Wczoraj , jeszcze zanim Kolega Rybitzky zaczął nam pragmatyzować o wybieraniu Berlina , napisałem notkę o tym , że sytuacja po kryzysie będzie raczej przypominać tą z 1918 niż 1914 i raczej jest nam potrzebny budowniczy nowego państwa, niż konspiracyjny rewolucjonista. Wydawało mi się to na tyle oczywiste, że nie sądziłem że można to widzieć inaczej. Kolega Rybitzky , jednak szykuje się zdaje się na nowy marsz do Kongresówki i formowanie Pierwszej Bankowej na Oleandrach- wierząc naiwnie ,że Niemcy znowu dadzą się nabrać i sfinansują nam ekipę do walki z Rosją, po to żeby później doszło do Kryzysu Podatkowego i internowania Bieleckiego w Magdeburgu, gdzie mógłby zresztą siedzieć razem z Bialackim.
Co więcej , analiza Kolegi Rybitzkiego ,zawierała potworny dość błąd u swoich fundamentów- błąd zakłądający , że ewetualny wybór Berlina , ochroniłby nas przed wpływem Moskwy, co w dzisiejszych czasach jest bzdurą zupełną. Najprościej mówiąc, kol. Rybitzky popełnił tu ulubiony błąd prawicowców ( zwłaszcza tych eNDeckich) czyli ślepe wyznawanie koncepcyj historycznych , bez jakiegokolwiek nawet rozeznania kwestyi ich przydatności w czasach , w których przyszło nam funkcjonować.
Niemniej, tekst kol. Rybitzkiego- wywołał we mnie spory uśmiech radości. Bowiem , political ficition- to jest to co wolfwindy lubią niezwykle, zwłaszcza jeśli jest ubrane w stroik poważnego pisania politycznego. I tak to , zamierzam przedstawić własną kontr-analizę , w której zamierzam PT. Publiczności udowdonić , że najlepszym sojusznikiem Warszawy jest Teheran.
Po pierwsze - Persowie nas lubią i zawsze lubili.
Po drugie- Jeżeli wierzyć różnym zakulisowym plotkom, to my już mamy sojusz z Irańczykami.
Po trzecie- z islamską republiką , byłoby się nam łatwiej dogadać niż z ZSRE.
Po czwarte- Iran nie ma żadnych interesów sprzecznych z Polską , a wiele wspólnych.
Proszę sobie wyobrazić , że o to zawieramy sojusz z JE M. Ahmadineżadem. I cóż mamy? Silne państwo, po drugiej stronie Rosji, które ma broń atomową , notabene rosyjską. Nie byłoby już tak łatwo rozmieszczać Iskanderów w Królewcu , hę ? Co więcej , mielibyśmy otwarte rynki zbytu na sporo rzeczy i dostęp do niezłego rynku surowców, które można by transportować choćby drogą morską. Iran kupiłby od nas sporo broni , co dało by wszelkiej maści naszym Bumarom- niezłe kontrakty. Taki sojusz załatwiał by nam kwestię partnerstwa wschodniego , które możnaby wtedy rozszerzyć na Armenię , Azerbejdżan i Kazachstan- i to byłaby prawdziwa realizacja koncecji Jagiellońskiej ( oczywiście w dzisiejszym rozumieniu). Sojusz z Iranem , pokazałby nasze otwarcie na Wschód, co z kolei mogłoby prowadzić do otwarcia dobrych stosunków z Chinami , które też nas lubią .
Oczywiście , powstałoby wielkie aj waj w Europie , ale cóż nam mogą ? Odsunąć od procesu decyzyjnego ?

Jego post pokazuje nam w jakiej naprawdę jesteśmy sytuacji i jakiego niektórzy dokonują wyboru - świadomego lub nie.
Moim skromnym zdaniem wielkim Mężem Stanu był Lech Kaczyński - tylko w latach 2005-2007 Polska była niepodległa. Polska może być wielka i bogata - mamy zasoby naturalne i wielkie bogactwa, mamy mądrych ludzi. Niestety mamy też agenturę i nie rozliczyliśmy przeszłości.