"Raz pewien dżentelmen u kariery stojąc progu, doszedł do wniosku że, czas najwyższy mieć już wrogów" - wyśpiewywał kilkadziesiąt lat temu emerytowany satyryk Wojciech Młynarski w balladce o siedmiu nożach.
Dziś pewien jowialny dżentelmen, posiadacz okazałej żony, stadka rumianych dzieci, dwururki, a od niedawna także kryształowego żyrandola, doszedł do wniosku, że do ukoronowania kariery brakuje mu jeszcze tylko krzty mózgu i odrobiny inteligencji - zaimplementował więc czym prędzej do swej kancelarii posła Nowaka od innego dżentelmena, znanego specjalisty w dziedzinie wysokich standardów - tak wysokich, że po kontredansie wokół poparcia/niepoparcia przyjaciela z boiska na fuchę sopockiego burmistrza, zupełnie zniknęły mi z oczu ....

Pozdrawiam - Jacek
Pis skomli niczym psina kopnięta w zadek, lewus leży i kwiczy, platfus trzyma się mocno, a we wsi moskal stoi ;-)
Ale uparte forsowanie przez bezkrytyczne media amerykańskiej kalki "Pierwsza Dama" w odniesieniu do prezydenckiej żony budzi mój głęboki sprzeciw. Paralelnie bowiem do wewnętrznie sprzecznej figury retorycznej powiedziałbym, że w tym przypadku one media serwują mi bezczelnie oksymoron estetyczny ;-)
Pozdrawiam
... panem starszym co prawda już jestem, ale, że przez dla płci indyferentyzm jeszcze nie dotkniętym, więc pewnie dlatego wciąż czułym na takie jak omawiany, dysonanse :-)
nasi, pożal się Boże, prezydenci wyznaczyli pewne standarty.