O zagładzie narodu żydowskiego nie da się mówić bez uwzględnienia świadectwa rtm.Witolda Pileckiego. W każdym razie nie w sposób sensowny i uczciwy. Czy zdołają to pojąć także podmioty powołane do kultywowania pamięci milionów ofiar?
Od lat powtarzam, że tak, jak dla zdrowia relacji polsko-żydowskich nie można ograniczać ich kontekstu wyłącznie do (ugruntowanej na świecie) perspektywy niemieckich zbrodni (zob. „Polsko-żydowska niepamięć”), tak o tragedii Holocaustu nie da się myśleć sensownie i uczciwie, przy całkowitym wyrugowaniu ze świadomości twórcy Związku Organizacji Wojskowej w KL Auschwitz.
Obchodzony 27 stycznia Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu to szczególna okazja, by przywołać postać rtm.Witolda Pileckiego – jedynego człowieka w historii, który świadomie, dobrowolnie dał się osadzić w niemieckim obozie koncentracyjnym, i stworzywszy tam podziemną organizację więźniów, alarmował przywódców wolnego świata o horrorze Auschwitz.
Uczestnicy akcji społecznej „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”) od ponad trzech lat aktywnie działają na rzecz odbudowy w Europie i na świecie pamięci o patronie zaproponowanego przez Fundację Paradis Judaeorum europejskiego Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem. O tym, ile od stycznia 2008 r. udało się zdziałać, można się przekonać z dokumentacji akcji pomieszczonej w materiałach publikowanych od 3 lat poda adresem www.michaltyrpa.blogspot.com .
Pomimo niewątpliwych sukcesów, odbudowa pamięci o Rotmistrzu w ramach naszej obywatelskiej inicjatywy od dawna napotyka na absurdalne trudności, a nawet szykany. Warto przypomnieć skandaliczną postawę dyrekcji Państwowego Muzeum Auschwitz Birkenau, która próbowała storpedować wyemitowanie przez Narodowy Bank Polski (na wniosek Fundacji Paradis Judaeorum) srebrnej monety z wizerunkiem Rotmistrza. Moneta z podobizną Witolda Pileckiego została wydana z okazji 65. rocznicy oswobodzenia KL Auschwitz. Tymczasem władze Muzeum Auschwitz – pomimo starań NBP – uniemożliwiły jej prezentację p o d c z a s uroczystości z udziałem oficjalnych gości na terenie byłego obozu w dniu 27 stycznia 2010 r. (zob. „Monety z rtm.Pileckim miało nie być”, „Promocja monet ‘oświęcimskich’ w Tarnowie”, zob. także to, oraz tamto i jeszcze to ). Uroczystości zostały oprotestowane przez byłych więźniów, których stowarzyszenie zwalczane jest przez utrzymywanego z kieszeni polskich podatników, dyrektora Muzeum Auschwitz.
W tej sytuacji pewnie nie należy się dziwić, że Piotr M.A.Cywiński nadal nie był łaskaw udzielić odpowiedzi na pytanie zadane w piśmie przesłanym przez niżej podpisanego 30 listopada 2009: „Czy Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau popiera ustanowienie rocznicy zamordowania twórcy Związku Organizacji Wojskowej w KL Auschwitz, europejskim Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem?”. Ponad półtora roku wcześniej, 15 lutego 2008 r., dyrektor PMA-B, drogą internetową pytał o szczegóły naszej akcji i tego samego dnia, tą samą drogą odpowiedź otrzymał. Na marginesie wspomnijmy, że MKiDN – ustawowy zwierzchnik Muzeum Auschwitz – już 28 marca 2008 r. wyraził poparcie dla naszego projektu.
