posiadaczami TU-154 - jeżeli jesteście to dużo wyjaśnia.
Widzę pryszczyku, że nie uczą cię w liceum o crash tests, jako o metodzie potwierdzania numerycznych symulacji. To jest jak najbardziej naukowy element całego procesu. Bez crash test sama symulacja jest nic nie warta. Macierewicz może ci załatwić crash testing na drugiej Tutce. Nie widzę powodów do obaw. Przecież święcie wierzysz w słuszność symulacji. Ale jak widać boisz się nawet pomyśleć o zajęciu miejsca w samolocie jako naoczny świadek patrzący na skrzydło przez okno, bo moje zaproszenie do odbycia lotu wyciąłeś - jak mówią twoi kumple ze wschodu - w tri miga.
John Kowalski
USA
A jak wbić w złamaną brzozę w kolejnym nawrocie, tak by nam ten pień "nie uciekł"?
Jak Johny napisał; nie były to jedyne fragmenty wbite w pień; czy przez zaklinowanie w drewnie wyrwane z konstrukcji skrzydła; tylko w tym procesie rozrywania i skrzydła i pnia te się w nim ostały.
...
Nie widzę powodów do obaw. Przecież święcie wierzysz w słuszność symulacji.
...
JOHN KOWALSKI
Osobiście nie dysponuję Tu-154M, ale chętnie podpiszę petycję w sprawie nieodpłatnego przekazania PLF102 w celu przeprowadzenia eksperymentu 1:1 z p. Macierewiczem, Prezesem, profesorami Biniendą i Dakowskim i paru innymi na pokładzie.
adios
Moze Pan wziac do pomocy swojego kolege z Oregonu i Jego wszystkie dodatkowe nicki.
Jako, ze nie jestem uczona osoba, pytania beda bardzo latwe.
pozdrawiam serdecznie panskim zwyczajem.
...czyli o nicku y-k-w. uznaje wolnosc za nadrzedna, nawet ponad prawda. jestem nadczlowiekiem, ustanawiam wlasne prawa ktore scisle przestrzegam, zarozumialym fizykiem(nie wierze w antropogenne, ani katastrofalne ocieplenie), elitarnym egalitarysta, lewicowym prawicowcem, konserwatywnym antyneokonem i wojujacym antymilitarysta. sympatyzuje mocno z libertarianami - dlatego do nich nie naleze. robie badania podstawowe, ktore ostatnio zastosowalem do fizyki smolenska. jestem slawny, chociaz nikt o tym nie wie. napisalem ksiazke. nikt nie uwierzyl w to co pisalem, bo to nie byla fikcja. malo ostatnio publikuje, lecz mam duzo cytowan (hirsch index h=23). ucze studentow dla pieniedzy, rzadziej dla przyjemnosci.
John Kowalski
USA
Miller napisał raport koncowy bez badania miejsca zdarzenia, wraku, bez wiedzy o wynikach sekcji etc
Nie prawda, proszę zapoznać się z raportem Millera gdzie znajdziesz zdjęcia przedstawiające polską komisję, wykonujacą m.in. oględziny wraku.
John Kowalski
USA
JOHN KOWALSKI941023 | 22.10.2011 00:02
Polska komisja nie ma nawet ekspertyz wraku, to pierwsze, poza tym polscy ekspoerci zadnych badan wraku nie przeprowadzali, co przyznal sam Klich oraz inni, ktorzy byli w Smolensku, .
Tyle, że bez znajomości tego co jest w środku, nie można oceniać czy odpowiedź jest właściwa czy nie. Dla jednej konstrukcji czarnej skrzynki otrzymamy jedne odpowiedzi dla innej inne.
Bez sensu jest też proponowanie badania innego modelu i porównywania wyników. Różne modele dadzą różne wyniki.
Pomijam już problem, czy w Polsce mamy tak wydajny zespół komputerów, który będzie w stanie policzyć taką symulację (i to w iluś wersjach dla różnych parametrów wejściowych).
