Jestem pod wrażeniem postępu procesów toczących się w głowie mojego salonowego przyjaciela, GPS65.
Po mądrościach typu: jeśli istnieje ideologia wegetariańska, to aby jeść mięso potrzebujemy ideologii jedzenia mięsa- GPS65, proponuje nam wprzęgnięcie religii chrześcijańskiej do rydwanu ideologii politycznych, a konkretnie podwieszenia Pana Jezusa pod brzuchem liberalnej chabety. Jak jakiegoś penisa, który się teraz temu liberalizmowi między nogami dynda i o nogi obija.
Mamy więc, po "liberalnej monarchii" (który to termin jest wewnętrznie sprzeczny, bo albo monarchia, albo liberalizm), awansownie Jezusa na liberała, a następnie ogłoszenie Pana Boga liberalnym królem wszechświata. Moim zdaniem nie ma się co zatrzymywać w półkroku i trzeba pójść za ciosem. A kto, jeśli wolno spytać, jest mocniejszy odliberalnego króla wszechświata? To oczywiste, że kimś takim może być tylko liberalny Darth Vader władający wszystkimi możliwymi i niemożliwymi wszechświatami. Dzięki mocy jedi. Bo tylko moc jedi mogłaby taki wymyślny, liberalny świat utrzymać w kupie.
Ktoś może spytać- ale dlaczego Bóg miałby być akurat liberalnym Darthem Vaderem? Odpowiedź jest prosta- proszę sobie przypomnieć cykl Gwiezdne Wojny. Czym jest Imperium, jak nie takim własnie liberalnym związkiem układów planetarnych? Że nie wszystkie po dobroci się zjednoczyły z imperialną macierzą? Nie bądźmy już tacy, za daleko posunięty liberalizm mógłby się okazać mało liberalny. Ludzie przecież nie wiedzą, co dla nich dobre, dlatego, idąc śladem jednego z guru polskiego liberalizmu, Stefana Kisielewskiego, należy ludzi "wziąć za mordy i wprowadzić liberalizm". Tzn. ludzie najlepiej wiedzą, co dla nich dobre, ale dopiero wtedy, jak już się ich weźmie za mordy i wprowadzi liberalizm. Od tego momentu ludzi już brać za mordy nie wolno, bo mają sami decydować o sobie. Tzn. nie do końca, bo przecież może być tak, że jednak jakaś grupa ludzi nie będzie wiedzieć, co dla nich dobre, więc na straży liberalizmu stać muszą rózne policje, tajne, jawne i dwupłciowe. Wszystko dla dobra tych ludzi. Albo się ich przecież przypilnuje, albo znowu trzeba będzie brać za mordy i wprowadzać liberalizm.
Wróćmy jednak do naszego Boga, czyli liberalnego Dartha Vadera.
Proszę zwrócić uwagę na to, jak liberalnie się żyło na tej pustynnej planecie, z której pochodził Darth Vader, dla przyjaciół Anakin Skywalker.
Można sobie było urządzać śmiertelnie ryzykowne wyścigi podami i to bez obowiązkowych pasów (co powinno szczególnie ucieszyć xiazelukę, który uważa, że nakaz jazdy w pasach bezpieczeństwa, to jest ta właśnie głowna szykana, z jaką sie borykają dziś Polacy), można się było sprzedać w niewolę, można sobie było kupić statek kosmiczny i nikt nikogo nie prosił o prawo jazdy czymś takim. Państwo, czyli Darth Vader, poprzez swoich sklonowanych szturmowców, zajmowało się wyłącznie wojskowością. Nawet, całkowicie liberalnie, odpuszczały sądownictwo i policję. Sam garnizon na planecie wystarczał państwu by czuło się zadowolone.
O tym, ile w takim liberalizmie warta jest wolność i jej święte prawo, przekonał się min. Lando Carlissian, gdy Darth Vader wpadł do jego miasta w chmurach.
Można więc powiedzieć, że Darth Vader świetnie nadaje się na mieżdugalakticznyj wzorzec liberała.
A to, że życie w tym liberalnym imperium było do tego stopnia nieznośne, że całkiem sporo ludzi wybrało otwarty konflikt zbrojny w walce o wolność bez liberalizmu, za to taką prawdziwą, wskazuje wyłacznie na fakt, że Darth Vader nie zapoznał się z wiekopomną myślą liberała Kisielewskiego i na czas za mordę buntowszczików nie wziął.

Ja odpadłem.
"Stefana Kisielewskiego, należy ludzi "wziąć za mordy i wprowadzić liberalizm"."
Strasznie ci utkwiło to zdanie Kisiela w głowie...A czy nie masz wrażenia ,ze Kisiel mówiąc to troszkę sobie żartował? Ze nie mowił tego całkiem serio ani w znaczeniu , w jakim podobne słowa wypowiadałby Stalin albo Hitler?
O wiele lepiej rozumiem te sprawy kiedy patrzę na nie poprzez pryzmat moich doświadczeń wychowawczych z dziećmi.