Nie powiodły się za to długotrwałe wysiłki o nawiązanie współpracy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Jednym z, jak się wkrótce okazało, niemożliwych do spełnienia postulatów, z którymi zgłosiłem się do ministra Sikorskiego, było promowanie za pośrednictwem internetowej witryny Ambasady RP w Tel-Awiwie, angielskiego przekładu „Raportu Witolda” (zob. „Przypomnijmy o Rotmistrzu w MSZ”). Któż by się spodziewał, że resort kierowany przez Radosława Sikorskiego aż tak wrogi jest polskiej inicjatywie obywatelskiej, zmierzającej do usunięcia skutków wieloletnich zaniedbań oficjalnych czynników.
Jakkolwiek liczba podmiotów instytucjonalnych, które opowiedziały się za realizacją celów akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” stale wzrastała, na niczym spełzły próby nawiązania współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego i Instytutem Pamięci Narodowej (zob. m. in. „Pamięć Narodowa Sp. z o.o.”). Fiaskiem zakończyły się również usiłowania przekonania niektórych, że postać Ochotnika do Auschwitz w oczywisty sposób wyrasta ponad partyjniactwo i wszelkie rozdzierające Polaków podziały, a także wpłynięcia na przedstawicieli mediów, aby w interesie społecznym rzetelnie informowały opinię publiczną również o tych faktach, które znane są uczestnikom naszej akcji.
Jak wiele razy w ciągu ostatnich trzech lat, okazało się, że częściej można liczyć na zainteresowanie i życzliwość za granicą, o czym świadczą m. in. książka i wywiad Marco Patricellego oraz artykuł Judith Costello (zob. „Katolik Witold Pilecki”).
Mam nadzieję, że niebawem do mego postulatu ustosunkuje się także Rada Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, proszona w sierpniu 2010 r. o uzupełnienie ekspozycji o informacje dotyczące rtm. Witolda Pileckiego.
Wspominam o tym, byśmy w kontekście Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holocaustu uświadomili sobie, jak wiele cennego czasu, jak wiele energii społecznej, tracimy w wyniku przeszkód, które w zasadzie nie powinny zaistnieć. O ileż więcej można by było zdziałać, gdyby nie owa mieszanina inercji, złej woli, niekompetencji i zawiści, która tak skutecznie uprzykrza życie i krępuje ruchy!
Pamięć o ofiarach, co powtarzam co i rusz od ponad 3 lat, musi mobilizować nas do przypominania o Bohaterach. O tych nielicznych, którzy w godzinie próby rzucili wyzwanie potworom.
I nieprawdą jest, że od zwykłego, zabieganego człowieka, nic w tej sprawie nie zależy.
Nie tylko uczniów z Zabrza, samorządowców z Oświęcimia, społeczników z Koszalina, harcerki ZHR stać na pozyskanie kolejnych sygnatariuszy apelu o ustanowienie europejskiego Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem.
Nie tylko uczestników konkursu na esej/artykuł/utwór na temat „Rotmistrz Witold Pilecki – dla mnie, dla Polski, dla świata” (zob. link ), stać na przemyślenie świadectwa Rotmistrza.
Nie tylko Towarzystwo Michała Archanioła, Stowarzyszenie KoLiber i Fundację Paradis Judaeorum stać na zorganizowanie tegorocznych, jubileuszowych Marszów Rotmistrza...
Przy okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holocaustu, na pół roku przed – znacznie mniej obecnym w naszej świadomości - Narodowym Dniem Pamięci 14 czerwca, tym donośniej powinno zabrzmieć pozdrowienie uczestników naszej akcji:
Przypomnijmy o Rotmistrzu! Trzeba dać świadectwo..



www.michaltyrpa.blogspot.com
Od: Michał Tyrpa
Data: 27 stycznia 2011 13:00
Temat: Przypomnijmy o Rotmistrzu w Dzień Ofiar Holocaustu
Do: [adresy wszystkich polskich europosłów]
DW: [adresy dziennikarzy]
Posłanki i Posłowie
Rzeczypospolitej Polskiej
do Parlamentu Europejskiego
Do wiadomości: mediów, uczestników akcji "Przypomnijmy o Rotmistrzu" ("Let's Reminisce About Witold Pilecki"), opinii publicznej.