Myślę, że p. Binienda dobrze o tym wie, że nikt nie zrobi takiej symulacji na wczoraj a nawet w realnym czasie by się wyrobić do Pasadeny (skoro jego obliczenia zajęły co najmniej 350 dni i to przy dostępie do szybkich komputerów i siły ludzkiej w osobach doktorantów)
Prawdę mówiąc też, wywiad z panem B. zrobił na mnie bardzo nieprzyjemne wrażenie, szczególnie ze względu na SUGEROWANIE, że ci co mają inne zdanie na temat sprawy należą do NIEPATRIOTYCZNEJ części Narodu:
cytat:
"Dla patriotycznie nastawionej części narodu wyjaśnienie tragedii smoleńskiej jest nie tylko koniecznością poznania prawdy, ale także koniecznością ocalenie polskiej niepodległości."
i to mówi człowiek, który wybrał "wolność" za granicą, a po przemianach nie powrócił by ją budować od nowa, LEPSZĄ ale za to czuje się w prawach by krytykować ... z bezpiecznej odległości.
To chyba coś nie tak.
Pomijam już, że proponowanie nierealnych terminów dostarczania materiałów do Pasadeny, to jest ponury żart z innych osób.
Postać p. Biniendy pojawiła się, w kontekście badania sprawy, jak królik z kapelusza, 8 września (sądząc z przeguglowania sieci wg nazwiska) a termin składania materiałów do Pasadeny mijał 17 września.
Również zarzuty co do sposobu badania (gdy tak na prawdę nie znamy wszystkich szczegółów badań a tylko wyniki końcowe) są jakieś takie sobie.
A już bardzo "naukowo" brzmi zdanie:
W.B.: Na pewno warto udostępniać wyniki naszych badań jak najszerszemu gronu ludzi polityki, mediom oraz środowisku akademickiemu. Symulacja komputerowa zderzenia skrzydła z brzozą oparta na prawach fizyki i prawach zachowania materiałów demonstruje jasno, że bez względu na kąt uderzenia uszkodzenie skrzydła ogranicza się tylko do małego odcinka krawędzi, nie uszkadzając powierzchni nośnej skrzydła.
Symulacja komputerowa przeprowadzona na nieprecyzyjnych danych (precyzyjne dane budowy skrzydła są niedostępne) NIE MOŻE czegoś "jasno pokazywać", owszem może dać NIEPRECYZYJNE wyniki adekwatne do NIEPRECYZYJNOŚCI danych
Na razie można się tylko zgodzić, że przeprowadzono symulację zderzenia JAKIEGOŚ skrzydła z JAKIMŚ słupem udającym JAKIEŚ drzewo ale na tym etapie jakiekolwiek JEDNOZNACZNE stwierdzenia na tej podstawie są NIEUPRAWNIONE.
Zaś przysrywki w wywiadzie na temat Polski i spraw z nią związanych uważam ZA OBRAŹLIWE: DLA POLSKI I MIESZKAJĄCYCH W NIEJ OBYWATELI (niezależnie od ich poglądów na sprawę), a już szczególnie w wykonaniu osoby, która ma problemy z czystą wymową w języku rodzimym (sądząc z tego co usłyszałem na prezentacji).
Jeżeli mój tekst zniknie, to zgodzę się z p. Biniendą, że:
(...) że wróciliśmy do czasów stalinowskich, kiedy nie wolno było mówić (...)
Zacytuj mi jeden tekst , w ktorym starasz sie cos wyjasnic ,w ktorym gdziekolwiek bronisz polskich interesow.0A skad piszesz a kto cie tam wie, ja nie widze.0
Ja tez pisze z zagranicy bo do takiej Polski, wracac nie chce.
Wracac do £Polski, gdzie dobrego imienia swojego zmarlego meza musi bronic Jego zona, bo panstwo nie jest w stanie to ja dziekuje.
Wole Belgie .
"Pomijam już problem, czy w Polsce mamy tak wydajny zespół komputerów"- w Polsce stoi całkiem sporo klasterów nie mówiąc o komputerach wieloprocesorowych. Proszę sobie posprawdzać, na jakie platformy są pisane MESy open source. Sami twierdzicie, że krok czasowy można wydłużyć 10^5 raza.To z 350 dni robi jeden dzień na 300 razy wolniejszym komputerze.
Na Pasadenie świat się nie kończy, istnieje wiele możliwości opublikowania wyników.
"by krytykować ... z bezpiecznej odległości." - brzmi to dwuznacznie - czyżby krytyka z małej odległości była rzeczywiście niebezpieczna?