Najlepszym rodzicom nigdy nie uda się stworzyć tak idealnych warunków dla swoich dzieci, aby uchronić je od zła tego świata. Muszą się więc nauczyć przeciwstawiać się mu. I to praktycznie.
Inaczej tłumaczy się istnienie zła czteroletniemu dziecku, inaczej jedenastolatkowi, a jeszcze inaczej siedemnastolatkowi. W końcu jest i tak, że rodzice też się czegoś nowego od dzieci uczą. To są procesy interaktywne.
Inaczej małe dziecko postrzega swoich rodziców: jako niekwestionowane autorytety, a inaczej nastolatek: bardziej po partnersku z fazą buntu włącznie.
Powiedziałabym, że my jako ludzkość zaczynamy właśnie dopiero teraz wchodzić w wiek dorosły. I nasze rozumienie Boga jako naszego Stwórcy bardzo się pogłębia.
Wiąże się to również z gwałtowną akceleracją procesu zdobywania naszej wiedzy naukowej w każdej dziedzinie, która zaczęła się na początku XX wieku.
Doprawdy?:)
Dlaczego patrzysz na liberalizm oczami GPSa?
Każdy ma swoją "dziurkę od klucza".
GPS też.
Nie podoba Ci się ,że każdy sobie "sterem ,żeglarzem i okrętem"?
"W granicach prawa " - oczywiście!:))
A pan Darski byłby wówczas wzorem do naśladowania.
Totalna?
Niewiastą jestem więc mnie oświeć:)
Co jest "totalnego" w liberaliźmie?
To że każdy odpowiada za SWOJE wybory ?
A dlaczego miałby odpowiadać za CUDZE?
Jest niezrozumiałe u chrześcijanina , jakim się deklarujesz ,że
nie rozumiesz liberalizmu.
Chrześcijanin , gdy się spowiada to zawsze w swoim imieniu.
Sam wyznaje swoje grzechy , sam pokutuje , sam zadośćuczynia.
Liberalizm to indywidualna odpowiedzialność.
"Wolna wola":)
Odpowiedź brzmi- Wojciech Sadurski.
I co teraz? Liberalizm sralizm.
Odpowiedź brzmi- Wojciech Sadurski.
I co teraz? Liberalizm sralizm."
Już zdycham:))
A co mi jakiś Sadurski??
Dobra, rozwinę, ale tak, żeby nie było za długo.
Przyjmijmy, że GPS65 to jest liberał (tak o sobie mówi i tak ten liberalizm rozumie) i przyjmijmy, że Wojciech Sadurski, to też jest liberał (też tak o sobie mówi), to jeśli tak, to znaczy że ideologia zawierająca obu tych gości na raz jest wewnętrznie sprzeczna.
Albo rybki, albo że tak powiem akwarium.
Liberalizm to w gruncie rzeczy prymitywny relatywizm. Coś, co nawet samo nie wie czy jest.
Nie przeczę, że różne postulaty liberalizmu brzmią dobrze. Tyle, że po wyjęciu ich z ich FILOZOFICZNEGO kontekstu, te wszystkie fajne postulaty stają się bez sensu. Równie dobrze można by je wyjąć z dupy. Taką mają wartość.
Sam koncept liberalny wytwarza zaś nieuchronnie liberła GPS65 i liberała Sadurskiego. Przeciwieństwo GPS65.
Wystarczy krok w tył, by ujrzeć z perspektywy to, że fundamenty filozoficzne liberalizmu oparte są nie na obserwacji świata, ale na założeniach. Na fikcji.
Dokładnie tak samo, jak socjalizm/komunizm.
I nie ma żadnej różnicy między liberałem GPS65, liberałem Sadurskim, a jakimś komuchem.
Dokładnie tak samo, jak socjalizm/komunizm.
I nie ma żadnej różnicy między liberałem GPS65, liberałem Sadurskim, a jakimś komuchem."
Bardzo jesteś apodyktyczny HexenAxcie:)
No dobrze . Rozwaliłeś liberalizm - mieszając do niego libertynów - bo widzę ,że masz ich w "pakiecie".
Co proponujesz?
Co ludzi ku szczęściu poprowadzi?
Naprawdę jestem ciekawa:))
2000 lat degeneracji rasy...
:(((
HexenAxt temu nie zaprzecza:)
"Sam koncept liberalny wytwarza zaś nieuchronnie liberła GPS65 i liberała Sadurskiego. Przeciwieństwo GPS65."
"Koncept" mu się nie podoba:))
Moim zdaniem to tylko nieporozumienie semantyczne.
Klasyczny liberalizm jako teoria ekonomiczna jest bardzo przytomny i to właśnie on widzi świat , takim , jakim ten jest.
Nie "mierzy sił na zamiary" tylko wprost przeciwnie:)
Dlatego nie jest zbyt lubiany.
Ty , z całym szacunkiem , prezentujesz czasem liberalizm ortodoksyjny.