Szanowni Państwo,
27 stycznia obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu. Doświadczenie ostatnich lat uczy, że święto owo nie pomaga w przywróceniu Bohaterom należnego miejsca.
Tym więcej, i od każdego z nas zależy, czy Polska, Europa, świat, przypomną sobie, czy raczej - dowiedzą się o Rotmistrzu.
W nadziei, że zrozumienie dla Sprawy, o którą od 3 lat walczą uczestnicy akcji "Przypomnijmy o Rotmistrzu" ("Let's Reminisce About Witold Pilecki"), u Państwa - Posłanek i Posłów Rzeczypospolitej Polskiej do Parlamentu Europejskiego - sukcesywnie rośnie, zapraszam do zapoznania się z materiałem:
http://mementomori.salon24.pl/272811,przypomnijmy-o-rotmistrzu-w-dzien-holocaustu
Zapraszam także do profilu akcji w serwisie Facebook:
http://www.facebook.com/pages/Przypomnijmy-o-Rotmistrzu-Lets-Reminisce-About-Witold-Pilecki/300842628258
Z poważaniem,
Michał Tyrpa
Prezes Zarządu
Fundacji Paradis Judaeorum
ul.Kobierzyńska 66/14
30-363 Kraków
www.michaltyrpa.blogspot.com
www.witoldsreport.blogspot.com
http://www.facebook.com/pages/Przypomnijmy-o-Rotmistrzu-Lets-Reminisce-About-Witold-Pilecki/300842628258
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/wlochy-hold-dla-polskiego-bohatera,1,4157341,wiadomosc.html
I to na pierwszej stronie Onetu!
kilka kwestii mógłby też wyjaśnić producent filmu o pijanych Obrońcach Westerplatte - Jacek Lipski, który dostał 3,5 mln zł z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. o tym śmierdzącym bąblu na bagnie polskiej kinematografii nawet szef gabinetu premiera - Sławomir Nowak powiedział: "Scenariusz nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną. To fikcja literacka, która w dodatku uderza w godność i honor polskich żołnierzy." - ergo - i KTO tu kręci tym CYRKIEM ???
PS.
kuriozalnych tendencji w pop-kinie jest wiele - zapytajmy np. Spielberga, albo Polańskiego dlaczego Hollywood nie nakręci epopei niemieckiego transatlantyku "St. Louis" w 1939r., a robi debilne bzdury w stylu "Bękarty wojny" ?
"Bękarty" to fikcja nie ukrywająca że jest fikcją. Lepszym przykładem jest kłamliwy a mający sprawić wrażenie oparcia na faktach, film "Opór".
Co do "Bękartów wojy" - zgoda, chociaż z zastrzeżeniem zgłoszonym niżej przez Pszczelarza. Sądzę jednak, że obaj Panowie mają rację. Przecież dla przeciętnego amerykańskiego/francuskiego/brytyjskiego/niemieckiego (!) debila-popkornożercy, i "Bękarty wojny", i "Opór" to filmy historyczne! To one kształtują wyobrażenia o tym, jak to tam w tej Polsce lat 40. XX w. było.
Pozdrawiam,
W czasie prezydentury Lecha Kaczyńskiego sporo zrobiono by odkłamać temat Żołnierzy Wyklętych. Pamiętam że jedną z dróg by trafić do młodzieży było wydanie komiksu o walce Wyklętych. Film a szczególnie dobry film który przyciągnie ludzi do kin, to bardzo droga zabawa. Komiks jest znacznie tańszy a jednocześnie nośny...
Warto również pomyśleć o znaczkach - takich plastikowych, wpinanych agrafką w plecaki czy kurtki, t-shirtach...
Wiem że to taka "komercha" ale bez tego ludzie się nie dowiedzą, nie poznają, nie zainteresują więc i nie zalobbują.
Znaczki, plakietki - tak, oczywiście. Trzeba by. Niestety, w mojej obecnej sytuacji materialnej nie stać mnie na pokrycie kosztów podobnych "zabawek", a sponsorzy jakoś się nie garną.