Dużo mówi się o brzozie. Ten temat jest bezpieczny, gdyż obraz jest tu wystarczająco rozmyty, bowiem wszystkie założenia wytrzymałości brzozy mogą być prawidłowe wobec braku aktualnej ekspertyzy materiału pnia brzozy w chwili katastrofy. Właściwości fizyczne materiału pnia brzozy są zależne od działania natury i od pory roku. Natomiast wewnętrzna struktura skrzydła, nie zależy ani od pory roku, ani od różnorodności materiału dyktowanej nieprzewidywalnością natury. Ten oczywisty temat jest skrupulatnie i z premedytacją omijany.
A więc celowo zamiata się pod dwyan (lub szafę, zależnie od personalnych nawyków) fakt braku szczegółowej dokumentacji technicznej w rękach p. Biniendy. Dokumentacji, która pozwalałaby mu na precyzyjne modelowanie skrzydła.
W toku mojej emailowej korespondencji z p. Biniendą, przyznał się on (niestety nie bez oporów - patrz mój blog), że korzystał z instukcji obsługi samolotu Tu154M dla ustalenia strukturalnej wytrzymałości skrzydła. Instrukcja obsługi, jak sama nazwa wskazuje, i co jest do sprawdzenia w Internecie, nie zawiera zwymiarowanych rysunków detalicznych wewnętrznych elementów konstrukcyjnch skrzydła, a więc na jej podstawie nie można określić przekrojów tych elementów i w konsekwencji ich wytrzymałości. Każdy inżynier wie, że wytrzymałość elementu konstrukcyjnego, oprócz materiału, przede wszystkim zależy od jego wymiarów. A wymiarów p. Binienda nie miał.
Konkluzja jest więc taka, że symulacja p. Biniendy jest - przepraszam za wyrażenie - dobra psu na budę. Lub też dobra p. Macierewiczowi w promocji jego bossa, co zaowocowałoby stanowiskiem ministerialnym dla p. Macierewicza, czego z resztą nie krył prezes PiS przed przegranymi wyborami. Szkoda tylko, że p. Binienda zainwestował swoją niewątpliwie ciężko wypracowaną pozycję w kierunku takiej płaskiej przegranej.
Czy o szczegółach symulacji wiedzą zwierzchnicy p. Biniendy? Czy NASA zdaje sobie sprawę, że jej kontraktor współpracuje z obcym parlamentem i jak to się ma do klauzul bezpieczeństwa NASA?
John Kowalski, M.S.M.E.
USA
Obliczenie pierwsze (v. 2.1) i Obliczenie drugie (v. 2.1) 9 notk. Nie wymyślił ich YKW ("robie badania podstawowe, ktore ostatnio zastosowalem do fizyki smolenska" - dobre samo w sobie ) ponieważ w tych rozdziałach przywołuje literaturę. Nie wnikając w szczegółowe wyliczenia YKW, można spokojnie przyjąć, że zastosowanie do nich komputera da precyzyjniejsze wyniki, niż otrzymane przy użyciu brzozowego suwaka logarytmicznego. W tej części komentarza dał Pan pokaz niewiedzy inżynierskiej i nieznajomości dzieł wybranych YKW - to drugie jest karygodne,
Druga część "Czy NASA zdaje sobie sprawę, że jej kontraktor współpracuje z obcym parlamentem" to dowód, że Pańska świadomość polityczna i polszczyzna ukształtowała się w czasach "Trybuny Ludu". O bezsensowności całego akapitu świadczy miejsce pracy współprzewodniczącego Symposium 6: "Ballistic Impact and Crashworthiness Response of Aerospace Structures";Co-Chair: Wieslaw Binienda, Ph.D., F. ASCE, University of Akron;Co-Chair: Robert Goldberg, Ph.D., A.M. ASCE, NASA Glenn Research Center.
Zamiast zajmować się bezproduktywnymi donosami na W.Biniendę powinniście Panowie zadbać o upowszechnienie wyników " badań podstawowych, ktore ostatnio zastosowal do fizyki smolenska" YKW poprzez przetłumaczenie na angielski i opublikowanie w czasopismach naukowych.
Nawet gdyby część wątpliwości zgłaszanych pod adresem symulacji prof.Biniendy wymagała wyjaśnień, to stawiacie je Panowie z poziomu oglądacza kreskówek nie odróżniającego zagadnień dynamicznych od statycznych, o czym świadczą pozostałe części wyliczeń YKW.
Bzdura pryszczyk. Jeśli ktoś robi założenia, otrzymuje wynik zgodne z założeniami. Czyli "garbage in - garbage out". My tu mówimy o katastrofie w której zginęło 96 osób i robienie "założeń" jest conajmniej nie na miejscu z etycznego punktu widzenia, nie mówiąc już nic o technicznej amatorszczyźnie.