A każda ortodoksja pomija rzeczywistość.
Pozdr
Ja nie twierdzę, że ekonomia itp. sprawy są nieważne. Są ważne. Ale nie dotykają nawet czubka hierarchii ważności. A na czubku tej piramidy ważności jest coś takiego: kto rządzi i kto za to płaci? To, jak rządzi, jest kwestią drugorzędną, bo nigdy nie jest tak, że płaci ten, kto rządzi. Chyba, że go ktoś siłą wymieni, jak jakiegoś Kadafiego.
Też mam luki w erudycji:)))
A GPS65 jest sympatyczny i nieagresywny. Czasami trochę "odjeżdża" ale nie ma przymusu się przysiadać i jechać razem z nim:)
Ma prawo , nikogo nie krzywdzi.
Lubię słowo "liberalizm" tak jak je rozumiem - wolność.
Jest piękne:)
Liberalizm nie oznacza wolności. To, że tobie się tak to kojarzy, to raczej przykre. Tak samo, jak przykre jest słuchać, że "Jezus był pierwszym komunistą". To są po prostu kłamstwa, które dobrzy ludzie biorą za dobrą monetę.
Po łacinie "liber" znaczy "wolny".
To jak ma mi się kojarzyć?
Nigdy nie przyszłoby mi do głowy twierdzenie ,że "Jezus był pierwszym komunistą".
Podobnie jest z "wolnością, równością i braterstwem". Są tacy, którzy kojarzą, że tak powiem leksykalnie, ale jak kto nie kiep, temu się kojarzy z gilotyną.
Nie mówię, że ty o tym Jezusie tak brzydko, mówię, że to to samo, co gadanie o liberalizmie jako o wolności.
Nie jest winą słów ,że ich znaczenie się przekręca.
Nie jest winą wolności ,że niektórzy korzystają z niej nieumiarkowanie:)
Nie znam żadnego prawdziwego wolnościowca , który chciałby narzucić swój styl życia innym.
"Po owocach " się ich poznaje a nie po tym , co deklarują:)
Twoja awersja do wolności jest dla mnie niezrozumiała:)
"Świat powinien kwitnąć w całej swojej różnorodności".
Co może to zapewnić?
Silne państwo. Czym silne? Dobrym prawem , równym dla wszystkich.
Marzenia?
"Marzenia jak ptaki szybują po niebie" , śpiewali kiedyś Trubadurzy.
"A jak pada , to nie szybują" - opowiedział ktoś złośliwie.
U mnie dzisiaj nie pada:))
Przyjmijmy na chwilę, że słowo nazizm 100 lat temu oznaczało "kwitnący ogród, w którym jagnię legło obok lwa", OK? Bo co nam zależy? No i teraz po Hitlerze i II Wojnie, to jak ci się wydaje, ktokolwiek będzie jeszcze myślał o nazizmie, jako o kwitnącym ogrodzie, czy może jako o obozach koncentracyjnych itp?
Podobnie ma się rzecz z tzw. "salutem rzymskim".
"Nie jest winą wolności ,że niektórzy korzystają z niej nieumiarkowanie:)"
Ależ oczywiście, że jest. Przecież to, że absolutna większość nieumiarkowanie korzysta z wolności nie jest napewno winą umiarkowania, obowiązku i hierarchii.
"Nie znam żadnego prawdziwego wolnościowca , który chciałby narzucić swój styl życia innym."
A jakie to ma znaczenie?
""Po owocach " się ich poznaje a nie po tym , co deklarują:)"
No to liberalizm ma owoce co najmniej parszywe. Całkiem odwrotnie niż założenia.
"Twoja awersja do wolności jest dla mnie niezrozumiała:)"
To nie awersja, to zrozumienie faktu, że nie ma czegoś takiego, jak wolność za darmo. Wolność jest jedną z wartości najwyższych, a to oznacza, że kosztuje najwięcej. Liberalizm to zaprzeczenie wolności, skoro wolność dla wszystkich, to znaczy, że wszystkim dostanie się tej wolności nic nie warty substytut.
""Świat powinien kwitnąć w całej swojej różnorodności".
Co może to zapewnić?
Silne państwo. Czym silne? Dobrym prawem , równym dla wszystkich."
A co to za fiksacja na punkcie prawa? Państwo może być tylko i wyłacznie silne swoimi obywatelami. Prawo nie ma tu wiele do rzeczy. Zobacz na tzw. katastrofę smoleńską. Gdzie jest prawo?
"Marzenia?
"Marzenia jak ptaki szybują po niebie" , śpiewali kiedyś Trubadurzy.
"A jak pada , to nie szybują" - opowiedział ktoś złośliwie.
U mnie dzisiaj nie pada:))"
U mnie też nie.
Pozdrawiam
Chyba jednak bez sensu:))
Przyjmując ,że Salonowcy są w jakimś sensie rodziną , cytuję Boya :
"Każdy mówił o czym innym jak zwykle w życiu rodzinnym".
Pozdr:)
Pozdrawiam