Co do filmu, także ze względów, o których Pan wspomniał podjąłem działania celem zainteresowania tematem Mela Gibsona i/lub Clinta Eastwooda. Im raczej starcza do pierwszego..
Co do ś.p. Lecha Kaczyńskiego, z ubolewaniem stwierdzam (a ściślej - powtarzam po raz pięćtysięczny), że odmówił on patronatu dla naszej akcji. Minister Maciej Łopiński w kuriozalnym liście z 28 listopada 2008 r., był łaskaw "wyjaśnić" mi, że Pan Prezydent Kaczyński nie może objąć akcji "Przypomnijmy o Rotmistrzu" patronatem, PONIEWAŻ już uprzednio nadał Rotmistrzowi pośmiertnie Order Orła Białego, a także patronował odsłonięciu pomnika Rotmistrza w Wieluniu. Ot, zakres prezydenckich patronatów się wyczerpał, w rezultacie czego Prezydent Lech Kaczyński po prostu NIE MÓGŁ oficjalnie poprzeć zgłoszonego przez Fundację Paradis Judaeorum projektu ustanowienia 25 maja europejskim Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem.. To, zdaniem ministra Łopińskiego, propozycja, która Lecha Kaczyńskiego przerosła.
Przypomnę, że skan owego listu dostępny jest w części VIII (ósmej) materiału opublikowanego 24 stycznia 2009 r. (pt. "Przypomnijmy o Rotmistrzu - to nasz obowiązek") pod adresem www.michaltyrpa.blogspot.com
Pozdrawiam,
"Niestety, w mojej obecnej sytuacji materialnej nie stać mnie na pokrycie kosztów podobnych "zabawek", a sponsorzy jakoś się nie garną." - to jest najsmutniejsze - wszystko rozbija się o kasę, sponsorzy kierują się potencjalnymi zyskami a jaki można mieć "zysk z Rotmistrza" prócz satysfakcji? Zresztą generalnie patriotyzm jest ostatnio niezbyt popularny i przedstawiany jako coś wstecznego, zacofanego a czasem wręcz złego, tożsamego z nacjonalizmem.
" podjąłem działania celem zainteresowania tematem Mela Gibsona i/lub Clinta Eastwooda." - któryś odpowiedział?
"Co do ś.p. Lecha Kaczyńskiego" to prócz wielu zasług na polu polityki historycznej, były też i posunięcia nie zrozumiałe. Pański przykład jest jednym z nich. Niestety już nie będziemy mieli okazji dowiedzieć się o co tak naprawdę chodziło...
O tym, kto, kiedy i na jaki list odpowiedział informuję konsekwentnie i szczegółowo od 3 lat pod adresem www.michaltyrpa.blogspot.com
Co do ś.p.Lecha Kaczyńskiego, o poparcie akcji "Przypomnijmy o Rotmistrzu" ("Let's Reminisce About Witold Pilecki") prosiła go także przyjaciółka ś.p.Marii i Lecha Kaczyńskich, Hanna Foltyn-Kubicka, o czym wiem od niej samej.
Nawet to nie pomogło..
"Co do ś.p.Lecha Kaczyńskiego," - a nie mówiła czym Pan Prezydent motywował odmowę? Rozumiem że była to osobista i prywatna rozmowa więc i decyzja była prywatna a nie jakiegoś urzędasa (takie były moje podejrzenia).
Proszę wybaczyć, ale nie mam czasu, aby raz jeszcze, specjalnie dla Pana, powtarzać to wszystko, o czym pisałem na wskazane tematy w ciągu ostatnich 3 lat.
Zachęcam Pana do samodzielnego poszperania. Nie tylko w miejscach, które precyzyjnie wskazałem.
Pozdrawiam.
P.S. Nie wiem, czy Pan zauważył, ale 31 stycznia pojawił się w tym miejscu nowy materiał.