Druga część "Czy NASA zdaje sobie sprawę, że jej kontraktor współpracuje z obcym parlamentem" to dowód, że Pańska świadomość polityczna i polszczyzna ukształtowała się w czasach "Trybuny Ludu".
Radzę ci się pryszczyk dokształcić również w temacie Security Clearance w USA. Nie ja to wymyśliłem. Chodzi o to, żebyście nas tutaj nie próbowali szpiegować w tematach objętych tajemnicą za pomocą osób siedzących okrakiem na płocie granicznym. Jedną noga tu, drugą u was. Dlatego, profilaktycznie, Security Clearance nie otrzyma nikt w USA, kto np. ma polski paszport, a już zupełnie nie wchodzi w rachubę osoba pracująca dla obcych struktur rządowych. A wy w Polsce jesteście dla nas obcymi, jeśli tego nie wiesz. Wasze pijane przeświadczenie o Polsce jako pępku świata i "najbliższym sojuszniku" USA - nas zupełnie nie wzrusza. NASA, jako agencja rządu Stanów Zjednoczonych, ma swoje własne Security Clearance policies i cały departament zajmujący się tymi sprawami. No nauki, przyszczyk.
John Kowalski
USA
Proszę się do mnie nie zwracać per pryszczyk - to niekulturalne.
Proszę się zapytać YKW, czy nie czynił założeń. Nie wie Pan, o czym pisze.
Przecież parametr ścinanie, jak i ściskanie z notki niejakiego "Kaczazupa" są również jak najbardziej parametrami statycznymi.
John Kowalski
USA
pojawili sie tacy, ktorzy uwierzyli ze tym pytaniem bylo "ile rowne jest 6 x 9". i tacy, ktorzy nie wierzyli w "42". wg. tych drugich, kazde ewentualne pojwienie sie jasnej odpowiedzi na naczelne, ostateczne pytanie, spowoduje ze wszechswiat zniknie i zostanie zastapiony jeszcze bardziej dziwna kopia samego siebie. (zawsze wiedzialem, ze jest cos bardzo nie w porzadku ze wszechswiatem.)
mysle, ze to juz sie stalo - w czasie telemostu. czekam na deja vu.
ze wzgledu na te przeskoki w macierzy obliczeniowej o ktorej pisal d. adams a potem zerzneli ja bracia wachowscy do filmu matrix, nie warto konstruowac macierzy obliczeniowej "ziemia" do odgadniecia ostatecznego pytania.
Ps: Zresztą wcale bym się nie zdziwił gdyby w "symulacji" występował własnie ten model 99$. :))) Podobno z rozpiętością skrzydeł na slajdach było coś nie teges... Może właśnie dlatego? umieszczony pod Pańską notką, mimo iż autorowi komentarza Pan odpowiadał, może świadczyć o tym, jakie są Pańskie przekonania na temat zdobywania wysokich indeksów cytowań.
Mogłoby być śmiesznie, bo jeśli jakiś spiskofan chciałby skrytykować taką postawę, musiałby użyć dokładnie tych samych argumentów z którymi zwykł walczyć.
Jedyne co widać, to to, że geometria kolizji ze Smoleńskiem nie ma nic do czynienia.
Nawet na proste pytania blogerów trudno doczekać się odpowiedzi.
I co do Pasadeny, to nie podniecałbym się zbytnio. Konferencja ta chyba nie jest poświęcona smoleńskiej bieriozce. Binienda jedynie obiecał, że na tym forum można przeprowadzić dyskusję. Lecz skoro żaden (tzn. żaden zadowalający go) abstract nie wpłynął, to należy wątpić by filmiki te w ogóle zostały pokazane, o rzeczowej dyskusji nie wspominając.
Chyba, że YKW pojawi się na konferencji i zada głośno parę pytań, na które jak na razie nikt nie doczekał się odpowiedzi.
Bardziej podniecałbym się prezentacją w Burkina Faso nowatorskich osiągnięć YKW.
Zna Pan pewnie historię gościa, który żarliwie modlił się o wygraną.
Ja zadalem dwa pytania.
Proste pytania.
YKW tutaj jedno.
Po uplywie 10 dni nie ma na nie zadnej odpowiedzi.
Cisza jak makiem zasial.
--
Pozdrowienia
pdurys